Kosowo w 5 lat po ogłoszeniu niepodległości. Problem północy i relacje kosowsko-serbskie.

0

Zbliżająca się piąta rocznica uzyskania niepodległości przez Kosowo (17.2.2013 r.) to okres podsumowania i analizy relacji kosowsko-serbskich w regionie. Od ogłoszenia niepodległości przez Kosowo w 2008 r. Belgrad sprzeciwia się jego uznaniu i faktycznie sprawuje pełną kontrolę nad jego północną częścią zamieszkiwaną głównie przez ludność serbską, podważając tym samym integralność terytorialną państwa Kosowa. Jednak podczas prezydentury Borisa Tadicia oraz rządów premiera Mirko Cvetkovića można było zauważyć pewną dwutorowość polityki serbskiej, która przejawiała się tym, iż z jednej strony broniono integralności terytorialnej Serbii nie uznając Kosowa, a drugiej strony Belgrad, w ramach tzw. dialogu technicznego z Prisztiną, został zmuszony do szeregu, ustępstw, które umożliwiły mu osiągnięcie statusu kandydata w drodze do integracji ze strukturami UE.  Zmiana rządów w Serbii w maju 2012 roku oraz sytuacja w Kosowie nasuwa szereg pytań dotyczących dalszych relacji serbsko-kosowskich w tym regionie.

Teren Kosowa zamieszkiwany jest co prawda przez 90% ludności albańskiej, ale 10% stanowią mniejszości narodowe, z których 5-7 % to właśnie Serbowie. Są oni rozproszeni po całym państwie. Mieszkają w enklawach na południe od rzeki Ibar (m.in. Gracanica, Strpce, Novobrdo, Ranilug, Klokot) oraz na północy, gdzie stanowią zwartą etnicznie grupę, liczącą około 70 tys. osób i w ten sposób pośrednio kontrolują terytorium Kosowa graniczące z Serbią. Serbowie mieszkający w enklawach na skutek uwarunkowań geograficznych skazani są na współpracę z władzami Republiki Kosowa. Nie wszyscy ten stan akceptują, a ostatnie lata pokazały, iż nie mają oni innego wyjścia niż przyjecie tego do wiadomości, względnie zaakceptowanie istniejącej rzeczywistości. Ponadto nieposiadająca realnych perspektyw społeczność serbska jest świadoma, iż jeśli nie będzie dbać o interesy swoich mieszkańców, to z czasem w instytucjach na poziomie lokalnym władzę przejmą Albańczycy. W związku z tym Serbowie podejmują liczne działania, które mają zagwarantować im wszelkie prawa oraz w miarę spokojną egzystencję w miejscu dotychczasowego zamieszkania. Część osób sprzedaje swoje domy i wyjeżdża do rodzin w Serbii, jednak inni godzą się na życie w nowym państwie z wszelkimi tego konsekwencjami. Nie oznacza to, iż ludność z enklaw zerwała kontakty z Serbią. Część z nich nadal otrzymuje wsparcie z Belgradu, który wypłaca zasiłki bezrobotnym oraz pensje (wyższe o 50 % niż w Serbii) pracownikom służby zdrowia, edukacji i administracji.

Kwestią ciągle problematyczną pozostaje jednak północ Kosowa, gdzie kończy się realna jurysdykcja władz w Prisztinie. O ile w enklawach można zauważyć wspomniane współdziałanie z władzami w Prisztinie, o tyle na północy sytuacja wygląda odmiennie. Serbowie zamieszkujący znajdujące się na północy gminy Zvećan, Zubin Potok, Leposavić i Kosowska Mitrowica uznają tylko i wyłącznie zwierzchnictwo Serbii zagwarantowane postanowieniami rezolucji 1244 z 1999 roku, a wszelkie instytucje Republiki Kosowa są sabotowane. Co prawda funkcjonuje tam policja kosowska nosząca mundury i oznaczenia nowego państwa, jednakże spora cześć instytucji takich jak szkolnictwo, służba zdrowia i cześć administracji jest organizowana i utrzymywana przez Belgrad. I mimo iż w Kosowie oficjalną walutą jest euro, to na północy płaci się serbskim dinarem.  Belgrad ma więc istotny wpływ na to co dzieje się w tym regionie. Ponadto położenie w bezpośredniej bliskości Serbii, zwartość etniczna zamieszkiwanych terytoriów oraz brak kontroli granic utwierdza w Serbach przekonanie o ich przynależności do Serbii.

O nieuznawaniu nowego państwa przez gminy na północ od rzeki Ibar świadczy nie tylko bojkot wyborów parlamentarnych w Kosowie w grudniu 2010 r., ale przede wszystkim przeprowadzone 14 – 15 lutego 2012 r. (w rocznicę ogłoszenia niepodległości przez Kosowo) w trzech gminach Kosowska Mitrowica, Zvečan, Zubin Potok oraz 15 lutego w gminie Leposavić referendum. W kartach do głosowania lokalne władze poprosiły o odpowiedź na pytanie czy wyborcy akceptują instytucje tzw. Republiki Kosowa. Odpowiedź od samego początku była łatwa do przewidzenia. W referendum, w którym wzięło udział około 35,5 tys. osób, aż 99% odpowiedziało negatywnie. Szczególnym zaskoczeniem było potępienie głosowania nie tyle przez Prisztinę, co przede wszystkim przez Belgrad. Co ciekawe, ówczesny prezydent Serbii Boris Tadić głosowanie na północy Kosowa uznał za działanie niezgodne z konstytucją, upatrując w nim przeszkodę na drodze do uzyskania przez Serbię statusu kandydata do UE. Uzyskanie tego statusu zostało zamrożone przez Brukselę w grudniu 2011 r. w związku ze wspieraniem przez Belgrad lokalnych serbskich instytucji w Kosowie. Referendum odbyło się na krótko przed kolejnym szczytem UE, na którym miała zostać podjęta decyzja w sprawie dalszej integracji Serbii ze strukturami unijnymi.

Innym wyrazem braku akceptacji przez Serbów państwowości Kosowa jest problem tablic rejestracyjnych. W grudniu 2010 r. kosowski rząd podjął decyzję o wprowadzeniu nowych oznaczeń, zamieniając tym samym wydawane przez misję ONZ w Kosowie (Misja Tymczasowej Administracji Organizacji Narodów Zjednoczonych w Kosowie – United Nations Interim Administration Mission in Kosovo; UNMIK) tablice ze skrótem KS (Kosowo) na RKS (Republika Kosowa). Decyzja ta została podjęta arbitralnie, bowiem Kosowo nie ma ustalonego międzynarodowego wyróżnika kraju. Wymiana starych tablic na nowe miała odbyć się w okresie od 1 listopada 2011 roku do 1 lipca 2012 roku. W odpowiedzi rząd Serbii postanowił, że od 4 stycznia 2011 r. będą wydawane dla społeczności serbskiej zamieszkiwanej w siedmiu gminach na terenie Kosowa nowe tablice rejestracyjne z międzynarodowym oznaczeniem SRB (Republika Serbii). Na nowych serbskich tablicach pojawiły się skróty oznaczające gminy w Kosowie, czego przykładem może być KM dla Kosowskiej Mitrowicy. W konsekwencji na terenie Kosowa pojawiły się nowe kosowskie tablice rejestracyjne RKS, stare kosowskie KS używane przez Serbów z enklaw i serbskie SRB używane przez Serbów z północy. W reakcji na te wydarzenia Minister Spraw Wewnętrznych Kosowa Bajram Rexhepi wydał 11 stycznia 2011 zakaz używania tablic RKS oraz polecenie ich konfiskacji. Jednocześnie od 1 kwietnia 2012 r. Kosowska Policja została upoważniona do przeszukiwania samochodów serbskich w celu sprawdzenia ich pod kątem posiadania zabronionych tablic. W przypadku ich znalezienia w samochodzie dotychczasowa kara za niezarejestrowane auto zmieniła się z mandatu na konfiskację pojazdu.

 

Próbą integracji północy z całością państwa było otwarcie przez rząd w Prisztinie Administracyjnego Biura ds. Północnej Mitrowicy (Administrative Office for North Mitrovica – MNAO). Do tej pory rząd Kosowa przekazywał rocznie 4 mln euro dla wsparcia obywateli w północnej Mitrowicy. Pomoc ta obejmowała wypłacanie pensji i emerytur, opłacanie rachunków funkcjonujących na tym terenie szkół, straży pożarnej, opieki społecznej, jak również pokrywanie kosztów związanych z oświetleniem ulic i oczyszczeniem miasta. Pieniądze były wypłacane z centralnego budżetu w Kosowie do stworzonej w 2001 r. Administracji UNMIK w Mitrowicy (United Nation Administration in Mitrovica – UAM). Zgodnie z ówczesną dyrektywą wydaną przez UNMIK, UAM miał takie same kompetencje jak inne gminy w całym Kosowie i pełnił funkcję swego rodzaju łącznika pomiędzy Serbami i Albańczykami w gminie Kosowska Mitrowica. Jak dotąd nie było żadnej innej instytucji, która posiadałaby pełną legitymizację do wypełniania tam swoich funkcji. UAM, która miała zastąpić serbskie instytucje na północy, w oczach Albańczyków uchodziła za jedną z głównych przeszkód w integracji północy z resztą Kosowa. Decyzja rządu o utworzeniu Administracyjnego Biura ds. Północnej Mitrowicy i odcięcie UAM od finansów miała więc na celu pozbycie się administracji oenzetowskiej i pełną integrację północy z całością terytorium państwa. Dodatkowo Administracyjne Biuro ds. Północnej Mitrowicy ma przyczynić się do integracji ludności z północy z instytucjami samorządowymi Kosowa oraz wesprzeć rozwój inwestycji na północ od rzeki Ibar, przede wszystkim poprzez odpowiednie zarządzanie, udzielanie małych grantów i finansowanie projektów infrastrukturalnych. Osiemdziesięcioosobowym biurem ma kierować generalny dyrektor wykonawczy, którego kompetencje są zrównane z kompetencjami burmistrza.

Trudna sytuacja w Kosowskiej Mitrowicy i brak akceptacji ludności serbskiej uniemożliwia jednak działanie MNAO oraz rozciągnięcie go na cały obszar północy. W rzeczywistości ustanowienie tej instytucji nie spowodowało niczego poza utworzeniem lokalnego biura, które co prawda zlokalizowane jest po północnej części rzeki Ibar, jednak znajduje się w Bośniackiej Mahali (Bošnjačka Mahala), czyli na terytorium mieszanym, zamieszkiwanym przez ludność bośniacką, serbską oraz albańską, tworzącą pewnego rodzaju bufor pomiędzy ludnością albańską i serbską na północ od rzeki Ibar. Jakiekolwiek próby przeniesienia działań MNAO na teren innych gmin powodują ostrą reakcję ludności serbskiej, która poprzez demonstracje oraz budowanie barykad wyraża brak akceptacji dla kosowskich instytucji państwowych. Funkcjonowanie Biura utrudnia też zachowywanie ze względów bezpieczeństwa w głębokiej tajemnicy listy jego pracowników. Wraz z odcięciem UAM od budżetu kosowskiego skończyły się, bowiem kontrakty pracownikom serbskim, którzy postanowili aplikować do pracy w MNAO. Ujawnienie listy osób pracujących w MNAO, a w szczególności Serbów z północy mogłoby ich narazić na szykany i inne problemy związane z bezpieczeństwem. Kolejnym utrudnieniem jest ciągle niejasny podział kompetencji pomiędzy MNAO a UAM. Niewykluczone, iż dalszym działaniem będzie próba zamknięcia UAM i tym samym zlikwidowanie obecności administracji UNMIK w Mitrowicy. W tej chwili pracują tam tylko pracownicy międzynarodowi, a bez wsparcia finansowego zasadność dalszego istnienia staje pod znakiem zapytania. Otwarcie MNAO krytykowane jest też za brak funkcjonalności i jako pretekst do rozpoczęcia dialogu politycznego z Serbią w sprawie przyszłości północnej części Kosowa.

Pod wpływem nacisków ze strony Brukseli oraz w celu wzmocnienia szans na uzyskanie statusu kandydata do UE, Belgrad rozpoczął w marcu 2011 r. pod auspicjami UE negocjacje z Prisztiną w sprawie tzw. kwestii technicznych obejmujących takie obszary jak: wzajemne uznawanie dokumentów, ochrona granic, wymiana handlowa, transport, telekomunikacja, energia elektryczna, gospodarka wodna, ochrona dziedzictwa kulturowego i historycznego oraz walka ze zorganizowaną przestępczością. Mimo osiągnięcia porozumienia w kwestii swobodnego przepływu osób, przekazania Prisztinie kopii rejestrów cywilnych oraz katastru, uznania pieczęci kosowskiego urzędu celnego, jak też porozumienia w sprawie współpracy i reprezentacji regionalnej oraz Zintegrowanego Systemu Zarządzania Granicami, istnieją trudności związane z implementacją tych dokumentów. Dokumenty te nigdy bowiem nie zostały podpisane przez przedstawicieli Serbii. Belgrad w tym wypadku decyduje się jedynie na ich sygnowanie, aby uniknąć zarzutu, iż złożenie podpisu mogłoby być zrozumiane jako uznanie niepodległości Kosowa. Porozumienia po obu stronach nie ułatwiała sytuacja polityczna w Serbii oraz kryzys rządowy i konstytucyjny w Kosowie zapoczątkowany dymisją prezydenta Kosowa Fatimira Sejdu.

Sytuacja polityczna w Serbii oraz dążenie od 2009 r. do uzyskania statusu kandydata do UE powodowały, iż Belgrad unikał konfrontacji z Prisztiną przystając na szereg ustępstw i doprowadzając tym samym do coraz większego niezadowolenia Serbów w północnym Kosowie. Rząd w Serbii świadomy zbliżających się wyborów parlamentarnych, prezydenckich i lokalnych stosował podwójną strategię, która oprócz ustępstw na rzecz Prisztiny przejawiała się w dalszym wspieraniu Serbów i finansowaniu ich instytucji w Kosowie. Balansowanie pomiędzy oczekiwaniami społeczeństwa a żądaniami UE były negatywnie przyjmowane przez ludność Serbii, okazującą zrozumienie dla rodaków w północnym Kosowie. Ostatecznie wybory parlamentarne i prezydenckie z 6 maja 2012 r. zmieniły serbską scenę polityczną. Prezydentem został Tomislav Nikolić z Serbskiej Partii Postępu (SNS), wygrywając z dotychczasową głową państwa Borisem Tadiciem. Parlamentarna wygrana prawicowej SNS, dotychczasowej największej partii opozycyjnej, z wynikiem 24% głosów oraz stworzenie nowej koalicji z postmiloševiciowską Serbską Partią Socjalistyczną i liberalną partią Zjednoczone Regiony Serbii zmniejszyła szanse na pogłębienie porozumienia kosowsko-serbskiego. Co prawda nowy rząd w Belgradzie coraz częściej akcentuje potrzebę rozmów z Kosowem, ale tylko na płaszczyźnie technicznej dotyczącej kwestii energetycznych i telekomunikacyjnych, nie zaś politycznych. Stanowisko to jest odmienne od planów wcześniejszej koalicji, która gotowa była podjąć tzw. dialog polityczny, obejmujący zagadnienia północy Kosowa i nadania mu specjalnego statusu.  Nowo wybrany dyrektor Biura Rządowego ds. Kosowa Aleksandar Vulin podkreślił też, iż Serbia jest gotowa do rozmów, ale nie zrzeknie się Kosowa i Metochii. Jego zdaniem nowy rząd, w przeciwieństwie do poprzedniego, ma bardzo dobre relacje z Serbami z Kosowa i jest w ciągłym kontakcie z przedstawicielami z tego regionu. Vulin zapewnił, że nie będzie żadnych negocjacji ani żadnej platformy temu służącej, jeśli w tych kwestiach nie wypowiedzą się kosowscy Serbowie

Sytuacja na północy jest skomplikowana i poza kontrolą Prisztiny. Nawet jeśli Serbowie z północy zostaną włączeni do dialogu politycznego pomiędzy Belgradem a Prisztiną, to rozwiązanie tego problemu jest mało prawdopodobne i będzie skutkowało dalszym zamrożeniem konfliktu w regionie. Ludność Serbska na północy nadal będzie sprzeciwiać się jakiejkolwiek obecności instytucji Republiki Kosowa oraz porozumieniom podpisanym w ramach zakończonego dialogu technicznego. O skali niezadowolenia już dziś świadczą barykady oraz liczne protesty organizowane na północy Kosowa przeciwko realizacji porozumienia dotyczącego Zintegrowanego Systemu Zarządzania Granicami. Serbowie na północy w pzeciwieństwie do Serbów z południa będą więc wykorzystywać wszelkie środki do walki przeciwko implementacji podpisanych umów bojkotując zarówno działalność MNAO jaki i przejazd przez położone na północy przejścia Jarinje i Brnjak, gdzie obecni mają być przedstawiciele Służby Celnej i Policji Kosowa. Tym samym też będą dalej korzystać z tras alternatywnych i robić wszystko, aby utrzymać integralność terytorialną i ciągłość państwową z Serbią.

Patrycja Sokołowska

zdjęcia – Patrycja Sokołowska

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSyberyjskie przeciągi
Następny artykułEnteogeny po raz drugi
Autorka jest doktorem nauk politycznych, pracuje obecnie jako doradca Sekretarza Stanu w Biurze Pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. Dialogu Międzynarodowego. W 2012 r. była przedstawicielem Polski w Seminarium ds. Polityki Bezpieczeństwa organizowanym przez Federalną Akademię Bezpieczeństwa w Berlinie. Realizuje grant pt. Kosowo jako suwerenne państwo. Teoria i praktyka, który jest finansowany z Narodowego Centrum Nauki Ukończyła stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Wrocławskim oraz studia podyplomowe Master of Peace and Security Studies w Instytucie Badań nad Pokojem i Bezpieczeństwem na Uniwersytecie w Hamburgu. Przebywała na stażach naukowych na Uniwersytecie Bundeswehry w Hamburgu oraz w Akademii Dowodzenia Bundeswehry; prowadziła badania naukowe w Kosowie, Macedonii oraz w Bośni i Hercegowinie. Jej praca doktorska pt. Polityka zagraniczna i bezpieczeństwa RFN wobec państw obszaru byłej Jugosławii w latach 1990-2005 uzyskała w 2009 roku nagrodę Prezesa Rady Ministrów oraz Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Nauk Politycznych. Zainteresowania naukowe: współczesne problemy państw bałkańskich, bezpieczeństwo międzynarodowe, Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony UE, polityka zagraniczna i bezpieczeństwa Niemiec, dyplomacja prewencyjna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ