Syberyjskie przeciągi

3

Człowiek niezwiązany z polityką i niezainteresowany w sposób szczególny Rosją zapytany, jakie ma skojarzenia z tym krajem, najprawdopodobniej odpowie: „mróz, śnieg, czapka uszatka, niedźwiedzie, wódka”. Znamienne, że jeśli spytalibyśmy rdzennego mieszkańca Moskwy lub Petersburga, jakie jest jego wyobrażenie o Syberii, skojarzenia będą podobne. Śnieg na Syberii rzeczywiście może leżeć ponad 7 miesięcy w roku, niedźwiedzie podczas nieurodzaju mogą docierać w pobliże ludzkich siedzib, a w wyludnionych wioskach pozostali jedynie starcy i alkoholicy, co stanowi poważny problem. Mimo to mieszkańcy Syberii uznają zazwyczaj taki obraz za zabawny, a jednocześnie czują się nim trochę urażeni. Mają ku temu powody. Syberia i Daleki Wschód zajmują 2/3 powierzchni kraju kraju i w pełni zasłużenie są nazywane zapleczem gospodarczym Rosji, z którego pochodzi 77% ropy naftowej, 85% gazu, 80% węgla, 68% niklu, 99% platyny itd. Co więcej, na przestrzeni ostatnich kilku lat zarówno w mediach, jak i w ośrodkach decyzyjnych mocno wyolbrzymia się rozwój tych regionów.

Bogactwo Rosji będzie rosnąć dzięki Syberii

Nie można jednak powiedzieć, że Syberia zaczęła przyciągać uwagę dopiero w ostatnich latach, a do tej pory pozostawała zapomniana. Jeszcze w XVIII wieku luminarz nauki rosyjskiej Michaił Łomonosow powiedział: „Bogactwo Rosji będzie rosnąć dzięki Syberii”. I rzeczywiście tak się działo. Początkowo przyrastały terytoria, zatwierdzano władzę rosyjską, a potem następowało ekonomiczne zagospodarowanie (w odróżnieniu od innych kolonizacji, gdzie na początku przyjeżdżali kupcy i misjonarze, a dopiero później następowało oficjalne podporządkowanie terytorium).

Stosunki pomiędzy rosyjskimi przesiedleńcami i miejscowymi plemionami koczowniczymi zazwyczaj układały się pokojowo. Miejsca wystarczało dla wszystkich. Problem tkwił raczej w zbyt małym zaludnieniu. Nawet w europejskiej części Rosji gęstość zaludnienia nigdy nie była wysoka. Trudno więc było znaleźć taką siłę, która zmusiłaby ludzi do opuszczenia swoich domostw i wyjazdu na Syberię, by tam zaczynać wszystko od nowa. Osiedla skupiały się wzdłuż szlaków handlowych i koło obiektów przemysłowych. Pomiędzy nimi kilometrami ciągnęły się stepy, tajga, bagna i tundra. Początkowo osiedlano się głównie wzdłuż Traktu Syberyjskiego. Potem wybudowano Kolej Transsyberyjską i wtedy życie w miastach, które znalazły się z dala od torów kolejowych, zaczęło powoli zamierać.

Ludność Syberii, w odróżnieniu od mieszkańców europejskiej części Rosji, nie znała prawa pańszczyźnianego. Cała tutejsza ziemia należała do państwa. Ludzie byli wolni. Wśród nich byli i tacy, którzy uciekli z niewoli. Mieszkali tutaj potomkowie kupców i kozaków, którzy jako pierwsi zaczęli zagospodarowywać Syberię, a także staroobrzędowców i raskolników, chcących uchronić czystość swojej wiary w tajdze, zbiegłych katorżników, którzy schronili się w tutejszych osadach, jeńców i zesłańców z obcych krajów oraz tych chłopów, którzy dla posiadania własnej ziemi gotowi byli przejść pół świata. Wszyscy byli ludźmi czynu – silni, uparci, obdarzeni wyjątkową siłą ducha, posiadający swoją wiarę i przekonania.

Na syberyjską katorgę zsyłano nie tylko przestępców, lecz również więźniów politycznych (byli nimi np. dekabryści, którzy w XIX wieku targnęli się na cara, czy przyszły „wódz światowego proletariatu” Lenin). Za ich pośrednictwem do rodzin kupieckich przenikały kulturowe nowości ze stolicy. Tak, to właśnie kupcy zawsze troszczyli się na Syberii o sferę kultury. Byli jej mecenasami, przywozili i wprowadzali nowości (od projektów statków, poprzez elektryczność, różne książki aż po modę i przepisy na sery). Ludzie najbardziej przedsiębiorczy i obdarzeni wyjątkowymi talentami, jeśli nie mogli spożytkować swoich sił na Syberii, starali się jednak wyjechać do europejskiej części Rosji, najczęściej do Petersburga. Niezdecydowane próby władzy, by zmienić sytuację ludnościową, nie przynosiły rezultatów do czasu, aż sprawą nie zajął się jeden z najwybitniejszych działaczy państwowych w całej historii Rosji – Piotr Stołypin. Zaproponował on poważne reformy, dzięki którym chłopi byli przyciągani na Syberię metodą kija i marchewki. W ciągu 5 lat reform na Syberię przeniosło się ponad 3 mln ludzi, co wpłynęło dodatnio na ekonomiczną sytuację regionu.

Niestety, wielu ludziom odpowiadało utrzymanie status quo, natomiast nie odpowiadały twarde rządy Stołypina. Polityk zginął od kuli terrorysty nie doprowadziwszy swojego dzieła do końca. I chociaż osiągnięcia reform Stołypina były widoczne już po 5 latach ich trwania, władze nie potrafiły kontynuować zainicjowanych przez niego przemian.  Władze centralne nie były w stanie skutecznie zarządzać prowincjami, co odbijało się negatywnie na wszystkich dziedzinach życia. Sama tylko wojna z Japonią na początku XX wieku ostatecznie przegrana, ponieważ nie było możliwości operatywnego przerzucenia po jednotorowej transsyberyjskiej linii kolejowej odpowiedniej ilości wojska i uzbrojenia, ujawniła całkowity brak umiejętności organizacyjnych i kierowniczych działaczy politycznych i wojskowych. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że zawiodła logistyka przewozów towarowych. Związki pomiędzy regionem centralnym i regionami za łańcuchem Gór Uralskich zawsze były słabe i np. w latach wojny domowej w Rosji (19171922/1923) Syberia stała się ostoją Białych, a Daleki Wschód na kilka lat oddzielił się jako odrębny twór państwowy.

Skutki polityki przesiedleńczej były jednak trwałe. Po wstrząsach politycznych i społecznych okresu wojny domowej władze radzieckie ponownie przystąpiły do prac nad rozwojem Syberii. Temu celowi służyły: plany Lenina dotyczące elektryfikacji i likwidacji analfabetyzmu, przymusowe przesiedlenie ogromnej liczby „rozkułaczonych” chłopów z całego kraju, rozwój budownictwa i industrializacja lat trzydziestych, masowe przenoszenie przemysłu z zachodu ZSRR dalej od linii frontu w czasie II wojny światowej i zorganizowanie sieci koncentracyjnych obozów pracy rozpościerającej się na całym terytorium Syberii. To właśnie wykorzystując tanią niewolniczą pracę budowano sztandarowe obiekty syberyjskiej gospodarki w rodzaju Norylskiego Kombinatu Górniczo-Metalurgicznego, Krasnojarskiego Zakładu Budowy Maszyn i wielu innych. Działo się tak aż do lat sześćdziesiątych, kiedy ochotnicy podjęli „Wielkie Budowy Komunizmu” – obiekty o największym znaczeniu dla gospodarki narodowej nazwano „Wszechzwiązkowymi Wielkimi Budowami Komunizmu”, a ściślej „komsomolskimi”. Pojawiło się wówczas hasło „komsomolskiego zaciągu”. Był to, jak powiedzielibyśmy dzisiaj „nabór wolontariuszy”. Entuzjaści jechali na znajdujące się w pustym polu budowy, mieszkali w barakach, żywili się w stołówkach. Tutaj na całe lato zjeżdżały się grupy studentów z całego kraju. Płacono im dobrze. Stopniowo w miasteczkach założonych koło budowy rozwijało się zaplecze socjalne. W ten sposób partia komunistyczna realizowała równocześnie kilka celów: budowę obiektów o znaczeniu gospodarczym, przesiedlenie na Syberię młodzieży (wykonującej określone zawody), założenie nowych miast, rozwój infrastruktury.

Rosja, która otrzymała lekcję II wojny światowej, wkładała całe siły w gospodarczy rozwój Syberii. Rozwijała się infrastruktura transportu, hydroenergetyka, budownictwo maszyn, przemysł drzewny, górnictwo, a także przemysł przetwórczy, petrochemiczny, metalurgiczny i kosmiczny. Otwierano uniwersytety i instytuty naukowe. Przygotowywano tam ludzi do pracy w określonych gałęziach gospodarki.

Do tak zwanej „Pierestrojki” końca XX wieku Syberia doszła z mocno rozwiniętym przemysłem wydobywczym i przetwórczym, ale z doszczętnie zniszczonym środowiskiem naturalnym. W całym kraju nastąpił spadek produkcji, zamykano fabryki i zakłady. Władza centralna znów nie potrafiła odpowiednio szybko zareagować na trudną sytuację regionu. W ręce prywatne szybko przeszły metalurgiczne giganty, fabryki i zakłady przemysłu energetycznego. Prywatni właściciele z końca XX wieku w żadnej mierze nie byli podobni do szlachetnych, pełnych patriotyzmu kupców XIX wieku. Dawne „Wielkie Budowy Komunizmu” w jednej chwili przeszły w prywatne ręce. Dla mieszkańców energia elektryczna z najbliższych elektrowni wodnych stała się droższa niż doprowadzana z innych regionów. O warunkach życia mieszkańców regionu nikt nie myślał, tym bardziej nie troszczono się o sferę kultury.

Okno na Azję

Syberia stała się areną walk świeżo upieczonych rosyjskich biznesmenów, a nie bronią strategiczną, czy politycznym atutem. Mało komu z przedstawicieli władzy, dumnej z bogactw i potencjału Syberii, przychodziło do głowy, że kartę syberyjską można „rozegrać”. O poważnej grze ze Wschodem w ogóle przez długi czas nie myślano.

Z kim można było grać? Po niezbyt długich politycznych zagrywkach z blokiem faszystowskim, ZSRR jednak przyłączył się do Aliantów. Wypełniając swoje zobowiązania w 1945 rozgromił japońską armię, co zaowocowało konfliktem sąsiedzkim i ostrym sporem terytorialnym. Chiny, chociaż przyjęły ideologię komunistyczną, po śmierci Stalina same zaczęły pretendować do roli światowego lidera komunizmu i niezbyt chętnie dążyły do współpracy z ZSRR. Inne reżymy komunistyczne w regionie nie stanowiły znaczących sił ekonomicznych, a reżymy kapitalistyczne trzymały się od ZSRR z daleka.

Można powiedzieć z pewnością, że od czasu „wybijania okna na Europę” przez Piotra I, Rosjanie patrzyli na Zachód jak na coś postępowego, a Wschód postrzegano jako „swój”, choć „ciemny i zacofany”. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że w czasie, kiedy Rosja powstrzymywała napór Złotej Ordy, zdążyły wymieszać się i krew, i kultura, i mentalność. Po drugie Azja Środkowa i Kaukaz przez długi czas wchodziły w skład Imperium Rosyjskiego, a następnie ZSRR. Po trzecie niektóre wschodnie kraje, które przejęły sztandar komunizmu, pozostawały w tyle, podczas gdy kapitalistyczny Zachód rzucał Związkowi Radzieckiemu bezpośrednie wyzwanie swoimi alternatywnymi wartościami i stylem życia.

Tak czy inaczej dla Dalekiego Wschodu i Syberii nie przewidywano żadnej roli politycznej. Pierwszym przywódcą, który odwiedził Daleki Wschód był Gorbaczow w 1986 r. Do tego czasu Japonia zdążyła zrobić skok gospodarczy. Ruszyły inne „tygrysy azjatyckie”. Kierownictwo partii postanowiło coś przedsięwziąć… Od teraz zaczęło decydować o wszystkim. Jak głosi przysłowie: „Rosjanie długo zaprzęgają, ale szybko jadą”. Do tej pory przez 30 lat „zaprzęgali”.

Oprócz historycznego ukierunkowania na Europę uwidacznia się również to, że w ciągu ostatnich 15-20 lat w Rosji wykształcił się system europejskiego lobbingu w różnych gałęziach gospodarki. Przełamywać sytuację można jedynie poprzez dyrektywy resortowe. I one, nawiasem mówiąc, zaczęły się pojawiać. Za punkt odniesienia można przyjąć z pewnością wizytę prezydenta W. Putina, w listopadzie 2000-go roku w drodze powrotnej z brunejskiego szczytu APEC do Moskwy, w Nowosybirsku – dużym mieście syberyjskim. Wówczas głowa państwa spotkała się z naukowcami Centrum Naukowego Miasteczka Akademickiego i obiecała im, że rząd, przy współpracy z pełnomocnym przedstawicielem Okręgu Syberyjskiego, przygotuje długoterminowy program rozwoju superregionu. Mowa była nie tylko o dodatkowych państwowych inwestycjach, ale również o nowej strategicznej roli regionu w polityce wewnętrznej Rosji. Spodziewano się, że z jednej strony rozwinięta Syberia stanie się ogniwem łączącym Europę i Azję, którym – jak korytarzem – będą mogły posługiwać się z korzyścią państwa obu stron świata. Z drugiej strony perspektywa rozwoju dróg transportowych na Syberii przyciągnie do regionu zagraniczne inwestycje i wspomoże rozwój, który został zainicjowany przez rosyjski biznes i państwo, na miarę ich możliwości.

Podczas dwóch lat przygotowań „Strategii gospodarczego rozwoju Syberii” ujawniły się jednak zasadnicze różnice w podejściu do tego problemu. Miejscowi urzędnicy i naukowcy poprosili o wprowadzenie dla Syberii ulgowego opodatkowania i protekcjonizm w niektórych gałęziach gospodarki, aby większy dochód mógł stać się motorem dalszego rozwoju. Bez tego z powodu niezbyt przyjaznych warunków naturalnych i ekonomicznych zysk był często minimalny.

W Ministerstwie Rozwoju Gospodarczego i Handlu Federacji Rosyjskiej nie uwzględniono istnienia szczególnych warunków panujących na terytorium Syberii. Zaproponowano warunki w pełni rynkowe; mało konkurencyjne gałęzie gospodarki same odpadną, a ludność skupi się wokół dużych przedsiębiorstw i zakładów wydobywczych. Mieszkańcy Syberii uważali natomiast, że jeśli za podstawę strategii przyjęte zostanie takie podejście, to za pięćdziesiąt lat między Uralem i Dalekim Wschodem będą bezludne tereny z niedużymi zamieszkałymi „wysepkami” wzdłuż trasy Kolei Transsyberyjskiej. W takim wypadku Syberia, zamiast stać się ogniwem o własnej, innowacyjnej ekonomii, będzie jedynie korytarzem, po którym hulać będą przeciągi pomiędzy wybitym oknem na Europę i zaplanowanym oknem na Azję. Ostatecznie strony nie doszły do porozumienia i zatwierdzona przez rząd w 2002 roku „Strategia” zawierała tylko ogólne wytyczne, które zadowalały zarówno władzę centralna, jak i władze regionalne. Niestety ponownie postawiono na rozwój ekstensywny.

Faktycznie w ciągu ostatniego dziesięciolecia na Syberię przypadało nie więcej niż 11% PKB i wskaźnik ten z roku na rok powoli, lecz stale, maleje. W strukturze PKB 6,4% przypada na rolnictwo, a na usługi poniżej 50%. Czy taka sytuacja jest do przyjęcia w kraju, który pretenduje do kategorii państw rozwiniętych (w państwach rozwiniętych wskaźniki te stanowią mniej więcej: rolnictwo 1-2% i odpowiednio usługi ponad 70%)? Można powiedzieć, że Syberia kładzie nacisk na rozwój przemysłu, jednak wskaźnik industrializacji w regionie nie jest wyższy, a w niektórych latach bywa nawet i znacznie niższy niż średni wskaźnik dla Rosji. W dodatku jego wzrost następuje raczej dzięki rozwojowi przemysłu przetwórczego, który, nawet jeśli powstał niedawno, nie wyróżnia się innowacyjnymi rozwiązaniami. Rzeczywistość znacznie odbiega od tego, o czym mówi się w naszej telewizji.

Fakt, że rozwój Syberii nie posuwa się naprzód siedmiomilowymi krokami, jak można by oczekiwać i co obiecywano, wcale nie oznacza, że region znajduje się w stanie upadku. Wdrożono szereg przedsięwzięć przydatnych ludziom i koniecznych dla rozwoju przemysłu. Jednym z kluczowych jest projekt „Kompleksowego zagospodarowania regionu Dolnego Biegu Angary”, który zakłada: budowę Boguczańskiej Elektrowni Wodnej (z sukcesem rozpoczynającej funkcjonowanie w momencie pisania artykułu), budowę huty aluminium i zakładu przetwórstwa drzewnego, rozwój wydobycia złota, budowę infrastruktury transportowej i energetycznej, jak również poprawę warunków socjalnych, gdyż wszystko będzie obsługiwane przez ludzi.

W Kraju Krasnojarskim, którego częścią jest Region Dolnego Biegu Angary, obecnie podlega również zagospodarowaniu Wankorskie Złoże Naftowe. Dzięki temu powstaną kompleksy przemysłowe związane z tą gałęzią gospodarki. Oprócz tego, obok dziesiątków innych projektów przemysłowych na mniejszą skalę, realizowane są programy społeczne takie jak np. reforma uniwersytetów, ochrona parków narodowych i budowa lotnisk międzynarodowych.

Duża część projektów wdrażana jest na podstawie współpracy pomiędzy państwem i sektorem prywatnym. Przeprowadzane są inwestycje państwowe i prywatne, zarówno krajowe jak i zagraniczne. Kryje się tutaj jednak pewien problem. Po wdrożeniu dużych projektów nie jest łatwo później przyciągnąć inwestorów dla skromniejszych, zwłaszcza jeśli chodzi o kapitał zagraniczny. Po światowym kryzysie finansowym zakres inwestycji zagranicznych na Syberii zmalał ze średniego poziomu w zeszłych latach wynoszącego ok. 6-7 mld dolarów do nieco ponad 3 mld. Można by traktować to zjawisko jako tymczasowe (spowodowane kryzysem), jednak średni napływ inwestycji do Rosji nie uległ w tym czasie obniżeniu, szczególnie jeśli popatrzeć na ożywienie inwestycyjne na Dalekim Wschodzie.

Najprawdopodobniej zagraniczni inwestorzy przenieśli swój kapitał na Daleki Wschód, będąc pod wrażeniem głośnych zapowiedzi „zwrotu Rosji ku Azji”. Zaliczyć do nich można opublikowanie opracowań prezentujących nowe strategie rozwoju Syberii i Dalekiego Wschodu, w tym rozwoju transportu i innowacji. Była to swego rodzaju odpowiedź rządu na kryzys lat 2008-2009 polegająca na wyznaczeniu nowych celów strategicznych. Równocześnie zauważono, że w czasie, gdy Europa sama z trudem radzi sobie z kryzysem, współpraca gospodarcza Rosji z regionem Azji-Pacyfiku umożliwi jej skok ekonomiczny. Wschód Rosji rzeczywiście ma potencjał, by stać się kolejnym „azjatyckim tygrysem”. Ma potrzebne warunki: bazę naukową, specjalistów z różnych dziedzin, zasoby, terytorium. Jest całkowicie naturalne, że dla Wspólnoty Azji-Pacyfiku perspektywa pogłębienia współpracy z Dalekim Wschodem będzie coraz bardziej pociągająca, a po wrześniowym szczycie APEC we Władywostoku zainteresowanie strony azjatyckiej jeszcze wzrośnie.

Wyliczenie mocnych stron nie unieważni jednak słabości. Infrastruktura jest niewystarczająca i to stanowi jedną z kluczowych wewnątrzrosyjskich barier utrudniających integrację azjatycką. Brakuje linii kolejowych i dróg samochodowych, portów morskich, węzłów lotniczych, energii elektrycznej, infrastruktury technicznej. Brak jest potrzebnych połączeń pomiędzy regionami. Gęstość sieci drogowej na Syberii jest dwukrotnie niższa od średniego wskaźnika w Rosji, a na Dalekim Wchodzie nawet sześciokrotnie niższa. Drogi, które istnieją, znajdują się w opłakanym stanie. To samo dotyczy linii kolejowych. Niska przepustowość Kolei Transsyberyjskiej ogranicza realizację wszystkich śmiałych projektów. Małe linie lotnicze zniknęły, a duże nie wytrzymują konkurencji z liniami ze stolicy. Doprowadziło to do tego, że nie ma bezpośrednich rejsów między miastami syberyjskimi i dalekowschodnimi.

Oprócz czynników wewnętrznych proces integracji Rosji w regionie Azji-Pacyfiku hamują również czynniki zewnętrzne. Można do nich zaliczyć rosnąca konkurencję polityczną na tym obszarze, spory terytorialne i zdecydowany „powrót” USA do regionu, a co się z tym łączy wzrost znaczenia interesów drugiego brzegu Pacyfiku. Jednym z głównych zadań Rosji na minionym szczycie APEC była właśnie zmiana tej tendencji. Rosjanie chcieli przekierować uwagę Forum z pacyficznego pomysłu integracji na integrację euroazjatycką, wskazując jej zalety. Związane są one z krótszymi drogami handlowymi i transportowymi przy wykorzystaniu linii kolejowych i Północnej Drogi Morskiej, bardziej ożywionym handlem z trzema państwami Unii Celnej (Rosji, Kazachstanu i Białorusi), możliwością korzystania z lotnisk międzynarodowych we wschodniej części państwa i skracania przelotów lotniczych, rozszerzeniem handlu z krajami Azji Centralnej.

W rzeczywistości „zwrot ku Azji” nie oznacza rezygnacji ze związków z Zachodem ani ich osłabienia. Podkreśla się często, że Rosja chce wykorzystywać wszystkie swoje możliwości i równolegle rozwijać kontakty w obu kierunkach. Pragnie stać się raczej ważnym korytarzem transportowym i miejscem kontaktu Europy z Azją niż zaniedbywać jeden region kosztem drugiego. Nieprzypadkowo dwugłowy orzeł z herbu Rosji patrzy równocześnie w obu kierunkach, przy czym, warto zauważyć, że żadna z głów nie jest dominująca.

Kompania Wschodniosyberyjska?

Trzeba koniecznie uważnie przyglądać się temu, co dzieje się na samej Syberii. Regionu nie da się rozwinąć jedynie poprzez wdrażanie poszczególnych dużych projektów. Sprawą należy zająć się kompleksowo.

Specjalnie dla realizacji tego zadania w rządzie Dmitrija Miedwiediewa zostało utworzone Ministerstwo ds. rozwoju Dalekiego Wschodu – swojego rodzaju odpowiednik Prikazu Syberyjskiego, czyli centralnego urzędu władzy w Rosji w XVII-XVIII w. Nowo powołany urząd można by wręcz uznać za jego kontynuację. Nie powstał na pustym miejscu. W kwietniu 2012 roku, występując w Dumie Państwowej ze sprawozdaniem z działalności gabinetu ministrów, Władimir Putin, wówczas jeszcze premier, powiedział, że „nasze terytoria powinniśmy nie tylko ochronić, odgrodzić od zagrożeń zewnętrznych, ale również zagospodarować, stworzyć nowoczesne warunki do życia i pracy dla ludzi we wszystkich regionach państwa”. W tej części wystąpienia Putina, Syberia, zwłaszcza jej wschodnia część, była wspomniana czterokrotnie.

Wszystko to, rzecz jasna, rozbudzało nadzieję na rozkwit wschodniosyberyjskich krain. Wysuwano różne propozycje odnośnie formy, jaką powinna przyjąć planowana państwowa jednostka organizacyjna. Ministerstwo czy przedsiębiorstwo państwowe? Jaki powinna mieć zakres kompetencji? Zrozumiałe, że im szerszy będzie zakres kompetencji nowej władzy w regionie, tym łatwiej będzie jej zarządzać. Do Internetu przenikały projekty ustaw, zgodnie z którymi, nowa jednostka, omijając wiele obowiązujących praw Federacji Rosyjskiej, samodzielnie kierowałaby polityką, mogłaby dysponować wszystkimi zasobami i podlegałaby bezpośrednio głowie państwa.

W atmosferze ożywionego zainteresowania wielu wspominało niezależną Republikę Dalekiego Wschodu z czasów wojny domowej (19171922/1923). Straszono, że  w wyniku małej stabilności Syberii – wiążącego ogniwa, stopniowo będzie następowało „przeciąganie” Dalekiego Wschodu przez siły gospodarek azjatyckich. Nowy resort, jeszcze przed zatwierdzeniem jego projektu, zaczęto nazywać „Kompanią Wschodnioindyjską na Syberii”, lub nawet „Kompanią Wschodniosyberyjską”

Nie później niż po upływie półtora miesiąca od swoich głośnych czterokrotnych deklaracji, Putin, już po objęciu stanowiska prezydenta Federacji Rosyjskiej, zatwierdził strukturę nowych władz. I co się okazało? Dekret zawierał stwierdzenie, że Ministerstwo ds. rozwoju Dalekiego Wschodu: (…) koordynuje działalność związaną z realizacją programów państwowych, federalnych programów celowych itd. Oznacza to, że kompetencje nowopowstałego Prikazu ograniczono do terytorium Dalekowschodniego Okręgu Federalnego. Syberii nie poświęcono „szczególnej uwagi” i znalazła się poza zakresem zadań „o najważniejszym znaczeniu geopolitycznym”. Po prostu ją pominięto. Nie mówiąc już o tym, że funkcje Ministerstwa zostały ograniczone do zwykłego wdrażania postanowień, przyjętych w Moskwie

Poprawa sytuacji byłaby możliwa, gdyby utworzono przedsiębiorstwo państwowe, za powstaniem którego opowiadają się nadal niektórzy politolodzy. Mogłoby ono efektywnie zarządzać zasobami i przy pomocy instrumentów ekonomicznych wpływać na rozwój regionu.

Na razie władza gra na zwłokę, w połowie października utworzono Ministerstwo ds. rozwoju Dalekiego Wschodu i pojawiły się kolejne artykuły liderów państw o tym, że Rosja powinna spoglądać na Wschód. Oczywiście powinna. Tylko czy będzie wtedy również czuwać nad interesami swoich regionów pomiędzy Wschodem i Zachodem? Czy raczej będą one nadal jedynie wystawione na hulające wiatry.

Margarita Rudnik

zdjęcia – Mark Zajewskij, przekład z j. rosyjskiego – m.p.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEnteogeny, enteogeny
Następny artykułKosowo w 5 lat po ogłoszeniu niepodległości. Problem północy i relacje kosowsko-serbskie.
Margarita Rudnik jest studentką Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) na kierunku stosunki międzynarodowe oraz języki wschodnioazjatyckie. Przedmiotem jej zainteresowania są głównie stosunki Federacji Rosyjskiej z krajami Azji Wschodniej. Pochodzi z Syberii i śledzi zmiany zachodzące w tym regionie kraju oraz rolę, jaką Syberia odgrywa w rosyjskiej polityce zagranicznej.

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ