Harry Elmer Barnes: „Hiroszima – atak na pokonanego wroga?”

0

Harry Elmer Barnes (1889-1968) – amerykański historyk, socjolog, kryminolog, publicysta, nauczyciel kilku pokoleń studentów, nazywany był „współczesnym encyklopedystą”. Wykładał na Columbia University, Barnard College, Clark University, Smith College , New School of Social Reaserch, Amherst College, Temple University. Członek licznych amerykańskich i zagranicznych towarzystw naukowych. Autor wielu podręczników i monografii na temat gospodarczej, społecznej, intelektualnej i kulturalnej historii świata zachodniego, polityki światowej we współczesnej cywilizacji, historii socjologii, wśród nich licząca obszerna History of Western Civilization (we współpracy z Henry Davidem). Jego liczne książki i rozprawy były lekturami obowiązkowymi studentów najbardziej renomowanych uczelni amerykańskich (m.in. Harvard i Columbia). Przez pewien czas wchodził w skład redakcji pisma „Foreign Affairs”. Pisał dla „The American Journal of Sociology”, „The Political Science Quarterly”, „The American Historical Review”, „Current History” „The Nation”, „The New Republic” i wielu innych czasopism. Po polsku ukazała się książka Barnesa (napisana razem z Howardem Paulem Beckerem) Rozwój myśli społecznej od wiedzy ludowej do socjologii: historia i interpretacja ludzkich pojęć o współżyciu ludzi ( t.1-2 , Warszawa 1965).

Prowadził niezwykle bogatą korespondencję i pozostawał w bliskich kontaktach z osobistościami życia politycznego i naukowego w USA (i za granicą) , w tym z wybitnym pacyfistą i liderem socjalistów Normanem Thomasem, dziennikarzem i wydawcą Oswaldem Garrisonem Villardem, publicystą H. L. Menckenem, znanym historykiem Charlesem A. Beardem. Ten ostatni, kładący nacisk na rolę czynników ekonomicznych w historii, zwolennik New Dealu i innych reform społeczno-gospodarczych a zarazem przeciwnik polityki zagranicznej Roosevelta i amerykańskiego interwencjonizmu, wywarł na niego wpływ.

Pod względem ideowym Barnes sytuował się, podobnie jak Beard, w obrębie tzw. progresywizmu i demokratycznego socliberalizmu (na temat ideowo-politycznych poglądów BarnesaHarry E. Barnes zob. Joseph R. Stromberg, “Harry Elmer Barnes (1889-1968): Progressive and Revisionist”)

Był zagorzałym przeciwnikiem amerykańskiego imperializmu, amerykańskich interwencji wojskowych za granicą i amerykańskich wojen . Wszystkie aspekty życia i dzieła Barnesa omawiają jego uczniowie, przyjaciele, koledzy-historycy w księdze pamiątkowej Arthur Goddard (Ed.). Harry Elmer Barnes, Learned Crusader: The New History in Action (1968).

Dorobek Barnesa z dziedziny historii politycznej stanowią następujące książki i rozprawy: In Quest of Truth and Justice. Debunking the War Guilt Myth (1928), The Genesis of the World War. An Introduction to the Problem of War Guilt (1929), Perpetual War for Perpetual Peace: A Critical Examination of the Foreign Policy of Franklin Delano Roosevelt and its Aftermath (1953) [dostępne online na stronie Ludwig von Mises Institute] Selected Revisionist Pamphlets (1972), Revisionism: A Key to Peace and Other Essays (1980), Barnes Against the Blackout: Essays Against Interventionism (1991) tu: Revisionism and the Historical Blackout, The Court Historians versus Revisionism, Blasting the Historical Blackout in Britain: Professor A. J. P. Taylor’s „The Origins of the Second World War”, The Chickens of the Interventionist Liberals Have Come Home to Roost: the Bitter Fruits of Globaloney, Was Roosevelt Pushed into War by Popular Demand, Revisionism and Brainwashing, How „Nineteen Eighty-Four” Trends Threaten American Peace, Freedom, and Prosperity.

W swoich książkach i rozprawach Barnes analizował prawdziwe przyczyny i okoliczności wybuchu I i II wojny światowej, wojny japońsko-amerykańskiej, zimnej wojny oraz wojen w Korei i Wietnamie. Wniósł duży wkład w odsłonięcie kulisów japońskiego ataku na Pearl Harbour – na łamach pisma „Left and Right. A Journal of Libertarian Thought” (1968 nr 1) opublikował ważny artykuł „Pearl Harbor After a Quarter of a Century”. Był bezlitosnym krytykiem „dworskich historyków” i orwellowskiej historiografii. Jego przyjaciel Murrray Rothbard w nekrologu wydrukowanym w „Left and Right” napisał, że przez całe życie Barnes walczył o jedną sprawę: sprawę pokoju, wolności i prawdy historycznej” (zob. Murray Rothbard, „Harry Elmer Barnes RIP”.

Poniżej prezentujemy polski przekład artykułu Harry E. Barnesa pt Hiroshima: Assault on a Beaten Foe?, który ukazała się w piśmie “National Review”, 10 maja, 1958 r.

********

Prezydent Harry S. Truman próbował usprawiedliwić zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Wypowiedzią pana Trumana – „sądzę, że poświęcenie Hiroszimy i Nagasaki było rzeczą naglącą i konieczną dla przyszłego dobro zarówno Japonii, jak i aliantów” – należy zająć się nie tyle jako świadectwem jego wątpliwych publicznych obyczajów: jawnie okazywanego braku współczucia, ale ze względu na jej treść, która wymaga realistycznej analizy historycznej. Dobrze poinformowani ludzie wiedzieli od lat, że zbombardowanie tych japońskich miast nie było konieczne dla szybkiego zakończenia wojny i uniknięcia lądowej inwazji, która, jeśliby rzeczywiście miała być przeprowadzona, z pewnością wiązałaby się z ogromnymi ofiarami po obu stronach. Jednakże przekazanie amerykańskiej opinii publicznej tego doniosłego faktu, okazało się rzeczą bardzo trudną, mimo iż istotne informacje na ten temat opublikowano w znanych amerykańskich gazetach i czasopismach, ba, cała prawda wyszła na światło dzienne już w pierwszą niedzielę po Dniu Zwycięstwa nad Japonią. Zapytajmy więc jakie są fakty?

W styczniu 1945 Japończycy doszli do przekonania, że wojna jest przegrana, i czynili wysiłki, aby zawrzeć pokój. Ich pokojowe propozycje szły tak daleko, że były niemal identyczne z warunkami zaakceptowanymi przez nich w sierpniu, po wielomiesięcznych krwawych walkach na Pacyfiku i po zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Dlatego można mówić z bardzo wysokim prawdopodobieństwem o możliwości dobrowolnej kapitulacji Japonii już w lutym albo najdalej w początku marca. Jakie zatem fakty potwierdzają to, co dla większości czytelników może być trudne do uwierzenia?

Dwa dni przed odlotem na konferencję w Jałcie prezydent Roosevelt otrzymał od generała Douglasa MacArthura wiarygodne japońskie propozycje zawarcia pokoju, nie różniące się praktycznie niczym od tych, które w sierpniu zostały przyjęte jako podstawa kapitulacji. Składały się z pięciu oddzielnych punktów, dwa z nich doszły kanałami amerykańskimi a trzy brytyjskimi. Te pokojowe propozycje nie były anonimowe, nieprzemyślane i sklecone naprędce, lecz pochodziły od poważnych osób działających w imieniu cesarza Hirohito. MacArthur nalegał, aby w oparciu o te propozycje bezzwłocznie rozpocząć z Japończykami bezpośrednie negocjacje o zawieszeniu broni i ostrzegał, żeby pod żadnym pozorem nie zapraszać i nie nakłaniać Sowietów do włączenia się w wojnę na Dalekim Wschodzie.

Roosevelt zignorował rady generała i wyrzucił do kosza przekazane przez niego informacje. Jego komentarz do całej sprawy brzmiał: „MacArthur jest naszym największym generałem i naszym najbardziej kiepskim politykiem”. Pojechał do Jałty, gdzie poszedł na ustępstwa wobec Stalina, które pozwoliły stać się Związkowi Sowieckiemu dominującą potęga na Dalekim Wschodzie i odegrać kluczową rolę w późniejszym zwycięstwie komunistów w Chinach. Dopuścił do tego, że krwawa wojna na Pacyfiku przedłużyła się bez żadnej wojskowej konieczności o dalsze sześć miesięcy.

  1.  W styczniu 1945 Japończycy złożyli następujące szczegółowe propozycje pokojowe:
  2. Pełna kapitulacja wszystkich sił zbrojnych na morzu, w powietrzu, na terytorium kraju, na wyspach i w krajach okupowanych.
  3. Poddanie całego uzbrojenia i zapasów amunicji.
  4. Okupacja kraju i wszystkich wysp przez aliantów pod amerykańskim dowództwem.
  5. Opuszczenie Mandżurii, Korei, Formozy , oraz wszystkich terytoriów zajętych w czasie wojny.
  6. Uregulowanie japońskiego przemysłu dla zatrzymania obecnej i przyszłej produkcji na potrzeby wojny.
  7. Wydanie osób uznanych za zbrodniarzy wojennych.
  8. Uwolnienie wszystkich jeńców wojennych i internowanych na terenie Japonii i na obszarach pod japońską kontrolą.

Rząd Roosevelta nigdy nie upublicznił tego sensacyjnego epizodu, dlatego zasadne jest pytanie, skąd wiemy, czy powyższe twierdzenie o informacjach przekazanych Roosveltowi przez MacArthura, jest prawdziwe. Otóż, dokument ten trafił na biurko wysokiego stopniem oficera w Waszyngtonie, głeboko zaniepokojonego tym, co może wydarzyć się Jałcie. Chciał on zachować raport MacArthura, tak aby pan Roosevelt lub jego współpracownicy nie zniszczyli go lub ukryli na wiele lat przed opinią publiczną jako materiał „ściśle tajny” . Dlatego skontaktował się ze swoim przyjacielem Walterem Trohanem z „Chicago Tribune” i poprosił go , aby zrobił dokładny odpis raportu z propozycjami Japończyków. Jednocześnie zobowiązał go do utrzymania raportu w absolutnej tajemnicy aż do końca wojny.

Trohan dotrzymał obietnicy i opublikował pełny tekst raportu 19 sierpnia 1945 r. w pierwszą niedzielę po Dniu Zwycięstwa. Ukazał się on w dwóch gazetach: „Chicago Tribune” i „Washington Times Herald”. Mimo aktualności i sensacyjnego charakteru publikacji Trohana, żadna inna znana gazeta nie zwróciła na nią uwagi i nie przedrukowała jej nie ani wówczas, ani potem. Ani Biały Dom, ani Departament Stanu nigdy nie zakwestionowały prawdziwości publikacji Trohana, i miały zapewne ku temu ważne powody. Po powrocie generała MacArthura z Korei jego sąsiad z Waldorf Towers , były prezydent Herbert Hoover pokazał mu artykuł Trohana, a generał nie zgłosił do niego żadnych zastrzeżeń i potwierdził jego treść w całej rozciągłości. Dysponujemy przeto całkowicie niepodważalnym dowodem, że zanim Roosevelt udał się do Jałty, wiedział iż Japończycy są gotowi do pokojowych negocjacji i oferują daleko idące ustępstwa – tak wielkie, ze zostały ostatecznie zaakceptowane jako podstawa kapitulacji sześć miesięcy później. Oznacza to, że twierdzenie Trumana, iż użycie bomby atomowej było „naglące i konieczne” w sześć miesięcy po wyrażeniu przez Japończyków gotowości do podjęcia negocjacji pokojowych, kiedy byli znacznie słabsi i bardziej desperacko pragnęli pokoju niż w styczniu i lutym, jest całkowicie fałszywe.

Na początku lutego 1945 roku było całkowicie jasne, że nie istnieje potrzeba toczenia dalszych krwawych walk na Pacyfiku. A już na pewno nie od momentu przetestowania japońskich propozycji pokojowych w trakcie rzeczywistych negocjacji – a wiemy, że propozycje były szczere. Ponadto każda przerwa w działaniach wojennych spowodowana podjęciem negocjacji działałby, rzecz prosta, na korzyść Stanów Zjednoczonych, z każdym dniem umacniających się wojskowo i moralnie, a na niekorzyść coraz bardziej słabnącej Japonii. Jednak, jak widzieliśmy, ze strony Roosevelta nie było woli rozpoczęcia rokowań pokojowych. Zamiast nich, po wzgardliwym odrzuceniu przezeń rekomendacji MacArthura, by takie rokowania podjąć, nastąpiły niepotrzebne walki na Iwo Jimie i Okinawie , które pochłonęły ogromną liczbę zabitych, oraz inne starcia okupione wielkimi stratami .

Tymczasem w Jałcie, zaproszono, ba, przekupiono Rosję, aby przystąpiła do wojny z Japonią, co miała katastrofalne następstwa. Rosja faktycznie nie brała udziału w walkach z Japończykami do 8 sierpnia, czyli dwa dni po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę; czekała aż wojna się zakończy, by wziąć swoją część łupu na Dalekim Wschodzie, który w Jałcie podarowali jej Franklin Roosevelt i Winston Churchill.

Raport MacArthura do Roosevelta nie był jedynym źródłem informacji docierających do Waszyngtonu na temat gotowości Japończyków, od stycznia 1945 roku, do zawarcia pokoju na upokarzających dla nich warunkach. Admirał Ellis M. Zacharias z wywiadu marynarki wojennej w swojej książce Secret Missions , oraz w jeszcze bardziej sensacyjnym artykule w magazynie „Look”, pisał o tym, jak wywiad marynarki wojennej dowiedział się o rozpaczliwym położeniu Japonii i jej autentycznym pragnieniu pokoju. Były i inne „przecieki”, niektóre docierające za pośrednictwem Rosjan i Chińczyków. Ale wszystkie zrobiły na Rosoevelcie i Trumanie dokładnie takie samo wrażenie jak raport MacArthura, czyli żadne.

Fakty świadczące o rzeczywistym położeniu Japonii pomiędzy styczniem a sierpniem 1945 roku i oficjalne amerykańskie reakcje na nie, doskonale podsumował prof. Richard N. Current w rozdziale 10 swojej książki Secretary Stimson. Z jego ustaleń wynika jasno, że nie było najmniejszej wojskowej potrzeby zbombardowania Hiroszimy i Nagasaki, aby doprowadzić do szybkiego zakończenia wojny, i to już wiosną, bez konieczności inwazji lądowej na głównych wyspach japońskich.

W obliczu niedawnej wypowiedzi pana Trumana, pojawia się istotne pytanie, czy polityk ten, obejmując urząd prezydenta, wiedział o wyżej opisanych faktach. Z jego wypowiedzi można wnioskować, że nie wiedział. Ja jednak mam osobiste świadectwo ważnej postaci amerykańskiego życia publicznego cieszącej się najwyższym szacunkiem, człowieka o nieposzlakowanej uczciwości (Barnes powołuje się prawdopodobnie na Roberta Tafta – red. ND); według niego pan Truman wiedział wszystko o sytuacji na początku maja 1945 roku i przyznawał, że dalsze walki, nie mówiąc już o ataku atomowym, były niepotrzebne do wygrania wojny i zawarcia wcześniejszego pokoju. W obecności innego wysokiej rangi polityka poinformował mnie osobiście , że dowiedziawszy się o powyżej opisywanych faktach, zaszokowany bezsensownym przelewem krwi na Pacyfiku, udał się do Trumana na rozmowę.

Ten zapewnił go, że doskonale wie o pragnieniu zawarcia pokoju przez Japończyków, o zbędności dalszych działań wojennych i dobrych widokach na szybkie podjęcie pokojowych negocjacji. Ale dodał, że jest nowy na urzędzie i nie czuje na tyle pewnie, aby osobiście interweniować dla powstrzymania nieustępliwej wojowniczości sekretarza wojny Stimsona i pentagońskich generałów, zdecydowanych kontynuować wojnę do samego końca. Jak dzisiaj wiemy, chcieli też wypróbować swoją nową wojskową „zabawkę” – bombę atomową. Bomba była ulubionym projektem Stimsona, który posiadał ogólne upoważnienie do czuwania nad jej budową. Truman nie uczynił nic dla osiągnięcia zawieszenia broni i wszczęcia pokojowych negocjacji. Odwrotnie, kilka miesięcy później, kiedy Japonia praktycznie leżała powalona, zaaprobował zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki.

Pozostaje jeszcze ważna kwestia, czy to rzeczywiście atak atomowy na japońskie miasta przyczynił się ­– jak sugeruje pan Truman – do szybszego zakończenia wojny i zmusił Japończyków do kapitulacji. Od końca wojny zgromadzono obszerne materiały, zawierające ekspertyzy w większości urzędowe, dowodzące, że pan Truman i inni obrońcy użycia broni atomowej całkowicie mylą się w tej kwestii.

W 1946 r. „The United States Strategic Bombing Survey” stwierdził:

Japonii nie powaliły bomby na Hiroszimę i Nagasaki, a według świadectwa nieprzyjacielskich dowódców, którzy zakończyli wojnę, to nie one skłoniły Japończyków do zaakceptowania bezwarunkowej kapitulacji”. Przyczyną kapitulacji Japonii było załamanie się jej siły militarnej i uznanie, że dalsza walka jest daremna. Jak podsumowuje to “The United States Strategic Bombing Survey”: “Japonia poddałaby się także i wtedy, gdyby bomby atomowe nie zostały zrzucone i Sowieci nie przystąpili do wojny, a nawet gdyby nie rozważano i nie planowano operacji desantowych”.

Najbardziej chyba bulwersująca teoria jaka pojawiła się w latach powojennych mówi, że zrzucenie bomb atomowych na miasta japońskie nie było posunięciem militarnym, lecz dyplomatycznym, a właściwym celem była nie Japonia, lecz Rosja. Wysunęli ją Norman Cousins i Thomas K.Finletter w artykule opublikowanym na łamach „The Sunday Review of Literature” z 16 czerwca 1946 roku. Potwierdził ją brytyjski fizyk atomowy P.M.S. Blackett. Wybitny amerykański publicysta i przemysłowiec, nieżyjący już, Robert R. Young w artykule zamieszczonym w „The Sunday Review of Literature” z 8 marca 1947 roku również przychylił się do tej hipotezy. Wielu ludzi uznało ją za nazbyt fantastyczną. Jednak prof. Richard N. Current zwrócił uwagę na to, że sam sekretarz wojny Stimson w swoich pamiętnikach daje do zrozumienia, że to Rosja, a nie Japonia, była rzeczywistym celem zrzucenia bomb na Hiroszimę i Nagasaki. Bomba , pisze Stimson w pamiętnikach „miała być dla demokratycznej dyplomacji tak bardzo potrzebnym jej «wyrównywaczem» powojennej potęgi komunistycznego kolosa”. Badania historyczne prowadzone po ukazaniu się pamiętników Stimsona potwierdzają tę interpretację. Tak widział to także Stalin. Wielu historyków datuje początek zimnej wojny na moment, w którym, krótko po konferencji w Poczdamie, otrzymał on informację o zrzuceniu bomb atomowych.

Jeśli ta interpretacja przyczyn leżących u podstaw ataku atomowego jest słuszna, to dziesiątki tysięcy Japończyków, które spłonęły żywcem w Hiroszimie i Nagasaki, złożono w ofierze nie dla szybszego zakończenia wojny lub uratowania innych Japończyków i Amerykanów, ale by wzmocnić pozycję dyplomatyczną USA wobec Rosji. Pomijając już „humanitarność” takiego postępowania, trzeba postawić pytanie , czy było to politycznie dalekowzroczne. Jak ironicznie zauważył prof. Current :

Jeżeli celem było rzeczywiście zaszachowanie Rosjan na Dalekim Wschodzie, to zniszczenie ich historycznego wroga w tym rejonie jawi się z perspektywy czasu jako wielce dziwaczny sposób osiągnięcia tego celu. O wiele bardziej wskazane byłoby szybkie zawarcie pokoju z Japończykami i rezygnacja z ich upokarzania.

Aby podważyć moją argumentację, pan Truman mógłby zacytować wypowiedzi w Jałcie ekspertów z wojsk lądowych i marynarki takich jak gen. Marshall, którzy utrzymywali, że aby rzucić Japończyków na kolana niezbędny jest frontalny atak wojsk lądowych na Japonię, a żeby osiągnąć zwycięstwo należy wciągnąć do wojny Rosję . Jednakże wiemy dzisiaj, że te wypowiedzi nie dowodzą słuszności opinii Trumana, a jedynie tego jak bardzo Marshall i inni mylili się w Jałcie. Co więcej, Roosevelt po przeczytaniu przez wyjazdem do Jałty raportu MacArthura, wiedział, że oni się mylą. Założenie Stimsona i innych dowódców wojskowych latem 1945 roku, ze Japonię można zmusić do poddania się tylko poprzez inwazję wojsk lądowych lub zrzucenie bomb atomowych, mógł pan Truman przetestować rozpoczynając uczciwe negocjacje z Japończykami oparte na warunkach przedstawionych w raporcie MacArthura ze stycznia 1945 roku i następnych – znanych panu Trumanowi –prób podjęcia rokowań czynionych przez Japończyków. „Oferta pokojowa” z Poczdamu z lipca 1945 roku takim testem być nie mogła.

Pan Truman próbuje też bronić swojego czynu wskazując na winę Japończyków: „Konieczność takiej brzemiennej w skutki decyzji [zrzucenie bomby atomowej] nigdy by nie powstała, gdyby Japończycy nie strzelili nam w plecy w grudniu 1941 roku w Pearl Harbor”. Widać z tego, że pan Truman nie wykazuje najmniejszego zainteresowania prawdą historyczną i nie przejmuje się faktami. Istnieje obszerny zespół materiałów i źródeł historycznych dotyczących Pearl Harbor, które najwyraźniej ciągle jeszcze czekają na gruntowną analizę. Jednak już dziś wiemy, że Roosevelt „faulował” Japończyków, ukrywał istotne informacje przed dowództwem marynarki i w końcu świadomie sprowokował Japończyków do rozpoczęcia działań wojennych. Jednak nawet gdyby ktoś zajmował skrajnie wrogie stanowisko wobec Japonii i z całej mocy potępiał atak na Pearl Harbor, zgadzając się z retoryką prezydenta Roosevelta mówiącego o „Dniu Hańby”, ten musi przyznać, że odpowiedź rady miejskiej Hiroszimy na wynurzenia pana Trumana jest miażdżąca:

Jeśli Pańska decyzja [o zrzuceniu bomby] rzeczywiście miałaby pozostawać w jakimś związku z niespodziewanym atakiem Japońskiej Floty Cesarskiej na żołnierzy i urządzenia wojskowe pańskiego kraju [w Pearl Harbor], to dlaczego nie wybrał Pan również militarnego celu w Japonii? Zamiast tego w akcie zemsty dokonał Pan okrutnej rzezi 200 000 bezbronnych cywilów i wciąż próbuje Pan ją usprawiedliwiać.

********

Pierwodruk: Harry Elmer Barnes, Hiroshima: Assault on a Beaten Foe?, “National Review” (10 maja, 1958)

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ