Ciemna strona picia kawy

5

Jako miłośnikom „małej czarnej” rzuciło nam się ostatnio w oczy kilka artykułów poświęconych temu, w jaki sposób kawa, a ściślej zwarta w niej kofeina, wpływa na organizm człowieka. Niestety teksty te przedstawiają nasz ulubiony napój w świetle gorszym, niż byśmy sobie tego życzyli. Wbrew upowszechnionym opiniom sugerują one bowiem, że picie kawy sprzyja różnym problemom zdrowotnym i może prowadzić do cukrzycy. Będąc zdeklarowanymi „kawoszami” dużo chętniej czytaliśmy o tym, że kawa nie tylko poprawia koncentrację, usprawnia pamięć i dostarcza antyoksydantów , ale także zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera, nowotwór oraz właśnie cukrzycę. Jako że Nowa Debata nie unika tematów kłopotliwych, nawet jeśli są niemiłe jej autorom, przyjrzyjmy się poniżej niektórym opiniom, które odbierają nam nieco przyjemności z rytualnego już picia porannej kawy, pysznej bo okraszonej tłustą śmietanką.

Kawa, kofeina a cukrzyca

Wydaje się, że wraz z rosnącym spożyciem kawy i innych napojów zawierających kofeinę na świecie oddziaływanie tej substancji na organizm człowieka zyskuje na znaczeniu jako zagadnienie badawcze. Wyrazem tej tendencji może być pojawienie się niedawno fachowego pisma (peer-reviewed) całkowicie dedykowanego tej problematyce, zatytułowanego „Journal of Caffeine Research.” W jego inauguracyjnym wydaniu opublikowano m.in. artykuł Jamesa D. Lane’a, profesora fizjologii na Uniwersytecie Duke’a, pt. “Caffeine, Glucose Metabolism, and Type 2 Diabetes.” (pl. Kofeina, Metabolizm Glukozy a Cukrzyca Typu 2). Krótkie omówienie tego tekstu, zatytułowane „Caffeine and Diabetes: Helpful or Harmful?” (pl. Kofeina a Cukrzyca: pomaga czy szkodzi?), zamieścił 8 kwietnia 2011 magazyn „Science Daily”. Dowiadujemy się z niego o rosnącej liczbie badań pokazujących, że kofeina zaburza prawidłowy metabolizm glukozy w organizmie i może przyczyniać się do rozwoju cukrzycy typu 2, a u osób chorych utrudnia jej leczenie. Okazuje się również, że najnowszy materiał badawczy, „przeczy poprzednim ustaleniom, jakoby kofeina miała ochronne właściwości.”

Dr James Lane z Uniwersytetu Duke’a przytacza liczne badania, w których wykazano, że kofeina zwiększa oporność na insulinę (upośledzenie tolerancji glukozy) u dorosłych niechorujących na cukrzycę. Efekt ten podnosi prawdopodobieństwo, że zdrowe ale podatne osoby w końcu zachorują na tę chorobę. Natomiast u osób z cukrzycą typu 2 badania pokazały, że wypicie napoju z kofeiną, np. kawy, potęguje wzrost stężenia glukozy we krwi, który występuje na skutek spożycia węglowodanowego pokarmu. Takie działanie, zwiększające poziom cukru, odwraca rezultaty leczenia cukrzyków nakierowanego na ustabilizowanie jego poziomu.

Komentując artykuł Lane’a, redaktor naczelny pisma „Journal of Caffeine Research”, dr Jack E. James napisał:

Związki okrywane między cukrzycą a spożyciem kofeiny (głównie w kawie) mają fundamentalne znaczenie biorąc pod uwagę, że 80% globalnej populacji spożywa kofeinę każdego dnia. Artykuł dr Lane’a stanowi najpełniejszy jak dotychczas opis tego, co wiemy, czego nie wiemy i co musimy zrobić. I to pilnie!

Zdaniem Jamie Scotta, autora bloga That Paleo Guy, w pracy dr Lane’a kluczowe znaczenie mają dwa skutki oddziaływania kofeiny na organizm człowieka:

  • zwiększona insulinooporność u ludzi niechorujących na cukrzycę.
  • efekt podwyższonego stężenia glukozy we krwi u cukrzyków typu 2 na skutek jednoczesnego spożycia węglowodanów i kofeiny.

Powyższe aspekty są szczególnie niepokojące biorąc pod uwagę to, że kawę piję się często właśnie jako dodatek do słodkich deserów. Jeśli spożycie kofeiny zwiększa oporność tkanek na insulinę, działanie to jest szczególnie alarmistyczne dla chorych na cukrzycę typu 2, chociaż osoby zdrowe też nie mają powodów do entuzjazmu. Problemem naturalnie staje się wtedy nie tylko kawa, ale także wszystkie produkty z zawartością kofeiny, od których uginają się dzisiaj półki sklepowe na całym świecie. Na przykład różne popularne napoje energetyzujące są jednocześnie „naładowane” kofeiną i cukrem (niektóre są słodzone są fruktozą), co stanowi dla ich konsumentów szczególnie niekorzystne połączenie.

W tekście “Caffeine, Glucose Metabolism, and Type 2 Diabetes” czytamy m.in:

Co najmniej 17 badań wykazało, że podanie kofeiny zdrowej dorosłej osobie znacząco wzmaga oporność na insulinę lub osłabia tolerancję glukozy, przez co może sprzyjać rozwojowi cukrzycy typu 2 u osób podatnych na to schorzenie. Badania na osobach regularnie pijących kawę, chorujących na cukrzycę typu 2, wykazały, że kofeina dodatkowo potęguje wzrost poziomu glukozy we krwi w reakcji na spożycie węglowodanów. Działanie to może powodować stale podwyższone stężenie cukru, negatywnie wpływając na leczenie.

I dalej:

Między rokiem 1968 a 2010 opublikowano wyniki 17 badań opisujących sposób, w jaki kofeina wpływa na metabolizm glukozy w organizmie osób dorosłych niechorujących na cukrzycę. Wszystkie one to badania ekeperymentalne z podwójną ślepą grupą i grupami placebo. Przy ich realizacji stosowano umiarkowane dawki kofeiny, ok. 200-350 mg, odpowiadające mniej więcej ilości kofeiny zawartej w dwóch, trzech filiżankach kawy (475-700 ml). Badani pacjenci w dużej części pili kawę regularnie, dzięki czemu wykluczono osoby, które mogłyby charakteryzować się nietypową wrażliwością na kofeinę.

Z lektury całości artykułu dowiadujemy się m.in., że w niektórych badaniach glukozę podawano pacjentom dożylnie omijając w ten sposób układ pokarmowy, przez co reakcja mogła być nienaturalna w porównaniu z warunkami naturalnymi. Jednak w innych badaniach doustne spożycie glukozy wywoływało skutki potwierdzające tendencję wzmożonej reakcji insulinowej i większego stężenia glukozy we krwi.

Kawa z perspektywy paleo

Z oczywistych powodów kawa nie ma dobrej opinii wśród zwolenników hipotezy paleo. Dla przykładu Mark Sisson, autor znanego bloga Mark’s Daily Apple, w artykule „Caffeine Talk” zauważa, że chwilowe korzyści ze spożycia kofeiny (np. większa koncentracja, lepsza pamięć, przypływ energii) ustępują negatywnym skutkom, jakie ten stymulant wywołuje w ludzkim organizmie. Poza związkami pomiędzy kofeiną a cukrzycą, Sisson wspomina o takich skutkach jak kołatanie serca oraz zmniejszony dopływ krwi do serca podczas ćwiczeń fizycznych. Żywieniowiec przytacza również badania, według których część populacji bardzo wolno metabolizuje kofeinę, przez co jest bardziej podatna na atak serca po jej spożyciu. Dodatkowo u pewnej grupy ludzi kofeina wywołuje bolesną zgagę.

Sisson pyta też o prawdziwy powód, dla którego tak ochoczo sięgamy po kawę. Czy pełni ona w naszym życiu jedynie rolę niegroźnej „energetyzującej” używki, czy może pomaga nam zamaskować poważniejsze problemy takie jak niedostatek snu, nierównowagę hormonalną, siedzący tryb życia, brak promieni słonecznych i inne. Zdaniem Sissona, większość korzyści z picia kawy(kofeiny), można osiągnąć w inny, zdrowszy sposób, zmieniają tryb życia i dietę, naturalnie na paleo.

W podobnym świetle przedstawiają kofeinę autorzy bloga Whole9, Melissa i Dallas Hartwigowie. W artykule pt „The Coffee Manifesto” już na wstępie listę wspomnianych powyżej zalet kofeiny uzupełniają oni o jeszcze jeden, mniej znany aspekt. Z uwagi na ergogeniczne właściwości kofeiny niektórzy trenerzy zalecają ją jako środek podnoszący wydajność organizmu podczas treningu wytrzymałościowego i ćwiczeń anaerobowych.

Pomimo tych korzyści autorzy przypominają, że kofeina to stymulant umożliwiający nam podtrzymać uwagę i koncentrację w momentach, w których tego potrzebujemy (np. prowadząc samochód późną nocą lub ucząc się do egzaminu). Jednak regularne zażywnie kofeiny pogarsza ukrwienie mózgu, a to w rezultacie może pogorszyć nasze zdolności prowadzenia auta lub uczenia się.

Chociaż kofeina ma pewne zalety, to w jej przypadku, więcej nie oznacza lepiej. Hartwigowie podkreślają, że z tych samych powodów, dla których może być ona użyteczna jako środek „farmakologiczny”, może być też szkodliwa, jeśli spożywa się ją regularnie. Tłumaczą, że kofeina należy do związków chemicznych o nazwie alkaloidy, z których niektóre (np. nikotyna, kodeina i kokaina) mają silne działanie neurologiczne. Kofeina stymuluje nadnercza do produkowania hormonów stresu takich jak adrenalina i kortyzol, co nie stanowi problemu jeśli stymulacja taka zdarza się od czasu do czasu. Natomiast może mieć negatywne działanie u ludzi, którzy i bez niej mają stresujące życie, cierpią na niedobór snu, a ich sposób odżywiania pozostawia wiele do życzenia. U takich osób i bez kofeiny nadnercza są chronicznie „przepracowane” i wtedy stymulant ten , zamiast polepszyć, może dotykowo pogorszyć sytuację.

Autorzy podkreślają, że okazjonalne picie kawy nie stanowi problemu. Ten pojawia się wtedy, kiedy nie potrafimy bez niej wyjść rano do pracy, nie mówiąc już o jej bezproblemowym odstawieniu na kilka dni. A większość „kawoszy” nie umie sobie wyobrazić nawet jednego dnia bez kawy. W takim wypadku przestaje być ona jedynie przyjemnością, ale staje się uzależnieniem, które przecież dotyczyć może różnych „niewinnych” przyjemności (cukru, kokainy, kofeiny, alkoholu itp.)

Z uwagi właściwości kofeiny i jej wpływ na organizm człowieka Hartwigowie sformułowali następujące zlecenia w sprawie kawy:

  • Jeśli nie pijasz kawy, nie zaczynaj;
  • Ogranicz spożycie kawy do 1-2 filiżanek dziennie, najlepiej przed południem, żeby nie powodować zaburzeń snu;
  • Nie myl dzbanka z filiżanką;
  • Jeśli bez kawy nie umiesz przetrwać dnia lub wstać z łóżka, twoja relacja z kawą jest „toksyczna” i powinieneś ją „uzdrowić”;
  • Kilka razy w roku zrób sobie „wakacje od kofeiny ” trwające przynajmniej 30 dni. Oznacza to całkowite odstawienie kofeiny, także tej w herbacie (czarnej lub zielonej) lub w kawie bezkofeinowej.

Różne badania, różne rezultaty

Wróćmy jeszcze raz do artykułu “Caffeine, Glucose Metabolism, and Type 2 Diabetes”, obwiniającego kofeinę za wywoływanie insulinooporności i sprzyjanie podwyższonemu stężeniu glukozy u cukrzyków. Trzeba przypomnieć, że materiał badawczy przytaczany przez Jamesa Lane’a stoi w całkowitej sprzeczności z wynikami wielu innych badań łączących spożycie kawy, a nierzadko kofeiny właśnie, ze zmniejszonym ryzykiem zachorowania na cukrzycę. Fakt ten kilkukrotnie odnotowuje sam autor. Wskazuje on jednak na zasadniczą różnicę między badaniami korzystnymi i niekorzystnymi dla spożycia kofeiny. Kofeinę łączy się z mniejszym ryzykiem zachorowania na cukrzycę głównie na podstawie badań epidemiologicznych, które odsłaniają jedynie różne korelacje bez możliwości ustalenia przyczyny i skutku. Natomiast jej negatywny wpływ obserwowany jest w badaniach kontrolowanych, w których za pomocą manipulacji stwierdza się związki przyczynowo-skutkowe. Oto jak sam autor odnosi się do tej kontrowersji:

Rezultaty badań kontrolowanych podważają materiał badawczy zgromadzony w badaniach epidemiologicznych, sugerujący, że wysokie spożycie kawy może zmniejszać ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2.

(…)

Chociaż badania te [epidemiologiczne] niezmiennie dostarczają materiału na potwierdzenie związków między wysokim spożyciem kawy a zmniejszonym ryzykie zachorowania na cukrzycę typu 2, trzeba zaznaczyć, ich wyniki nie dostarczają dowodów na to, że wysokie spożycie kawy obniża ryzyko wystąpienia tej choroby lub jej zapobiega. Prospektywne badania epidemiologiczne z natury wykazują tylko korelacje. Mogą odsłonić związki ale nie dają szansy na ustalenie przyczyny i skutku.

Nie byłby to pierwszy przypadek w nauce, a zwłaszcza w dietetyce,  kiedy dla poparcia takiej czy innej hipotezy korelacje przedstawiane są fałszywie jako faktycznie ustalenia co do przyczyny i skutku. Między innymi na podstawie takich badań (bo w badaniach kontrolowanych nie udało się tego nigdy udowodnić) sformułowano i rozpowszechnia się do dzisiaj teorię o szkodliwym wpływie bogatych w cholesterol pokarmów zwierzęcych na układ sercowo-naczyniowy, zwaną hipotezą tłuszczowo-cholesterolową. Czytając kolejne doniesienia medialne o tym, że naukowcy ustali to lub tamto (nierzadko są to ustalenia sprzeczne), trzeba mieć zawsze na uwadze dobrze znaną zasadę, że korelacja nie dowodzi związków przyczynowo-skutkowych. Może jedynie posłużyć postawienia hipotezy na podstawie zaobserwowanych związków, którą należy następnie zweryfikować w eksperymentach kontrolowanych.

Czytelnikom, którzy chcą lepiej poznać różnice między poszczególnymi rodzajami badań naukowych, gorąco polecamy zabawną i pouczającą prelekcję na ten temat Toma Naughtona zatytułowaną „Science for smart people”. Ten znany komik i badacz (edutainer), autor znanego filmu Fat Head (pl. Grubi, nie głupsi), w prosty i obrazowy sposób tłumaczy m.in.

  • w jaki sposób formułuje się błędne wnioski, często myląc skutek z przyczyną;
  • dlaczego wyniki badań, zamiast weryfikować hipotezę wyjściową, często od niej zależą;
  • jak to możliwe, że różne badania uzyskują sprzeczne rezultaty na temat tego samego zagadnienia.

Mamy nadzieję, że po zapoznaniu się z tą prezentacją, nie tylko poprawicie sobie humor, ale nabierzecie dystansu do różnych „odkryć” typu : „Dieta bogata w mięso i tłuszcz podnosi ryzyko raka skóry”, „Spożycie jaj może wywoływać cukrzycę” czy też „Ograniczanie kalorii w diecie najskuteczniejszym sposobem na odchudzanie.” Lista takich pseudo-rezultatów badań nie ma końca.

[yframe url=’http://www.youtube.com/watch?v=y1RXvBveht0&feature=player_embedded’]

Wróćmy jeszcze na koniec do tematu kawy i kofeiny. Trzeba powiedzieć, że w świetle powyższych informacji trudno, nawet z bólem serca, nie zgodzić się z opinią Hartwigów, że w przypadku kawy, im mniej tym lepiej. Z własnego doświadczenia wiemy, że dla miłośników kawy stosowanie się do tej zasady nie jest wcale takie łatwe. Tym większe jest poczucie winy autora powyższego artykułu, który, pisząc go, jak zwykle przedawkował i wypił zdecydowanie za dużo filiżanek tego napoju. No cóż, „znać drogę to jedno, ale podążać nią to co innego.”

Mateusz Rolik

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, a nawet jeśli z jakiś powodów ci się nie spodobał,  podziel się nim ze znajomymi! Dołącz do nas na Facebooku Twitterze!

 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzy spożycie soli wywołuje nadciśnienie?
Następny artykułJedzta, co chceta, czyli żywieniowa anarchia
Z wykształcenia jestem anglistą (Uniwersytet Wrocławski), ukończyłem też stosunki międzynarodowe Unii Europejskiej (Loughborough University). W latach 2002-2003 byłem stypendystą w ramach programu Josepha Conrada (Chevening programme) ufundowanego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Interesuję się sprawami międzynarodowymi, historią, gospodarką oraz szeroko pojętą polityką nauki. Ciekawi mnie też geneza i historia obowiązujących paradygmatów medycznych oraz mechanizmy, dzięki którym dominują. Czytam, piszę i tłumaczę teksty na te temat. Mieszkam i działam we Wrocławiu.

5 KOMENTARZE

  1. Ee..tam. Strachy na Lachy. Korelacja jest prostsza. Kawa czarna i gorzka – dobrze, kawa z cukrem – niedobrze. Kawa z cukrem plus jakieś ciastko – bardzo niedobrze. Tak wynika z obserwacji poczynionych na mojej bliższej i dalszej rodzinie. Nie dajmy się zwariować.

  2. A jak to wszystko się odnosi do diety niskowęglowodanowej? Czy przy niskim (lub jak w moim przypadku bardzo niskim) spożyciu węglowodanów, jest się w ogóle czym przejmować? Przynajmniej w odniesieniu do insulinooporności?
    Poza tym, o ile się orientuję, w kawie są również zawarte związki, które zwiększają wrażliwość na insulinę.
    Pozdrawiam

    • Ja sprawdziłem . Wypij kawę kilka razy wieczorem przed spaniem i sprawdź poziom glukozy. Następnie nie pij kilka razy i też sprawdzaj. Sam zobaczysz. U mnie poziom skacze o 10. Zaznaczam, że mam insulinooporność, potwierdzoną. Dodam ,że mogę wypić kawę przed snem o 10 i za parę minut zasypiam. Kolacje jadam o 18,00

  3. __________________________________________________________
    Jak odżywiamy się wg tabel tzw. NISKIE WĘGLOWODANY TJ. DO 26% WZROSTU, wówczas spożycie kawy nie ma żadnego negatywnego wpływu.
    Trochę pobudza i tyle. WARTO! ♥♥♥♥♥

    __________________________________________________________

  4. Po przeczytaniu tych wypocin pseudonaukowców naprawdę jestem rozbawiony. Mam 55 lat, kawe pije od piątego roku życia, a cukier to podstawa w każdej postaci. Patrząc na młodsze pokolenia zdechlakow którzy ograniczją powyższe to raczej oni potrzebują pomocy. Chciałem nadmienic, że pije conajmniej 3 do 5 filiżanek o pojemności ok 200 ml. Jestem okazem zdrowia, wagę posiadam idealna. Zachęcam do nie czytania takich bzdur na zamowienie. Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here