„Obywatel szwedzki jako niewolnik”

18

Obywatel szwedzki rodzi się w państwowym szpitalu, w asyście zatrudnionych przez państwo lekarzy i pielęgniarek. W prezencie otrzymuje opaskę z napisem: “Własność lokalnej administracji X”, a zaraz potem dziesięciocyfrowy numer osobisty, towarzyszący mu przez całe życie na prawie jazdy, karcie bibliotecznej, legitymacji szkolnej, karcie więziennej, kartach kredytowych, rachunkach bankowych, świadectwie zatrudnienia, akcie małżeństwa, odpisach podatkowych, dokumencie identyfikacyjnym, paszporcie, listach wyborców, legitymacji członkowskiej klubu książkowego, karcie poborowej i na każdym innym dokumencie, świadectwie, czy skorowidzu – gdzie jego nazwisko (o ile składa się z więcej niż 20 liter) może nawet nie zmieścić się w jednej linii komputerowego zapisu, ale gdzie na pewno odnaleźć można jego numer osobisty.

W tydzień po urodzeniu nowy szwedzki obywatel może przenieść się do domu wraz z rodzicami. W międzyczasie jego matka otrzymuje przeszkolenie w zakresie karmienia, zmieniania pieluch i innych podstawowych elementów opieki nad niemowlęciem w szpitalnym Ośrodku Macierzyńskim. Po dwu-, trzytygodniowym pobycie dziecka w domu odwiedza je inspektor z lokalnej Agencji Opieki nad Dzieckiem, by sprawdzić czy rodzice należycie nim się zajmują. Jeśli nie, to na początek rodzice wezwani zostaną na rozmowę, potem na dalsze przeszkolenie – a jeśli i to nie przyniesie efektu, Agencja zadecyduje o ewentualnym przeniesieniu dziecka z domu jego rodziców do specjalnej ochronki. Gdy sprawa jest poważna, biologiczni rodzice dziecka nie są informowani o miejscu jego przeniesienia, jak również uniemożliwia im się kontakt z dzieckiem. O ile Agencja nie uzna, iż jest pożądany.

Jeśli rodzice przejdą pomyślnie inspekcję wzywani będą na regularne kontrole lekarskie dziecka w lokalnym centrum pediatrycznym, z chwilą zaś gdy dziecko ukończy 1 rok (albo 1,5 roku) niemal na pewno zostanie przyjęte do lokalnego ośrodka dla dzieci. Jest bowiem z praktycznego punktu widzenia więcej niż trudne dla rodzica w Szwecji, aby zostać w domu z dzieckiem, po ukończeniu przez nie 18 miesięcy. Wiąże się z tym bowiem utrata szeregu wymiernych korzyści, gwarantowanych przez państwo. Tak więc dziecko zostanie w ośrodku do czasu ukończenia 6 roku życia, potem wstąpi do obowiązkowej szkoły przygotowawczej, a rok później rozpocznie 1 klasę w obowiązkowej 9-cio letniej szkole podstawowej. Nota bene, obie te szkoły zarządzane będą przez administrację lokalną. Na każdy tysiąc szkół publicznych przypadają w Szwecji 3 szkoły prywatne. Jedne i drugie niewiele się od siebie różnią, gdyż, aby istnieć, szkoły prywatne zaakceptować muszą standardy, program, podręczniki i w ogóle całą filozofię nauczania wyznawaną przez urzędników Departamentu Szkolnictwa.

W wieku lat szesnastu nasz nowy obywatel może spróbować znaleźć pracę, tyle, że żadnej nie znajdzie – i w związku z tym wraz z 97% swych rówieśników będzie kontynuował naukę przez kolejne trzy, cztery lata w gimnazjum zarządzanym, rzecz oczywista, przez lokalną administrację rządową. Piętnastka – to ważne urodziny; piętnastolatek może chodzić na wszystkie (dopuszczone przez państwowego cenzora) filmy i prowadzić motorower. W wieku lat osiemnastu może prowadzić samochód, lub motocykl, jeśli uzyska obowiązkowe świadectwo ukończenia kursu kierowców (i prawo jazdy z Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego). Może także wziąć udział w wyborach, służyć w wojsku, ożenić się i pożyczać pieniądze (bez specjalnego pozwolenia rodziców). Lecz ciągle jeszcze – nim skończy 20-tkę, nie wolno mu kupować napojów alkoholowych o zawartości alkoholu większej, niż 3,5%. Z kolei później wolno mu je będzie kupować jedynie w zmonopolizowanych przez państwo, wydzielonych sklepach alkoholowych.

Kiedy nasz obywatel zapragnie wybudować sobie własny kąt, to uczyni to w ramach rządowych kredytów i na podstawie dokumentacji zawierających ponad 16 000 rządowych regulacji. To jak będzie mieszkał i poruszał się po mieście będzie ściśle regulowane przepisami obowiązującymi w danej strefie i zarządzeniami wydawanymi przez miejskich architektów, przez rady d/s sztuki i estetyki miejskiej, rady d/s sportu i wypoczynku wreszcie rady d/s socjalnych. Otrzyma wodę, prąd, telefon i usługi sanitarne od publicznego monopolisty. Będzie słuchał zmonopolizowanego przez państwo radia, oglądał państwową telewizję – chociaż ostatnio także i on otrzymał sposobność oglądania telewizji satelitarnej – co poirytowało jego rząd, mocno uczulony na wszelkie próby obejścia państwowego monopolu.

Gazeta naszego obywatela, jego książki i filmy produkcji szwedzkiej są subsydiowane z podatków; jego papierosy, dywany, trunki, benzyna, restauracyjne rachunki i przeróżne inne towary konsumpcyjne są specjalnie opodatkowane, gdyż uważa się je za szkodliwe dla jego zdrowia, bądź zbędne dla jego pomyślnego rozwoju. Jego czynsz jest pokaźnie subsydiowany, podobnie jak i żywność produkowana w Szwecji – tym niemniej obie te rzeczy są bardzo drogie, gdyż Szwecja posiada zawiły system regulacji cenowych dotyczących ww. i im podobnych produktów i usług. Kiedy szwedzki obywatel pójdzie do pracy za 1000 doi. miesięcznie, zapłaci przeciętnie 45%-owy podatek dochodowy na rzecz rządów: lokalnego i centralnego; jego pracodawca zapłaci natomiast dalsze 39%-owy podatku od zatrudnienia (naliczanego od wysokości wynagrodzenia swego pracownika); w końcu nasz bohater ponownie zapłaci 30% podatek kupując to i owo za pieniądze, które mu pozostały. To wszystko oznacza, że nasz obywatel otrzymuje realnie 385 doi., które stanowić będą o jego sile nabywczej. Tymczasem rząd dostanie realnie 1,005 doi. w formie podatków.

Moglibyśmy kontynuować temat zasadniczo w nieskończoność. Filmy video są cenzurowane, podobnie reklamy w książkach i czasopismach, w tym reklamy dla dorosłych. Kolej, lotnictwo pasażerskie, większość autobusów – to monopole rządów: centralnego, bądź lokalnych. Podobnie: import i sprzedaż tytoniu. Rząd koncesjonuje i licencjonuje prawników, lekarzy, weterynarzy, budowlańców, restauracje, bary, sklepy spożywcze i wynajem mieszkań. Obowiązuje pobór do wojska, upaństwowiony kościół okłada naszego obywatela podatkiem, nawet jeśli ten nie chce być jego członkiem, a sędziów przysięgłych wybierają sobie partie reprezentowane w lokalnym parlamencie. Czynsze i płace ustalane są w centralnych negocjacjach pomiędzy właścicielami nieruchomości, pracodawcami, a – odpowiednio, stowarzyszeniem dzierżawców oraz największymi związkami zawodowymi.

Kiedy nasz obywatel przejdzie na emeryturę otrzyma od rządu podstawową emeryturę i powszechną emeryturę uzupełniającą, a – jeśli dopisze mu szczęście – dodatkowo, pomoc z odpowiedniej agendy lokalnego rządu, polegającą np. na gotowaniu i robieniu zakupów, bądź miejsce w specjalnym ośrodku dla zaawansowanych wiekiem i zniedołężniałych. Kiedy umrze, ostatnim dobrodziejstwem rządowym będzie darmowa, względnie bardzo tania urna, gdzie jego prochy będą przechowywane przez ustaloną ilość lat, w trakcie których zmarły “dzierżawi” zajmowaną przez siebie cmentarną parcelę. Po upłynięciu terminu parcela zostanie opróżniona dla nowej urny. Trzeba bowiem wiedzieć, że miejsce na cmentarzu jest w Szwecji czymś szczególnie cennym.

John-Henri Holmberg  (przeł. Andrzej Maśnica)

Pierwodruk: „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów”, nr 19 (1993).

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDebata o szczepieniach – błędne łączenie epidemiologii i matematyki
Następny artykułSąd nad psychiatrią?
John-Henri Holmberg należy do najbardziej aktywnych i znanych w Szwecji libertariańskich wydawców i publicystów. Stoi na czele wydawnictwa Bra Bócker Publishing Group. Przez kilka lat działał w organizacji studenckiej Moderate Student Organization i był współwydawcą jej czasopisma “Svensk Linje”. W 1982 roku wydał bibliografię “Litteratur Om Frihet” (Literatura wolności), a w 1985 opublikował pierwszy szwedzki manifest libertariański “Bofrio Manniskan” (Wyzwolić człowieka). Obecnie jest doradcą d/s naukowych działającej w Szwecji libertariańskiej organizacji “Freedom Front”. Napisał również dwie książki o literaturze science-fiction i wydał kilka antologii utworów z tego gatunku. Działa aktywnie w Skandynawskim Związku Science-Fiction i jest członkiem Szwedzkiej Akademii Science-Fiction. Jest także tłumaczem. Przełożył m. in. znaną powieść Ayn Rand Atlas Shrugged. Powyżej drukowany tekst jest fragmentem dłuższego artykułu zatytułowanego „Geneza i istota skandynawskiego państwa opiekuńczego” (ang. The Origin and Nature of the Scandinavian Welfare State) i opublikowanego przez brytyjską organizację Libertarian Alliance, którą kieruje Chris R. Tame.

18 KOMENTARZE

  1. Ja nie rozumiem co oznacza większości rzeczy, o których pisze autor. Co prawda podany tekst jest tylko częścią całości, ale i tak jest strasznie jednostronny i w dodatku nie brakuje w nim błędów. Od kilkunastu lat w Szwecji podatek na kościół jest pobierany wyłącznie spośród wyznawców. Poza tym cóż ma znaczyć cała ta wyliczanka na początku o numerze personalnym? Czym to się różni od naszego nr PESEL czy podobnych na całym świecie?
    Jakby tego było mało autor pisze o podatkach tak jakby w Szwecji panował jakiś ucisk i zamordyzm. Poziom życia w tym kraju jest ogromny. To prawda, że podatki są spore, ale też nikt tam nie zarabia 1000 dolarów! Za głupie rozdawanie ulotek dostaje się tam do 50 koron za godzinę! Jedzenie jest drogie, ale każdego tam na nie stać. Poza tym rząd bynajmniej tych pieniędzy nie rozkrada. Drogi są tam fenomenalne, wszędzie aż roi się od inwestycji, a służba zdrowia stoi na takim poziomie, że aż się chce chorować.
    Autor pisze też z oburzeniem, o konieczności udziału różnych architektów w budowie domu. Zapomina przy tym nadmienić, że w Szwecji wszystko jest dzięki temu budowane tak, by maksymalnie komponowało się z krajobrazem i nie zaburzało natury. W ogóle autor zapomina nadmienić (przynajmniej w tym fragmencie) o wielu rzeczach. Co z bezpieczeństwem socjalnym? Jest ogromne, a historia o malutkich emeryturach wydaje się wyssana z palca. Ludzie czują się bezpieczni, bo państwo o nich dba. Dlatego nikt tam nie protestuje przeciw wysokim podatkom.
    Tak jak i autor mógłbym tak jeszcze długo wymieniać, ale czy jest sens? Jeszcze nigdy nie czytałem tak jednostronnego i tendencyjnego artykułu na Nowej Debacie. Jedynym wytłumaczeniem jest data artykułu, ale po co drukowac coś, co jest do tego stopnia nieaktualne?
    Pozdrawiam

    • tu nie chodzi o to, że w Szwecji jest biednie, tylko chodzi o to, że państwo tam się wtrąca do wszystkiego. Jeśli ktoś chce się wychylić i zrobić coś inaczej, to jest ustawiany do pionu. Wolność ludzka jest tam poważnie ograniczona na rzecz państwa.

    • A jest miejsce na woloność i samodzielne podejmowanie decyzji co do swojego życia, innego życia niż zaplanowało państwo?

  2. Biedni Szwedzi. Szwedzka biedota ucieka masowo z tego piekła, jakim jest współczesna Szwecja szukając azylu w Somalii i innych libertariańskich rajach, gdzie rząd „się nie wtrąca” a podatki są bardzo niskie. Ba! Nawet PESELu nie mają. Nie ma państwowych inwestycji, przymusu edukacji, przymusu ubezpieczeń i innych opresyjnych regulacji faszystowskiego państwa opiekuńczego. I właśnie dlatego Szwecja to jedno z najbiedniejszych miejsc na Ziemi a libertariańska, wolnościowa Somalia to kraina mlekiem i miodem opływająca.
    Coś pomyliłem?

  3. „- Od podstawy opodatkowania odliczyć można faktycznie poniesione koszty uzyskania przychodu, jednak odliczenia te są ograniczone. Odlicza się też prywatne składki emerytalne. Należy zauważyć, że możliwość odliczenia kosztów uzyskania przychodu przysługuje tylko szwedzkim rezydentom podatkowym – wyjaśniła Rebeka Weintraub.

    W zakresie podatku dochodowego (inkomstskatt) w Szwecji obowiązuje progresywna skala podatkowa, ze stawkami od około 32 proc. do 57 proc. Kwota wolna odliczana od dochodu wynosi w 2007 roku 11,9-31,1 tys. SEK.

    Podstawowym podatkiem dochodowym jest podatek gminny, którego wysokość zależy od decyzji danej gminy (czyli w konsekwencji od miejsca zamieszkania podatnika).”

    Tekst jest z 93 roku, obecnie system podatkowy wygląda nieco inaczej. Więc wspomniany 1000 dolarów (nie wiem, czy ktos dostaje tam taką pensję chociażby netto), jest inaczej opodatkowany. W kraju, w którym dożycie 80 lat jest wysoce prawdopodobne, narzekanie na sluzbe zdrowia, ktora stawia przede wszystkim na zapobieganie, a nie na leczenie, wydaje mi sie byc kuriozalne. Chciałbym w Polsce mieć chociażby 20% tamtejszej profilaktyki zdrowotnej, niestety, my wolimy trwonic kase na stadiony i ogolnie pojeta propagande.

  4. Bardziej żenującego artykułu tutaj jeszcze nie czytałem. Autor próbuje w dziwny sposób manipulowac faktami. Cóż, zapamiętam autora. Poziom „Faktu” albo innego pudelka mającego za zadanie straszyc emerytów.

    • Ubodło lewacko-autorytarną duszę, co? Po takim komentarzu widać, że ubodło. Dziękuję za ten artykuł. Wiedzmy do jakiego „raju na Ziemi” zmierzamy … Pozdrowienia/

  5. Super tekst!. Szwecja to dziś taka „złota klatka” – więzienie z wszystkimi możliwymi „wygodami”. Cały Zachód zmierza w kierunku socjalizmu, gdzie za „opiekę” zabierają nam wolność. Jedyna nadzieja na to, że w Polsce to się nie uda, jest w tym, że u nas nic się tak naprawdę nie udaje. Z jednej strony to tragedia, ale z drugiej jakaś nadzieja, że takie utopie również zostaną jedynie „na papierze”.

    • Może i złota klatka, ale to jest kwestia względna. Myślę, że Polacy spod znaku JKM krytykujący socjalizm skandynawski tak naprawdę marzą o tym, żeby Państwo Polskie było tak sprawne i stabilne jak szwedzkie. Ja dziś zmieniałem adres. Zgadnijcie ile trwała cała procedura. Nie zgadniecie – i w tym tkwi siła szwedzkiej mentalności – 5 minut włącznie ze staniem w krótkiej kolejce. Wiecie ile czasu trzeba poświęcić, żeby założyć firmę w Szwecji? Tyle co wypełnienie formularza i pójście na pocztę. To my imigranci mamy problem ze Szwecją, ale Szwedzi go nie mają. Kto ma rację, oni czy my? Oni, to ich kraj. Jak są wikingami, którzy działają w stadzie i nie potrzebują zbyt wielu wolności – mają do tego prawo. Takie moje zdanie, ale oczywiście spece od świata zza laptopa z neostradą wiedzą lepiej. I nie chodzi o Ciebie Julka, tylko o cały ten polski system narzekań i przeciwnie skierowanych wielu małych sił.

  6. Witam,
    w Szwecji obowiązuje takie prawo,że możesz sobie łowić ryby za darmo,stawiać namiot gdzie chcesz (byle nie przeszkadzasz nikomu).
    polska nigdy się nawet o to nie otrze,bo zostanie rozkradziona, sprzedana i nawet do lasu nie wejdziesz.
    nie wspominam o skandynawskich drogach,tunelach itd.bo szkoda pisania…
    oczywiście urzędasy się wpieprzają gdzie mogą,ale to choroba globalna.

  7. jaka konretnie wolność jest ograniczna? w zasadzie artykuł opisuje bardzo dobrze zorganizowane społeczeństwo w negatywnym świetle, nie przytacza natomiast tych negatywów. czego szwed nie może?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ