Czy obszary morskie wkrótce uratują Francję?

0

Spadające wskaźniki popularności prezydenta François Hollande’a odzwierciedlają złą kondycję gospodarki francuskiej i nienajlepsze nastroje społeczne we Francji. Agencja ratingowa Standard & Poor’s ponownie obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Francji, a stopa bezrobocia osiągnęła rekordowo wysoki poziom. Ostatnie wydarzenia, które wstrząsnęły Bretanią świetnie oddają ogólny kierunek, w jakim podąża państwo. Rządowi nie udało się tam wprowadzić programu ratunkowego, niezbędnego w obliczu masowych, dobrowolnych odejść z zakładów pracy w tym regionie – ograniczył się do wypłacenia dotacji w wysokości 15 milionów euro, tym samym na każdego Bretończyka przypadło 3 euro. To bardzo mało biorąc pod uwagę burzę, jaka przetacza się nad tym bastionem lewicy, gdzie większość wyborców głosowała na Hollande’a. Bretania stanowi zapowiedź zapaści, która może nastąpić na znacznej części terytorium Francji przy zerowym wzroście gospodarczym i stopie bezrobocia od wielu miesięcy przekraczającej próg 10%. Rząd znalazł sie w impasie – jego priorytetem jest wszak działanie zgodne z programem oszczędnościowym, a więc redukcja wydatków publicznych i wzrost podatków.

Skąd więc wziąć środki na pobudzenie wzrostu gospodarczego? Prawdziwą szansą na przyszłość dla Francuzów może okazać się eksploatacja ogromnych zasobów energetycznych ulokowanych na terytoriach morskich, stanowiących dziedzictwo francuskiego imperium kolonialnego. Zarazem działania Francuzów na tych terytoriach, których obszar jeszcze się zwiększy, może doprowadzić do pojawienia się szeregu komplikacji na płaszczyźnie politycznej i międzynarodowej.

Francja – drugie państwo na świecie pod względem obszarów morskich

Mimo, że Francja znajduje się dopiero na 41 miejscu na świecie pod względem obszarów lądowych, to jest druga pod względem obszarów morskich. Kraj ten posiada 11 035 000 km² obszarów morskich, co sytuuje go zaraz za Stanami Zjednoczonymi z ich 11 351 000 km² i a sporo przed Australią z jej 8 148 000 km². Wielka Brytania plasuje się dopiero na ósmej pozycji, posiadając 5,5 miliona km² obszarów morskich, co jest raczej skromnym wynikiem dla dawnego światowego imperium, pozbawionego władztwa nad najpiękniejszymi klejnotami w swojej koronie, takimi jak Australia, Kanada i Nowa Zelandia, gdzie z dawnej zależności nie pozostało dziś nic oprócz przedstawiciela (gubernatora generalnego) królowej Wielkiej Brytanii.

Jak doszło do tego, że Francja posiada tak rozlegle obszary morskie? W ciągu wieków marynarze i żołnierze francuscy podbili olbrzymie terytoria i liczne wyspy. W czasie dekolonizacji większość narodów odzyskała niepodległość, jednak niektóre, tak jak Martynika i Réunion, są nadal francuskie, podobnie jak liczne niezamieszkałe wysepki np. Clipperton czy Tromelin. Tymczasem od 10 października 1982 roku, zgodnie z decyzją Konwencji Narodów Zjednoczonych regulującą prawa do morza, państwa mogą stworzyć wyłączną strefę ekonomiczną rozciągającą się aż do 200 mili (370 km.) poza ich szelfem kontynentalnym. Tym samym, Clipperton, którego powierzchnia lądowa jest równa 2 km² daje Francji prawo do posiadania wyłącznej strefy ekonomicznej wynoszącej 440 000 km², a Polinezja Francuska – obszaru o powierzchni aż 4 804 000 km². Nie jest to bez znaczenia – zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych państwo nadbrzeżne posiada w tej strefie suwerenne prawa gwarantujące mu korzystanie z niej i eksploatację jej zasobów naturalnych. Jest tym samym właścicielem zasobów wód morskich, takich jak zwierzęta morskie, oraz znajdujących się tam złóż kopalnych i rezerw węglowodorów.

Obszar morski Gujany Francuskiej położony na północ od Ameryki Południowej stanowi dobry przykład francuskiego potencjału ulokowanego pod dnem morza – 50km od brzegów Gujany Francuskiej, a więc w jej wyłącznej strefie ekonomicznej, odkryto pole naftowe o głębokości 6000 metrów. Ropa naftowa nie jest jedynym, cennym zasobem naturalnym nadającym się do eksploatacji. Dno oceanów jest usiane konglomeratami polimetalicznymi, konkrecjami, które zawierają mangan, nikiel, miedź, kobalt, aluminium i żelazo. Duże ich złoże znajduje się na przykład w obszarze morskim Clippertonu. Nie należy również zapominać o możliwościach jakie daje rybołówstwo, ale także , na razie słabo wykorzystywane, algi, które mogą być używane – jako substytut mączki zwierzęcej – do karmienia zwierząt hodowlanych a ponadto mogłyby również posłużyć do produkcji biopaliw.

Wkrótce dodatkowe 2 miliony kilometrów kwadratowych

Potencjał gospodarczy stref będących już teraz pod kontrolą Francji nie jest jeszcze dostatecznie wykorzystany, a jej obszar morski może się jeszcze znacznie powiększyć. Poszerzenie szelfu kontynentalnego mogłoby w przyszłości powiększyć ilość posiadanych złóż naftowych, kopalnych i mineralnych pochodzących spod dna morskiego. 9 października 2013 rok francuska Rada Ekonomiczno-Społeczna i Środowiskowa (CESE) przyjęła opinię mającą na celu przyspieszenie działań w kierunku zakończenia długich i złożonych prac związanych z przygotowaniem odpowiedniej dokumentacji. Jak twierdzi Gérard Grignon, przewodniczący zamorskiej delegatury CESE – „możliwość poszerzenia szelfu jest szansą i atutem, którego nie należy przegapić. W dobie kryzysu gospodarczego, który kraj nadbrzeżny nie skorzystałby z prawa do zasobów naturalnych niezbędnych do rozwoju przemysłu?”

Na mocy Konwencji Narodów Zjednoczonych z Montego Bay ratyfikowanej w 1994 roku, państwa nadbrzeżne mogą żądać suwerennych praw do zasobów naturalnych znajdujących się na dnie i pod dnem morskim na pełnym morzu. Muszą jednak udokumentować, że istnieje naturalne podmorskie przedłużenie ich terytoriów lądowych poza 200 milami morskimi (370 km) od ich wyłącznej strefy ekonomicznej, gdzie ich prawa zostają im automatycznie przyznane. Przedłużenie to nie może jednak przekraczać granicy 350 mil morskich (648 km) i nie dotyczy zasobów rybnych.

Jak obliczyli eksperci z Francuskiego Instytutu Naukowego ds. Eksploatacji Morza (Ifremer) i z Hydrograficzno-Oceanograficznych Służb Marynarki Francuskiej (SHOM). Francja może więc objąć swoimi suwerennymi prawami dodatkowe 2 miliony km². Stawką są poszukiwania i eksploatacja węglowodorów (w Gujanie Francuskiej, na Wyspach Saint-Pierre i Miquelon czy Nowej Kaledonii), metali ziem rzadkich niezbędnych dla rozwoju nowych technologii (w Polinezji Francuskiej) i skamieniałych konkrecji zawierających liczne metale: żelazo, mangan i kobalt na terytorium wysp Wallis i Futuna. Aby konkretnie określić ilość zasobów znajdujących się w tych strefach, należy przeprowadzić dokładne prace badawcze.

Planując w przyszłości skorzystania z tych potencjalnych zasobów, Francja złożyła w 2009 przed Komisją ONZ ds. Granic Szelfu Kontynentalnego wnioski o jego przedłużenie w odniesieniu do 14 obszarów geograficznych. Stworzono specjalny państwowy program Extraplac – Przedłużenie Szelfu Kontynentalnego, dysponujący sumą 2,3 miliony euro rocznie, w ramach którego opracowano kolejno dokumentacje poszczególnych obszarów. Dokumentacja odnosząca się do pięciu obszarów liczących 600 000 km² została już przyjęta. Mowa tu o Zatoce Gaskońskiej, Gujanie, Antylach Francuskich, Wyspach Kerguelena i Nowej Kaledonii (sektor południowo-wschodni). Pięć innych wniosków oczekuje na rozpatrzenie. Dotyczą one obszaru: wyspy Réunion, Wysp Świętego Pawła i Amsterdamu, wysp Wallis i Futuna i Wysp Crozeta.

Spór Francji i Kanady o obszary morskie

Postępowanie w sprawie złożonej dokumentacji dotyczącej pozostałych obszarów przeciąga się z powodu dyplomatycznych zatargów pomiędzy sąsiadującymi ze sobą państwami, które domagają się tych samych terytoriów szelfu kontynentalnego. Najlepszym przykładem jest spór dotyczący, położonych na północnym Atlantyku, Wysp Saint Pierre i Miquelon, stanowiących wspólnotę zamorską Francji. Prawo Francji do przedłużenia szelfu kontestuje Kanada. Oba państwa nie doszły do porozumienia a Komisja ONZ odmówiła rozpatrzenia wniosków, będących źródłem konfliktu. Z kolei przedłużenie szelfu kontynentalnego w południowo-wschodnim sektorze Nowej Kaledonii jest przedmiotem sprzeciwu złożonego przez sąsiadujący z nią archipelag Vanuatu. Natomiast przyjmowanie dokumentacji w sprawie wyspy Clipperton z niewiadomych powodów utknęło w martwym punkcie. W ramach działań zmierzających do rozwiązania tych konfliktów, CESE zarekomendowała złożenie w latach 2013-2014 dokumentacji dotyczącej Wysp Saint Pierre i Miquelon oraz Polinezji Francuskiej. Nie zalecono natomiast żadnego konkretnego terminu złożenia dokumentacji w sprawie Clipperton.

Na tym etapie ponownego określania granic morskich naturalnie przybrała na sile rywalizacja między państwami, dążącymi do przedłużenia ich szelfu kontynentalnego i tym samym uzyskania dostępu do zasobów znajdujących się pod dnem morskim, a w szczególności do węglowodorów. Trzeba jednak brać pod uwagę, iż przedłużenie szelfu kontynentalnego będzie jednocześnie oznaczało konieczność przeznaczenia niebagatelnej sumy pieniędzy w celu zapewnienia ochrony i kontroli nowo nabytych obszarów.

Francja rzucona na głębokie (morskie) wody

Zgodnie z obliczeniami Krajowego Centrum Oceanografii Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii, wnioski zarejestrowane przez Komisję ONZ ds. Granic Szelfu Kontynentalnego obejmują blisko 24 miliony km² przedłużonego szelfu kontynentalnego; dla porównania: obecna powierzchnia wyłącznych stref ekonomicznych na świecie wynosi 70 milionów km².

Jeśli dodamy do tego miliony kilometrów kwadratowych z wniosków do tej pory jeszcze nie złożonych oraz nieodległy w czasie wniosek Stanów Zjednoczonych, których przedłużony szelf kontynentalny byłby największy ze wszystkich, można śmiało twierdzić, że ostatnie lata są okresem bezprecedensowej rywalizacji o dostęp do zasobów znajdujących się pod dnem morskim i zyskanie możliwości ich zagospodarowania. W niedalekiej przyszłości powierzchnia obszarów morskich pod jurysdykcją poszczególnych krajów może wzrosnąć o blisko 40% na niekorzyść obszarów morskich nie podlegających władzy żadnego państwa – Konwencja nazywa je „wspólnym dziedzictwem ludzkości”.

Jesteśmy dziś świadkami niesłychanie istotnego wydarzenia w historii prawa międzynarodowego – interes poszczególnych państw przeważa nad interesem ludzkości, reprezentowanej przez Międzynarodową Organizację Dna Morskiego ONZ. Wnioski o przedłużenie szelfu kontynentalnego mają na celu zastąpienie systemu wspólnej eksploatacji przynoszącej korzyść wszystkim krajom, systemem wyłącznych praw posiadanych przez niektóre państwa, połączonych z obowiązkiem częściowego podzielenia się z innymi wydobytymi zasobami – od 1 do 7% objętości pozyskanego surowca.

Morze zarzewiem wojny?

Dążenie do zagospodarowywanie przez pojedyncze państwa obszarów morskich i zasobów znajdujących się pod dnem morskim jest źródłem przyszłych zatargów, które – co do zasady – mogą być rozsądzane na drodze mediacji prawnej , ale mogą też stać się przyczyną nawet konfliktów zbrojnych. Jeżeli połowy ryb są powodem konfliktów, czego dowodzi przykład Japonii, to tym bardziej zarzewiem poważnych spięć mogą stać zasoby surowców stanowiących źródło węglowodorów. To właśnie chęć ich zawłaszczenia i kontrolowania legła u podstaw wniosku o przedłużenie szelfu kontynentalnego w obszarze Arktyki złożonego przez Rosję, która żąda przedłużenia swojego szelfu kontynentalnego aż po Biegun Północny wzdłuż podmorskiego Grzbietu Łomonosowa, czemu sprzeciwia się Kanada a także, w mniejszym stopniu, Dania, Islandia, Szwecja i Finlandia.

Niektóre konflikty kończą się obustronnym porozumieniem – jak w przypadku sporu na linii Moskwa-Oslo w kwestii granicy morskiej na Morzu Barentsa. Inne żądania to potencjalne zarzewie konfliktów, jak na przykład spór na Morzu Chińskim, gdzie każda ze stron usiłuje zmienić stosunek sił, zwiększając liczebność swoich wojsk, a tym samym ryzykując wybuch realnych działań wojennych.

Wytyczenie nowych granic morskich będzie w najbliższej przyszłości znaczącym wyzwaniem strategicznym. O ile przebieg większości granic lądowych, wytyczonych w trakcie wielowiekowej historii, nie jest już dziś podważany i nie stanowi zagrożenia dla pokojowych relacji między państwami, o tyle wytyczanie nowych granic morskich wydaje się być nowym polem konfrontacji pomiędzy nimi. Stawką w tej grze są prawno-międzynarodowe przywileje, wyłączny dostęp do zasobów naturalnych i czerpanie zysków z ich eksploatacji. W takiej sytuacji może się kiedyś zdarzyć, że ktoś pierwszy sięgnie po przemoc. Francja będzie musiała się przygotować do nowej walki o „panowanie nad falami”, no i nad podmorskimi ziemiami.

Benjamin Hutter

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na FacebookuTwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ