Cholesterol a choroba Alzheimera

6

We wpisie pt. “Carbs are bad news for the brain” dr John Briffa, autor bloga DrBriffa.com, zwrócił niedawno uwagę na artykuł naukowy opublikowany w piśmie “European Journal of Internal Medicine” zatytułowany „Nutrition and Alzheimer’s disease: the detrimental role of a high carbohydrate diet” (pl. Odżywianie a choroba Alzheimera: szkodliwy wpływ diet wysokowęglowodanowych). Materiał ten porusza wiele aspektów powstawania i rozwoju choroby Alzheimera, jednak w kontekście odżywiania dwie kwestie mają, zdaniem Briffy, znaczenie kluczowe. Po pierwsze, mózg nie może funkcjonować prawidłowo bez cholesterolu i tłuszczu. Po drugie, dieta bogata w węglowodany może utrudniać pozyskiwanie przez ludzki mózg tych niezbędnych składników.

Jak pisze Briffa, choroba Alzeheimera to forma demencji. Charakteryzuje się m.in. nagromadzeniem w mózgu białka nazwanego beta-amyloid, co wielu badaczy uznało za przypuszczalną przyczynę choroby w ramach tzw. teorii amylowej. Natychmiast białko to wzięły na cel koncerny farmaceutyczne produkujące różne „lekarstwa na Alzheimera”. Znanym przykładem takiego działania jest produkowany przez firmę Eli Lilly lek o nazwie Semagacestat. Ze specyfikiem tym wiązano wielkie terapeutyczne nadzieje, ponieważ skutecznie niszczył on płytki beta-amyloidowe. Tymczasem bardzo szybko badania pokazały, że farmaceutyk ten nie tylko nie pomaga, ale szkodzi: u pacjentów przyjmujących Semagacestat następowało osłabienie funkcji mózgu w tym pogorszenie pamięci. W skutek działania tego specyfiku obserwowano zatem nie polepszenie, ale pogorszenie zdolności pacjentów do wykonywania codziennych zajęć.

Dopiero po tych badaniach wyszło na jaw, że negatywne rezultaty zażywania Semagacestatu nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Już wcześniejsze eksperymenty na ludziach wykazały bowiem, iż redukcja płytek proteinowych beta-amyloidowych zwiększa ryzyko wystąpienia różnych efektów ubocznych związanych nie tylko z funkcjonowaniem mózgu, ale także z zachorowaniem na raka skóry. Innym, często obserwowanym efektem ubocznym był zgon osoby leczonej.

Wskutek eksperymentów z Semagacestatem środowisko naukowe zaczęło odwracać się powoli od teorii amylowej na rzecz innych hipotez w leczeniu choroby Alzheimera. W Polsce całą sprawę opisał m.in. serwis biomedical.pl w artykule pt. „Alzheimer: lekarstwo, które miało hamować rozwój choroby, uszkadza pamięć”. Czytamy w nim m.in.:

Według doktora Judes Poirier, nauka nigdy nie była w stanie udowodnić, że obecność tych płytek w mózgu jest rzeczywiście przyczyną choroby Alzheimera. Tak samo u myszy, jak i u starszych ludzi, obecność płytek proteinowych beta-amyloidowych nie jest kojarzona ani z utratą neuronów, ani z utratą pamięci, nawet jeśli mózg zawiera pełno takich amyloidów, kontynuuje Judes Poirier, który jest także profesorem na Uniwersytecie McGill w Kanadzie.

Generalnie nie tylko te płytki mogą się okazać zupełnie nieszkodliwe, ale przypuszcza się także, że enzymy, które uczestniczą w ich powstawaniu, mogą się okazać użyteczne dla innych funkcji, a w szczególności, jeśli chodzi o tworzenie się tkanki mięśniowej.

Niezbędny cholesterol

Wracając do związków między dietą a chorobą Alzheimera, artykuł opublikowany w „European Journal of Internal Medicine” pokazuje, że zdemonizowane przez współczesną dietetykę tłuszcz i cholesterol mają zasadnicze znaczenie dla zdrowia ludzkiego mózgu. Chociaż mózg odpowiada jedynie za 2 % masy ludzkiego ciała, zawiera ok. 25% cholesterolu zgromadzonego w całym organizmie człowieka. Autorzy tekstu zwracają uwagę na różne istotne funkcje, które cholesterol spełnia w mózgu m.in. w działaniu synaps umożliwiających komunikację między komórkami nerwowymi.

Według autorów artykułu cholesterol jest niezbędny w mózgu m.in. jako:

  • antyoksydant,
  • izolator elektryczny (zapobiega wyciekom jonów),
  • strukturalna podpora sieci neuronowej,
  • funkcjonalny komponent wszystkich membran komórkowych.

Cholesterol oplata również neuroprzekaźniki i odgrywa ważną rolę w powstawaniu i funkcjonowaniu synaps w mózgu. Dodatkowo mózg cały czas aktywnie wykorzystuje w swojej pracy cholesterol LDL. Co ciekawe, wada genetyczna, która prowadzi do zmniejszonej absorpcji cholesterolu przez mózg, zwiększa ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera, zauważa Briffa.

Autorzy artykuły podkreślają, że płyn mózgowo-rdzeniowy krążący w mózgu i wokół niego u osób chorych na chorobę Alzheimera zawiera mniej cholesterolu i innych tłuszczów niż u osób zdrowych. Ponadto, u ludzi z niskim stężeniem cholesterolu we krwi ryzyko zapadnięcia na demencję jest według badań większe niż u osób z podwyższonym poziomem cholesterolu.

Wpływ węglowodanów

Badacze przypominają, że węglowodany w diecie podnoszą stężenie cukru we krwi, a cukier – w formie glukozy lub fruktozy – może uszkadzać tkanki. Sprzyja bowiem powstawaniu tzw. końcowych produktów zaawansowanej glikacji (ang. advanced glycation endproducts – AGEs), które oddziałują negatywnie na cholesterol LDL oraz upośledzają możliwości jego absorbowania przez mózg. Autorzy przypominają, że cukrzycy typu 2, mający zwykle wysokie stężenie cukru we krwi, są od 2 do 5 razy bardziej narażeni na chorobę Alzheimera niż osoby zdrowe. Podejrzewa się, że generalnym problemem przy tym schorzeniu jest właśnie upośledzona zdolność utylizacji cholesterolu przez mózg.

Zdaniem Briffy najważniejsze wnioski, jakie płyną z omawianego artykułu, dotyczą tego, że:

  • ludzki mózg potrzebuje cholesterolu
  • dieta bogata w węglowodany jest przeszkodą we właściwym zaopatrywaniu mózgu w cholesterol.

Warto o tym pamiętać stosując się do wysokowęglowodanowej piramidy żywieniowej propagowanej przez różnych ekspertów.

Czytelnikom zainteresowanym innymi aspektami związków między dietą a chorobą Alzheimera polecamy również artykuł pt. Ketoza może pomóc chorym na Alzheimera

Mateusz Rolik

Omawiany artukuł: Seneff A, et al. Nutrition and Alzheimer’s disease: The detrimental role of a high carbohydrate diet Eur J Int Med 2011;22:134-140

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Przeczytaj również:

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNaukowa ofensywa hipotezy paleo
Następny artykułMiażdzyca u starożytnych
Z wykształcenia jestem anglistą (Uniwersytet Wrocławski), ukończyłem też stosunki międzynarodowe Unii Europejskiej (Loughborough University). W latach 2002-2003 byłem stypendystą w ramach programu Josepha Conrada (Chevening programme) ufundowanego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Interesuję się sprawami międzynarodowymi, historią, gospodarką oraz szeroko pojętą polityką nauki. Ciekawi mnie też geneza i historia obowiązujących paradygmatów medycznych oraz mechanizmy, dzięki którym dominują. Czytam, piszę i tłumaczę teksty na te temat. Mieszkam i działam we Wrocławiu.

6 KOMENTARZE

  1. Tak, to prawda.
    Kluczem jest optymalna proporcja kwasów omega 3 do 6. Niestety samodzielnie nie jesteśmy w stanie, w diecie XXI wieku tego zbilansować, choćbyśmy nie wiem jak się starali.
    Ostatnim naszym ratunkiem 🙂 są porządne tłuszcze naturalne, oczywiście o WSZYSTKICH margarynach należy zapomnieć. No i suplementacja.
    Spożywane mięso należy przed termiczną obróbką zamarynować odpowiednio dobraną mieszanką kilku podstawowych przypraw.
    Ryby morskie? A skąd je wziąć? Z Bałtyku, czy skażonego oceanu?

    • Pozostaje zaprzyjaźnić się z jakimś myśliwym. Tak na marginesie: dobija mnie propaganda niektórych środowisk, jakoby bardziej moralne było polowanie przy pomocy łuku i kamieni. Trafny strzał pociskiem o odpowiednio dużej energii kinetycznej zabija zwierzę zanim ono się zorientuje. W przeciwieństwie do ponoć bardziej humanitarnych polowań w dawnym stylu.

      • LOL To istnieją takie środowiska, które zalecają polowanie z łukami i dzidami jako bardziej humanitarne? Słyszałem już co prawda o pomysłach niektórych wegetarian na oddzielenie zwierząt drapieżnych od roślinożernych, ale to o czym mówisz to jakieś novum dla mnie.

      • Wszystko można przekręcić. Przewaga polowań „strzałą i kamieniem” polega na tym, że są uczciwe i dyktowane prawdziwą potrzebą, nie czynią ze zwierząt przedmiotów (tuczu, uboju i sprzedaży), nigdy nie będą masowe i nie zniszczą ekosystemu w imię upodobań smakowych. I jest to wyraz akceptacji wielu wegetarian dla tradycyjnych wspólnot plemiennych żyjących w harmonii z naturą. Co do „oddzielania gatunków” to nie wiem po co cytować opinię prawdopodobnie jakiegoś natchnionego ekstremisty lub dziecka i prezentować ją jako stanowisko wegetarian. Później mnożą się durne stereotypy…

      • Tak, tradycyjne metody łowieckie plemion stosowane na mikro skalę, bez niszczenia ekosystemów są niehumanitarne a masowy „bezbolesny” ubój albo rekreacyjny strzał w łeb od myśliwego to szczyt wysublimowania i humanitarności w sztuce zabijania. Gratuluję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here