Czy całe społeczeństwo może wpaść w pułapkę umysłu?

0

Mimo spowolnienia gospodarki poparcie społeczne dla prezydenta Rosji Putina i premiera Miedwiediewa bezustannie rośnie. W zeszłym tygodniu ponownie pobiło rekord i osiągnęło najwyższy od czterech lat poziom. Zgodnie z badaniami Centrum im. J. Lewady, w maju decyzje i działania prezydenta Władimira Putina  popierało 83 % ankietowanych Rosjan (na początku marca było ich 72 %). Nazwisko obecnego prezydenta jest najczęściej wymieniane wśród nielicznego grona polityków, którzy cieszą się zaufaniem Rosjan. Na pytanie „komu ufasz”, 54 % respondentów wskazuje na prezydenta Rosji (na początku 2014 roku było to 34%).

Dlaczego poparcie dla władzy rośnie mimo pogarszającej się sytuacji ekonomicznej? Odpowiedzi, zapewne, należy szukać w sferze psychologii, a nie gospodarki. Psychologiczne mechanizmy poparcia dla władzy od dawna interesują naukowców. W latach 50. i 60. zeszłego wieku psycholog Milton Rokeach odkrył dwa podstawowe typy odbioru rzeczywistości, które opisał w książce Otwarty i zamknięty umysł (The open and closed mind, 1960). Rokeach zdefiniował „zamknięty” typ świadomości jako skłonny do dogmatyzmu i pokornego posłuszeństwa autorytetom. Główną cechą dogmatyków okazała się „niemożność oddzielenia treści informacji od jej źródła i jej oceny niezależnie od niego”. Innymi słowy, oceniając i analizując informację, dogmatycy opierają się na autorytetach, których osądy niechętnie poddają w wątpliwość.

W roli autorytetu niekoniecznie musi występować osoba. Może to być wcześniej przyswojona  idea, bądź kierunek myślowy. Kelly Garrett i Brian Wicks w 2013 r. udowodnili, że wrażliwość świadomości zależy od początkowych przekonań danej osoby. Podczas przeprowadzonych przez nich badań uczestnikom przedstawiono nieprawdziwą informacja o tym, kto ma dostęp do ich elektronicznej historii medycznej. Następnie wniesiono korektę do informacji i uczestnikom przedstawiono prawdziwy obraz sytuacji. Poprawioną informację przyjęli jedynie ci uczestnicy eksperymentu, którzy, w związku ze swoimi przekonaniami, bądź poglądami politycznymi, już od samego początku nie byli gotowi, by przyjąć do świadomości informacji kłamliwej. Pozostali uczestnicy nie uwierzyli w skorygowaną informację i podejrzliwie odnieśli się do jej źródła.

Eksperyment świadczy o tym, że nowa informacja przyjmowana jest jedynie wtedy, gdy nie zagraża naszym poglądom politycznym lub całości naszego światopoglądu. To pułapka umysłu: trudno nam zrezygnować z idei (nawet kłamliwych), leżących się u podstaw naszego światopoglądu. Graham Robertson twierdzi, że postrzeganie fałszerstw (wyborczych– przyp. red.) w państwach autorytarnych zależy od stosunku ankietowanych do reżimu. Rosjanie głosujący na opozycyjnych kandydatów, uważali, że poziom nieprawidłowości podczas wyborów parlamentarnych w 2011 r. był wyższy, niż był zdaniem tych, którzy wybrali kandydatów z obozu władzy.

Jednakże w przypadku państw autorytarnych należy, według Robertsona, brać pod uwagę fakt, że prawdziwe informacje o reżimie nie są ogólnie dostępne (największe media kontrolowane są przez władze). Aby do nich dotrzeć, niezbędne są starania i wysiłki.

Obywatele, którzy chętniej szukają informacji dyskredytujących władzę, to ludzie już z góry negatywnie nastawieni wobec reżimu. I odwrotnie, zwolennicy reżimu nie są skłonni do poszukiwań, kompromitujących władzę, informacji. Co więcej, negatywne fakty, docierające do stronników reżimu, zwykle nie są przez nich przyjmowane do wiadomości i nie powodują zmiany poglądów.

Wnioski są więc dosyć pesymistyczne. Po pierwsze, ze względu na specyfikę naszego umysłu, obecność niezależnych mediów sama w sobie nie rozwiązuje problemu. Ludzie lepiej przyjmują te wiadomości, które zgodne są z ich światopoglądem a odfiltrowują wszystkie pozostałe. Po drugie, te i podobne pułapki umysłu powodują coraz większą polaryzację społeczeństwa. Oponentom władzy trudno jest znaleźć wspólny język z jej zwolennikami, ponieważ obie grupy żyją w różnych mentalnych rzeczywistościach.

W mentalne pułapki wpaść mogą nie tylko jednostki i grupy, ale i całe państwa. Jak twierdzi Bryan Caplan (The idea trap: the political economy of growth divergence, 2003), złe idee prowadzą do złej polityki, ale i odwrotnie: niewłaściwa polityka prowadzi do niewłaściwych idei. Po pierwsze, w czasie kryzysu ludzie zamiast przeanalizować popełnione błędy, szukają „chłopca do bicia”. Po drugie, zarówno politykom, jak i narodom jest niezwykle trudno przyznać się do tego , że wybrana na początku droga rozwoju zaprowadziła w ślepą uliczkę, ponieważ taka nagła zmiana kursu podważałaby ich cały system światopogląd – włącza się mechanizm, działający na poziomie indywidualnym. Wygodniej uznać, że przyjęta strategia była niewystarczająco konsekwentnie realizowana, niż przyznać, że była błędna. Kiedy rządy uświadamiają sobie, że wybrany kurs polityczny nie prowadzi do oczekiwanych rezultatów, bardzo często nie odwracają go o 180 stopni, lecz, wręcz przeciwnie, intensyfikują realizację wybranej strategii. Niewłaściwa polityka pogarsza wówczas sytuację ekonomiczną, co prowadzi do jeszcze większej intensyfikacji błędnej polityki itd. W rezultacie kryzys gospodarczy, niewłaściwe idee i błędna polityka jedynie nawzajem się umacniają. Mentalna pułapka wpycha kraj w błędne koło.

Z podobnym błędnym kołem mamy do czynienia we współczesnej Rosji. Specyfika światopoglądu, w tym także wyolbrzymianie zagrożeń ze strony NATO i Zachodu w ogóle, skłoniła rosyjskie władze do podjęcia kontrowersyjnej (dla społeczności międzynarodowej) decyzji o przyłączeniu Krymu. Ta decyzja przyspieszyła odpływ inwestycji z Rosji i przyniosła jeszcze większe napięcie w relacjach z zagranicznym biznesem, co pogorszyło sytuację gospodarczą. Jednak poparcie dla władzy wzrosło, ponieważ Rosjanie są zakładnikami błędnych idei. Ze względu na mentalną pułapkę, w której znajduje się Rosja, niewłaściwa polityka prowadzi kolejnych do błędnych decyzji. W odpowiedzi na pogorszającą się sytuację gospodarczą, aby zmniejszyć zależność Rosji od zagranicznych inwestycji, nie zmieniając przy tym obranego kursu, władze decydują się na rezygnację z importu, czego następstwem mogą być bardziej radykalne posunięcia w duchu izolacjonizmu, co od dawna proponuje doradca prezydenta Siergiej Głaziew. Doświadczenia państw latynoamerykańskich dowodzą, że reakcja tego typu jedynie pogłębia kryzys gospodarczy i prowadzi do serii kolejnych błędnych idei i decyzji.

Za niewłaściwe decyzje i nieumiejętność uczenia się na własnych błędach społeczeństwa płacą bardzo wysoką cenę. Jednak, jak pokazuje doświadczenie, niektóre kraje po staremu gotowe są ją płacić za krótkotrwałą iluzję słuszności obranej drogi.

Maria Sniegowaja

Tekst ukazał się w portalu vedomosti.ru w dn. 02.06.2014

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPerspektywy integracji euroazjatyckiej
Następny artykułFritz i wojna sprawiedliwa
Pracownik naukowy Wyższej Szkoły Gospodarki w Moskwie, doktorantka Uniwersytetu w Columbii, autor szeregu publikacji w gazecie „Wiedomosti” oraz amerykańskiej „The New Republic”. Zajmuje się badaniami nad ewolucją systemów autorytarnych i związku rozwoju gospodarczego państw z procesami demokratyzacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ