5 powodów żeby nie martwić się poziomem cholesterolu

25

Osoby, które interesują się dietą i chcą być zdrowe (niekoniecznie w oparciu o zalecenia reklamowane w telewizji), doskonale wiedzą, że dieta tłusta, bogata w składniki odżywcze, zawierająca jak najmniej substancji toksycznych, to dieta zdrowa. Oczywiście najzdrowsze są tłuszcze nasycone i jednonienasycone, a nie – jak się propaguje -wielonienasycone (szczególnie niekorzystny jest nadmiar kwasów tłuszczowych omega-6). To jest jasne. Niestety nie dla wszystkich. Większa część społeczeństwa pozostaje przekonana o prawdziwości teorii, że nasycone kwasy tłuszczowe powodują choroby serca – głównie poprzez podnoszenie poziomu cholesterolu we krwi. Jednak osoby żyjące w przekonaniu, że masło i jajka podniosą im stężenie cholesterolu i w rezultacie spowodują zawał, mogą przestać sobie zaprzątać umysł takimi zmartwieniami. W swoim artykule „5 reasons not to worry about your cholesterol numbersChris Kresser wyjaśnia dlaczego.

Po pierwsze: Spożywanie tłuszczów nasyconych nie podnosi poziomu cholesterolu we krwi.

Nie ma jednoznacznych dowodów na to, że spożywanie tłuszczów nasyconych podnosi poziom cholesterolu we krwi. Tę starą, nigdy nie udowodnioną hipotezę omówił niedawno na swoim blogu Stephan Guyenet. Mówiąc w skrócie, spośród wszystkich badań dotyczących związku między tłuszczami nasyconymi w diecie a poziomem cholesterolu we krwi tylko jedno wykazało , że istnieje pozytywna korelacja pomiędzy tymi czynnikami. Wszystkie  pozostałe badania wykazały brak takiego związku.

Po drugie: Spożywanie pokarmów bogatych w cholesterol (zazwyczaj) nie podnosi poziomu cholesterol we krwi.

Brak jest również dowodów na to, że spożywanie cholesterolu w pokarmie podnosi poziom cholesterolu we krwi. Dla przykładu najnowszy przegląd literatury naukowej, opublikowany w czasopiśmie „Current Opinion in Clinical Nutrition and Metabolic Care”, wyraźnie pokazuje, że spożywanie jaj nie ma widocznego wpływu na poziom cholesterol we krwi u 70% populacji. U pozostałych 30% , których określa się jako „hiper reaktywnych”, spożycie jaj podnosi zarówno poziom cholesterolu LDL (uważanego za zły) i HDL (uważanego za dobry).

Panuje zgoda odnośnie tego, że wzrost stężenia cholesterolu HDL jest dobrym zjawiskiem. Okazuje się jednak, że równie dobry jest wzrost poziomu LDL pod warunkiem, że jest następstwem spożywania tłuszczów nasyconych i cholesterolu. Wiemy dzisiaj, że istnieją dwa rodzaje choelsterolu LDL: mały, gęsty LDL oraz duży, puszysty LDL. Mały LDL jest istotnym czynnikiem ryzyka choroby serca, ponieważ łatwo ulega oksydacji (utlenieniu) i spowoduje stany zapalne w arteriach. Duży LDL jest odporny na oksydację i dlatego nie stanowi zagrożenia dla serca. Co więcej, jedzenie jaj nie tylko zwiększa poziom niegroźnego, cholesterolu LDL, ale także obniża poziom szkodliwego, małego i gęstego cholesterolu LDL o 20%. Więcej na ten temat można przeczytać w innych artykułach Kressera („The most important thing you probably don’t know about cholesterol” oraz „3 eggs a day keeps the doctor away„), a także obejrzeć w prezentacji wideo na temat cholesterolu LDL i HDL.

Po trzecie: Nawet gdyby tłuszcze nasycone i cholesterol w diecie podwyższały poziom cholesterolu we krwi, to i tak nie ma to znaczenia, ponieważ „podwyższony poziom cholesterolu” nie stanowi ryzyka w chorobach serca.

Argument „podwyższonego poziomu cholesterolu” naprawdę miesza ludziom w głowach. Nawet jeśli są w stanie zrozumieć poprzednie dwa, to ich oczy zachodzą mgłą, gdy usłyszą od lekarza taką diagnozę. Hipoteza, że wysoki poziom cholesterolu powoduje chorobę serca została tak mocno wtłoczona w naszą świadomość, że stała się niemal religijnym dogmatem. Z tego względu ludzie mocno się dziwią dowiadując się,  jak niewiele dowodów naukowych istnieje na poparcie tej teorii.

Dokładne wyjaśnienie niesłuszności powyższego dogmatu Kresser prezentuje w swoich artykułach „How to increase your risk of heart disease” oraz „Cholesterol doesn’t cause heart disease„. W skrócie można to ująć w następujący sposób: zarówno całkowity poziom cholesterolu oraz LDL – które zdają się być głównym zmartwieniem lekarzy, mediów i całej populacji – są bardzo słabo powiązane z chorobami serca.

Gdyby “wysokim cholesterol” powodował choroby serca, należałoby się spodziewać, że stanowiłby czynnik ryzyka w przypadku:

  1. Wszystkich populacji na świecie.
  2. Mężczyzn i kobiet w równym stopniu.
  3. Ludzi w każdym wieku.

A także należałoby się spodziewać, że obniżenie cholesterolu zapobiega chorobom serca.

Brzmi logicznie, prawda?

Zła wiadomość dla lipofobów jest taka, że hipoteza cholesterolowa poległa na wszystkich powyższych frontach:

  1. Wysoki cholesterol nie stanowi ryzyka dla wszystkich populacji. Francuzi należą do nacji o rekordowych poziomach cholesterolu na skalę światową, ale równocześnie mają najniższy wskaźnik zachorowań na choroby serca spośród krajów uprzemysłowionych. Podobnie rzecz ma się u Austriaków i w innych krajach europejskich.
  2. Kobiety mają średnio o 300% niższą zachorowalność na chorobę serca niż mężczyźni, pomimo wyższych poziomów cholesterolu.
  3. Zachorowalność na chorobę serca u 65-latków jest 10-krotnie mniejsza niż 45-latków. Jednak wysoki cholesterol nie jest czynnikiem ryzyka u mężczyzn powyżej 65. roku życia. (Właściwie u mężczyzn powyżej 65. roku życia z niskim cholesterolem (<150 mg/dL) prawdopodobieństwo zgonu na serce jest dwukrotnie wyższe niż u tych z normalnym lub nawet „wysokim” poziomem cholesterolu.)

Jakby tego było mało, przeprowadzono ponad 40 eksperymentów, aby zbadać, czy obniżanie stężenia cholesterolu zapobiega chorobom serca. W niektórych próbach więcej osób chorowało, w innych mniej. Ale gdy wszystkie wyniki zestawiono razem, taka sama liczba osób umierała w grupie przyjmującej leki obniżające cholesterol, jak i w grupach kontrolnych (które żadnych leków nie przyjmowały ).

Po czwarte: jeżeli jednak chcesz zbadać poziom cholesterolu, nie zwracaj uwagi na całkowity cholesterol czy LDL ale na stosunek trójglicerydów do HDL.

Według Kressera nie należy przejmować się wynikami profilu lipidowego. Podobnie jak dr Kurt Harris , Kresser uważa, że zalecanie badania gospodarki lipidowej na okrągło, które jest tak popularne w „środowiskach paleo” jest nie tylko niepotrzebne, ale może nawet wyrządzić szkody. Nadal niewiele  wiemy o tym, jak nasze wyniki zmieniają się z dnia na dzień. Ponadto nie zawsze łatwo jest rozróżnić między przyczyną, a skutkiem. Badacze często popełniają błąd zakładając, że wysoki cholesterol jest przyczyną chorób serca, kiedy w rzeczywistości dużo bardziej prawdopodobne jest, że wysoki cholesterole jest efektem choroby.

Kresser apeluje:

„Na litość boską, jeśli chcesz zbadać sobie gospodarkę lipidową, to przynajmniej zwracaj uwagę na te wyniki, które są istotne. Najważniejszy wskaźnik na typowym profilu lipidowym to stosunek ilości trójglicerydów do HDL (należy podzielić liczbę trójglicerydów przez HDL). Jeśli stosunek ten jest poniżej 2 oznacza to, że masz głównie duże i puszyste LDL – nie są one czynnikiem ryzyka w chorobach serca. Jeśli liczba ta jest wyższa niż 3, oznacz to, że masz głównie małe i gęsteLDL, co z pewnością oznacza ryzyko zachorowania na serce.”

Po piąte: Jedz zdrowo i przestań myśleć o liczbach.

W ostatecznym rozrachunku, nawet ten stosunek [trójglicerydów do HDL] nie jest własciwie tak bardzo istotny. Dlaczego? Ponieważ leczenie zawsze przebiega identycznie! Jeżeli stosunek TG:HDL jest wysoki (zły) to co należy zrobić? Przejść na dietę bogatą w tłuszcze (nasycone, rzecz jasna). To obniży poziom trójglicerydów i małych gęstych LDL, oraz podwyższy stężenie HDL. Potrójne zwycięstwo. Natomiast jeżeli stosunek TG:HDL jest niski (dobry), to co należy zrobić? Dokładnie to samo: jeść dużo tłuszczów.

I odwrotnie, jeśli zastąpimy tłuszcze nasycone węglowodanami – jak kazano nam robić przez ostatnie 50 lat, aby uchronić się od chorób serca – w rzeczywistości przyczyniamy się nich trzy sposoby: podwyższamy stężenie trójglicerydów, podnosimy poziom małych i zwartych LDL oraz obniżamy ilość HDL.

Na koniec Kresser wyznaje:

Często otrzymuję emaile od ludzi, którzy przeszli na dietę wysokotłuszczową (typu Paleo) i martwią się wzrostem poziomu LDL oraz „wysokim”  stężeniem cholesterolu całkowitego. Odpisując, zazwyczaj mówię im trzy rzeczy: po pierwsze,  nie martw się tym, ponieważ wysoki poziom LDL i całkowitego cholesterolu nie powodują chorób serca; po drugie wzrost jest często tymczasowy i może wynikać z tego, że organizm leczy się ze stłuszczenia wątroby (co jest dobre!); po trzecie, nie martw się tym. Nie zaszkodzi przypomnieć.

**Uwaga: jeśli poziom cholesterol w twoim organizmie jest bardzo wysoki (tj. ponad 300 mg/Dl), może to oznaczać problem metaboliczny lub stan zapalny, którym należy się zająć. Cholesterol w ciele spełnia funkcję naprawczą i długotrwale podwyższony cholesterol powyżej pewnego progu może wskazywać na problem zdrowotny, który nie został jeszcze zdiagnozowany – dodaje autor.

Zinterpretował i przełożył Dominik Rozwadowski
Grafika: Dominik Rozwadowski

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na FacebookuTwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

25 KOMENTARZE

  1. Boshe!

    Co za głupota, w tym artykule!

    Framingham Heart Study wszystko udowodniło.

    Jakieś 40 lat temu spisano pod względem medycznym ludność miasteczka Framingham w USA i badano ich, i obserwowano ich przez te 40 lat. Wyniki są niepodważalne.

    • @Nikodem123 – W odpowiedzi na badania Framingham Heart Study przedstawiam badanie przeprowadzone na szeroką skalę w USA, na początku lat 80-tych, w którym udział wzięło 3800 mężczyzn. Badano czy lek obniżający poziom cholesterolu ma wpływ na zmniejszenie ryzyka wystąpienia zawałów serca. Jedna grupa przyjmowała lek, natomiast druga dostawała taką samą ilość substancji neutralnej, zwanej inaczej placebo. O wnioskach z tego badania można przeczytać książce Dr Matthiasa Ratha, a są one następujące: „w grupie przyjmującej lek obniżający cholesterolu zmarło tyle samo osób, co w grupie kontrolnej. Wśród pacjentów zażywających lek obniżający poziom cholesterolu zanotowano szczególnie częste wypadki i samobójstwa.” Więcej podobnych informacji na temat rzekomej szkodliwości cholesterolu zawarłem w czteroczęściowym artykule pt: Tłusty przekręt – link do pierwszej części poniżej:

      http://zdrowieikondycja.blogspot.com/2012/04/tusty-przekret-cz1.html

  2. Framingham Heart Study to znany „topos”, często przytaczany przez zwolenników teorii o szkodliwości cholesterolu. Jednak wydaje się, że mało kto naprawdę zapoznał się z wynikami tych badań i rozumie ich znaczenie. Pisaliśmy o nim m.in. w tekście „Dlaczego apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Polecam lekturę nie tyle naszego omówienia, co całej książki Good Calories, Bad Calories.

    Przypomnijmy tylko, że Framingham Heart Study tzw. badanie obserwacyjne. Ten rodzaj badań, w przeciwieństwei do eksperymentów naukowych, jest bezwartościowy, jeśli chodzi o ustalenie przyczyny i skutku. Pozwala jedynie, na podstawie zaobserwowanych korelacji, postawić pewne hipotezy, które należy następnie zweryfikować w eksperymentach. Kolejne badania interwencyjne pokazują że cholesterol nie jest związany z chorobą wieńcową. Proszę poszukać na Nowej Debacie pod tagiem „cholesterol”.

    Ale nawet pomijając ten kluczowy fakt, co naprawdę zaobserwowano w tych badaniach? Na przykład to, że mężczyźni, którzy zachorowali na serce, z wiekiem mieli częściej niski cholesterol niż wysoki. Stwierdzono brak jakiejkolwiek. korelacji między poziomem cholesterolu a chorobą serca u kobiet po 50tym roku życia. Raport z 1971 roku stwierdzał, że „cholesterol nie ma wartości prognostycznej” w chorobach serca. Raport z 1987 wskazywał na fakt, że spadek poziomu cholesterolu o 1% skutkował 11% wzrostem śmiertelności z przyczyn ogólnych. Raport z 1992 roku donosił, że „osoby, które jadły najwięcej pokarmów bogatych w cholesterol, najwięcej tłuszczów nasyconych, najwięcej kalorii, ważyły najmniej i były najbardziej aktywne fizycznie”. W kwestii żywienia badanie wykazało, że osoby z wysokim cholesterolem (powyżej 300) i niskim (poniżej 170) stosowały podobną dietę.

    Ogólnie nigdy nie potwierdzono hipotezy, że tłuszcz w diecie i cholesterol wywołuje choroby serca. Rezultaty były tak niekorzystne dla tej hipotezy, że urzędnicy z National Health Institute, który sfinansował te badania, odmawiali publikacji ich wyników do późnych lat 60-tych.

    Zamiast krzyczeć o czyjejś „głupocie”, proponuję poświęcić nieco więcej czasu na doczytanie, żeby wiedzieć trochę więcej, o czym się mówi.

    Pozdrawiam.

  3. Ostatnio podobne wnioski jak te z tego posta przeczytałem w publikacjach Briana Peskina „The Cholesterol Myth” i „The Cholesterol Myths” Uffe Ravnskova. Mają sens.

    Dominik, dzięki za odnalezienie i przetłumaczenie tego posta.
    pozdrawiam (były uczeń 😉

  4. NIE MĄĆ CZŁOWIEKU LUDZIOM W GŁOWACH. Celowo wkleję tu fragment wynurzeń z powyższego artykułu: „Hipoteza, że wysoki poziom cholesterolu powoduje chorobę serca….” i wyjaśniam, że nigdy nikt i nigdzie nie twierdził, że podwyższony cholesterol przyczynia się do choroby serca. Stwierdzono tylko, że za wysoki zły cholesterol może być przyczyną osadzania się płytek miażdżycowych na ściankach żył i tętnic przez co zwęża się droga przepływu krwi. Kiedy tyle narośnie w którymś miejscu, że zamknie drogę przepływu krwi następuje zawał czy udar. Zawał NIE JEST CHORBĄ SERCA tylko nie „złapany’ w porę może serce uszkodzić na skutek długotrwałego niedotlenienia (niedostarczania krwi do serca).

    • Cholesterol nie ma nic wspolnego z miazdzyca Prosze Pana, to 2 rozne sprawy na szczescie wiadomo juz od 15 lat! Zadne blaszki to mity tworzone z przemyslem farmaceutycznym, biznes 🙂

      • Takie wpisy powinny być karalne i ścigane przez prawo. Podpisano, student medycyny zajmujący się naukowo właśnie tematyką blaszki miażdżycowej.

    • Coś za dużo razy w tym co piszesz powtarza się słowo „może”. Zatem stwierdzono, że powoduje? No nie. Ja twierdzę, że cholesterol MOŻE mieć wpływ na występowanie kataru. I prawdopodobnie nic z tego nie wynika.

  5. Nieco więcej o stosunku trójglicerydów do HDL. Sporo badań o tym jest.
    http://www.strawnie.pl/artykuly/item/39-cholesterol-stosunek-trojglicerydow-do-cholesterolu-hdl-a-ryzyko-wystapienia-choroby-wiencowej

    Druga sprawa, że spożycie tłuszczów zapewne zwiększa LDL. Jest on potrzebny do produkcji kwasów żółciowych, które to są potrzebne do trawienia tłuszczów. Przy dużym spożyciu tłuszczów potrzeba więcej kwasów żółciowych. Bardzo małe spożycie tłuszczów stwarza większe ryzyko powstania kamicy żółciowej.

    Pozdrawiam

  6. Polecam wszystkim z problemami serca serwis gramozycie.pl. Świetne porady dietetyczne oraz dotyczące ćwiczeń fizycznych!

  7. Powoli już się w tym gubię 🙂
    Wciągam jajka, tłuszcze zwierzęce, oliwę z oliwek, tłuszcz kokosowy, warzywa, boczek, kurczaka na parze, nabiał.
    Nie jadam pieczywa, słodyczy… z alkoholem ostatnio nieco przesadzałem… mój błąd.
    Jeżdżę też rowerem.
    Wyniki z zeszłego tygodnia:
    Cholesterol – 253 mg/dL (norma <190)
    HDL – 61 mg/dL
    HDL% – 24%
    LDL – 173 mg/dL
    Trójglicerydy – 93 mg/dL

    Na wynikach informacja, żebym zgłosił się do lekarza.
    Co mam o tym myśleć? Przejmować się tym LDL i Chol. całkowitym?

    • Lekarz zaleci Ci coś przeciwnego (pełne ziarna, mało tłuszczu, chude mięso, etc – czyli piramidę żywienia IŻŻ oraz ew. przepisze statyny – nie pomoże rozwiązać Ci problemu. Imho warto odstawić alkohol w ogóle, bo to on może być problemem i zrobić badanie po 6 do 8 tygodniach. Problemem może też być nabiał – zbyt dużo nabiału oraz zbyt dużo białka. Ważne by unikać też olejów roślinnych (rzepakowy, słonecznikowy, etc) i gotować tylko na zwierzęcych lub kokosowym, a białko ograniczyć do ilości nie większej niż 1,5 g/kg masy ciała w trzech, czterech mniej więcej równych porcjach dziennie. Najważniejszym parametrem jest stosunek trójglicerydów do HDL, całkowity cholesterol jest mniej istotny. Ja tak bym postąpił, ale każdą taką interwencję należy skonsultować z lekarzem medycyny.

    • Człowieku, jesteś zdrowy! CZym ty się przejmujesz? Reklamami w TV? To pozbądź się tego pudła. Jak ci tak przeszkadza niby wysoki cholesterol to jedz 2 jajka dziennie to ci spadnie.
      Cholesterol to mózg. Jak sobie go będziesz obniżał to równiez i praca mózgu spadnie. Masakra. jak można wierzyć lekarzom, którzy podają nam syntetyki!!!

  8. Dziękuje że mogłam się tyle dowiedzieć, bo właśnie dziś się dowiedziałam że jak nie zaczne obniżać cholesterolu, a mam go -9,08 mmol to skończe np. udarem mozgu… tak się zestresowałam że bałam się nocy. Teraz mi ulżyło , niemniej jednak zachodze w glowe dlaczego lekarze nie szukają gdzie indziej przyczyny tego stanu …

  9. Moje wyniki z 25 sierpnia 2016r. Cholesterol. Cholesterol całkowity–291mg/dl. Cholesterol HDL 60,4 mg/dl. Cholesterol LDL 214,88 mg/dl. TROJGLICERYDY–79 mg/dl. Czy jest powód do obaw o swoje zdrowie?

    • proszę się nie przejmować, ewentualnie poszukać stanów zapalnych w organizmie (cholesterol jest markerem), zbadać krew na kreatyninę i CRP.

  10. Ja w ogóle nie przejmuję się moim cholesterolem. Cholesterol jest bardzo potrzebny w organizmie. Wysokie wyniki złego cholesterolu 185,4 mg/dl, cholesterol całkowity 278 mg/dl, (czyli obydwa wyniki powyżej normy) wg mnie wynikają w moim przypadku ze stanu zapalnego najmniejszych naczyń krwionośnych (rzadka choroba układowa). Oczywiście nefrolodzy w poradni i w szpitalu wciskają mi statyny (świństwo, dużo skutków ubocznych), ale ja ciągle informuję o tym, że nie będę tego brać. Próbuję dyskutować na temat cholesterolu, ale nikt mnie nie słucha, nawet nie są zainteresowani zapoznaniem się z innymi poglądami. Równo rok temu miałam LDL ponad 300. Teraz mam jak napisałam powyżej 185,4. Nie brałam statyn, tryb życia i odżywianie takie samo jak przedtem, czyli zupełnie normalna domowa kuchnia. Dlaczego cholesterol LDL spadł? Ano dlatego, że opanowano sterydami proces zapalny, kreatynina mi spadła i CRP. Ja rozumiem związek przyczynowo – skutkowy, ale lekarze nie. Nie bójmy się cholesterolu, proszę szukać przyczyn jego podwyższonego wyniku, czyli jakiejś ukrytej choroby.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ