OUBZ – formuła nowej tożsamości czy syndrom zbłąkanej owcy?

0

Wokół Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) krążą w Europie mity dotyczące jej domniemanych aspiracji do uzyskania statusu „wschodniego NATO”, jak również jej amorficzności. Powszechne jest także niezrozumienie roli tej instytucji, będącej przecież jedną z wielu na obszarze poradzieckim. Stosunkowo popularne jest postrzeganie jej przez pryzmat rosyjskiej polityki umacniania wpływów, co dodatkowo upraszcza obraz sytuacji. Nie pozwala też dostrzec obiektywnych postępów i ograniczeń w rozwoju współpracy między jej uczestnikami. Trzeba tu nadmienić, że w konsekwencji wycofania jednostek bojowych NATO z Afganistanu w 2014 roku to właśnie na państwa Azji Środkowej spadnie ciężar zapewnienia bezpieczeństwa w regionie. Sytuacja ta stanowić będzie test rzeczywistej efektywności Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i miniony rok obfitował w wydarzenia, które świadczą o przygotowaniach jej członków do tego egzaminu. Wystąpienie Uzbekistanu z OUBZ oraz kolejne inicjatywy współpracy nasuwają pytania o nowe szanse na rozwiązanie starych problemów. Chodzi tu głownie o usprawnienie procesu decyzyjnego oraz określenie jej tożsamości i funkcji w całym regionie. Warto zatem bliżej przyjrzeć się, na czym polega specyfika tej stosunkowo mało znanej Europie organizacji i spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest ona gotowa do podjęcia aktualnych wyzwań w zakresie bezpieczeństwa. Czy pozostanie raczej skazana na syndrom zbłąkanej owcy w regionalnym systemie bezpieczeństwa?

Dublet czy suplement?

Wielość subregionalnych organizacji, w których uczestniczą nowe niepodległe państwa obszaru poradzieckiego, może przyprawić o ból głowy i rodzi pytania o ich funkcjonalność i celowość. Warto tu zaznaczyć, że  kraje członkowskie OUBZ (Kazachstan, Kirgistan, Rosja, Tadżykistan) –  z wykluczeniem Armenii i Białorusi – tworzą wraz z Chinami i Uzbekistanem Szanghajską Organizację Współpracy (SzOW), która również stawia sobie za zadanie rozwiązywanie problemów bezpieczeństwa w regionie. Sytuacja ta wynika z wielowektorowego charakteru polityki zagranicznej, jaką prowadzi większość państw tej części świata. Kraje te utożsamiają się z kilkoma regionami jednocześnie, w efekcie czego uczestniczą w rożnych subregionalnych organizacjach i formatach współpracy, często o dublujących się funkcjach. Jeśli jednak prześledzić prace OUBZ i SzOW, okaże się wówczas, że w rzeczywistości struktury te uzupełniają się w ramach całego systemu bezpieczeństwa Azji Środkowej i Południowo-Wschodniej.

Faktem jest, że dzięki członkostwu w niej Chin SzOW jest w Europie dużo lepiej znana niż OUBZ. Praktyka działania SzOw pokazuje, że instytucja ta ma przede wszystkim charakter konsultacyjny, stanowi forum wymiany opinii oraz informacji, służąc jako platforma uzgodnienia wspólnych stanowisk  w rozmaitych kwestiach bezpieczeństwa. Różnorodność jej członków oraz brak dostatecznego zaufania między nimi stanowi poważne ograniczenie dla rozszerzenia form i obszarów współpracy między jej członkami. Ponadto SzOW stworzyła prawne ramy dla rozwoju współpracy także w innych sferach współdziałania – m.in. gospodarczej, humanitarnej, informacyjnej. Z inicjatywy Chin zrealizowano cały szereg projektów z zakresu energetyki, infrastruktury oraz edukacji. Co ważne, ze względu na gospodarczy i militarny potencjał Chin organizacja ta postrzegana jest przez jej pozostałych członków jako instrument ekspansji Pekinu, a takie podejście nie stwarza zbyt wielu perspektyw dla zacieśniania politycznej współpracy. Trzeba jednak podkreślić, że współpraca gospodarcza oraz inwestycje chińskie w krajach Azji Środkowej stanowią pozytywny impuls dla lokalnych gospodarek i, przynajmniej w krótkiej perspektywie, pozytywnie wpływają na stabilizację w regionie.

W odróżnieniu od SzOW Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym to klasyczny sojusz o charakterze polityczno-wojskowym. Oprócz konsultacji politycznych w ramach OUZB odbywają się wspólne manewry i operacje wojskowe w ramach utworzonych formatów bojowych. Początkowo utworzona w celu ochrony członków przed agresją ze stronu obcych państw, z czasem OUZB poszerzyła swe funkcje o zapewnienie bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń ze strony niepaństwowych aktorów międzynarodowych.

Nowe wyzwania – nowa formuła

Koncentracja działalności OUZB na walce z coraz nowymi zagrożeniami pokazuje ewolucję idei zbiorowego bezpieczeństwa na obszarze jej państw członkowskich. Traktat o Zbiorowym Bezpieczeństwie z 1992 r., na mocy którego 10 lat później powstała ta instytucja, stanowił – jak głosi dokument – sojusz wojskowy powołany w celu odparcia agresji innego „państwa lub grupy państw”. Podczas gdy traktat ten przewidywał zagrożenia o charakterze wojskowym, w umowie o utworzeniu OUBZ z 2002 r. sygnatariusze wskazali już na nowe zagrożenia obecne w regionie: ekstremizm, terroryzm, nielegalny przewóz broni, narkotyków, nielegalna migracja itd.

OUZB poszukuje obecnie dla siebie nowej tożsamości. Znamienne jest, że impulsem dla rozwoju aktualnej współpracy są czynniki zagrażające regionalnemu bezpieczeństwu i stabilności lokalnych reżimów. W odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony islamskich bojowników w państwach Azji Środkowej w 2000 r. utworzono Kolektywne Siły Szybkiego Rozlokowania Środkowo-Azjatyckiego Regionu Zbiorowego Bezpieczeństwa, które zasiliły oddziały pochodzące z Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu (po jednym batalionie). W ten sposób powstał pierwszy wojenny element OUBZ.

Wraz ze wzrostem aktywności bojowników w regionie wzmocniono struktury regionalnego bezpieczeństwa zbiorowego. W 2002 r. sojusz wojskowy otrzymał instytucjonalne ramy jako Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym oraz status regionalnej organizacji w myśl VIII rozdziału Karty Narodów Zjednoczonych. W 2009 r. do walki z nowymi zagrożeniami w regionie powołano wielofunkcjonalne Kolektywne Siły Operatywnego Reagowania (KSOR). Dla jego sformowania na czas operacji ma być wydzielonych od 10 do 15 tys. żołnierzy z wojsk narodowych państw członkowskich. Format ten przeznaczono zarówno do przeciwdziałania terroryzmowi oraz przemytowi narkotyków, jak i do odparcia zewnętrznej agresji, zwalczania zorganizowanej przestępczości oraz likwidacji skutków katastrof naturalnych. Utworzone formaty bojowe co roku prowadzoną manewry wojskowe, podczas których ćwiczy się naturalizację potencjalnych zagrożeń. Od 2003 r. realizowana jest operacja Kanał, polegająca na lokalizowaniu i powstrzymywaniu działalności przestępczej na Północnym szlaku narkotykowym. Natomiast od 2004 r. odbywają się manewry antyterrorystyczne Granica.

Czy organizację realizującą zarysowane wyżej zadania w imieniu małej grupy państw w regionie Azji Środkowej można zatem nazwać „rosyjskim NATO”?

Co „NATO” Rosja?

Wypowiedzi przedstawicieli rosyjskich władz porównujące OUBZ do NATO są nie tyle przejawami kremlowskich ambicji do rywalizowania z Paktem Północnoatlantyckim, ile desperackim krzykiem, by zostać zauważonym; są apelem o to, aby się z Rosją liczono. Kraj ten nie sprzeciwia się samej obecności obcych wojsk w regionie –  na przykład, ich pojawienie się w 2001 r. rozwiązało problemy, z którymi nie radzili sobie wówczas gospodarze. Jednak formalna współpraca OUBZ i NATO pozwoliłaby ją Rosji w pewnym stopniu kontrolować, a także odgrywać w takim układzie pozycję lidera. Od 2004 r. Moskwa zabiega o oficjalne nawiązanie relacji OUBZ z NATO uzasadniając to koniecznością zwiększenia efektywności działań na rzecz regionalnego bezpieczeństwa, co ma zagwarantować właśnie współpraca wielostronna. Tym czasem Sojusz Północnoatlantycki niechętny jest do wzięcia odpowiedzialności za zagrożenia związane np. z obrotem narkotyków. Oficjalnie, w ramach walki z terroryzmem, NATO satysfakcjonuje kooperacja z krajami w Azji Środkowej o charakterze dwustronnym. Wydaje się, że małe są obecnie szanse, aby wewnętrzna dyskusja tocząca się wśród ekspertów NATO na temat nawiązania współpracy ze strukturami OUBZ rozstrzygnięta została po myśli  Rosji. Przynajmniej dopóki nie nastąpi pozytywny przełom w relacjach amerykańsko-rosyjskich.

Bezdyskusyjnym pozostaje fakt, że Moskwa uważa region Azji Środkowej za obszar swoich żywotnych interesów. Należy pamiętać, że pojęcie bezpieczeństwa nie oznacza dla Rosji jedynie braku zagrożeń dla suwerenności i niepodległości państwa, ale także dla jego pozycji międzynarodowej i prestiżu. Stąd Moskwa z uwagą monitoruje wszelkie przejawy współpracy  państw Azji Środkowej z NATO i pozostaje aktywnym inicjatorem wspólnych przedsięwzięć w regionie. OUBZ ucieleśnia ideę rosyjsko-centrycznego systemu bezpieczeństwa w Azji Środkowej i stanowi instrument zapewnienia stabilności na południowo-wschodniej flance Federacji Rosyjskiej. Jednak widać, że nawet w rosyjskich elitach władzy istnieją podziały co do słuszności tej koncepcji, stąd podejmowane przez Moskwę kroki bywają ze sobą sprzeczne. Przykładem tego może być wciąż rażąco niski budżet OUBZ, nieadekwatny do deklarowanych celów i coraz to nowych inicjatyw. Rząd rosyjski, będący głównym finansującym działania OUBZ, nie przewidział w państwowym budżecie na lata 2013-2016 wydatków na nowe przedsięwzięcia podejmowane w ramach tej organizacji.

Do swidania, Uzbekistan!

Finanse to jedna z dwóch najważniejszych słabości OUBZ. Wzrost budżetu organizacji pozwoliłby na zbliżenie potencjałów wojskowych krajów członkowskich, które obecnie dzieli przepaść. Druga słabości to ślamazarny rozwój współpracy ze względu na brak konsensusu członków w procesie podejmowania decyzji. Na przykład, Uzbekistan blokował szereg decyzji, włącznie z powołaniem KSOR oraz sił pokojowych. Co więcej, jego wystąpienie z organizacji minionego lata nasuwa więcej pytań niż odpowiedzi o przyszłość OUZB.

Opuszczenie przez Taszkient OUBZ przyjęte zostało przez pozostałych członków bez zaskoczenia tym bardziej, że prezydent Karimow już wcześniej rozstał się z organizacją. Ze względu na wymóg jednomyślności przy podejmowaniu decyzji sprzeciw Uzbekistanu blokował realizację wielu propozycji i projektów. Tymczasem od dłuższego czasu nie traktowano tego kraju jako pełnowartościowego członka organizacji i starano się podejmować decyzje omijając weto Taszkentu. Na tym tle ciekawie wygląda nowa koncepcja polityki zagranicznej zatwierdzona przez uzbecki parlament trzy miesiące po wystąpieniu tego kraju z OUBZ. Zgodnie z nią Uzbekistan pozostanie poza sojuszami polityczno-wojskowymi i nie zezwoli na rozmieszczanie na swoim terytorium  obcych wojsk. Tym samym Taszkient zademonstrował, iż nie zamierza wiązać sobie rąk i chce pozostać samodzielnym graczem, jeśli chodzi o stabilizację sytuacji w regionie po wycofaniu się NATO z Afganistanu. Dla wielu oznacza to, że Uzbekistan stanie się mniej przewidywalnym sojusznikiem w tej części świata.

Warto zwrócić uwagę najeszcze jeden aspekt procesów zachodzącychw regionie. Decyzja o wystąpieniu Uzbekistanu została przekazana sekretariatowi organizacji na dwa tygodnie po wizycie prezydenta Putina w Taszkiencie, podczas której omawiano przyłączenie się Uzbekistanu do Strefy Wolnego Rynku Białorusi, Kazachstanu i Rosji. Krok ten można zatem rozumieć jako cenę za większą integrację ekonomiczną w tej części świata, jaką forsuje Moskwa. Dodajmy też, że decyzje prezydenta Karimowa dają mu większą swobodę przy rozstrzyganiu dwustronnych problemów z Kirgistanem na tle etnicznym oraz sporów o zasoby wodne z Tadżykistanem.

Należy jednocześnie pamiętać, że władze uzbeckie nie zrezygnowały z udostępniania niemieckiemu kontyngentowi NATO w Afganistanie terytorium w Termezie, jako punktu tranzytowego dla wojska i ładunków na drodze do Afganistanu, nie nazywając tego obszaru bazą wojskową. Trudno się temu dziwić zważywszy, że baza ta przynosi do uzbeckiego budżetu coroczne wpływy przekraczające 10 mln euro. Niewykluczone, że podobną postawę Uzbekistan przyjmie wobec niektórych kontyngentów NATO po 2014 r. Tym samym kraj ten dąży do zabezpieczenia własnego terytorium przed zagrożeniem destabilizacji płynącym z Afganistanu bez formalnych zobowiązań wobec OUBZ i bez konieczności zaangażowania się w potencjalne operacje bojowe prowadzone przez tę organizację. Natomiast pozostałe kraje Azji Środkowej, nie odżegnując się od różnych form współpracy z NATO, pozostają zainteresowane w rozwiązywaniu lokalnych problemów bezpieczeństwa na forum OUBZ.

Test 2014 roku

Perspektywa „problemu 2014 roku” to jeden z czynników, które skłaniają kraje regionu do bliższej współpracy. Na tle procesów społeczno-politycznych zachodzących w świecie arabskim, zamieszki ostatnich lat na tle etnicznym, klanowym i ekonomicznym w Kirgistanie, Kazachstanie i Tadżykistanie zwróciły uwagę liderów tych państw na potrzebę większego instytucjonalno-prawnego wzmocnienia OUBZ. W minionym roku liderzy państw członkowskich podpisali deklarację, w której zobowiązali się mówić jednym głosem w określonych w dokumencie kwestiach międzynarodowych, w tym o sytuacji w Afganistanie oraz na temat walki z międzynarodowym terroryzmem. Sojusznicy podjęli również decyzję, że bazy wojskowe obcych państw mogą być rozmieszczone na obszarze jednego z państw członkowskich za zgodą wszystkich pozostałych partnerów. Rozpoczęto także dyskusję nad możliwością wykorzystania wspólnych sił pokojowych przy tłumieniu zamieszek społecznych w państwach członkowskich oraz poza nimi. Rada organizacji planuje rozwinąć także system reagowania na sytuacje nadzwyczajne tworząc regionalne centra oraz grupy ratownicze. Ograniczenia budżetowe opóźniają jednak realizację tych założeń, choć pewnym postępem wydają się być przeprowadzone w grudniu ubiegłego roku manewry nowo utworzonych Kolektywnych Sił Pokojowych.

Przebieg przeprowadzanych dotychczas manewrów pozytywnie oceniają obserwatorzy wojskowi. Ich efekty, a także utworzone jak dotąd mechanizmy współpracy wojskowej pozwalają wnioskować, że OUBZ jest przygotowana do neutralizacji potencjalnych zagrożeń, których kraje regionu spodziewają się po 2014 roku. Oddziały KSSR, KSOR, siły pokojowe oraz planowane grupy ratownicze mogą stanowić formułę nowej tożsamości OUBZ jako struktury gotowej przeciwdziałać współczesnym zagrożeniom bezpieczeństwa w regionie. Otwartym pozostaje jednak pytanie, czy mimo stworzonych mechanizmów i regulacji prawnych Rosji oraz innym państwom Azji Środkowej wystarczy nie tylko zdolności, ale również woli politycznej, by OUBZ samodzielnie poradziła sobie z zapewnieniem stabilności w regionie w dłuższej perspektywie bez współpracy z Uzbekistanem oraz Sojuszem Północnoatlantyckim.

Aleksandra Kowalczuk

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNiemcy w kleszczach unii walutowej (część 3)
Następny artykułO polityce i rzeczach pokrewnych
Autorka jest absolwentką stosunków międzynarodowych oraz studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Obroniła doktorat z politologii w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Uczestniczyła w szeregu konferencji naukowych organizowanych w Rosji, Ukrainie i w Polsce oraz projektach przygotowanych przez rosyjski ośrodek analityczny „PIR-Center” oraz Centrum Studiów Regionalnych i Międzynarodowych „CIRP” z Sankt Petersburga. W przeszłości odbyła praktyki i staże w Państwowym Uniwersytecie im. Iwane Dżawachaszwili w Tbilisi, Fundacji im. Stefana Batorego, Wydziale Prasowym Ambasady RP w Kijowie oraz Polskiej Akcji Humanitarnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ