Inflacja, jaja i groźny cholesterol
Żyjemy w czasach, w których przyszło nam na własnej skórze doświadczać upadku systemu gospodarczego opartego na długu, fikcyjnym, drukowanym pieniądzu (tzw. pieniądzu fiducjarnym) i stałej inflacji. Myli się jednak ten, kto uważa, że inflacja to zmartwienie jedynie dla zwykłych zjadaczy chleba. Zajmuje ono równie intensywnie rządy, które stale głowią się nad tym, w jaki sposób zahamować zbyt gwałtowny spadek wartości swojego pieniądza, przejawiając przy tym niebagatelną pomysłowość. Zmagania polityków z inflacją mają długą i bogatą historię, głównie porażek. Jak pokazał amerykański dziennikarz ekonomiczny Robert J. Samuelson w książce The Great Inflation and Its Aftermath: The Past and Future of American Affluence (2008) wyjątkowo odważny, aktywny i kreatywny w tym zakresie był amerykański prezydent Lyndon Johnson (1908-1973). Działając w słusznej sprawie, na rzecz podtrzymania siły nabywczej dolara, nie wahał się on wytaczać przeciw inflacji wszystkich możliwych dział, nawet tych medyczno-dietetycznych.
Cytując z książki Samuelsona, przytoczmy fragment wspomnień Josepha Anthony Califano, współpracownika prezydenta Johnsona (str. 95-96) [tłumaczenie i podkreślenie własne]:
Ceny butów poszły w górę, więc LBJ [Lyndon Johnson - przyp. tłum.] polecił ułatwić import skóry, aby w ten sposób zwiększyć podaż butów na rynku. Kiedy zaczęły napływać doniesienia, że telewizory kolorowe osiągają wysokie ceny, prezydent kazał mi poprosić Davida Sarnoffa z RCA [ jednej z największych firm produkujących wówczas telewizory kolorowe- przyp. tłum.], żeby obniżyli ceny. Podrożała krajowa cielęcina, więc LBJ polecił McNamarze [ówczesnemu Sekretarzowi Obrony] kupować na potrzeby wojsk w Wietnamie tańszą cielęcinę w Nowej Zelandii. Prezydent kazał mnie oraz CEA [Radzie Doradców Ekonomicznych - - przyp. tłum.] działać w sprawie produktów AGD, kartonów, gazet, bielizny męskiej, damskich pończoch, szklanych naczyń, celulozy, klimatyzatorów … Kiedy wiosną 1966 roku wzrosły ceny jaj, a Sekretarz ds. Rolnictwa, Orville Freeman, powiedział prezydentowi, że niewiele można w tej sprawie zrobić, Johnson polecił Naczelnemu Lekarzowi Kraju nagłaśniać ostrzeżenia dotyczące zawartości cholesterolu w jajach.
Jakkolwiek zabawnie może brzmieć powyższy fragment, uświadamia nam, że u podłoża rozmaitych ”prozdrowotnych” zaleceń, formułowanych licznie przez różne ośrodki biurokracji państwowo-medycznej, leżą nierzadko prozaiczne, np. bieżące polityczno-ekonomiczne kalkulacje. I podśmiewając się następnym razem z niedorzecznych inicjatyw podejmowanych przez niektóre rządy – na przykład takich jak polityka władz Korei Północnej, które w obliczu głodu zachwalają dietę opartą na trawie – dobrze jest pamiętać, że na naszym podwórku od wielu lat kwitną sobie w najlepsze równie „ładne kwiatki”.
Mateusz Rolik
Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebookui Twitterze! Wesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!
Na podobny temat przeczytaj również również:




FarmBoy
26 czerwca 2011 at 15:38i ponownie brawo za bezinteresowny wkład w uświadamianie społeczeństwa !
Teresa Stachurska
26 czerwca 2011 at 17:43Ja również dziękuję Panie Mateuszu. Podaję dalej - http://www.stachurska.eu/?p=3415 .
Teresa Stachurska
3 lipca 2011 at 23:41Nie pamiętam czy dawałam, więc przy okazji: Żółtka najcenniejsze - http://www.stachurska.eu/?p=1659 .