Raport o Szekspirze (rozdział VI): „dowody” na autorstwo Willa Szakspera ze Stratfordu

0

Dowody na autorstwo Willa Szakspera ze Stratfordu: pamflet Robeta Greene`a, popiersie nagrobne z inskrypcją w Kościele Św. Trójcy w Stratfordzie, edycja dzieł dramatycznych Szekspira z 1623 roku czyli tzw. Pierwsze folio

Robert Greene i jego słynna „wrona”

Ponieważ, jak pisaliśmy w rozdziale trzecim, nie istnieją żadne dokumenty i świadectwa historyczne, mówiące o Willu Szaksperze ze Stratfordu jako o pisarzu, badacze poszukiwali świadectw, które mówiłyby o tym choćby nie wprost. Za takie świadectwo przyjęto uważać artykuł autorstwa pisarza, dramaturga, krytyka literackiego i pamflecisty Roberta Greene`a (1558-1592) zatytułowany Ćwierćgroszowa szczypta rozumu kupiona za milion skruchy, napisany przezeń na łożu śmierci. Po śmierci Greene`a (roztrwonił on swój talent, stoczył się na społeczne dno i umarł w nędzy) w posiadanie jego papierów – znajdowały się wśród nich notatki do tego artykułu, którego Greene nie zdążył opublikować – wszedł (pośledni) pisarz Henry Chettle, zaczynający właśnie działalność wydawniczą. Na podstawie notatek Chettle zrekonstruował tekst. Nie można być pewnym, czy właściwie je odczytał i czy zrozumiał intencje autora; w każdym razie jest on poniekąd współautorem tekstu i to on nadał mu tytuł. Co do tego, jak duży był wkład Chettle`go, zdania są podzielone.

Chociaż w swoim pamflecie Greene nie wymienia żadnych nazwisk, badacze uważają, że czyni w nim aluzję do Szekspira. Dlatego odwołania do „Wrony” Greene`a – mianowanego przez szekspirologów „pierwszym świadkiem Szekspira” – nie może zabraknąć nawet w najkrótszym szkicu biograficznym; doszło do tego, że czytająca publiczność błędnie sądzi, iż cały tekst odnosi się do Szekspira i że głównym celem traktatu było „ośmieszenie młodego dramatopisarza”, podczas gdy w rzeczywistości chodzi raptem o kilka niejasnych linijek, w których nazwisko Szekspira w ogóle nie występuje.

Temu epizodowi przypisuje się tak ogromne znaczenie dlatego, że nic innego biografowie Szekspira nie mają do dyspozycji. Tekst Greene`a to ich „święty Graal”, największa armata w ich filologicznym arsenale, kamień węgielny każdej biografii Szekspira. Uważany jest za niepodważalny dowód na to, iż Szekspir (Will Szaksper ze Stratfordu) na początku lat 90. mieszkał w Londynie, był aktorem i odnoszącym pierwsze sukcesy dramatopisarzem. To właśnie jego sukcesy w Londynie miały wzbudzić zawiść Greene`a, który w pamflecie wylał nań swoją żółć. Oto, twierdzą tryumfalnie biografowie, mamy drukowane świadectwo zaistnienia aktora i dramaturga w londyńskim życiu teatralnym. Od Greene`a dowiadujemy się – uważają badacze – że został aktorem, zaczął pisać białym wierszem i znał teatralny Londyn. Przez 25 lat w życiu Willa Szakspera działo się niewiele, a teraz wreszcie zaczęło się dziać coś ważnego.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej tekstowi Greene`a, a dokładniej jego fragmentowi mającemu formę listu-ostrzeżenia skierowanego do, nie wymienionych z nazwiska, trzech kolegów dramaturgów; Greene – sam znany w londyńskich sferach kulturalnych pisarz – apeluje do nich, aby strzegli się pozbawionych skrupułów aktorów, którzy dla tekstów wypowiadanych na scenie zdani są wprawdzie na dramaturgów, ale potem ich słowa fałszują. Z charakterystyk trzech dramatopisarzy wynika, że mogli to być Christopher Marlowe, Thomas Nashe oraz George Peele.

W swojej diatrybie przeciwko aktorom Greene tak zwracał się do kolegów po piórze:

Tak, nie ufajcie im, bo jest między nimi rozpanoszona wrona, strojna w nasze piórka, która z tygrysim sercem, ukrytym pod skórą aktora, wyobraża sobie, że równie dobrze jak najlepszy spośród was potrafi wypełnić biały wiersz bombastem, a jako prawdziwy Jaś Totumfacki w swym własnym wysokim mniemaniu o sobie uważa, iż jest jedynym Trzęsi-sceną (Shake-scene) w kraju”. (przeł. S. Helsztyński).

Nie wiadomo, jakie ów aktor nazywany „rozpanoszoną wroną” – roszczący sobie, wedle domysłu interpretatorów, prawo do bycia dramatopisarzem – może stanowić zagrożenie dla uznanych londyńskich dramatopisarzy. Nie wiadomo, dlaczego Greene ostrzega przed kimś, kto jeszcze niczego nie opublikował pod własnym nazwiskiem, ale już czuje się kimś, kogo podziwiać powinien cały kraj, i z jakiego powodu sam Greene miałby obdarzać go tak negatywnymi uczuciami. Interpretacja, że w przypadku owego Jasia Totumfackiego chodzi o Szekspira opiera się na dwóch elementach: „Trzęsi-scena” jako aluzja do „Trzęsi-włócznia” (nazwisko „Shake-speare” raz drukowano z dywizem, raz nie) oraz określenie „tygrysie serce, ukryte pod skórą aktora” odczytywane jako parafraza słów „tygrysie serce ukryte pod kobiecą skórą”, padających w Królu Henryku VI, cz. III (akt I, scena 4). Owo „tygrysie serce” poprzez aluzję do dramatu miałoby wskazywać na jego autora. Połączenie obu aluzji pozwoliło wyczytać z tekstu Greene`a aktora i dramatopisarza „Shake-speare`a”.

Jednakże sprawa wcale nie jest oczywista, a interpretacja aluzji wydaje się nieco naciągana. Określenie „Trzęsi-scena” jest wieloznaczne i wcale nie musi oznaczać dramatopisarza „Shake-speare`a”. Ponadto aluzja byłaby bardzo odległa i mało czytelna, ponieważ nazwisko „Shake-speare” pojawia się w literaturze dopiero rok później i to nie w związku z dramatem, ale z poematem Wenus i Adonis. Do momentu napisania pamfletu przez Greene`a w 1592 roku żadna sztuka nie była grana pod nazwiskiem „Shakespeare”. Do 1593 roku nazwisko Szekspir nie pojawiło się na żadnym opublikowanym utworze. Jego dramaty publikowane od 1594 do 1597 roku ukazywały się anonimowo. Po raz pierwszy dramat (Stracone zachody miłości) pod nazwiskiem Szekspira ukazuje się drukiem w 1598 roku, a więc sześć lat po powstaniu pamfletu.

Ani w 1592 roku, ani w latach poprzednich nazwisko Szekspira nie pojawia się też na żadnych listach aktorów; także w latach późniejszych nikt nie odnotował jego aktorskich talentów ani znaczących ról w jego wykonaniu. Nie ma z tamtego czasu żadnej wzmianki o aktorze nazwiskiem „Shakespeare”, a co dopiero o aktorze nazwiskiem „Shake-speare”, który by „trząsł sceną” i do tego – z niewiadomych powodów – myślał o sobie, że jest najlepszym aktorem w całej Anglii.

W gruncie rzeczy więc, jeśli chodzi o „Trzesi-scenę”, tekst Greene`a nie ma specjalnie wysokiej wartości informacyjnej. Zawarte w nim niejasne aluzje trudno odnieść do jakiejś konkretnej osoby, a już na pewno nie do Willa Szakspera ze Stratfordu, człowieka z odległej mieściny w Warwickshire, zupełnie nierozpoznawalnego wówczas przez czytającą i odwiedzającą teatry publiczność londyńską. Nie wiadomo, więc dlaczego Greene miałby nieznanego autora i aktora ukrywać akurat pod aluzyjnym określeniem „Trzęsi-secena” mającym odsyłać do „Trzęsi-włócznia”, co dla czytelników byłoby kompletnie niezrozumiałe.

Jeśli zaś chodzi o aluzję do „tygrysiego serca ukrytego pod kobiecą skórą”, to także i w tym przypadku skojarzenie tej frazy z Szekspirem byłoby dość trudne, ponieważ nie był on publicznie znany jako autor sztuki Król Henryk VI, cz. III, która dopiero trzy lata później ukazała się w druku, ale bez nazwiska autora na stronie tytułowej. Dopiero w Pierwszym Folio, czyli wiele lat później powiązane zostało nazwisko „Shakespeare” ze sztuką Henryk VI, część III. Ponadto sformułowanie „tygrysie serce” lub podobne np. „wilcze serce” występowało w różnych tekstach, zanim na scenie zagrano Króla Henryka VI, cz. III. Przy czym „tygrysie serce” – w przeciwieństwie do „lwiego serca”, charakteryzującego człowieka odważnego i szlachetnego – oznaczało kogoś bez serca, bezwzględnego, okrutnego. Można zatem zasadnie założyć, że Greene`owi nie chodziło o aluzję do sztuki napisanej rzekomo przez aktora-dramaturga (Willa Szakspera), czyli nie o wskazówkę mającą – poprzez odesłanie do sztuki jego autorstwa – pomóc zidentyfikować osobę atakowaną w pamflecie, ale o jej moralno-psychologiczną charakterystykę jako człowieka bezwzględnego i pozbawionego skrupułów. W sumie obie aluzje zawieszone są w próżni i ich odniesienie do Szekspira jest robione na siłę. Nie wiadomo, na jakiej zasadzie czytelnik tekstu Greene`a miałby to wszystko skojarzyć (badacze skojarzyli to dopiero w 200 lat później).

Są szekspirolodzy, którzy nie poprzestają na wykorzystaniu niejasnych aluzji Greene`a jako ważnych elementów biografii Szekspira, ale odwołują się dodatkowo do tekstu Henry`ego Chettle zatytułowanego Kind-Heart’s Dream, który ten opublikował krótko po wydaniu pamfletu. W przedmowie wyraża Chettle – nie wymieniając żadnych nazwisk – swego rodzaju ubolewanie w związku z tym, że jeden (lub dwóch) z kolegów po piórze poczuł się urażony zawartymi w piśmie Greene`a opisami jego osoby. W standardowej wersji wygląda to tak, że Chettle przeprosił Szekspira, odnotowując, iż „wiele osób znaczących poświadcza o zacności jego życia i cenią zarówno jego prawość, jak wdzięk dowcipu, który dzieła jego znamionuje, kunszt mistrzowskich zdolności dowodzące” (Leslie Danton-Downer, Alan Riding). Najpierw identyfikuje się trzech dramatopisarzy (Marlowe, Nashe, Peele), do których kierował swoje ostrzeżenie Greene, ale urażeni poczuli się, dajmy na to, Marlowe i… Szekspir. Dokonuje się zdumiewająca transformacja „Trzęsi-sceny” z obiektu ataku w liście Greene`a w jednego z jego adresatów! Greene miał pisać do trzech kolegów po piórze ostrzegając ich przed aktorem, który chce być jak oni dramatopisarzem, a następnie okazuje się, że – jak ma wynikać z tekstu Chettle`go – to Szekspir jest jednym z ostrzeganych dramatopisarzy! Jednak Chettle w swoich przeprosinach nic nie pisze o aktorze-dramatopisarzu („wronie” Greene`a), o tym że poczuł się urażony; byłoby to zresztą całkowicie nielogiczne, bo przecież to właśnie ów aktor strojący się w piórka dramatopisarza został obrzucony inwektywami i całkowicie rozmyślnie obrażony przez Greene`a, więc nie mógł „poczuć się urażony”. Chettle pisze wyraźnie, że to jeden z dramatopisarzy, do których zwracał się Greene, poczuł się urażony pewnymi sformułowaniami; urażony, ponieważ nie było to intencją Greene`a, który ostrzegał wszak życzliwie swoich kolegów po piórze. Chettle usprawiedliwia się, ale przed jednym z dramaturgów, do których pamflet był skierowany, a nie przed aktorem-dramatopisarzem, atakowanym przez Greene`a; w pamflecie ostrzegał on wszak trzech kolegów dramatopisarzy właśnie przed takimi uzurpatorskimi aktorami. Zabieg niektórych biografów szekspirowskich polegający na cudownym utożsamieniu Szekspira („rozpanoszona wrona, strojna w nasze piórka”) z dramatopisarzem ostrzeganym przez Greene`a prowadzi do absurdu: wynikałoby z tego, że Greene ostrzegał Szekspira-dramatopisarza przed Szekspirem-aktorem! Czyli ostrzegał Szekspira przed nim samym! Jest to oczywista niedorzeczność, z czego część szekspirologów zdaje sobie sprawę.

Powróćmy zatem do tekstu Greene`a i zastanówmy się, czy nie ma jakiejś bardziej prawdopodobnej jego interpretacji niż ta przyjmowana powszechnie przez szekspirologów. Uważna lektura przekonuje, iż zasadniczym celem ataku Greene`a są aktorzy, te „kukły, które wygłaszają nasze słowa, błazny ubrane w nasze barwy”. Przeciwstawia im prawdziwych twórców, czyli dramatopisarzy. „Trzęsi-scena”, „wrona strojna w nasze piórka” to aktor, jedynie strojący się w piórka dramatopisarza. W czyjeś piórka stroi się ktoś, kto nie jest naprawdę tym, w czyje piórka się stroi. Można zasadnie przypuszczać, że Greene atakuje aktora, który – w przeciwieństwie do samego Greene`a i jego trzech kolegów po piórze – nie jest naprawdę dramatopisarzem, lecz jedynie uzurpuje sobie bycie nim; „wyobraża sobie, że równie dobrze jak najlepszy spośród was potrafi wypełnić biały wiersz bombastem”; jest więc literackim parweniuszem – „upastart” jak go nazywa w swoim pamflecie Greene.

„Trzęsi-scena” nie jest aktorem próbującym sił jako dramatopisarz, lecz aktorem, którego „dramatopisanie” polega na tym, że do oryginalnego tekstu roli wstawia własne kwestie, „wypełnia biały wiersz bombastem”, dodaje i „dopisuje” od siebie nieudolne wstawki, oczywiście w najgorszym stylu, niszcząc w ten sposób oryginalne dzieło dramaturga. Greene pisze więc o tych aktorach, którzy nie trzymają się rady Hamleta: „Niechaj ci, którzy grają u was błaznów, mówią jedynie to, co dla nich napisano”.

Wolno przeto domniemywać, że pod określeniem „Trzęsi-scena” kryje się jakiś znany aktor teatru elżbietańskiego, uzupełniający na scenie własnymi słowami tekst dramatu. Jay Hoster w książce Tiger`s Heart (1993) oraz A. D. Wright w książce Christopher Marlowe and Edward Alleyn (1993), dowodzą przekonywująco, że greene`owska „rozpanoszona wrona” to wielka gwiazda teatru elżbietańskiego Edward Alleyn, aktor o wyjątkowo postawnej posturze i mocnym głosie (passusy odnoszące się do Alleyn`a znajdują się także w innych fragmentach pamfletu Greene`a). Wyjaśnić tu należy, że zwrot „shake a scene” lub „Shake-scene” może oznaczać po prostu, że aktor dobrze zagrał partię, wywołując gorący aplauz widowni, albo też, że grał z przesadą, z nadmierną emfazą, szarżował. Alleyn znany był z patetycznego wygłaszania kwestii; grzmiał, aż „scena się trzęsła”. To on jest dosłownie „Trzęsi-sceną” – pewnego razu scena naprawdę się pod nim załamała. Grał także w Królu Henryku VI, cz. III. Wstawki swojego autorstwa dopisał nie tylko do jednej ze sztuk Marlowe`a, ale także do sztuki Greene`a Orlando Furioso – w sumie 540 linijek. Łatwo się domyślić, jakie uczucia żywił do niego Greene, nazywający go także „Jasiem Totumfackim”, czyli tutaj: „człowiekiem od wszystkiego” (Jack of all trades). Określenie to bardzo dobrze doń pasuje, gdyż był rzeczywiście „człowiekiem od wszystkiego”: aktor, właściciel kilku teatrów, aren do walk niedźwiedzi i domów publicznych, prowadzący rozliczne finansowe interesy, skupujący i handlujący rękopisami i (…)

KLIKNIJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ

Tomasz Gabiś

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOd walk na Majdanie do wojny w rodzinie
Następny artykułZmierzch islamu?
Tomasz Gabiś był w latach 1982-1989 publicystą i współpracownikiem podziemnych czasopism wrocławskich „Region”, „Konkret”, „Nowa Republika”, „Ogniwo”, „Replika”, „Herold Wolnej Przedsiębiorczości”. W 1986 r. należał do założycieli ukazującego się poza cenzurą pisma konserwatystów i liberałów „Stańczyk”. W latach 1986-1989 roku był publicystą i redaktorem naczelnym „Kolibra” – autonomicznej, wrocławskiej części „Stańczyka”. W latach 1990-2004 był redaktorem naczelnym „Stańczyka”. Autor książki Gry imperialne (Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008) Przetłumaczył z języka niemieckiego następujące książki: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Przeciwko duchowi czasu, Wektory, Wrocław 2008, Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, Wektory, Wrocław 2009, Roland Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009. Gerhard Besier, Stolica Apostolska i Niemcy Hitlera, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Jürgen Roth, Europa mafii, Wektory, Wrocław 2010. Bruno Bandulet, Ostatnie lata euro, Wektory, Wrocław 2011. Philipp Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012. Reinhard Lindner, Menedżer Samuraj. Intuicja jako klucz do sukcesu, Kurhaus Publishing, Warszawa 2015. Jana Fuchs, Miejsce po Wielkiej Synagodze. Przekształcenia placu Bankowego po 1943 roku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016. Maren Röger, Ucieczka, wypędzenie i przesiedlenie. Medialne wspomnienia i debaty w Niemczech i w Polsce po 1989 roku, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy`ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016. Pełny życiorys tutaj: http://www.tomaszgabis.pl/zyciorys/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ