Otyłość, lenistwo i obżarstwo, czyli jak bieda się bierze z nędzy

14

Scena 1

Zwykły Człowiek: Dlaczego w tym pomieszczeniu jest tak tłoczno?

Naukowiec: Ponieważ więcej ludzi weszło, niż wyszło.

Zwykły Człowiek: To oczywiste. Ale to nie wyjaśnia, dlaczego zrobiło się tu tłoczno. Proszę mi zatem wyjaśnić, dlaczego więcej ludzi przyszło niż wyszło.

Naukowiec: Tłumaczę przecież, że jeśli więcej ludzi wejdzie, niż wyjdzie, w pomieszczeniu robi się tłoczno. Koniec, kropka!

Zwykły Człowiek: Ale to nam tylko mówi o tym, w jaki sposób zrobiło się tłoczno. Nie wyjaśnia, dlaczego tak się stało. Dlaczego jest tłoczno?

Naukowiec: Proszę nie zadawać głupich pytań!

Scena 2

Zwykły Człowiek: Dlaczego ludzie tyją?

Naukowiec: Ponieważ organizm magazynuje więcej kalorii (energii), niż spala.

Zwykły Człowiek: To oczywiste. Ale to nie, wyjaśnia, dlaczego ludzie tyją. Proszę mi zatem wyjaśnić, dlaczego organizm magazynuje więcej kalorii, niż spala.

Naukowiec: Tłumaczę przecież, że jeśli organizm magazynuje więcej kalorii, niż spala, występuje wtedy dodatni bilans kaloryczny, który powoduje otyłość. Koniec, kropka!

Zwykły Człowiek: Ale to nam tylko mówi o tym, w jaki sposób tyjemy. Nie wyjaśnia, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego ludzie tyją?

Naukowiec: Proszę nie zadawać głupich pytań!

W obu powyższych przypadkach (w pomieszczeniu oraz w człowieku) powstał dodatni bilans energetyczny. W obu przypadkach działa pierwsza zasada termodynamiki, która jest prawem uniwersalnym. Ale zasada ta nie wyjaśnia, co jest przyczyną, a co skutkiem.

Ortodoksyjna dietetyka zakłada, że ludzie tyją (czyt. magazynują energię), ponieważ spożywają więcej kalorii, niż wydatkują. To „jedyne słuszne” wyjaśnienie  wynikać ma rzekomo z prawdziwego skądinąd prawa fizyki, zgodnie z którym energia nie bierze się z niczego. Otyłość musi być zatem spowodowana lenistwem i/lub obżarstwem. Jednak coraz więcej naukowców zauważa, że energetyczne wyjaśnienie przyczyn otyłości jest błędem wynikającym z niezrozumienia praw fizyki. Jeśli coś rośnie, to z definicji, automatycznie musi znajdować się w dodatnim bilansie energetycznym, z tym że stwierdzenie tego faktu nie wyjaśnia przyczyn wzrostu (czyt. dodatniego bilansu energetycznego). Z tego względu obowiązująca w dietetyce teoria bilansu kalorycznego to zwykłe masło maślane, coś jak: bieda bierze się z nędzy. A nędza? Z braku pieniędzy; bogactwo się bierze z majątku; zmęczenie się bierze z braku energii itp.

U dzieci, które rosną, bilans kaloryczny jest dodatni: magazynują więcej energii, niż spalają. To oczywiste, bo rosną. Ale czy dziecko nie urośnie, jeśli będzie mniej jeść lub zacznie uprawiać więcej sportu, wydatkując w ten sposób nadmiar energii i równoważąc u siebie bilans energetyczny? A co z hormonem wzrostu?

Złośliwy guz, który rośnie, znajduje się w dodatnim bilansie energetycznym: pochłania (magazynuje) więcej energii, niż wydatkuje. To oczywiste, bo rośnie. Ale czy złośliwy guz zaczął rosnąć z tego powodu, że zaczął pochłaniać więcej energii, niż wydatkuje? Czy przyczyną choroby nowotworowej jest dodatni bilans energetyczny w tkance nowotworowej, czy może inne czynniki powodują wzrost guza?

W przyrodzie dodatni bilans energetyczny jest przeważnie skutkiem wzrostu (rozrostu), a nie jego przyczyną.

Alternatywne wyjaśnienie otyłości, znane i zaakceptowane w Europie jeszcze przed II wojną światową, mówi, że ludzie tyją z powodów biologicznych (hormonalnych, enzymatycznych itp), a spożycie kalorii nie ma z tym zjawiskiem związku w tym sensie, że nie jest jego przyczyną. W świetle badań i obserwacji czołowi europejscy uczeni, specjaliści od problematyki metabolizmu (np. Gustav von Bergman i Julius Bauer – twórcy „teorii lipofilii”) uznawali proponowane już wtedy kaloryczne wyjaśnienie otyłości za niedorzeczne. W tym ujęciu dodatni bilans kaloryczny jest skutkiem, a nie przyczyną otyłości. Nadmierny apetyt i/lub tzw. lenistwo – jeśli występują, bo wbrew obiegowym opiniom osoby otyłe często nie jedzą wcale więcej kalorii niż osoby szczupłe – są wtedy zachowaniami kompensacyjnymi w ramach nierównowagi energetycznej, wywołanej czynnikami biologicznymi. Z tego powodu otyłości nie da się na dłuższą metę „zaćwiczyć na siłowni”  albo zagłodzić. To oczywiste, ponieważ bilansowanie energii (liczenie kalorii) nie jest w stanie „wyleczyć” problemów biologicznych.

Jak udokumentował to Gary Taubes, autor książek Good Calories, Bad Calories (2007) i Why We Get Fat (2011), otyłość  jest skutkiem nieprawidłowej regulacji tkanki tłuszczowej w organizmie. Pytanie fundamentalne zatem brzmi następująco: co reguluje magazynowanie tkanki tłuszczowej? W ujęciu hormonalnym – insulina, a w ujęciu dietetycznym – węglowodany, które oddziałują na ten hormon, odpowiada Taubes.

Miłego seansu.

Mateusz Rolik

 

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na FacebookuTwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Na ten temat przeczytaj również:

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKilka uwag o przetworzonej żywności
Następny artykułInflacja, jaja i groźny cholesterol
Z wykształcenia jestem anglistą (Uniwersytet Wrocławski), ukończyłem też stosunki międzynarodowe Unii Europejskiej (Loughborough University). W latach 2002-2003 byłem stypendystą w ramach programu Josepha Conrada (Chevening programme) ufundowanego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Interesuję się sprawami międzynarodowymi, historią, gospodarką oraz szeroko pojętą polityką nauki. Ciekawi mnie też geneza i historia obowiązujących paradygmatów medycznych oraz mechanizmy, dzięki którym dominują. Czytam, piszę i tłumaczę teksty na te temat. Mieszkam i działam we Wrocławiu.

14 KOMENTARZE

    • Tak. Hipoteza węglowodanowa jest podstawą wielu rodzajów diet i planów żywieniowych (niskowęglowodanych) stosowanych z powodzeniem od końca XIX wieku. Tzw. dieta kwaśniewskiego również wykorzystuje ten dawno znany mechanizm.

    • Jeśli chodzi o tę wypowiedź, że „cudów w energetyce nie ma, bo zawsze obowiązuje zasada zachowania energi”, to niestety niewiele ona wnosi do zrozumienia problemu otyłości. Jest powtórzeniem teorii forsowanej od ponad 50 lat przez ortodoksyjną dietetykę traktującą otyłość jako problem energetyczny. Każdy wie, że zawsze obowiązuje pierwsza zasada zachowania energii, tak samo jak zawsze obowiązuje prawo powszechnego ciążenia, zasada względności i inne uniwersalne prawa rządzące wszechświatem. Nie mają one jednak żadnego związku z powstawaniem otyłości u konkretnego człowieka

      O tym, że otyłości nie da się zwlaczyć za pomocą ujemnego bilnsu energetycznego, wiemy od czasu kiedy wysunięto energetyczną hipotezę powstawania otyłości. Już w XIX w. przekonał się o tym na sobie Banting – początkowo lekarze, których odwiedzał, zalecali mu więcej ruchu (np. wiosłowanie) bez rezultatu. Dzisiaj przekonuje się o tym wiele otyłych osób, u których głodówka (dieta niskokaloryczna i niskotłuszczowa) oraz trening niewiele dają, zwłszacza na dłuższą mete. Rodzi tylko frustrację, poczucie winy i napiętnowanie środowiska przekonanego że są leniami i obżartuchami. Do tego oskarżani są przez dietetyków o oszukiwanie – mówią, że jedzą mało, podczas gdy w ukryciu jedzą dużo.

      Już w 1956 roku nawet prof. Jean Mayer, który notabene w latach późniejszych stał się gorącym zwolennikiem hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej, zauważył, iż „zbyt wiele osób uważa, że przyczyny otyłości można wytłumaczyć przejadaniem się. Wyjaśnienie takie jest tylko innym sformułowaniem tego samego problemu (…).Wytłumaczenie otyłości przejadaniem się jest równie odkrywcze, co wytłumaczenie alkoholizmu nadmiernym piciem”. Tłumaczenie przyczyn otyłości pozytywnym/negatywnym to masło maślane. Wszystko co rośnie jest z definicji w pozytywnym bilansie energetycznym (wzrost=dodatni bilans energetyczny). Tak samo każdy, kto tyje jest, w pozytywnym bilansie energetycznym, ale nie tyje dlatego że jest się w pozytywnym bilansie, bo dodatni bilans jest skutkiem, a nie przyczyną. Otyłość jest problemem biologicznym, a nie energetycznym, dlatego ludzie mogą schudnąć jedząc więcej kalorii, niż spalają; mogą też przytyć jedząć mniej kalorii niż spalają. Niezrozumienie tego problemu rodzi powszechne zdziwienie wielu odchudzających się oraz ekspertów widoczne na różnych forach.

      Naprawdę szkoda już czasu na dyskusję o otyłości w kategoriach kalorii i energii…

      Pozdrawiam

  1. Bilans energetyczny to tylko mechanizm fizyczny powstawania otyłości – to wręcz truizm. Dalej natomiast wielkie uproszczenie.
    Oczywiście, otyłość powstaje wskutek zaburzeń hormonalnych i metabolicznych ale obok insuliny przemiany to moderuje prawdopodobnie kilkaset substancji z czego znamy obecnie około 100 a nie jedna jedyna insulina.
    Wnioski wyciągane natomiast szczególnie w komentarzach wręcz momentami kuriozalne. Zapytam zatem jak „opróżnić” ten tłoczny autobus” idąc za porównaniem autorki. Naprawa szlaków metabolicznych to przyszłość przede wszystkim badań genetycznych. Wiara, ze ograniczenie węglowodanów, jedzenie do woli tłuszczów nie wpływa na bilans energetyczny to żart. Taka osoba zwykle zjada około 1000-1200 kcal). Każdy ekstremizm niesie w sobie element wiary w cuda.

    • Witam i dziękuję za komentarz. Właśnie takimi truizmami jak bilans energetyczny tłumaczy się błędnie od kilkudziesięciu lat powstawanie otyłość, podczas gdy prawa termodynamiki nie są jej przyczyną. Tak jak inne, uniwersalne prawa fizyki dotyczące wszechświata nie są przyczyną otyłości. Są – jak Pan słusznie napisał – mechanizmem, w ramach którego ludzie tyją. Co zatem włącza/wyłącza ten mechanizm? Co powoduje zaburzenia metaboliczno-hormonalne, które powodują otyłość? – tym powinna się zajmować medycyna i dietetyka a nie truizmami i parafrazowaniem otyłości jako dodatni bilans energetyczny. Przecież to dokładnie to samo zjawisko wyrażone innymi słowami.

      Ciekawe, że insulina jako znany regulator tkanki tłuszczowej nie może być uznana za przyczynę otyłości ponieważ ludziom otyłym zaleca się dietę bogatą w węglowodany pomimo tego, że te przecież bezpośrednio oddziałują na insulinę. Błędne koło. Dochodzi do tego, że hiperinsulinemię tłumaczy się czasem jako efekt, a nie przyczynę otyłości (sic!). Głodząc się (redukując kalorie do np. 1200 dziennie) można schudnąć, ale tylko do czasu po pierwsze dlatego, że nie można całe życie się głodzić, po drugie dlatego, że po czasie zachodzą mechanizmy kompensacji. To dlatego diety niskokaloryczne kończą się zwykle efektem jojo.

      Ma Pan rację że hipoteza insulinowa nie wyjaśnia każdego przypadku otyłości i wiele innych czynników może grać tu rolę. Jednak w ujęciu dietetycznym, a tego dotyczy poruszany tu problem, jest to – jak się wydaje – problem zasadniczy we współczesnym, przeładowanym węglowodanami świecie. Nie da się tego zbyć bilansem energetycznym.

      To prawda, że ludzie jedzą coraz więcej energii (kalorii). Przy stałym spadku spożycia tłuszczów ten wzrost pochodzi z węglowodanów (głownie wysokoptrzetworzonych) Pytanie zatem powinno dotyczyć tego, dlaczego jemy więcej kalorii niż nasi dziadkowie? Dlaczego jesteśmy wiecznie głodni pomimo tego, że jemy więcej? I tu znowu trzeba przypomnieć, że insulina to hormon, który zwiększa uczucie głodu (hamuje wystąpienie uczucia sytości). To dlatego będąc w kinie możemy zjeść na raz 1000 kalorii w popcornie, ale nie moglibyśmy na raz zjeść 1000 kalorii np. z tłustego sera. Jedzenie naturalnych, tłustych pokarmów pomaga opanować apetyt i zmniejszyć spożycie kalorii – jeśli już musimy w ogóle rozmawiać o otyłości w kontekście kalorii.

      Pozdrawiam

  2. No dobra przeczytałem art. ciekawy jak większość na waszej stronie ale mam kilka wątpliwości:
    1) skoro nie ma korelacji pomiędzy nadmiernym przyjmowaniem pokarmów i nie prowadzeniem żadnej aktywności fizycznej a otyłością to czemu ludzie nie uprawiający żadnych sportów i nie pracujący fizycznie a zajadający się obwicie kalorycznymi posiłkami jednak staja się otyli ?
    2) to na własnym przykładzie w czasie od wczesnej wiosny do późnej jesieni gdy można chodzić po górach i jeździć na rowerze tracę co najmniej 10kg bez dramatycznego wysiłku odżywiając się powiedzmy zgodnie ze „staromodną ” formą diety a w okresie zimowym jest dramat
    3) być może niezbyt uważnie wasza stronę przeczytałem jeśli tak to przepraszam i proszę o sprostowanie mojego poglądu, ale jak dotąd nie znalazłem tutaj jakiejś sensownej „nowoczesnej” diety.
    4) ten pkt trochę koresponduje z 1 otóż nie zgadzam się z tym że nie ma żadnego związku pomiędzy brakiem aktywności fizycznej a otyłością jeśli jest inaczej poproszę o jakieś dowody 🙂 raczej empiryczne a nie naukowe wywody którymi można udowodnić w zasadzie cokolwiek
    i na koniec mam nadzieje że mój post nie zostanie odebrany jako jakaś forma ataku, jestem po prostu ciekaw opinii innych na ten temat a i chciał bym rozwiać swoje wątpliwości związane z metodami żywienia, związane jest to również z chęcią zmiany mojej własnej fizyczności więc pytam.

  3. Ogólnie ten artykuł to trochę masło maślane.
    Kilka faktów:
    – ludzie otyli jedzą często mniej, niż inni, a mimo to tyją ponieważ mają obniżony metabolizm (można go sprawdzić mierząc temperaturę ciała), obniżona wskazuje na obniżony metabolizm
    – jemy więcej niż nasi dziadkowie, ponieważ jedzenie, które spożywamy jest ubogie w składniki odżywcze, nasze komórki są głodne (sprawdź „głód komórkowy”), niestety nie są ubogie w kalorie
    – osoba otyła to osoba chora, nie można twierdzić, że coś jest błędne, ponieważ nie sprawdza się w przypadku grubasów
    – umiarkowana aktywność fizyczna i jak najmniej wysoko przetworzonego jedzenia to klucz do utrzymania dobrej kondycji psychofizycznej
    – zapytaj zadowolonych z życia ludzi jak to robią i ich naśladuj 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ