Jesteś tu: Home » Nauka i medycyna » Statyny, medyczna pomyłka?

Statyny, medyczna pomyłka?

Statyny, medyczna pomyłka?

Już od ponad 30 lat producenci statyn („leków na cholesterol”) księgują zyski liczone w  dziesiątkach miliardów dolarów rocznie. Za komercyjnym sukcesem  tych specyfików stoi histeryczny lęk przed cholesterolem, który od lat 70-tych XX w. w głowy lekarzy i pacjentów wtłacza przemysł farmaceutyczny. Skutecznie poszerza on rynki dla swoich produktów oddziałując na środowiska naukowe, które zaostrzają w tym celu tzw. normy cholesterolu i poszerzają definicje grup kwalifikujących się do terapii statynami. Jednak od kilku lat narasta wśród naukowców sceptycyzm nie tylko wobec stosowania samych leków, ale również wobec teorii o szkodliwości cholesterolu. Coraz odważniej mówi się o tym, że zamiast leczyć, statyny powodują poważne dolegliwości, ze zwiększoną śmiertelnością  włącznie. Jednym z takich krytyków jest dr Stephanie Seneff, biofizyk i inżynier z MIT, która wieszczy rychły upadek całej branży. „Przewiduję, że lukratywny handel statynami jest na wyczerpaniu. Będzie to twarde lądowanie. Upadek przemysłu statyn przyćmi nawet porażkę talidomidu z lat 50-tych , czy fiasko hormonalnej terapii zastępczej z lat 90-tych”, pisze Seneff w artykule pt. „How Statins Really Work Explains Why They Don’t Really Work” ( “To, jak naprawdę działają statyny, tłumaczy, dlaczego w rzeczywistości nie działają”).

Cholesterol a statyny

Według Seneff popularność statyn wśród pacjentów i lekarzy utrzymuje się wyłącznie dzięki rozpowszechnianiu fałszywych informacji na temat cholesterolu głownie przez producentów statyn. Uważa ona, iż w rzeczywistości brak jest jakichkolwiek rzeczywistych powodów, dla których ktokolwiek miałby się poddawać terapii tymi lekami, które badaczka nazywa wprost „toksynami”. Po pierwsze skuteczność tych „leków” w zakresie zmniejszania ryzyka zawału, chętnie podnoszona przez kartel farmaceutyczno-medyczny, jest co najmniej wątpliwa. A jeśli rozważymy bilans potencjalnych „zysków” i pewnych „strat” (tj. skutków ubocznych), ich zastosowanie jest całkowicie nieuzasadnione.  Co prawda branża chwali się, że w badaniach wykazan
o, iż statyny zmniejszą ryzyko  ataku serca o jedną trzecią, ale Seneff wyjaśnia, co to w rzeczywistości oznacza*:

Metaanazliza siedmiu badań dotyczących statyn z udziałem w sumie 42. 848 pacjentów,  obejmujących okres od 3 do 5 lat,  wykazały 29% spadek ryzyka wystąpienia poważnego incydentu kardiologicznego. Jednak z uwagi  na to, że pośród badanych ataki serca były rzadkością, w liczbach bezwzględnych wynik  ten oznacza, że terapii statynami, trwającej 4.3 lata, należy poddać aż 60 pacjentów, aby uchronić jednego z nich  przed pojedynczym atakiem serca. W tym samym czasie, wszyscy z nich doświadczą osłabienia fizycznego oraz umysłowego, do czego powrócę w szczegółach w dalszej części tego eseju.

Mitologia, jaką zbudowano wokół rzekomych prozdrowotnych właściwości statyn oraz szkodliwości cholesterolu, jest groźna nie tylko dla osób zażywających statyny, pisze Seneff. Producenci statyn zdemonizowali cholesterol do tego stopnia, że Amerykanie boją się dziś panicznie niemal wszystkich pokarmów zawierających cholesterol. Jej zdaniem:

To śmiertelny błąd, ponieważ nie spożywając cholesterolu obciążamy nasz organizm, który zmuszony jest samodzielnie go syntetyzować, aby zaspokoić swoje potrzeby. Co więcej , pozbawiamy się wtedy niezbędnych substancji odżywczych. Serce mi się kraje, gdy widzę, jak ktoś rozbija jajo i wyrzuca żółtko, gdyż zawiera ono „za dużo” cholesterolu.  Jaja to bardzo zdrowy pokarm, ale właśnie w żółtku znajdują się wszystkie ważne składniki odżywcze. Przecież to właśnie żółtko pozwala zarodkowi rozwinąć się do postaci kurczęcia. Amerykanie masowo cierpią dziś na niedobory kluczowych składników odżywczych takich jak cholina, cynk, niacyna, witamina A i witamina D.

Seneff zauważa, że cholesterol to substancja niezbędna do sprawnego funkcjonowania ludzkiego organizmu, bez której człowiekowi grozi śmierć. Jak pisze badaczka, trzy czynniki odróżniają zwierzęta od roślin i dają pierwszym przewagę nad drugimi. Są to układ nerwowy, możliwość ruchu oraz cholesterol:

Nieobecny w roślinach cholesterol to substancja o kluczowym znaczeniu, warunkująca posiadanie przez  zwierzęta zdolności ruchowych oraz funkcjonowanie układu nerwowego. Cholesterol posiada unikatowe właściwości wykorzystywane przez dwuwarstwę lipidową otaczającą wszystkie komórki zwierząt: kiedy stężenie cholesterolu rośnie, płynność błon maleje. Jednak powyżej określonego stężenia, cholesterol zaczyna tę płynność zwiększać. Komórki zwierząt wykorzystują tę właściwość na swoją korzyść w procesie transportowania jonów, co ma kluczowe znaczenie dla możliwości ruchowych oraz przekazywania sygnałów nerwowych.

Oprócz tego cholesterol to prekursor witaminy D3, hormonów płciowych, estrogenu, progesteronu i testosteronu, a także takich hormonów sterydowych jak kortyzol, pisze Seneff. Dodaje, że:

Cholesterol jest absolutnie niezbędny dla błon wszystkich naszych komórek, w których chroni je zarówno przed wyciekami jonów, jaki i przed uszkodzeniami w wyniku oksydacji tłuszczów znajdujących się błonach. Chociaż mózg człowieka odpowiada jedynie za 2% masy ciała, zawiera aż 25% znajdującego się w organizmie cholesterolu. Cholesterol ma fundamentalne znaczenie dla transportowania sygnałów nerwowych w synapsach za pośrednictwem neurytów przekazujących sygnały z jednej części mózgu do drugiej. Siarczan cholesterolu odgrywa zasadniczą rolę w metabolizmie tłuszczów,…, a także w reakcji odpornościowej organizmu na wypadek działania patogenów.

Seneff w szczegółach wyjaśnia złożone biochemiczne mechanizmy, w ramach których statyny obniżają stężenie cholesterolu we krwi. Opisuje również, jakie szkody mogą wyrządzić w organizmie te specyfiki.  Na przykład statyny utrudniają syntezę

wielu kluczowych substancji biologicznych biorących udział w procesach wewnątrzkomórkowych oraz zapobiegają  procesom utleniania. Jedną z tych substancji jest koenzym Q10, którego największe stężenie występuje w sercu. Odgrywa on kluczową rolę przy produkcji energii w mitochondriach oraz jest potężnym antyutleniaczem. Statyny zakłócają również mechanizmy sygnałowania wewnątrzkomórkowego, … , które regulują złożone reakcje metaboliczne na stres. Inną ważną substancją, której syntezę blokują statyny, jest dolichol odgrywający zasadniczą rolę w funkcjonowaniu retikulum endoplazmatycznego.

Według  Seneff nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić wszystkich niepożądanych efektów dla funkcjonowania naszych komórek, jakie wiążą się z działaniem statyn.

LDL, HDL i fruktoza

Lekarze zalecają nam zwykle, aby niepokoić się podwyższonym stężeniem cholesterolu LDL z uwagi na związane z tym ryzyko wystąpienia choroby serca. Warto jednak wiedzieć, że podział na cholesterol „dobry”  (HDL) i „zły” (LDL) to uproszczenie, które ma w sposób „obrazkowy” utrwalać w głowach pacjentów lęki i obawy związane z cholesterolem. Jak pisze Seneff:

LDL to nie rodzaj cholesterolu, ale raczej pojemnik, który dostarcza tłuszcze, cholesterol, witaminę D oraz rozpuszczalne w tłuszczach antyoksydanty do wszystkich komórek organizmu człowieka. Ponieważ składniki te nie rozpuszczają się w wodzie, muszą być upakowane i transportowane wewnątrz cząsteczek LDL znajdujących się we krwi. Kiedy zaburzamy produkcję cząstek LDL, zmniejszamy dostępność tych wszystkich składników dla komórek naszego organizmu.

Seneff dodaje, że cząstki LDL, zbudowane w większości z lipoprotein i cholesterolu, łatwiej ulegają uszkodzeniu w efekcie działania obecnego we krwi tlenu (tzw. oksydacji), kiedy w zewnętrznej warstwie lipoprotein występuje niedobór cholesterolu. Ale to nie wszystko:

Cząsteczki LDL zawierają także specjalne białko o nazwie „apoB”, która umożliwia LDL dostarczanie niezbędnych składników do komórek. ApoB jest podatne na działanie glukozy i innych cukrów we krwi, zwłaszcza fruktozy.

Zatem, tłumaczy Seneff,  wysokie stężenie cukru we krwi uszkadza cząsteczki LDL oddziałując na białko „apoB”. Z kolei ulteniony i glikozylowany LDL jest mniej efektywny w transportowaniu ważnych składników do komórek. Z tego powodu cząsteczki te dłużej pozostają obecne w krwioobiegu, w związku z czym ich stężenie we krwi rośnie.

Na tym jednak działanie cukrów we krwi się nie kończy, pisze Seneff. Kiedy cząsteczki LDL dostarczą już swoją zawartość do komórek, stają się „małe i gęste”. W normalnych warunkach pozostałości te powracają do wątroby, a ta rozkłada je i przetwarza pod kątem dalszego wykorzystania. Jednak przyczepione do nich cukry zaburzają ten proces. W rezultacie „rozkładaniem” cząsteczek LDL zamiast wątroby zajmują wyspecjalizowane makrofagi znajdujące się między innymi w tętnicach. „Przepakowują” one cholesterol z uszkodzonych cząsteczek LDL, które zostają uwięzione w tętnicach, do cząsteczek HDL.  Uszkodzenie cząsteczek LDL wskutek wysokiego stężenia cukru we krwi prowadzi do gromadzenia się ich w ścianach tętnic, co jest uznawane obecnie przez naukowców za fundamentalną przyczynę miażdżycy.

Natomiast cząsteczki HDL, nazywane „ dobrym cholesterolem”, oraz ilość cholesterolu w tych cząsteczkach traktuje się dziś jako najważniejszą miarę w określaniu ryzyka choroby wieńcowej serca. Im więcej HDL, tym ryzyko mniejsze. Zatem makrofagi znajdujące się w blaszkach miażdżycowych pełnią w rzeczywistości bardzo pożyteczną funkcję: zwiększają ilość HDL i zmniejszają ilość małych i gęstych cząsteczek LDL, uważa Seneff.

Badaczka omawia wpływ fruktozy na „jakość” cholesterolu, który krąży w naszej krwi. Jak tłumaczy Seneff, z jednej strony wątroba odpowiada za wytwarzanie cząsteczek  LDL, które wypełnia cholesterolem. Z drugiej strony wątroba musi również metabolizować fruktozę, którą zamienia w tłuszcz. Fruktoza jest dziesięć razy bardziej aktywna od glukozy, jeśli chodzi o glikację białek i dlatego jej wysokie stężenie w surowicy jest szczególnie niekorzystne:

Kiedy jemy dużo fruktozy (np. w formie wysokofruktozowego syropu kukurydzianego obecnego w wielu pokarmach wysokoprzetworzonych oraz napojach gazowanych), obciążamy wątrobę, która musi całą tę fruktozę wydobyć z krwioobiegu i zamienić w tłuszcze. Wskutek tego obciążenia wątroba nie nadąża z produkcją cholesterolu… Niedobór cholesterolu sprawia, że tłuszcze nie mogą być bezpiecznie transportowane we krwi. Kiedy wątroba zajęta jest przetwarzaniem fruktozy, wytwarza cząsteczki LDL o niskiej jakości,  w których brakuje ochronnego cholesterolu. W takiej sytuacji cząsteczki LDL są bardzo podatne na uszkodzenie przez cukier, którego jest wówczas we krwi w nadmiarze.

Statyny a mięśnie 

Ważna część eseju Seneff dotyczy tego, w jaki sposób statyny uszkadzają mięśnie. Jak pisze badaczka Europa, a zwłaszcza Wielka Brytania, ostatnio dosłownie rozkochała się w statynach.  W Wielkiej Brytanii  możne je już nawet kupić bez recepty, dzięki czemu ich spożycie szybko wzrosło o ponad 120%. W tym samym czasie kliniki ortopedyczne zaczęły przyjmować coraz więcej pacjentów, których dolegliwości „leczy się” poprzez odstawianie „leków na cholesterol”. I chociaż zwyczajowo przy terapii statynami uszkodzenia mięśni monitoruje się badając aktywność  tzw. kinazy kreatynowej w surowicy, zdaniem Seneff, tak naprawdę wskaźnik ten nie pozwala stwierdzić, czy przyjmowanie statyn uszkadza mięśnie. A jak statyny powodują te uszkodzenia?

Terapia statynami jest szczególnie szkodliwa dla komórek mięśni szkieletowych i wywołuje cztery rodzaje problemów: (1) ich mitochondria tracą efektywność z uwagi na niedostateczną ilość koenzymu Q10; (2)ich ściany stają się bardziej podatne na oksydację i glikację z uwagi  na zwiększone stężenie fruktozy we krwi, zmniejszoną ilość cholesterolu w błonach oraz niedostateczną podaż antyoksydantów; (3) mniej tłuszczu może być wykorzystane jako ich paliwo z uwagi na zmniejszoną liczbę cząsteczek LDL; (4) przez ich błony dochodzi do wycieków ważnych jonów, takich jak sód i potas,, co zmniejsza gradient ich potencjału elektrycznego.

Jakby tego było mało, statyny upośledzają zdolności komórek do wykorzystania glukozy jako paliwa. Jako że tłuszcze i glukoza to główne źródła energii dla komórek, powstaje  bardzo niekorzystna sytuacja , w której obie możliwości są ograniczone. Co ważne, Seneff podkreśla też, że statyny zaburzają syntezę koenzymu Q10, który występuje w wysokim stężeniu w sercu oraz mięśniach szkieletowych. A jego niedobór wywołuje deficyt energii w komórkach.

Warto zauważyć, iż zdaniem Seneff upośledzając funkcjonowanie wątroby i przyczyniając się do zwiększonego stężenia fruktozy we krwi, statyny zwiększają we krwi stężenie mleczanów (ang. lactate) (jako produkt metabolizmu fruktozy), który stanowi alternatywne źródło energii dla serca wobec cukrów i tłuszczów.  Jest to paliwo, które nie angażuje mitochondriów, nie wymaga też ani tlenu, ani insuliny. Jak pisze Seneff:

Rosnące stężenie mleczanów we krwi jest korzystne zarówno dla serca jak i wątroby, ponieważ mogą one wykorzystać mleczany jako paliwo znacznie bezpieczniejsze aniżeli glukoza lub fruktoza. Mleczany są bardzo bezpiecznym paliwem, rozpuszczają się w wodzie jak cukier, ale nie powodują glikacji białek.

Mamy zatem sytuację, w której serce, zamiast z tłuszczów lub cukrów, korzysta z mleczanów jako bezpiecznego i wydajnego paliwa, nie narażającego go żadne ryzyko. I głownie na tym ma, zdaniem Seneff, polegać działanie statyn w zakresie zmniejszania ryzyka wystąpienia ataku serca. Jednak jest to korzyść pozorna, ponieważ ceną za ten stan jest trwałe uszkodzenie mięśni. Na przykład wskutek zażywania statyn ściany komórek mięśniowych

nie otrzymują dostatecznej ilości cholesterolu, którego w organizmie coraz bardziej brakuje. Wskutek tego tłuszcze w komórkach stają się coraz bardziej podatne na utlenianie. Problem pogarsza dodatkowo niedobór koenzymu Q10 , który działa jak antyoksydant. Z kolei mitochondria komórek przestają działać prawidłowo, co wywołuje niedobór energii. Aby temu zapobiec, komórki zaczynają przetwarzać glukozę i fruktozę anaerobicznie, co powoduje zwiększoną glikację białek. Błony komórek zaczynają przepuszczać jony, co zakłóca zdolność tych komórek do kurczenia się. To zaburza zdolności ruchowe organizmu. Komórki mięśniowe zachowują się jak przysłowiowe kozły ofiarne, które poświęcają swoje życie, by ratować serce.

Jak zauważa Seneff, bóle mięśniowe i osłabienie to powszechnie znane skutki uboczne przyjmowania statyn. Odnotowują je nawet producenci tych „leków”. Zwykle należą do nich: skurcze mięśni, osłabienie ogólne, osłabienie mięśni, trudności z chodzeniem, utrata masy mięśniowej, otępienie.

Długoterminowe przyjmowanie statyn powoduje uszkodzenia całego organizmu

Jednak działanie statyn nie ogranicza się wyłącznie do uszkadzania mięśni. Z czasem szkody powstają w całym organizmie. Pisze Seneff:

Z biegiem czasu statyny powoli niszczą komórki mięśniowe. Po kilku latach… mięśnie dosłownie rozpadają się, a ich pozostałości trafiają do nerek, co może powodować rzadkie schorzenie znane jako rabdomioliza, które jest w wielu przypadkach śmiertelne.

Obumierające mięśnie w końcu narażają unerwiające je komórki nerwowe na działanie substancji toksycznych, co prowadzi do takich schorzeń jak neuropatia, oraz w ostateczności do stwardnienienia zanikowe bocznego (ALS) znanej także jako choroba Lou Gehriga. Jest to bardzo rzadkie i groźne schorzenie, prowadzące do śmierci. Występuje obecnie coraz częściej, co jest moim zdaniem spowodowane statynami. Osoby chore na ALS rzadko żyją dłużej niż 5 lat od czasu diagnozy.

Co więcej, nasilające się wycieki jonów z komórek powodują zmianę ich środowiska z potasowo-sodowego na wapniowo-magnezowe.  A to, zdaniem Seneff, prowadzi w rezultacie do zwapnienia ścian tętnic, zastawek serca a także do zwapnienia samego mięśnia sercowego. Zwapnione zastawki przestają działać prawidłowo – nie są w stanie zapobiegać cofaniu się krwi, co prowadzi do diastolicznej niewydolności serca. Na podstawie literatury medycznej Seneff twierdzi, że terapia statynami znacząco podnosi ryzyko wystąpienia tego rodzaju niewydolności serca.

Pod wpływem działania statyn z czasem uszkodzone mięśnie nie nadążają z produkcją mleczanów, co dodatkowo naraża wątrobę i serce. Według Seneff są one teraz:

w jeszcze gorszej sytuacji niż przed rozpoczęciem przyjmowania statyn, ponieważ wyczerpuje się podaż mleczanów, a poziom cholesterolu LDL, dostarczającego tłuszcze jako paliwo, jest radykalnie obniżony. Tak więc serce i wątroba skazane są na wykorzystywanie cukru, który w takich warunkach staje się jeszcze bardziej niebezpieczny z uwagi na deficyt cholesterolu w błonach komórek. Glukoza wprowadzana jest przez insulinę do komórek, w tym komórek serca, w tzw. raftach lipidowych, gdzie gromadzi się cholesterol.  Im mniej cholesterolu w błonach, tym mniej raftów lipidowych, co prowadzi do upośledzenie metabolizmu glukozy. Część badaczy uważa obecnie, że statyny zwiększają ryzyko zachorowania na cukrzycę. Nasze badania potwierdzają tę hipotezę…

W opinii Seneff przyjmowanie statyn wiąże się ze zwiększonym ryzkiem wystąpienia następujących dolegliwości i schorzeń: rabdomioliza, uszkodzenie wątroby, cukrzyca, ALS, niewydolność serca, niewydolność nerek, zapalenie stawów, zaburzenia pamięci, choroba Parkinsona, neuropatia i demencja.

Jak wielu innych uczonych, Seneff zwraca uwagę, że cholesterol jest niezwykle ważny dla sprawnego funkcjonowania mózgu człowieka. Działanie statyn powoduje zatem wiele problemów związanych m.in. z przekazywaniem neuroprzekaźników w synapsach. Ich zażywanie związane jest z podwyższonym ryzkiem wystąpienia choroby Parkinsona, demencji oraz utraty pamięci krótkoterminowej. Ponadto ustalono niedawno, że osoby zażywające statyny częściej chorują na zaburzenia neurologiczne, zwłaszcza neuropatię , parastezję oraz neuralgię. Wśród osób tych zauważa się też częściej zaburzenia poznawcze, utratę pamięci i dezorientację.

Korzystny wpływ cholesterolu na długowieczność

Jak pisze Seneff, długotrwałe zażywanie statyn powoduje szeroką gamę skutków ubocznych, które wiążą się, ogólnie rzecz ujmując, z osłabieniem fizycznym oraz słabnięciem zdolności umysłowych. Ponieważ zwykle objawy te łączy się ze starszym wiekiem, Seneff uważa, że skutki terapii statynami można opisać jako „przyspieszone starzenie się” organizmu .

W swoim eseju badaczka przytacza eksperyment, w którym wykazano, że mniejsze stężenie cholesterolu we krwi u osób starszych wiąże się nie tylko z osłabieniem fizycznym oraz umysłowym, ale także większą śmiertelnością. Zdaniem Seneff:

Skoro statyny zakłócają syntezę cholesterolu, logicznym jest, że tym samym powodują osłabienie fizyczne, przyspieszają utratę zdolności umysłowych oraz skracają życie.

W przypadku ASL oraz niewydolności serca, wyższa przeżywalność pacjentów związana jest z podwyższonym poziomem cholesterolu. Na przykład:

U 181 pacjentów z chorobą serca lub jego niewydolnością, przy poziomie cholesterolu poniżej 200 mg/dl po 3 latach od diagnozy zmarła połowa, podczas gdy u osób z poziomem cholesterolu powyżej 200 mg/dl zmarło tylko 28%.

Jak zapobiegać chorobom serca

Co zatem robić, aby nie chorować na serce, skoro statyny tak naprawdę nie działają? Według Seneff kluczowe znaczenie ma stosowanie naturalnych sposobów na zmniejszanie stężenie małych gęstych cząsteczek LDL, które budują blaszkę miażdżycową:

Oczywiście należy ograniczyć spożycie fruktozy, a to oznacza więcej pokarmów naturalnych a mniej przetworzonych. Przy mniejszej ilości fruktozy wątroba nie będzie musiała wytwarzać tak wiele cząsteczek LDL.

Według Seneff należy też spożywać pokarmy dostarczające organizmowi mleczany, które mogą być wykorzystane jako paliwo zamiast glukozy i tłuszczów. Będą to na przykład kwaśna śmietana i jogurty, a także – dla osób, które je tolerują – mleko zwierające laktozę, którą organizm zamienia na mleczany. Także wysiłek fizyczny jest korzystny, jeśli chodzi o usuwanie nadmiaru fruktozy oraz glukozy z organizmu. Dodatkowo podczas treningu mięśnie szkieletowe zamienią część glukozy i fruktozy właśnie w mleczany.

Zdaniem Seneff ważne jest, aby w pożywieniu dostarczać organizmowi pokarmów zawierających siarczan cholesterolu (ang. cholesterol sulfate), który na przykład skóra wytwarza pod wpływem promieni słonecznych. Jej zdaniem siarczan cholesterolu ma wiele zalet. Rozpuszcza się w wodzie, więc może być swobodnie transportowany we krwi. Przenika też do wnętrza komórek łatwiej niż cholesterol. Siarczan ten jest też chętnie i bezpiecznie wykorzystywany przez serce oraz mięśnie szkieletowe przy produkcji energii.  Z tego powodu, pisze Seneff, dobrym sposobem na uniknięcie chorób serca jest zapewnienie swojemu organizmowi dostatecznych ilości siarczanu cholesterolu.

Po pierwsze oznacza to spożywanie pokarmów, które są jednocześnie bogate w siarkę i cholesterol. Optymalne pod tym względem są bogate w oba składniki jaja. Po drugie należy często wystawiać skórę na działanie słońca. Ta koncepcja stoi w sprzeczności z obowiązującymi zaleceniami ekspertów w USA, aby unikać słońca z obawy przed rakiem skóry. Niemniej uważam, że stosowanie kremów do opalania, zwłaszcza w połączeniu z nadmiernym spożyciem fruktozy, znacząco przyczyniło się do obecnej epidemii chorób serca. Ponadto naturalna opalenizna, którą uzyskujemy na skutek działania słońca, gwarantuje o wiele lepszą ochronę przez nowotworem skóry, niż związki chemiczne zwarte w kosmetykach do opalania.

Jak pisze Seneff każda osoba ma tylko jedną szansę, aby się zestarzeć. Kiedy nasze ciało słabnie z upływem czasu, akceptujemy, że jest to naturalny skutek przybywających lat. Jej zdaniem zażywając statyny niepotrzebnie ten proces przyspieszamy:

Możliwość ruchu jest unikatową cechą, którą wszystkie zwierzęta posiadają dzięki cholesterolowi. Uniemożliwiając syntezę cholesterolu, statyny niszczą tę zdolność. W ani jednym badaniu nie udało się jak dotąd wykazać, że statyny poprawiają statystyki, jeśli chodzi o śmiertelność ogólną. Natomiast nie ma wątpliwości, że statyny sprawią, że nasze ostatnie dni na ziemi nie będą tak przyjemne, jak mogłyby być.

Na podstawie dostępnej dziś wiedzy naukowej Seneff daje prostą radę, jak żyć zdrowo i długo:

Spędzajmy dużo czasu na dworze; jedzmy zdrowe, bogate w cholesterol pokarmy pochodzenia zwierzęcego takie jak jaja, wątróbka i ostrygi; jedzmy pokarmy sfermentowane takie jak jogurt i kwaśna śmietana; jedzmy pokarmy bogate w siarkę takie jak cebula i czosnek. W końcu powiedzmy „nie, dziękuję”, kiedy lekarz zaleci nam terapię statynami.

Na koniec warto zauważyć, że poglądy na cholesterol oraz działanie statyn, jakie prezentuje Seneff, choć pozostają w mniejszości, zyskują stopniowo coraz więcej zwolenników w środowisku naukowo-medycznym. Wśród bardziej znanych krytyków hipotezy lipidowej można wymienić choćby brytyjskiego kardiologa Malcolma Kendricka, czy szwedzkiego naukowca Uffe Ravnskova, autora kilku książek na ten temat. W Polsce ukazała się jedna z jego książek pt. Cholesterol Naukowe Kłamstwo. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że jedną z książek Ravskova w furii podarł na antenie telewizyjnej przedstawiciel szwedzkiego kompleksu państwowo-medyczno-farmaceutycznego jako „literaturę niebezpieczną”. Ta złość nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę gigantyczne zyski tej branży z „leczenia wysokiego poziomu cholesterolu”, a także „zaleczania” skutków ubocznych przyjmowania statyn.  Dodajmy, że Uffe Ravnskov jest założycielem międzynarodowej organizacji, zrzeszającej sceptyków wobec teorii lipidowej, pod nazwą „The International Network of Cholesterol Skeptics”.

Do krytyków teorii lipidowej zalicza się też rosnąca liczba lekarzy i badaczy promujących odżywianie niskowęglowodanowe oraz „paleo”, czyli bazujące na bogatych w cholesterol pokarmach zwierzęcych. Dużo pracy w odkłamywanie rzeczywistości związanej z cholesterolem wkłada też amerykańska Fundacja Westona A. Price’a, zwłaszcza związany z nią Chris Masterjohn, autor bloga Cholesterol and Health . Nie wolno pominąć też dr Duane’a Graveline’a, lekarza, byłego astronautę NASA, uczestnika programu Apollo, który sam na sobie doświadczył skutków ubocznych przyjmowania statyn, zanim poświęcił się ich badaniom. Wyniki swojej pracy, oraz pracy innych autorów, zgromadził na stronie internetowej Spacedoc.com oraz w kilku książkach, jakie wydał na ten temat.

Rzecz jasna to tylko nieliczne przykłady szerszego nurtu kwestionującego założenia mitologii, jaką firmy farmaceutyczne zbudowały wokół cholesterolu, demonizując go i przedstawiając jako wroga ludzkości nr 1. Mamy nadzieję, że przedstawione powyżej tropy pomogą naszym czytelnikom samodzielnie zgłębić to zagadnienie i wyrobić sobie zdanie na ten ważny temat.

Mateusz Rolik

* W swoim eseju Seneff podaje liczne źródła naukowe dla poparcia swoich twierdzeń. Jednak dla większej przejrzystość tekstu pominęliśmy je w naszym artykule. Zainteresowanych odsyłamy do oryginału.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na FacebookuTwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Przeczytaj również:

O autorze

Z wykształcenia jestem anglistą (Uniwersytet Wrocławski), ukończyłem też stosunki międzynarodowe Unii Europejskiej (Loughborough University). W latach 2002-2003 byłem stypendystą w ramach programu Josepha Conrada (Chevening programme) ufundowanego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Interesuję się sprawami międzynarodowymi, historią, gospodarką oraz szeroko pojętą polityką nauki. Ciekawi mnie też geneza i historia obowiązujących paradygmatów medycznych oraz mechanizmy, dzięki którym dominują. Czytam, piszę i tłumaczę teksty na te temat. Mieszkam i działam we Wrocławiu.

Zostaw komentarz

komentarzy

Komentarze (32)

    • Heniek

      Stachurska wyluzuj z tym lataniem po całym necie i reklamowaniem diety Kwaśniewskiego. W ostatnich latach sporo znanych optymalnych zmarło na raka, ostatnio zmarła wieloletnia optymalna na białaczkę, sporo ludzi zdrowych też choruje na miażdżycę. Kwasniewski widząc takie efekty zwinął żagle i już nic nie rekalmuje.

      Odpowiedz
  • jabu

    Wychodzi na to, że do diety niskowęglowodanowej należy dołączyć amatorskie uprawianie kulturystyki. I tak wróciliśmy do antycznej Grecji..

    Odpowiedz
  • scape

    Hmm, zastanawia mnie dlaczego autor wymienia fruktozę w kontekście produktów przetworzonych, skoro występuje ona naturalnie w owocach, warzywach, surowym miodzie.. Wydaje mi się, że rozsądne byłoby rozróżnienie na fruktozę i syrop glukozowo-fruktozowy, które różnią się nie tylko indeksem glikemicznym..

    Odpowiedz
    • Mateusz

      To dwie różne kategorie: fruktoza to rodzaj cukru, a owoce to pokarm w których ten cukier występuję. Ale przecież nie tylko on. Jedząc owoce jemy również błonnik, minerały, witaminy itp, których w HFCS brak. W syropie jest tylko cukier (glukoza+ fruktoza, której jest zresztą więcej).

      Co do rozróżnienia na fruktozę i syrop glukozowo-fruktozowy to też dwie różne substancje w tym sensie że syrop to mieszanka fruktozy i glukozy, prawie tak jak np. biały cukier (sacharoza). Z tym że w nieco innych proporcjach.

      Myślę, że sprawy te wyjaśnia tekst „Gorzki smak cukru”
      http://nowadebata.pl/2011/10/23/gorzki-posmak-cukru/

      Na przykład wg. Lustiga fruktoza w owocach nie jest problemem ponieważ jest opakowana w substancje odżywcze i błonnik, więc nie zjemy jej w naturalnych warunkach „zbyt dużo”. Z kolei Taubes pisze że u niektórych ludzi np. otyłych lub z problemami metabolicznymi nawet owoce mogą stanowić problem. Różne są opinie na ten temat.

      Odpowiedz
    • Tomasz Ozdowski

      Z tej prostej przyczyny, że pod nazwą fruktoza mogą się kryć dwa zupełnie różne jej źródła. Sprawdzałem to na opakowaniu fruktozy którą mam w sprzedaży w sklepie. Z reguły fruktoza kojarzy się nam z owocami, tymczasem pierwsze źródło fruktozy to ekstrakcja z syropu kukurydzianego (producentem jednej fruktozy są zakłady przetworu kukurydzy w USA) tym czasem drugie źródło to faktycznie fruktoza produkowana z owoców ale z tego co udało mi się dowiedzieć produkowana ona jest w Izraela.

      Odpowiedz
  • Rozi78

    I właśnie ten chaos informacyjny dotyczący fruktozy powoduje u mnie konfuzję. Za każdym razem jak jem jabłko zastanawiam się czy robię dobrze czy źle.

    Odpowiedz
  • Mateusz

    Jeju jak już takie myśli się pojawiają to bezwzględnie polecam przypomnieć sobie lekturę:

    http://nowadebata.pl/2011/05/30/jedzta-co-chceta/

    więcej luzu, życie to nie „dietowanie”. jabłka są przecież pyszne i zdrowe! ;-)

    Odpowiedz
  • pit

    @Rozi78 – tylko jedz z pestkami! Nic się nie marnuje ;]

    Odpowiedz
  • scape

    Na jabłka to bym raczej uważał, gdyż jak pokazują ostatnie badania – jabłka absorbują największe ilości toksycznych pestycydów spośród wszystkich owoców. „According to the EWG report, nearly 98 percent of apples tested positive for pesticides and 92 percent contained two or more.”

    Jedynie jabłka pochodzące z certyfikowanych upraw ekologicznych powinny być wolne od toksycznych substancji.

    http://www.huffingtonpost.com/2011/06/13/dirty-dozen_n_875718.html#s290785&title=Apples
    http://mamzdrowie.pl/jablka-pelne-pestycydow/

    Odpowiedz
  • pit

    @scape: najlepsze jabłka są od mojego ojca z ogrodu, a o ile mi wiadomo to on ma głęboko w d…. wszelkie certyfikaty. Samo rośnie ;]

    Jestem właśnie po lekturze „Mity o cholesterolu” Hartenbacha.

    Nieźle „jedzie” po statynach i całej tej psychozie nakręconej na cholesterol. Nie jest to może tak obszerna pozycja jak „Good Calories, Bad Calories”, ale polecam na jesienny wieczór.

    Odpowiedz
  • pit

    Poszukałem jeszcze z ciekawości, co „w sieci piszczy” odnośnie wrażego tematu. No i znalazłem!

    Cytat:
    „Prawidłowy wynik badania to: cholesterol całkowity – poniżej 200 mg/dl, frakcja LDL – poniżej 130 mg/dl (dla osób z chorobą wieńcową i po zawale serca wartość ta jest niższa – poniżej 100 mg/dl), frakcji HDL – powyżej 45 mg/dl (im więcej, tym lepiej). Po raz pierwszy badanie cholesterolu we krwi powinnaś wykonać po ukończeniu 20. roku życia.”

    A reszta „zaleceń” tutaj: http://bit.ly/u5v2tX

    Odpowiedz
    • Mateusz

      W USA idą jeszcze dalej:

      „‎”Do 11 roku życia każde dziecko powinno zostać przebadane pod kątem poziomu cholesterolu w celu zapobiegania chorobom serca w starszym wieku, zaleca panel lekarzy”.

      http://www.msnbc.msn.com/id/45246705/ns/health/deck/msn#.TsykL2OAqU9

      Innymi słowy „medyczne gestapo” chce się teraz dobierać do dzieci ze swoimi farmaceutykami najwcześniej jak to możliwe.

      Odpowiedz
      • pit

        A najgorsze jest to, że głos zdrowego rozsądku jest po prostu zakrzyczany przez reklamy, mainstreamowe media (reżymowe jak ktoś woli..) i większość osób, z którymi próbuję na ten temat rozmawiać, zbywa to krótkim „a teraz to na wszystko jest 10 teorii i w końcu nie wiadomo co jeść i jak żyć…” po czym wracają szybko przed telewizor na „dobrze rozpoznany teren”, że tak powiem.

        Normalnie ludziom nie chce się już myśleć, bo są tak leniwi, że wolą aby myślano za nich…

        Odpowiedz
        • Mateusz

          Trafnie Pan to ujął. Znając naturalnie proporcje i realia, mam nadzieję, że Nową Debatą choć trochę prowokujemy niektórych do samodzielnego myślenia i krytycznej refleksji.

          Odpowiedz
  • Teresa Stachurska

    Może się przyda: Niedobór cholesterolu groźny dla życia – http://www.stachurska.eu/?p=1546

    Odpowiedz
  • Nikodem123

    Streszczana autorka jest trochę niedouczona.
    Pisze ona:
    „No study has shown that statins improve all-cause mortality statistics. nie ma bladego pojęcia o biochemii i fizjologii”.
    Co autor streszczenia tłumaczy tak:
    ” W ani jednym badaniu nie udało się jak dotąd wykazać, że statyny poprawiają statystyki, jeśli chodzi o śmiertelność ogólną.”

    Otóż się udało wykazać, że statyny zmniejszają śmiertelność (o 30%). I wykazano to już 18 lat temu.
    Oto link: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7968073

    Pozdrawiam wszystkich szukających sensacji, tam gdzie jej nie ma.

    Nie rozumie badań, których wyniki cytuje. Inna jest taka, że szuka sensacji, tam gdzie jej nie ma.

    Podaję przykład:

    Odpowiedz
  • Małgorzata

    Po raz kolejny wracam do tego artykułu i cieszę się, że wciąż jest dostepny.Niezmiennie jestem zadowolona, że trafiłam na stronę Nowej Debaty , a to za pośrednictwem czasopisma „Optymalni”, jestem bowiem zwolenniczką diety dra Kwasniewskiego, a całe środowisko lekarzy związanych z doktorem uważam za przyjazne pacjentom, mądre i szukające przyczyn chorób, a nie leczących objawowo.To im zawdzięczam zrozumienie chorób takich jak:cukrzyca 1, hashimoto, na które cierpi moja córka, a dzięki ich poradom i rozsądnym żywieniu doskonale radzi sobie z chorobami.Pana artykuły, Panie Mateuszu, są dla mnie kopalnią wiedzy, którą przekazuję rodzinie.Doceniam ich rzetelnośc i wnikliwość oraz podawanie źródeł, a także wdzięczna jestem za tłumaczenie artykułów angielskich lub ich skróty.Jestem wierną fanką serwisu i częstym gościem.Do statyn wróciłam, bo właśnie mojej mamie lekarz przepisał leki „na cholesterol” i musze ją uchronić od błędu ich połykania.Pozdrawiam i życzę utrzymania wysokiego poziomu, jaki prezentujecie.Czytam wszystkie artykuły, ale najbardziej interesują mnie te o zdrowiu.Cenię Pana wiedzę i jasny styl, dzięki czemu można zrozumieć wiele zjawisk i mechanizmów naszego organizmu, a także odwagę w demaskowaniu działania zachłannych koncernów farmaceutycznych i spożywczych.Wierna czytelniczka, Małgosia. :)

    Odpowiedz
    • Marek

      Miałem problemy z wysokim poziomem cholesterolu dopóki nie zmodyfikowałem diety Kwaśnieskiego przez wyrzucenie przenicy i jej kolegów. Cholesterol sam wraca do normy. Polecam.

      Odpowiedz
  • janusz

    Odstawiłem całkowicie statyny po 4 latach i całkowicie zgadzam się z autorem artykułu, powodują więcej złego niż pisze autor, przypuszczam że odpowiadają za stany depresyjne, które kończą się samobójstwami. U Siebie zauważyłem powstanie tłuszczaka po rozpoczęciu kuracji statynami. Już pół roku po przerwaniu kuracji zauważyłem znaczną poprawę w pracy nerek, mięśni, mam lepsze samopoczucie. Sprawdziła się tylko prawidłowa dieta i ruch. Żałuję że tak długo to zażywałem.

    Odpowiedz
    • Tomek

      a co z poziomem cholesterolu?
      do autora – tłumacza: co Pan proponuje zamiast statyn?
      nie jestem pewien, czy przeciwnicy byliby nadal tak sceptyczni, gdyby okazało się, że sami mają problem z wysokim cholesterolem. Czym mam w takim razie” zbić” poziom cholesterolu w wys. 400 mg/l ?

      Odpowiedz
      • Marek

        Polecam 30 dniowy test. Wyrzuć przenicę z diety. U mnie dzieją się piękne rzeczy. Cholesterol całkowity i LDL leci na łeb na szyję. Bez statyn. Spróbuj, niczym nie ryzykujesz.

        Odpowiedz
    • lidia

      Ja też po długich namowach przez panią doktor dałam się namówić na statyny brałam przez siedem miesięcy i co tak jak nigdy nie miałam bóli stawów i mięśni tak zaczęło mnie wszystko atakować czuję się okropnie jak przeczytałam pana profesora tak powiedziałam dość oszustwa i wciskanie kitu przez lekarzy ,wyrzuciłam tabletki do kosza.

      Odpowiedz
  • Teresa Stachurska

    Panie Tomku, polecam: Przyczynowe leczenie miażdżycy – http://www.stachurska.eu/?p=12541 , więcej – http://www.stachurska.eu/?p=13475 .

    Odpowiedz
    • Adam

      Jakie przyczynowe lecznie miażdżycy? o czym Pani pisze? rok temu zmarł znajomy optymalny stosujący dietę 10 lat na miażdżycę. Też jeżdził do ośrodka optymalnego w Ciechocinku i to nic nie pomogło, a zaczynał dietę Kwaśniewskiego jako zdrowy. Po co Pani tak reklamuje tą dietę Kwacha? nie widzi Pani ilu na tej diecie nabawiło się miażdżycy? slepa Pani jest? czy Pani za to płacą? w niczym Pani nie różni się od farmacji.

      Odpowiedz
  • iza

    jak człowiek nie znający się na temacie może wypowiadać się na ten temat, statyny jak każdy lek mają skutki uboczne u części osób ( np ból mięśni) ale są setki badań nad ich skutecznością, ewidentnie zmniejszają ryzyko sercowo- naczyniowe i już nie ważne w jakim mechanizmie; czy naprawdę myślą państwo, że lekarze tylko chcą Wam zaszkodzić; kit jaki wciskają w telewizji to witamina C, aspiryna na przeziębienie, którą sami kupujecie w ogromnych ilościach bez recepty i to na tych lekach zarabiają firmy farmaceutyczne największe pieniądze

    Odpowiedz
    • Leon

      Działają raczej antyzapalnie.

      To prawda, wszystkie leki mają skutki.
      Pewnie większość lekarzy, nie truje świadomie pacjentów i leczy ich jak najlepiej potrafi.

      Pomijając teorie spiskowe, sprawa nie jest wcale taka oczywista.

      Inną kwestią jest natomiast zasadność podawania satyn. Cholesterol jest hormonem androgennym np „bez niego facet nie będzie facetem”, kieruje masą ważnych procesów w organizmie.
      Tak naprawdę nie było badania, które w sposób jednoznaczny, wykazałby że wysoki poziom cholesterolu powoduje miażdżyce. Wielu lekarzy ma co do tego wątpliwości.
      Przeprowadzono badanie o wpływie diety na poziom cholesterolu i wykazało ono, że dieta wysoko tłuszczowa podnosi poziom „złego” cholesterolu.
      Jednak jeśli się przyjrzy się temu badaniu okazuje się, że opracowując wynik uwzględniono tylko 7 państw a udział w nim wzięli ludzie z kilkunastu krajów. Uwzględniają ich, badanie nie wykazało wystarczającej statystycznej korelacji, aby uznać jego treść taką jaką podano.
      Statyny to miliardowy biznes i wystarczą małe dowody, aby rozdmuchać ich zalety a zapomnieć o skutkach.
      Np okazuje się, że jego poziomi nie ma tak naprawdę znaczenia, czy zachorujesz na miażdżyce, muszą wystąpić inne czynniki ale cholesterol jest IDEALNYM wybrańcem, którego zapakowano w pigułkę i dobrze się sprzedaje.
      Cholesterol to hormon kierujący wieloma ważnymi procesami w naszym organizmie, zaprogramowany jest genetycznie jak kolor oczu.

      Mój syn ma ekstremalnie wysoką tłuszczową dietę (wprowadzoną w szpitalu, 80% tłuszczu w posiłku) przy takim poziomie, każdy lekarz i dietetyk powie Ci, że dziecko będzie miało „zapchane żyły” i fatalne wyniki. A tu się okazuje, że mój syn ma idealny lipidogram, wyniki w normie jak inne dzieci leczone w ten sposób.

      Tak naprawdę lekarze nie do końca wiedzę skąd te choroby się biorą, oczywiście w wielu kwestiach to fatalne odżywienie i styl życia. Ale wbrew pozorom cukrzycy można dostać prowadząc się dobrze, ta choroba ma podłoże genetyczne, podatność na raka także.
      Podobnie jest z cholesterolem, nie do końca wiadomo co on robi w płytach miażdżycowych, są lekarze, którzy twierdzą że naprawia szkody.
      Wysoki poziomi cholesterolu może być wywołany wieloma czynnikami np stres (organizm wtedy produkuje hormon stresu kortyzol a cholesterol jest do tej produkcji potrzebny), czynniki środowiskowe, wiek, uwarunkowania genetyczne, itd.

      Czy lekarz wnika tak głęboko? Nie przepisuje statyny i tyle.

      To jest właśnie problemem, idealna sytuacja dal koncernów farmaceutycznych. Z badan można wycisnąć różne dane, nikt nie jest winny, taka sytuacja dla koncernów farmaceutycznych może trwać wiecznie.
      A przeciętny lekarz nie szuka prawdziwych przyczyn choroby tylko leczy jak na taśmie.
      A to wszytko nie jest takie oczywiste i zdrowe dla pacjenta.

      Polecam dwie książki Mity o cholesterolu prof Waltera Hartenbacha i Uffe Ravnskova Cholesterol naukowe kłamstwo.

      Trochę się tematem interesowałam i sporo o nim przeczytałem. Mam w domu małe laboratoryjne urządzenie do mierzenia ketonów i profili lipidowego.
      W okresie dużego stresu miałem cholesterol 280, rano mam inny, wieczorem też. W monecie kiedy sytuacje mojego dziecka wróciła do normy cholesterol spadł mi do 180 a jadłem wtedy mega tłusty ale niskowęglowodanowo.

      Odpowiedz
  • małgosia

    mi dwa dni temu kazala odstawic moj lek na cholesterol Atoris 30 mg (statyna) powodem jest zly wynik badania kinezy (badanie CK) pszejscie na 6 tygodni na specjalna diete ( waże 55kg 171wzrostu) od kilku lat narzekam na nogi przy chodzeniu poza tym przyplatalo mi sie niewydolnosc tarczycy (badanie TSH wyszedł tez zle sporo podwyzszony) może ja tez powinnnam odrzucic tabletki na cholesterol!

    Odpowiedz

Zostaw komentarz


© 2010-2013 Nowa Debata. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Przewiń w góre