Granice euroazjatyckiej integracji

0

Od czasu opublikowania przez Władimira Putina jesienią 2011 r. artykułu w dzienniku „Izwiestia”, promującego utworzenie w obszarze poradzieckim Unii Eurazjatyckiej, integracyjne procesy inicjowane przez Rosję nabrały nowego tempa. W minionym roku weszła w życie umowa o utworzeniu Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej (WPG) i rozpoczęła pracę najważniejsza z uwagi na swoje ponadnarodowe kompetencje instytucja – Euroazjatycka Komisja Gospodarcza. Stopniowo wprowadzane są w życie zasady „czterech swobód”, będących podstawą organizacji współpracy. Swoje zainteresowanie przyłączeniem się do struktur tworzonych przez Białoruś, Kazachstan i Rosję wyraził również Kirgistan oraz Armenia, co otwiera perspektywę poszerzenia granic powstającej organizacji.

Jednak sferę oficjalnej współpracy oraz spektakularnych, wielostronnych porozumień wciąż dotykają problemy hamujące postępy integracji. Zwolnienie tempa wzrostu gospodarczego w regionie nie pozwoliło spełnić oczekiwań partnerów co do rozwoju wymiany handlowej w 2012 r. Realizacja zasady otwartych granic dla siły roboczej koliduje z potrzebą ochrony granic w Azji Środkowej przed nielegalnym przerzutem broni, narkotyków oraz napływem religijnych ekstremistów. Spory dotyczące handlu towarami ropopochodnymi z Rosją oraz brak wzajemnego zaufania między uczestnikami uwidaczniają fakt, że prawdziwe granice integracji to nie tylko kwestie terytorialne.

Droga (dez)integracji

Idea unii pojawiła się po raz pierwszy w 1993 r., kiedy to w Moskwie uczestnicy WNP (bez Ukrainy) podpisali umowę o utworzeniu Związku Gospodarczego. Dokument przewidywał stopniowe pogłębienie integracji, jednak nie wskazywał przedziałów czasowych przewidzianych na realizację tego zamierzenia. Sygnatariusze dążyli do zachowania więzi gospodarczych, które pozwoliłyby nowopowstałym państwom przetrwać wczesny etap suwerenności, jednak mimo to kraje te stopniowo uniezależniały się od siebie. W 1994 roku nagłośniono postulaty dotyczące utworzenia Strefy Wolnego Handlu, lecz do ich realizacji nigdy nie doszło. W 1995 r. umowę dotyczącą powołania Unii Celnej podpisały jedynie Rosja, Białoruś i Kazachstan. Przez wiele lat żadna ze zgłaszanych inicjatyw nie została w pełni zrealizowana i dopiero w 2010 roku miedzy trzema wspomnianymi krajami rozpoczęła funkcjonowanie wspólna taryfa celna. Kolejny etap integracji tego „wąskiego grona” nastąpił z początkiem 2012 roku, kiedy weszło w życie postanowienie o utworzeniu Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej.

Krzywe zwierciadło integracji

Ograniczenia wielostronnej współpracy na obszarze poradzieckim w dużym stopniu wynikają z problemów w dwustronnych relacjach między Rosją a pozostałymi partnerami. Na przykład, mimo bliskich kontaktów Mińska z Moskwą w ramach formalnego Związku Państw ich stosunki dwustronne często przypominają stare małżeństwo na skraju rozwodu. Regularnie powtarzają się spory o warunki i realizację wymiany handlowej, a prezydent Aleksander Łukaszenko systematycznie krytykuje publicznie nie tylko władze na Kremlu, ale również działania rosyjskiego kapitału na Białorusi. Dyplomatyczny konflikt z połowy 2012 roku o sposób, w jaki Mińsk korzysta z prawa do reeksportu ropopochodnych towarów otrzymywanych z Rosji, odbija się echem po dziś dzień.  Z jednej strony białoruski prezydent zabiega o zachowanie zaniżonych cen na rosyjskie produkty, a z drugiej strony publicznie manifestuje swoje poparcie dla rządów nieakceptowanego w Moskwie prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwili oraz jego polityki wobec separatystycznych regionów Abchazji i Południowej Osetii, uznawanych przez Kreml za niepodległe państwa. Mimo iż postawa ta nie zmienia zasadniczo relacji Mińska z Moskwą, to wpływa jednak na ich atmosferę i przede wszystkim ukazuje, niczym w krzywym zwierciadle, podejście większości państw obszaru poradzieckiego do koncepcji pogłębionej współpracy z Moskwą. Aleksander Łukaszenko deklaruje zainteresowanie integracją w ramach Unii Euroazjatyckiej ostro krytykując środowiska, dla których struktura ta stanowi próbę wskrzeszenia ZSRR, a jednocześnie podkreśla konieczność zachowania przez Białoruś suwerenności państwowej.

Ambicje i obawy

Swoją własną i konkretną wizję integracji ma również Kazachstan. Astana, która ideę eurazjatyckiej integracji odnosi do inicjatywy prezydenta Nursułtana Nazarbajewa z 1994 roku, z dystansem odnosi się do projektów Kremla. Przykładem tego może być sprzeciw wobec rosyjskiego pomysłu utworzenia Zgromadzenia Międzyparlamentarnego z ponadnarodowymi kompetencjami. Pośród kazachskich elit panują dwa trendy w podejściu do kierunków pogłębiania współpracy. Pierwszy z nich opowiada się za ścisłą eurazjatycką integracją z udziałem państw obszaru poradzieckiego oraz za współpracą z krajami Azji Wschodniej. Natomiast drugi kierunek postuluje poparcie dla integracji „pantiurskiej” w ramach projektu Wielkiego Jedwabnego Szlaku przy wsparciu Stanów Zjednoczonych oraz Turcji. Nursułtan Nazarbajew w swoich ostatnich publicznych wystąpieniach kilkukrotnie uspokajał kazachskie elity podkreślając, że integracja jest odpowiedzią na wyzwania gospodarcze i nie ma na celu ograniczenie suwerenności państwa.

Aktualnie relacjom Astany z Moskwą towarzyszy dość pozytywna atmosfera, jednak należy zwrócić uwagę na istnienie kilku istotnych problemów. Kazachskie ambicje w dziedzinie badań kosmicznych mogą postawić pod znakiem zapytania perspektywę dalszego wykorzystywania przez Federację Rosyjskią kosmodromu Bajkonur. Wskazują na to wystąpienia kazachskiej opozycji, która  żąda ograniczenia rosyjskiej aktywności we wspomnianym obiekcie, oraz zapowiedzi władz w Astanie dotyczące konieczności rozmów na temat charakteru przyszłej dwustronnej współpracy w dziedzinie badań kosmicznych. Na wzajemnych relacjach cieniem kładzie się również problem reeksportu produktów ropopochodnych nabywanych bezcłowo w Rosji, a zwłaszcza fakt, że Kazachstan przedłuża proces ratyfikacji regulującego sporną kwestię protokołu.

Na kondycję dwustronnej, jak i wielostronnej współpracy w regionie znaczny wpływ miała dodatkowo nieobecność najwyższych rangą przedstawicieli władz rosyjskich podczas kilku międzynarodowych spotkań w Astanie, m.in. przy okazji Forum Ekonomicznego oraz podczas obchodów jubileuszu 20-lecia podpisania umowy dwustronnej z Rosją. Kazachowie nie skrywali swojego rozczarowania faktem, iż nowo zaprzysiężony prezydent Władimir Putin przybył do ich stolicy dopiero w ramach swojej szóstej wizyty zagranicznej. Ich niezadowolenie potęguje prawdopodobnie fakt, że Kazachstan postrzega siebie jako lidera w regionie oraz ważnego gracza w ramach eurazjatyckich struktur integracyjnych. Chociaż pretensje Kazachów nie wpłynęły bezpośrednio na jakość relacji z Moskwą, to jednak w ich wyniku Kreml zrezygnował z możliwości uzgodnienia z Astaną wspólnych stanowisk przed szczytem Szanghajskiej Organizacji Współpracy.

Rosyjskie, jak i kazachskie elity nie osiągnęły pełnego porozumienia w kwestii priorytetów oraz kierunków współpracy, różnią się także co do formy jej realizacji. Wydaje się, że idea integracji eurazjatyckiej wzięła górę nad skompromitowanym w latach 90-tych kierunkiem euroatlantyckim. Część rosyjskich zwolenników eurazjatyckiej integracji obawia się jednak o skuteczności powołanych struktur oraz przyjętych form kooperacji. Według nich stworzenie ponadnarodowej komisji z równym prawem głosów jej członków, podejmującej decyzje w drodze konsensusu, z dużym prawdopodobieństwem obróci przeciwko Rosji. W niedalekiej przyszłości może się zatem okazać, że Moskwa, główny sponsor przedsięwzięć integracyjnych, zmuszona będzie finansować realizację decyzji sprzecznych z jej własnym interesem.

Dwie strony magnesu

Zarysowane powyżej problemy i spory w istotny sposób hamują dynamikę procesów integracyjnych, jednak jej nie przekreślają. Stanowią za to poważne wyzwanie dla elit politycznych zainteresowanych państw. Potrzeby reagowania na konsekwencje kryzysu gospodarczego oraz zagrożenia międzynarodowe w sferze bezpieczeństwa stwarzają realne szanse na zbliżenie stanowisk wszystkich partnerów. Dla Rosji dodatkową motywacją do pogłębiania współpracy w regionie jest przeświadczenie, że dzięki temu wzmocni ona swoją pozycję na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w relacjach z takimi graczami jak Unia Europejska, Stany Zjednoczone, czy Chiny. Wiele zależeć będzie jednak od jakości instrumentów oraz mechanizmów, które partnerzy stosować będą w rozwiązywaniu wspólnych problemów. W dużej mierze decydować one będą o zbliżaniu się bądź oddalaniu zainteresowanych państw od siebie nawzajem, jak również od samej idei integracji.

Aleksandra Kowalczuk

Zdjęcie: REUTERS / Sergei Karpukhin

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNarodziny ideologii
Następny artykułNiemcy w kleszczach unii walutowej (część 3)
Autorka jest absolwentką stosunków międzynarodowych oraz studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Obroniła doktorat z politologii w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Uczestniczyła w szeregu konferencji naukowych organizowanych w Rosji, Ukrainie i w Polsce oraz projektach przygotowanych przez rosyjski ośrodek analityczny „PIR-Center” oraz Centrum Studiów Regionalnych i Międzynarodowych „CIRP” z Sankt Petersburga. W przeszłości odbyła praktyki i staże w Państwowym Uniwersytecie im. Iwane Dżawachaszwili w Tbilisi, Fundacji im. Stefana Batorego, Wydziale Prasowym Ambasady RP w Kijowie oraz Polskiej Akcji Humanitarnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ