Fast-food to nie tłuszcz. To cukier.

3

Otyłość to dzisiaj prawdziwa epidemia „świata zachodniego”, która powoduje szereg groźnych dla zdrowia komplikacji.  Standardowo tłumaczy się nam, że ludzie tyją, bo za dużo jedzą i za mało się ruszają. Innymi słowy, grzeszą obżarstwem i lenistwem. Standardowo dodaje się, że jedzą nie tylko za dużo, ale i za tłusto. Do roli szczególnego winowajcy szerokim konsensusem delegowane zostały fast-foody. W konsekwencji nie ma dzisiaj dnia, w którym media nie ostrzegałyby o ich szkodliwości dla naszego zdrowia i wagi. Na fali panującej powszechnie lipofobii fast-foody zostały zdemonizowane bo są tłuste, słone i wysokokaloryczne. O ile trudno zaprzeczyć, że fastfoody to trucizna, o tyle trudno, zgodzić że najbardziej szkodzą tłuszczem. Fastfoody to głównie cukier.

Aby zilustrować zagadnienie, spróbujmy przyjrzeć się fastfoodom w świetle reportażu wyemitowanego w lipcu 2009 przez stację ABC. Materiał omawiał negatywne skutki niezdrowego jedzenia dla organizmu człowieka. Program miał formę eksperymentu, któremu poddało się dwóch dziennikarzy tej stacji. Pod czujnym okiem lekarzy wykonali wybrane badania przed i po zjedzeniu obfitego posiłku typu fast food. Jak łatwo się domyślić wyniki były zatrważające. Eksperci wyjaśnili widzom, że tyle tłuszczu, ile zjedli reporterzy, mogło im jedynie zaszkodzić. Jednak uważna analiza materiału wykazała, że dziennikarze jedząc posiłki zamiast tłuszczem, opychali się cukrem Cały materiał ABC można obejrzeć poniżej.

Jak przystało na profesjonalną stację, ABC przygotowało bardzo sugestywny reportaż. Z programu dowiadujemy się, że każdy spożyty posiłek zwierał 6 190 kalorii, w tym 187 gramów tłuszczów nasyconych. Z pozoru wszystko się zgadza: reporterzy zjedli dużo i tłusto no i mają efekty. Jednak dr Michael Eades, lekarz, autor ksiązki pt. Proteinpower, wykazał wiele nieprawidłowości w materiale ABC.  W swoim tekście dokonał analizy tego telewizyjnego „eksperymentu” pod kątem rzeczywistego składu i wartości i odżywczych posiłków zjedzonych przez dziennikarzy. Dr Eades także nieco inaczej zinterpretował zaobserwowane w reportażu zjawiska. Rzeczywiste parametry posiłku podane są poniżej w formie tabeli sporządzonej przez dr Eadesa.

Po pierwsze, z zestawienia dowiadujemy się, że  program ABC zawyżył wartość energetyczną posiłku o prawie 500 kalorii. Niby niewiele, ale niektórzy specjaliści od żywienia uważają, że przekraczanie dziennego zapotrzebowania energetycznego nawet o 100 kalorii prowadzić może do otyłości . Po drugie, widzimy, że zwartość tłuszczów nasyconych, a więc tych rzekomo niedobrych, wynosi jedynie 88 gramów a nie 187 gramów. Całkowita zawartość tłuszczów w posiłku wynosi 258 gramów. Po trzecie, trudno nie zauważyć, że w posiłku zdecydowanie dominują węglowodany (carbs), których jest prawie trzy razy więcej niż tłuszczów bo aż 745 gramów. Na marginesie można dodać jeszcze, że reporterzy lekko naciągnęli prawdę mówiąc, że takie powiększone porcje (Mega-sized Deep Dish Sundae) przeznaczone są dla jednej osoby. Zwykle przygotowuje się je dla dwóch.

Jak widać, spożyty przez dziennikarzy posiłek, podobnie jak każdy fastfood, przeładowany był przede wszystkim cukrami, a nie tłuszczami. W procesie trawienia, 745 gramów węglowodanów zamieniane jest w ponad 3 filiżanki cukru. Pomimo tego, w analizie program ABC nie wspomniał ani słowem o węglowodanach i całkowicie zignorował natychmiastowy wpływ, jaki ich spożycie w tak dużej ilości, ma na organizm ludzki. Kiedy jeden z dziennikarzy przyznał się do uczucia zmęczenia i senności po jedzeniu, program przypisał winę za to uczucie spożytym tłuszczom. Ani reporterzy ani dziennikarze nie zająknęli się nawet na temat natychmiastowego wzrostu poziomu insuliny we krwi, który  następuje na skutek spożycia takiej „bomby” cukrowej. U wielu osób nadmierny wystrzał insuliny skutkować może hipoglikemią (nadmiernym obniżeniem poziomu cukru we krwi), czego rezultatem jest właśnie, zgłaszana przez dziennikarza, ospałość.

Warto zwrócić też uwagę na sposób, w jaki materiał telewizyjny omówił porównanie próbek krwi, pobranej od dziennikarzy po posiłku z tą, pobraną przed nim. Bez wątpienia, surowica krwi sprzed posiłku była bardziej klarowna – zawierała mniejsze stężenie kwasów tłuszczowych. Łatwo zobaczyć różnicę. Program przypisał taki efekt działaniom tłuszczów nasyconych, które natychmiast po spożyciu miały przedostać się do krwioobiegu. Dr Eades wskazał na kilka poważnych nieścisłości w takim wytłumaczeniu. Po pierwsze, podobnie „tłusta” krew jest efektem spożycia każdego rodzaju posiłku, a szczególnie wysokowęglowodanowego. „Tłuszcz” ten został wyprodukowany przez wątrobę z dostarczonych do organizmu węglowodanów a nie tłuszczów. Podobne serum krwi zobaczylibyśmy nawet wtedy, kiedy którykolwiek z komentujących materiał lekarzy zjadłby tzw. „lekki”, niskotłuszczowy lunch.

Po drugie, próbki krwi od dziennikarzy pobrano 2 godziny po posiłku. Jak tłumaczy dr Eades, węglowodany w diecie przedostają się do krwi natychmiast po spożyciu, stymulując produkcję trójglicerydów przez wątrobę. I to właśnie te trójglicerydy  widzimy w reportażu. Tłuszcz, dla odmiany, szczególnie ten nasycony o długich łańcuchach, ulega trawieniu bardzo powoli, w skutek złożonego procesu i przedostaje się krwiobiegu „okrężną drogą.”  Dlatego nie występuje we krwi jeszcze dużo później niż po upływie 2 godzin. W swoim wpisie Dr Eades omawia eksperyment stacji ABC z fastfoodem szczegółowo i obszernie. Dlatego wszystkich zainteresowanych odsyłamy do całości tego materiału. Polecamy też w całości bloga dr Eadesa jako znakomite źródło rzetelnych informacji o nauce, zdrowiu i żywieniu.

Kończąc, zastanówmy się, co mówi nam analiza „niezdrowego jedzenia” przeprowadzona przez stację ABC? Po pierwsze, pokazuje, że rzetelność informacji w tzw. mainstreamie często pozostawia wiele do życzenia. Dlatego, dla pełnego zrozumienia omawianych zagadnień warto zawsze szerzej konfrontować oficjalne źródła i opinie wypowiadane przez różnych ekspertów. Jest to istotne, ponieważ jak mawiał Mark Twain, „czytając książki o diecie, można umrzeć na błąd w druku.”

Po drugie, wbrew lansowanym opiniom,  fast-foody nie są „tłustym jedzeniem”. W ich składzie dominują węglowodany a nie, jak się stale nagłaśnia, tłuszcze. O ile dziś wiemy już, że tłuszcze, szczególnie te naturalne, zwierzęce, są dla człowieka bezpieczne, o tyle cukry w nadmiarze powodują szereg komplikacji zdrowotnych. Stymulują, na przykład, wydzielanie insuliny, a ta odpowiada, między innymi, za odkładanie się tkanki tłuszczowej. Stały nadmiar insuliny we krwi skutkować może otyłością, cukrzycą i innymi komplikacjami. Jeśli dodamy do tego fakt, że dla przygotowania fastfoodów używa się niestabilnych olejów roślinnych, o których dziś wiemy, że powodują choroby serca i inne problemy zdrowotne, rozumiemy dlaczego należy unikać fast-foodów. Pomijając inne aspekty, mają stanowczo za dużo cukru!

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł„Zdrowa dieta” nie chroni przed nowotworem
Następny artykułGary Taubes w Internecie
Z wykształcenia jestem anglistą (Uniwersytet Wrocławski), ukończyłem też stosunki międzynarodowe Unii Europejskiej (Loughborough University). W latach 2002-2003 byłem stypendystą w ramach programu Josepha Conrada (Chevening programme) ufundowanego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Interesuję się sprawami międzynarodowymi, historią, gospodarką oraz szeroko pojętą polityką nauki. Ciekawi mnie też geneza i historia obowiązujących paradygmatów medycznych oraz mechanizmy, dzięki którym dominują. Czytam, piszę i tłumaczę teksty na te temat. Mieszkam i działam we Wrocławiu.

3 KOMENTARZE

  1. „…Jak informuje serwis polskieradio.pl, restauracje McDonald’s działały w Boliwii od 14 lat. Mimo wielu starań sieć restauracji, tak popularna w Stanach Zjednoczonych, nie zdołała przekonać do swoich produktów mieszkańców Boliwii.

    Zamiast kupować BigMaca rdzenni mieszkańcy chcą być pewni, że jedzenie, które spożywają jest przygotowane z produktów nieprzetworzonych. Dlatego zdecydowanie chętniej wybierają domowe jedzenie…” Więcejhttp://biznes.onet.pl/w-tym-kraju-mcdonalds-zbankrutowal,18566,5546783,1,news-detal .

  2. Dlaczego nie wspomniano i nie wspomina się o cukrach ? Bo spadłaby sprzedaż Coca-Coli, jak i wielu innych, napędzających amerykańską (czy tam międzynarodowo-korporacyjną) gospodarkę produktów. Lepiej znaleźć innego winnego, nie przecząc równocześnie tezie że fast food = zło.

    Pozdrawiam,
    Łukasz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ