Władysław Studnicki wobec drugiej wojny światowej

1

Władysław Studnicki był działaczem niepodległościowym, jednocześnie konsekwentnym reprezentantem opcji proniemieckiej w okresie pierwszej wojny światowej. Wicekanclerz Niemiec Mathias Erzberger nazwał go „ojcem duchowym Aktu 5 Listopada” – aktu proklamowanego przez dwóch cesarzy niemieckiego i austriackiego, który zapowiadał odbudowę Polski jako samodzielnego państwa z dziedziczną monarchią.  Tym samym Władysław Studnicki sytuuje się w gronie „ojców założycieli” odrodzonej po 1918 Polski,  takich jak Roman Dmowski czy Józef Piłsudski.

W okresie międzywojennym Studnicki wydał swoja słynną pracę pt. „System polityczny Europy a Polska”, w której stwierdzał:„Polska i Niemcy mogą być podstawą olbrzymiego bloku środkowo–europejskiego, który musi objąć Austrię, Węgry, Czechy, Rumunię, Bułgarię, Jugosławię, Grecję, Turcję, oraz państwa nadbałtyckie – bloku liczącego około 200 milionów mieszkańców.” Blok środkowoeuropejski byłby związkiem gospodarczym, ale również sojuszem politycznym i militarnym skierowanym przeciw ZSRR. Zrealizować się on miał przez połączenie „Austrii z Niemcami, powrót Węgier do historycznej granicy polsko – węgierskiej, zbliżenie polsko – niemieckie dla ułatwienia anschlussu, jak dla uzyskania wspólnej granicy polsko – węgierskiej – oto ogniwa pośrednie a niezbędne dla powołania do życia bloku środkowo-europejskiego.”

Sytuacja międzynarodowa potoczyła się w kierunku, który przewidział Studnicki: nastąpił anschlus Austrii i konferencja monachijska, dzięki której Niemcy uzyskały czeskie Sudety. Odbyło się to jednak bez uwzględnienia polskich interesów. Uzyskanie Zaolzia Studnicki uznał za zbyt małą rekompensatę dla Polski za nieprzepuszczenie wojsk sowieckich przez swoje terytorium. Brak niemieckiej zgody na stworzenie wspólnej granicy polsko-węgierskiej oraz stosowanie przemocy wobec ludności czeskiej, powodowało – jego zdaniem – negatywne reakcje polskiego społeczeństwa w stosunku do Niemiec.

Zajęcie 15 marca 1939 roku Czech i Moraw, oznaczało faktyczną likwidację państwa czechosłowackiego nawet w okrojonych granicach. Wtedy też nastąpiło wkroczenie wojsk węgierskich na Ukrainę Zakarpacką, a Słowacja ogłosiła niepodległość, po czym oddała się w opiekę Niemiec. Polska uzyskała wspólną granicę z Węgrami, ale w jakże niesprzyjających warunkach, ponieważ likwidacja Czechosłowacji oznaczała faktyczne okrążenie Polski od południa i pogorszenie się jej sytuacji geostrategicznej. Studnicki zarzucił wtedy Niemcom prowadzenie błędnej polityki zagranicznej  wobec Czech. Na łamach „Słowa” Studnicki stwierdzał:

…błędem jest likwidacja państwa czeskiego. Tu może być wskazana ekspedycja karna przeciwko ekscesom antyniemieckim, mogła nastąpić nawet chwilowa okupacja, lecz po co dokonywać aneksji, mogącej budzić pewne zaniepokojenie w innych państwach środkowoeuropejskich.

Pomimo „błędów” polityki niemieckiej Studnicki nie rezygnował z koncepcji tworzenia bloku środkowoeuropejskiego i zbliżenia z Niemcami; dopiero zajęcie Kłajpedy i jednostronne gwarancje brytyjskie udzielone Polsce skłoniły go do porzucenia tej koncepcji. Złamanie umów monachijskich i dalsza zaborczość Adolfa Hitlera (propozycje zmiany statusu Wolnego Miasta Gdańska i eksterytorialnej autostrady przez Pomorze) spowodowały poszukiwania przez Polskę sojusznika w Wielkiej Brytanii. 6 kwietnia ogłoszono wspólny polsko-brytyjski komunikat, dotyczący dwustronnych gwarancji bezpieczeństwa, których miały udzielić sobie te państwa. Studnicki zdawał sobie sprawę, że w najbliższym czasie może dojść do konfliktu polsko – niemieckiego i starał się robić wszystko, żeby nie dopuścić do wojny, która byłaby nieszczęściem dla Polski i zagładą dla Europy. 13 kwietnia 1939 wystosował list do ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, w którym ostrzegał, że przyjęcie gwarancji brytyjskich przez Polskę i udzielenie jej takich samych, spowoduje ściągnięcie na Rzeczypospolitą wojny z Niemcami, która skończyć się musi katastrofą. Dlatego postulował zachowanie przez Polskę neutralności w zbliżającym się konflikcie światowym.  „Poprzez uczestnictwo w wojnie nie mamy nic do zyskania, natomiast wszystko do stracenia” – twierdził Studnicki.  Uważał, że przegrana w tej wojnie spowoduje utratę Śląska i Pomorza, a także innych terenów, gdyż Niemcy będą popierać separatyzmy narodowe, wygrana państw zachodnich spowoduje natomiast wciągnięcie do koalicji Rosji Sowieckiej, która zajmie Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej i pozbawi ją niezawisłości.

Zdaniem Studnickiego w takiej sytuacji należało zaprzestać wszelkiej działalności antyniemieckiej i podjąć próbę polubownego rozwiązania spornych kwestii pomiędzy Polską a Niemcami. Twierdził, że „trzeba się starać, w drodze przyjaznych pertraktacji, o rozwiązanie sprawy Gdańska, odkładając sprawę autostrady na potem.” Wyrażał przy tym zgodę na aneksję Gdańska przez III Rzeszę, w zamian oczekiwał zgody na wydzierżawienie od Łotwy portu w Libawie na 99 lat, a także uzyskanie od Niemiec zgody na rozciągnięcie protektoratu polskiego nad Słowacją:

… za zobowiązanie się Polski do nieprzepuszczenia wojsk rosyjskich Niemcy byłyby, być może, skłonne zrezygnować na naszą korzyść z protektoratu nad Słowacją, co stanowiłoby dla nas gwarancje, że nie żywią one w stosunku do nas zamiarów agresywnych i nie grożą Centralnemu Okręgowi Przemysłowemu.

Podobne stanowisko zajął Studnicki w „Memoriale przeciwko wojnie z Niemcami” z 5 maja 1938, który rozesłał do wszystkich członków rządu z wyjątkiem F. Sławoja – Składkowskiego.  Stwierdzał w nim wyraźnie, że przyjęcie deklaracji angielskich, nie oddala niebezpieczeństwa wybuchu wojny od Polski, lecz je przybliża i prawdopodobnie Polska pierwsza zostanie napadnięta przez Niemcy: „Gdy bowiem ma się nieprzyjaciela na dwu frontach, likwiduje się najpierw słabszego, a w danym wypadku tym słabszym jesteśmy my.”  Zdaniem Studnickiego grożących Polsce katastrof można było uniknąć poprzez porozumienie z Niemcami, „które byłoby związane z zobowiązaniem się Polski do neutralności na wypadek wojny na Zachodzie, odrzuceniem paktu wzajemnej gwarancji z Anglią i wycofaniem wojsk z granicy zachodniej na granicę sowiecką.” Miała być to jednak „neutralność zbrojna”, mająca za zadanie nie przepuszczanie przez polskie terytorium wojsk sowieckich. Neutralność oznaczała jednak przekreślenie możliwości stworzenia bloku środkowoeuropejskiego, była już tylko i wyłącznie rozpaczliwą próbą odwleczenia w czasie nieuchronnego konfliktu i zachowania niepodległości Polski.

W czerwcu 1939 roku Władysław Studnicki wydał swą ostatnią książkę napisaną w okresie międzywojennym zatytułowaną Wobec nadchodzącej II-ej wojny światowej. Cały jej nakład został skonfiskowany przez cenzurę, przewidywane było nawet internowanie Studnickiego w Berezie Kartuskiej. W książce tej autor z dość dużą dokładnością przewidział dalszy przebieg wydarzeń. Twierdził, że w sporze między Polską a Niemcami nie chodzi wcale o Gdańsk czy „korytarz”, lecz o to, po czyjej stronie znajdzie się Polska w zbliżającym się konflikcie. Wielka Brytania udzieliła Polsce jednostronnych gwarancji, aby mieć ją w swoim obozie przeciwko Niemcom. Deklaracja ta – zdaniem Studnickiego – wcale nie oddalała niebezpieczeństwa wojny, ale wręcz je przybliżała. Przewidywał, że w razie konfliktu Niemiec z państwami zachodnimi, Niemcy zlikwidują najpierw Polskę, jako przeciwnika słabszego, a dopiero potem uderzą na Francję i Anglię. Aby temu zapobiec należało – uważał Studnicki – oddać Niemcom Gdańsk, z zagwarantowaniem polskich interesów w tym mieście. Studnicki godził się także na niemiecki postulat dotyczący autostrady i linii kolejowej łączącej Prusy Wschodnie z Rzeszą przechodzącej przez terytorium Polski (należy pamiętać, że w okresie międzywojennym w polskim MSZ wypracowano podobny projekt). Domagał się w zamian takiej samej autostrady przez terytorium Prus Wschodnich do Gdyni uzasadniając to tym, że spełnienie jednostronnych postulatów niemieckich uwłaczałoby honorowi Polski.  Co do gwarancji brytyjskich zauważał, że przez cały okres międzywojenny Wielka Brytania nie troszczyła się zbytnio o „polski korytarz” i zastanawiająca była dla niego ta obłudna troska Anglii o polskie interesy nad Bałtykiem:

Ten rzekomy zwrot w polityce W. Brytanii, będący pozornym zaprzeczeniem całej jej polityki względem Polski, jest wywołany pragnieniem ściągnięcia na Polskę sił militarnych Niemiec na początku wojny, gdy Anglia nie będzie miała wojska.

Jego zdaniem sojusz Polski z Wielką Brytanią był niebezpieczny także dlatego, iż pragnęła ona udziału Rosji Sowieckiej w koalicji. Za ten sojusz mogła zapłacić Rosji tylko polskimi ziemiami wschodnimi. Należało więc odsunąć niebezpieczeństwo wojny na polskim terytorium poprzez nie przyjmowanie deklaracji angielskich, negocjacje z Niemcami spornych kwestii i ogłoszenie na wypadek przyszłej wojny „zbrojnej neutralności”, dzięki której udałoby się zabezpieczyć polską granicę od strony Rosji:

Dziś nie sprawa Gdańska i autostrady jest czynnikiem decydującym o wojnie, lub pokoju, lecz tylko to, czy Niemcy będą przekonane, że Polska w razie wojny na zachodzie wystąpi czynnie przeciwko nim, czy zajdzie znaczne prawdopodobieństwo neutralności Polski i obrony tej neutralności oraz obrony Litwy i Łotwy, którą Sowiety zechcą naruszyć dla ukrytych dziś celów aneksyjnych.

Znamienna jest ewolucja poglądów Studnickiego, który wcześniej porozumienie z Niemcami uzasadniał obawą przed ZSRR i koniecznością budowy bloku środkowoeuropejskiego, natomiast w okresie wzrastającej hegemonii niemieckiej na kontynencie europejskim, postulował zbliżenie z tym krajem ze względu na niebezpieczeństwo wybuchu wojny, w której Polska poniosłaby niewątpliwą klęskę. Studnicki postulował, aby dla uniknięcia wojny polska dyplomacja wykorzystała pośrednictwo krajów sprzymierzonych z Niemcami – takim państwem były niewątpliwie Włochy, dla których nie mogło być obojętne, czy wał składający się z Polski i Rumunii oddzielający Europę od Rosji ulegnie uszkodzeniu. Studnicki udowadniał, że wojna światowa nie leży w interesie żadnego z państw europejskich, gdyż wojna Europy Zachodniej z Europą Środkową przyniesie zwycięstwo Sowietom. Postulaty skierowane do władz polskich i niemieckich były ostatnią próbą zapobieżenia bratobójczej i wyniszczającej wojnie światowej, a także ocalenia Europy przed komunizmem. Wkrótce obawy Studnickiego, miały się potwierdzić, Anglia udzieliła Polsce gwarancji bezpieczeństwa, co spowodowało, że Niemcy w pierwszej kolejności zlikwidowali przeciwnika słabszego, czyli Polskę, której ziemie wschodnie zajęła Rosja Sowiecka, zabezpieczając jednocześnie Niemcom tyły w ich marszu na podbój Europy Zachodniej.

Czy była możliwość uchronienia Europy a także Polski, przed straszliwą wojną i komunizmem? Czy możliwe było zawarcie rozsądnego kompromisu w 1939 z narodowo-socjalistycznymi Niemcami? Na to pytanie starali się odpowiedzieć wielokrotnie historycy. Spór trwa do dziś i pozostaje rozstrzygnięty. W ostatnich latach w nauce polskiej zwycięża teza, że należało jednak zawrzeć jakieś kompromisowe porozumienie z Niemcami w celu odsunięcia od Polski groźby rozbiorów. Coraz większa liczba polskich uczonych przyznaje Studnickiemu rację; na przykład prof. Andrzej Piskozub nazywa go „Polakiem mądrym przed szkodą” – ze znamienitszych historyków uznających racje Studnickiego warto wymienić także Jerzego Łojka i Pawła Wieczorkiewicza, którzy opowiadali się za ewentualnym sojuszem z Polski z Niemcami przeciwko ZSRR, co według nich mogło uchronić kraj przed zniszczeniami wojennymi i komunizmem. Jednym słowem, był to plan wojny prewencyjnej, z tym że skierowanej przeciw Związkowi Sowieckiemu.

Trzeba dodać, że wszyscy oni zgodnie twierdzili, że druga wojna światowa wybuchłaby tak czy inaczej, a skoro tak, to dla Polski dużo lepszy byłby sojusz z Niemcami niż z państwami zachodnimi. Jedynie tylko Tomasz Gabiś, znany wrocławski publicysta i znawca spraw niemieckich (oraz redaktor Nowej Debaty), postawił w swojej głośnej książce Gry Imperialne (Wydawnictwo Arcana 2008śmiałą tezę, że gdyby Polska porozumiała z Niemcami w 1939 roku (nawet za cenę pewnych ustępstw z naszej strony), do wojny prawdopodobnie by nie doszło, ponieważ Francja i Anglia nie miałyby pretekstu, żeby wypowiedzieć Niemcom wojnę. Traktatu Ribbentrop-Mołotow, zdaniem Gabisia, również by nie było, powstałby za to środkowoeuropejski blok skierowany przeciw Sowietom, o którym pisał cztery lata wcześniej Studnicki. (zob. T. Gabiś: Fantazja wrześniowa). Historia alternatywna jest pewnym ćwiczeniem intelektualnym, nigdy nie daje stuprocentowej odpowiedzi na pytanie: co należało zrobić w roku 1939? Warto jednak takie pytania stawiać, żeby unikać niepotrzebnych klęsk w przyszłości.

W okresie okupacji, Władysław Studnicki, jako człowiek zasłużony w przeszłości i znany z działalności na rzecz mniejszości niemieckiej w Polsce, wykorzystywał swój autorytet i niejednokrotnie interweniował u władz niemieckich w sprawie aresztowanych  i rozstrzeliwanych Polaków. Dzięki jego interwencji udało się uwolnić Bolesława Piaseckiego znanego działacza przedwojennej „Falangi” (organizacji nacjonalistycznej, jednej z frakcji Obozu Narodowo Radykalnego). W większości wypadków jednak interwencje jego nie przynosiły zamierzonego skutku. W związku z tym w styczniu 1940 roku Studnicki wystosował „Memoriał dla Rządu Niemieckiego w sprawie polityki okupacyjnej w Polsce”, wyrażający sprzeciw wobec niemieckiej polityki w stosunku do ludności polskiej, polegającej na krwawym terrorze stosowanym przez władze okupacyjne. Autor twierdził, że taka polityka doprowadzić musi do narastania coraz większej wrogości w stosunku do Niemców i uniemożliwi wypracowanie polsko-niemieckiego modus vivendi, co byłoby niebezpieczne w obliczu zbliżającej się wojny niemiecko-sowieckiej i po pewnym czasie musiało obrócić się przeciwko samym Niemcom.

W listopadzie 1939 Studnicki przedstawił niemieckim władzom wojskowym inny memoriał zatytułowany „Memoriał w sprawie odtworzenia Armii Polskiej i w sprawie nadchodzącej wojny niemiecko – sowieckiej”, przewidując w nim nieuchronność konfliktu niemiecko-sowieckiego. W dokumencie tym proponował Niemcom utworzenie armii polskiej, która u boku Niemiec walczyłaby przeciwko wspólnemu wrogowi, jakim dla niego był Związek Sowiecki. Postulował też utworzenie pewnej namiastki przyszłego rządu polskiego: „Budowanie armii wymaga istnienia Rządu Polskiego, choćby nawet prowizorycznego, jako czynnika współzależnego dla tworzącej się armii” – pisał. Aby to urzeczywistnić, należało zacząć od zaprzestania represji i rozstrzeliwań polskich działaczy niepodległościowych za ich antyniemiecką działalność z przed wojny (pod warunkiem że nie miała charakteru kryminalnego), nie ogałacać kraju z środków żywnościowych i zaprzestać obrażającej godność Polaków propagandy. Zdaniem autora memoriału, maszerujące na wschód armie, polska i niemiecka, miały wyzwalać tereny należące do Sowietów, w tym dawne ziemie polskie. Należało także przywrócić na tych terenach prawo własności, poprzez oddanie chłopom ziemi i parcelacje kołchozów:

Odbudowana przy pomocy Niemiec Armia Polska może, w ewentualnym pochodzie na Rosję, obsadzić obszary do Dniepru, niemiecka zaś do Donu oraz Kaukazu, gdzie można by powołać do życia z powrotem Republiki Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu.

Memoriał ten został przez władze niemieckie skonfiskowany i zakazano jego rozpowszechniania. Osobista rozmowa z Goebbelsem nie przyniosła skutku i Studnickiego internowano w sanatorium w Babelsbergu. Zwolniony został dopiero po interwencji Goringa, lecz wkrótce znowu trafił na Pawiak za zbyt odważne upominanie się o prawa Polaków. Z tego więzienia wyszedł w sierpniu 1942 r. z powodu złego stanu zdrowia i dzięki interwencji węgierskiego ambasadora. Memoriał w sprawie wojny z ZSRR okazał się nieudaną próbą zainicjowania jakiegoś polsko-niemieckiego modus vivendi, gdyż niemieckie czynniki oficjalne zignorowały jego propozycje.

Po ataku na ZSRR niemiecki terror w stosunku do Polaków nie tylko nie zmalał, ale wręcz zaostrzył się. Od tej pory działalność Studnickiego koncentrowała się na zapobieganiu takim katastrofom narodowyym jak Powstanie Warszawskie. Krytykował on działalność sabotażową podziemia polskiego na rzecz ZSRR nie tylko ze względu na niepotrzebne represje ze strony władz niemieckich (jakie z tego powodu spotykały głównie ludność cywilną), ale przede wszystkim ze względu na zagrożenie okupacją sowiecką, która zdaniem Studnickiego była bardziej niebezpieczna dla Polski.

Po wojnie Studnicki udał się na emigrację najpierw przybywał we Włoszech, potem w Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł w roku 1953. Przed śmiercią publikował jeszcze na łamach „Wiadomości Polskich” swoje wspomnienia z drugiej wojny światowej, które były próbą wytłumaczenia i uzasadnienia jego postawy wobec Niemiec. Zatytułowano je: „Z tragicznych dni”. Redaktor „Wiadomości Polskich” Mieczysław Grydzewski, nie zgodził się na tytuł „Dlaczego nie zostałem polskim Quislingiem?” – autorowi tych wspomnień określenie to najwyraźniej nie przeszkadzało.

Ideały Władysława Studnickiego zwyciężyły po 1989 roku, kiedy ministrem spraw zagranicznych odrodzonej ponownie Polski został Krzysztof Skubiszewski. W czasie okupacji 15 letni Skubiszewski uczęszczał na tajne komplety organizowane w mieszkaniu Władysława Studnickiego. Jak wspominał minister Skubiszewski:

Na dzisiejszej scenie politycznej jestem zapewne ostatnim, który w końcowych latach jego [Studnickiego] działalności w Polsce, czyli w strasznym okresie okupacji w Warszawie, słuchał jego programu politycznego, jego wyjaśnień, rozmawiał z nim.

W jakim sensie myśl polityczna Władysława Studnickiego jest aktualna nadal w dwudziestym pierwszym wieku? Odpowiedź na to pytanie dał w roku 1950:

Polska albo będzie jedną z republik sowieckich, albo członkiem związku europejskiego, w którym Niemcy będą odgrywały wybitną rolę. Są więc obiektywne podstawy porozumienia polsko-niemieckiego w niedalekiej przyszłości.

 Gaweł Strządała

Autor jest doktorem nauk politycznych, pracownikiem Uniwersytetu Opolskiego (adiunktem w Zakładzie Europeistyki). Niedawno opublikował książkę pt. Niemcy w myśli politycznej Władysława Studnickiego . Mieszka z rodziną we Wrocławiu.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Przeczytaj również:

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKryzysy gospodarcze i transformacje ustrojowe
Następny artykułŻydzi izraelscy niechaj żyją długo i szczęśliwie!
Doktor nauk politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, adiunkt Uniwersytetu Opolskiego w latach 2010-2013, obecnie członek Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego. Autor książki: Niemcy w myśli Władysława Studnickiego, Opole 2011. Mieszka z rodziną we Wrocławiu.

1 KOMENTARZ

  1. stosunki polsko-niemieckie są niełatwe, w tle pozostają przecież tzw. „ziemie odzyskane”, które podarował nam stalin także po to, aby trwale poróżnić oba narody. Poza tym nie ma już na szczęście ZSRR, powstały kraje które oddzielają nas od Rosji. Pytanie otwarte: co dalej?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ