Rosja w APEC i co dalej?

0

W dniach 2-9 września 2012 roku Nowa Debata uczestniczyła w szczycie krajów APEC (Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku) we Władywostoku. Na szczyt pojechaliśmy z akredytacją dla dziennikarzy, dzięki czemu mieliśmy okazję obserwować wydarzenia „od kuchni”, przebywając i wymieniając poglądy z przedstawicielami zarówno mediów międzynarodowych, rosyjskich ogólnokrajowych („prasa federalna”), jak prasy lokalnej. Trzeba powiedzieć, że szczyt cieszył się ogromnym zainteresowaniem mediów z całego świata. Niestety nie udało nam się spotkać żadnych dziennikarzy z Polski.

Zakwaterowano nas w „oku cyklonu”, które w tym wypadku zlokalizowane było na odciętej od świata i zamienionej w twierdzę na potrzeby szczytu – „Rosyjskiej Wyspie”. To tam odbywały się spotkania przywódców, ministrów, przedstawicieli biznesu i wysokich urzędników. Tam też znajdowało się znakomicie przygotowane, nowoczesne międzynarodowe centrum medialne, a więc miejsce pracy wszystkich akredytowanych dziennikarzy, w którym odbywała się większość briefingów i konferencji prasowych. Dodajmy, że na potrzeby szczytu Rosjanie od podstaw i ogromnym nakładem finansowym zbudowali na Rosyjskiej Wyspie kompleks mieszkalno-konferencyjny, który po zakończeniu spotkania przeszedł na własność Federalnego Uniwersytetu Dalekowschodniego, któremu służyć ma jako nowoczesny kampus oraz baza dydaktyczno-badawcza.

Jak każde wydarzenie międzynarodowe tej rangi, szczyt krajów APEC obfitował w liczne hasła, deklaracje i zapewnienia o potrzebie integracji, współpracy i działań na rzecz (jeszcze) szybszego rozwoju. Globalizacja „biurokratycznego żargonu” sprawiła, że te same slogany wygłasza się dziś niemal na każdym forum, w dowolnej części świata. My najlepiej znamy ten język ze spotkań i szczytów Unii Europejskiej, z których niemal każdy, zwłaszcza w ostatnich latach, jest „przełomowy” i/lub „decydujący”

Mimo wszystko, dało się odczuć, iż tegoroczny szczyt APEC we Władywostoku ma dla gospodarzy szczególne znacznie. Rosjanie długo zabiegali o możliwość jego organizacji – swoją kandydaturę zgłosili już na szczycie APEC w Hanoi w 2006 roku. Objęcie rotacyjnego przewodnictwa we Wspólnocie i uprawnienia organizatora posłużyły im do tego, aby zaznaczyć reorientację swojej polityki i zamanifestować dążenie do zwiększonej integracji z regionem Azji-Pacyfiku. Innymi słowy, obszar ten, a nie wyłącznie Europa, jak to było dotychczas, ma stać się priorytetem w rosyjskiej polityki zagranicznej.

Rosjanie czują, że znaczenie oraz potencjał Europy – będącej ich tradycyjnie najważniejszym partnerem – słabnie i zmuszeni są szukać dla siebie nowych możliwości na Wschodzie. Dotyczy to zarówno nowych możliwości eksportu surowców energetycznych, których Europa kupuje w Rosji coraz mniej a z których w znacznym stopniu finansowane jest rosyjskie państwo, jak również możliwości biznesowych dla małego i dużego biznesu.

W obliczu pogłębiającego się kryzysu w Europie i USA, nie może dziwić rosnące zainteresowanie Kremla regionem Azji-Pacyfiku, który uchodzi dziś za nie tylko „siłę napędową”, lecz również „nadzieję” dla gospodarki światowej. Dość powiedzieć, że Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku obejmuje 21 krajów (precyzyjnie mówiąc, do APEC należą nie państwa, lecz ich gospodarki), w których żyje dziś ok 40% światowej populacji. Razem państwa te generują ok. 54% krajowego produktu brutto całego globu, a handel między państwami Wspólnoty stanowi 44 % całej wymiany handlowej na świecie.

Rzecz jasna nie oznacza to, że obszar Azji-Pacyfiku nie ma swoich problemów – według ekspertów z Pacific Economic Cooperation Council, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, również i tam tempo wzrostu spada (w 2010 roku wynosiło 5,4%, a w 2011 już tylko 3.5%). Oficjalne prognozy są ostrożne – na rok 2012 zakłada się wskaźnik wzrostu w okolicach 3,7 %, a nieoficjalnie przyznaje się, że nawet i ten poziom będzie trudny do osiągnięcia. Gwałtowny spowolnienie w latach 2011-2012 tłumaczy się takimi czynnikami jak tsunami i trzęsieniem ziemi w Japonii, powodzie w Tajlandii, destabilizacja w wielu państwach produkujących ropę naftową, zadłużeniowy kryzys Eurostrefy, osłabienie ratingu USA i niektórych państw europejskich, przedłużająca się stagnacja gospodarcza w Stanach Zjednoczonych i – co ma kluczowe znaczenie – spowolnienie gospodarcze w Chinach. Podkreśla się przy tym, że po tym, jak w 2009 roku chińskim władzom lokalnym zezwolono na sprzedaż gruntów a państwo uruchomiło liczne „finansowe pakiety stymulujące”, Chinom grozi obecnie „pęknięcie bańki” na mocno przeinwestowanym rynku budownictwa mieszkaniowego. To wszystko nie zmienia faktu, że na tle Europy region Azji-Pacyfiku wciąż jawi się jako gospodarczo zdrowy, prężny, o wielkich perspektywach rozwojowych.

Szczyt krajów APEC miał pokazać, że Federacja Rosyjska chce nie tylko stać się  jego integralną częścią , ale również odgrywać tam coraz większą rolę. O determinacji Kremla świadczyć ma między innymi skala inwestycji dokonanych we Władywostoku oraz w jego okolicach dokonanych w ramach przygotowań do szczytu. Rosjanie zainwestowali tam kwotę ponad 21 miliardów dolarów, za które powstał m.in. wspomniany wyżej kampus oraz kompleks edukacyjno-badawczy na Rosyjskiej Wyspie, dwa duże mosty, sieć nowych dróg, nowy terminal na władywostockim lotnisku, unowocześniona infrastruktura portowa i nabrzeżna. Do tego we Władywostoku zmodernizowano sieć kanalizacyjną, a na potrzeby miejscowych elektrowni doprowadzono gaz z Sachalina. W mieście pojawiły się też nowy teatr, centrum sportowe, oceanarium.

Na zaproszonych gościach rozmach inwestycyjny zrobił duże wrażenie, z uznaniem rozpisywała się o nim ogólnokrajowa prasa rosyjska. Nieco mniej entuzjazmu wykazywali natomiast dziennikarze mediów lokalnych, wyrażający wątpliwości, czy po zakończeniu szczytu miasto „udźwignie” ciężar finansowy utrzymania tych kosztownych inwestycji, których powstanie sfinansowano niemal w całości z budżetu federalnego. Podkreśla się na przykład, że gdyby uniwersytecki kampus zbudowano w mieście, na bazie istniejącej już infrastruktury, a nie na całkowicie „pustej” Rosyjskiej Wyspie (będącej w czasach ZSSR  bazą marynarki wojennej), jego koszty byłyby o połowę mniejsze.

Liczne spotkania i wypowiedzi przedstawicieli rosyjskiej administracji pokazały, że kraj ten dążyć będzie do tego, aby, wykorzystując swoje położenie, stać się ważnym korytarzem transportowym między Azją a Europą. Rosjanie chcieliby „przechwycić” część transportu, jaki dzisiaj odbywa się głównie przez mocno przeładowane szlaki biegnące przez Kanał Sueski i Kanał Panamski. Zdaniem Rosjan transport przez ich terytorium może być nie tylko tańszy, ale również szybszy. W rosyjskiej wizji kluczową rolę mają odgrywać w tym zakresie porty nad Pacyfikiem, z Władywostokiem na czele. Warto podkreślić, że przewiduje się dla niego szczególną rolę do odegrania w rosyjskiej strategii „zwrotu na Wschód” – port we Władywostoku stać się ma przyszłości centrum eksportu surowców naturalnych, a także główną osią stosunków gospodarczych Federacji Rosyjskiej z Azją.

Jeśli chodzi o rosyjską polityką energetyczną w tej części świata, we Władywostoku pokreślono konieczność pozyskania nowych rynków dla rosyjskich surowców. Nie mniej istotne jest również przyciągnięcie kapitału niezbędnego do uruchomienia nowych złóż gazu i ropy naftowej, a także do budowy infrastruktury do ich przesyłu. Dużym wyzwaniem jest wzmocnienie rosyjskiej pozycji na coraz bardziej konkurencyjnym rynku  LNG na świecie. Nie dziwi zatem fakt, że Rosjanie za swój sukces uznają podpisane we Władywostoku porozumienie z Japonią w kwestii dostaw do tego kraju rosyjskiego gazu LNG (Vladivostok-LNG Project). Rosjanie liczą, że realizacja tego przedsięwzięcia otworzy przed nimi kolejne rynki zbytu w regionie Azji-Pacyfiku.

Nie jest tajemnicą, że kluczowe znaczenie dla powodzenia rosyjskiej strategii w regionie Azji-Pacyfiku mają możliwości finansowe rosyjskiego państwa. Realizacja zarysowanych we Władywostoku zamierzeń wymagać będzie niezwykle kosztownych inwestycji m.in. w infrastrukturę transportową (kolej, porty, lotniska, drogi, hotele itp.) oraz  energetyczną, na który państwa rosyjskiego samodzielnie nie stać. Niezbędne będzie tutaj pozyskanie zagranicznych inwestorów, którzy, z rozmaitych względów, mają duże opory wobec lokowania w Rosji kapitału. Tutaj trzeba przyznać, że przedstawiciele rosyjskiej strony dużo robili, a ściślej mówili, aby ten opór przełamać. Wyjątkowe znaczenie miał w tym zakresie tzw. szczyt przedstawicieli biznesu (CEO Summit), na którym zarówno rosyjskie duże firmy, jak i politycy, z prezydentem Putinem na czele, bardzo aktywnie przekonywali wschodnioazjatycki biznes, że inwestycje w Rosji są nie tylko bezpieczne, ale również opłacalne. O zaangażowaniu rosyjskich polityków świadczyć może fakt, że na krótko przed szczytem krajów APEC prezydent Putin osobiście uczestniczył w otwarciu fabryki Mazdy nieopodal Władywostoku.

„Zwrot na Wschód” stawia Rosję wobec konieczności rozwiązania tzw. dylematu dalekowschodniego. W uproszczeniu polega on na tym, że z jednej strony Rosjanie czują potrzebę obrony „rosyjskości” swojego Dalekiego Wschodu, na przykład poprzez ograniczanie ekspansji sąsiadów, natomiast, z drugiej strony, wiedzą, że bez otwarcia na zagraniczne firmy, kapitał oraz cudzoziemców, nie uda się powstrzymać jego społeczno-ekonomicznej zapaści, nie mówiąc już o rzeczywistej integracji z gospodarkami APEC. Dlatego wyzwaniem dla rosyjskich władz jest nie tylko społeczno-gospodarcza odbudowa Dalekiego Wschodu, ale również o redefiniowanie jego geopolitycznego znaczenia.

Szczyt pokazał rosnącą potrzebę większego otwarcia na kapitał i firmy z krajów APEC, których przyciągnięcie wymaga stworzenia korzystnego klimatu polityczno-prawnego. Bez inwestycji nie da się zatrzymać negatywnych procesów społeczno-gospodarczych, które już dziś postrzegane są przez wielu ekspertów jako zagrożenie dla bezpieczeństwa i jedności rosyjskiego państwa. Chodzi tu m.in. o zacofanie gospodarcze, słabą infrastrukturę, wysokie koszty życia, bezrobocie, co skutkuje gwałtownym odpływem ludności do innych części kraju. Dlatego mimo stosunkowo wysokiego przyrostu naturalnego, liczba ludności kurczy się. Bez zaangażowania zagranicznych firm i kapitału niemożliwe będzie również wykorzystanie potencjału surowcowego (węglowodory, woda, drewno, żywność) Syberii i Dalekiego Wschodu, które w oczach rosyjskich władz mają stać się atutem pozwalającym na większą integrację z obszarem APEC i zdobycie tam większego znaczenia polityczno-ekonomicznego.

Ale jak można to pogodzić z potrzebą skutecznej „obrony” Dalekiego Wschodu przed ekspansją państw sąsiednich? Jeszcze przed szczytem krajów APEC o konieczności takiej mówił premier Miedwiediew, co wywołało w regionie spore kontrowersje. Jednak stanowisko takie można interpretować jako wyraz dojrzewającego w rosyjskich elitach przekonania, że jeśli tego zaniedbanego regionu nie zrewitalizuje rosyjskie państwo, zrobią to inne kraje. Rzecz jasna najpoważniejszym kandydatem do realizacji tego zadania są Chiny, których obecność jest na tym obszarze coraz bardziej widoczna. W dalekowschodnich miastach Rosji gwałtownie rośnie Chińska populacja, a na ulicach przybywa dwujęzycznych oznakowań. Dla przeludnionych, gospodarczo prężnych i głodnych surowców Chin pustoszejący, lecz obfitujący w bogactwa mineralne rosyjski Daleki Wschód to naturalny kierunek ekspansji.

Jak dotąd rosyjska odpowiedź na „chińską ofensywę” ograniczała się do zwiększania na Dalekim Wschodzie obecności militarnej. Jednak wydaje się, iż w kręgach rosyjskich decydentów powoli dojrzewa przekonanie, że środki militarno-polityczne są niewystarczające. Potrzeba jest działań, które pozwolą na gospodarczy rozwój tej części kraju, bo bez tego, wyłącznie za pomocą wojska, nie uda się ani obronić, ani utrwalić „rosyjskości” tej części kraju.

W jednym z wywiadów prezydent Putin wyznał, że rozwój Dalekiego Wschodu stanowi „największe geopolityczne wyzwaniem”, przed jakim stoi obecnie Federacja Rosyjska. W wymiarze polityczno-administracyjnym z wyzwaniem tym ma sobie poradzić specjalnie w tym celu utworzone ministerstwo rozwoju ds. rozwoju Dalekiego Wschodu. Rozważano także powołanie państwowej spółki, która miałaby przyznawać licencje na wydobycie węglowodorów i negocjować warunki dla funkcjonowania zagranicznego kapitału zarówno na Dalekim Wschodzie, jak i we wschodniej Syberii, jednak zdecydowano, przynajmniej na razie, że taka firma nie powstanie. Rosyjscy eksperci, zwłaszcza ci z Dalekiego Wschodu uważają, że rosyjska gospodarka jest wciąż zbyt mocno związana z Europą a zbyt słabo z gwałtownie rozwijającym się obszarem Azji-Pacyfiku, przez co wiele traci. I bez rozwoju swoich terytoriów nad Pacyfikiem, tego stanu nie uda się poprawić.

I rzeczywiście rosyjska gospodarka wciąż znajduje się poza obiegiem gospodarczym Azji-Pacyfiku. Dość powiedzieć, że APEC to przede wszystkim gęsta sieć dwustronnych umów o wolnym handlu, a Rosjanie nie podpisali jak dotąd takiej umowy z żadnym z wschodnioazjatyckich krajów. Negocjują je dopiero z Wietnamem i Nową Zelandią. Na przykład specjaliści z rosyjskiego centrum badań nad APEC, z którymi rozmawialiśmy, liczą, że szybszej integracji z obszarem APEC sprzyjać będzie przystąpienie Rosji do WTO. Bez względu na zamierzenia rosyjski handel z tym regionem to przede wszystkim wymiana z Chinami i jej wartość, choć rośnie, jest obecnie dwukrotnie mniejsza niż obrotu handlowego z UE. Rosjanie chcieliby w najbliższych latach te proporcje wyrównać.

Co ciekawe, Rosjanie obawiają się chińskiej dominacji na Dalekim Wschodzie, ale jednocześnie dostrzegają w Chinach największą szansę na rozwój tego regionu. Za jeden z głównych problemów uznaje się tam bowiem brak pracowników. Do tego praktycznie nie ma tam niepaństwowych inwestycji. Tymczasem Chiny, z gwałtownie rosnącą populacją i dynamicznym rozwojem gospodarczym, mają Rosji w tym zakresie wiele do zaoferowania: dysponują kapitałem i praktycznie nieograniczoną siłą roboczą. Prawie żadne inne państwo nie jest bardziej zainteresowane rozwojem rosyjskiego Dalekiego Wschodu niż Chiny, które zazdrością spoglądają na rosyjskie zasoby surowców naturalnych. Zdając sobie sprawę z  różnicy potencjałów i możliwości obu państw, Rosjanie podkreślali jednak we Władywostoku potrzebę nadania chińsko-rosyjskim relacji większej symetrii . Akcentowali przy tym, że jest to przede wszystkim wyzwanie dla nich samych. Rosja coraz chętniej wychodzi też naprzeciw potrzebom swojego południowego sąsiada. Na przykład już dziś większość rosyjskich inwestycji w sieci przesyłu prądu nastawiona jest głównie na odbiorców w Chinach.

Podczas szczytu APEC ujawniły się też różnice dotyczące przyszłości modelu integracji w regionie Azji-Pacyfiku oraz kształtu globalnego sytemu walutowego. Rosja i Chiny skrytykowały Amerykańską inicjatywę powołania Partnerstwa Transpacyficznego (TPP) jako narzędzia liberalizacji handlu w tej części świata oraz integrowania krajów APEC wokół Waszyngtonu. Pekin i Moskwa nie tylko nie widzą możliwości przystąpienia do amerykańskiego projektu, ale wręcz postrzegają ją jako niepotrzebną, a nawet niebezpieczną konkurencję dla APEC. Bez względu na sprzeciw Moskwy i Pekinu w rozmowach o utworzeniu nowego bloku wolnego handlu w ramach TPP uczestniczą już dziś USA, Australia, Nowa Zelandia, Peru, Chile, Singapur, Malezja, Wietnam i Brunei. W najbliższych miesiącach do grupy tej dołączyć ma również Kanada i Meksyk. We Władywostoku Rosja i Chiny wezwały też do dywersyfikacji walut rezerwowych, co miałoby przyczynić się do większej elastyczności i stabilności na światowych rynkach finansowych. Rzecz jasna inicjatywa taka jest uderzeniem w pozycję i faktyczny monopol amerykańskiego dolara.

Obserwując przebieg szczytu, mieliśmy okazję „na własne oczy” przekonać się o tym, o czym szeroko się dziś pisze i dyskutuje – Europa rzeczywiście liczy się na świecie coraz mniej, a polityczno-gospodarcze „centrum świata” wyniosło się „obszaru atlantyckiego” i przeniosło nad Pacyfik. Recz jasna, na licznych spotkaniach, briefingach i konferencjach prasowych, podczas rozmaitych dyskusji panelowych problematyka związana ze „Starym Kontynentem” przewijała się dość często, lecz najczęściej w kontekście negatywnym tj. jej społeczno-gospodarczej słabości. Można było odnieść wrażenie, że kiedy Azjaci patrzą dziś na Europę widzą głównie „ciężar” i „hamulec”, a nawet „petenta”. Mając to na uwadze Rosjanie nabierają coraz większego przekonania, że integracja z regionem APEC to szansa, aby przesiąść się z dychawicznej europejskiej „osobówki” do wschodnioazjatyckiego „ekspresu”.

Mateusz Rolik

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNiemcy w kleszczach unii walutowej (część 1)
Następny artykułNiemcy w kleszczach unii walutowej (część 2)
Z wykształcenia jestem anglistą (Uniwersytet Wrocławski), ukończyłem też stosunki międzynarodowe Unii Europejskiej (Loughborough University). W latach 2002-2003 byłem stypendystą w ramach programu Josepha Conrada (Chevening programme) ufundowanego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Interesuję się sprawami międzynarodowymi, historią, gospodarką oraz szeroko pojętą polityką nauki. Ciekawi mnie też geneza i historia obowiązujących paradygmatów medycznych oraz mechanizmy, dzięki którym dominują. Czytam, piszę i tłumaczę teksty na te temat. Mieszkam i działam we Wrocławiu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ