„Europa bez Wschodu i Zachodu”. Rozmowa z rosyjskim myślicielem, Wadimem Sztiepą

0

Rozmowa z Wadimem Sztiepą, redaktorem naczelnym czasopisma „Inacze”, akademikiem Arktycznej Akademii Nauk w Sankt Petersburgu, członkiem Międzynarodowej Społeczności Filozofów (ISFP). Do zainteresowań badawczych Wadima Sztiepa zaliczają się takie zagadnienia jak Globalna Północ, realna utopia, postpolityka, regionalizm, regionalny branding, nowa antyczność i inne.

Rozmawia Aleksandra Kowalczuk

Panie Wadimie, jest Pan różnie przedstawiany w środkach masowego przekazu: jako „regionalista”, „kultorolog”, „filozof to, dziennikarz czy może polityk?” („Westnik Karelii”), „inaczej myślący”[1] , „rewolucjonista- geopolityk” , a nawet „nacjonalista- oranżysta”[2] . Które z określeń najbardziej się Panu podoba, a które najlepiej Pana charakteryzuje?

Wie Pani, ja już przywykłem do tego, że każdy określa mnie w zależności od własnych przekonań i ulubionych stereotypów. Sam nie staram się o autodefinicje, które wtłaczają jedynie w sztywne ramy. Interesuje mnie zarówno polityka, jak filozofia i kultura, a najbardziej ich związki i wzajemne przenikanie się. Uważam, że to normalne dla współczesnego człowieka, żyjącego w wielowymiarowym środowisku informacyjnym. Nienormalnym jest ograniczanie swojego myślenia do jakiegoś wąskiego dyskursu, bądź „jedynie słusznej” ideologii.

W 2004 r. na łamach polskiego czasopisma „Stańczyk” Piotr Kosmala przedstawił Pańską futurystyczną koncepcję „Nowej Europy od Mińska po Alaskę”, według której Rosja, a dokładnie jej syberyjska cześć, wraz z jej zasobami naturalnymi i ludzkim potencjałem, stanie się przyszłością Europy i nowym cywilizacyjnym centrum. Dojdzie do tego w wyniku wyczerpania się trzech cywilizacji Starego Kontynentu (antycznej, bizantyjskiej i zachodnioeuropejskiej) oraz kataklizmów, które pojawią się w przyszłości i zniszczą większą część powierzchni ziemi. W ramach ten koncepcji zakładał Pan, że jeśli Rosjanie wykorzystają swój potencjał na 100%, to możliwym stanie się oswojenie i rozwój Syberii. W tym celu potrzebny jest „rozwój duchowy i społeczno-gospodarczy, sprzyjający wzrostowi potencjału każdego człowieka z osobna, a także możliwościom jego wykorzystania przez społeczeństwo”. Co mogłoby stać się impulsem dla takiego rozwoju: proces izolacji Rosji od Europy, który aktualnie następuje oraz konieczność „skoncentrowania się na sobie”, czy odwrotnie – zbliżenie ze Starą Europą, która w rezultacie wyczerpania własnych zasobów będzie zmuszona sięgać po rosyjskie – nie tylko w zakresie surowców, ale także kultury i duchowości? W jakim stopniu ta koncepcja jest wciąż aktualna i jak dzisiaj Pan ją postrzega?

Koncepcja „Nowej Europy” to stary projekt, nad którym pracowaliśmy wspólnie z filozofem Sergiejem Korniewem pod koniec lat 90. XX w. i zapewne nieco wyprzedziliśmy swoje czasy. Proponowaliśmy w nim, by zwrócić większą uwagę na „zapomniane” przestrzenie północnej części Oceanu Spokojnego. Za główny projekt XXI wieku uznaliśmy budowę mostu między Czukotką i Alaską. Kiedy taki most powstanie, w świadomości człowieka znikną przestarzałe pojęcia „Wschodu” i „Zachodu”, a świat stanie się realnie globalny. Jednak historia niestety nie tylko posuwa się naprzód, ale czasem cofa się. Symbolem tego opóźnienia w Rosji stała się epoka putinowska, w której zamiast urzeczywistniać futurystyczne projekty zaczęto restaurować stare imperium. Projekt „Nowej Europy” to wola rozwoju i odkryć, to co zawsze było bliskie Europejczykom. Myślę, że w niedalekiej przyszłości putinowska restauracja przegra i rosyjskie imperium ostatecznie się rozsypie. Wówczas Europejczykom przyjdzie integrować porosyjskie regiony i razem zbudujemy transkontynentalny most do Ameryki.

„Porosyjskie” regiony? Jak Pan to rozumie?

Chyba nie dziwi Panią termin „poradzieckie”? Uważam, że jeśli Rosja nie stanie się prawdziwą federacją, to na pewno się rozpadnie, a wówczas pojęcie „regiony porosyjskie” stanie się tak samo powszechne jak „poradzieckie”.

Czy mówiąc o połączeniu „Wschodu” i „Zachodu”, odnosi się Pan do idei Globalnej Północy? Co pozytywnego niesie dla Rosjan ta koncepcja?

Globalna Północ to społeczność rozwiniętych państw. I warto dodać, że Polska do niej bezwarunkowo należy. Jednak by znaleźć się w tym kręgu, potrzebna jest rozwinięta, nowoczesna mentalność. A wielu Rosjanom niestety jej brakuje.

Zgodnie z Pańską koncepcją stolicą Nowej Europy zostanie Kiteż, „rosyjska Atlantyda –  symbol wielu kultur Rosji, których potencjał stanie się fundamentem nowej cywilizacji. Według jakiego modelu te kultury i narody będą zgodnie żyć razem? Czy on już istnieje, czy to będzie zupełnie nowy model?

Kiteż to symbol nowego miasta, które zapowie pojawienie się nowej cywilizacji. W swoim czasie czymś takim był St. Petersburg. Ale według mnie Kiteż powinien rozpościerać się na nieoswojonych obszarach, bliżej Oceanu Spokojnego. Pomoże w tym globalne ocieplenie – wielu uczonych twierdzi, że pod koniec XXI wieku na Syberii klimat stanie się cieplejszy. Jednocześnie Kiteż naprawdę powinien stać się symbolem organicznego połączenia się wielu europejskich i rosyjskich kultur. I tutaj lepszego modelu od federalizmu nie wymyślono. Tylko to powinien być prawdziwy federalizm: z pełnym samorządem regionów pozostających ze sobą we wzajemnych stosunkach; a nie ta imperialna parodia, która panuje obecnie w Rosji.

W swoich pracach pisze Pan o tym, że Rosjanie są bardzo różni w zależności od regionu Rosji, z którego pochodzą. Dotyczy to nie tylko mentalności, a również aspektów językowych i historycznych. Podkreśla Pan konieczność wypracowania ich regionalnych „brandów” i rozwój relacji międzyregionalnych. Jednocześnie nie jest Pan zwolennikiem rozpadu państwa, lecz opowiada się za utrzymaniem federalnych relacji między centrum i regionami, które są niemożliwe w warunkach tzw. władzy wertykalnej. W obecnej, trudnej sytuacji wewnętrznej, co tak różnych Rosjan może zbliżać i łączyć w ramach wspólnego państwa (jeśli pominiemy perspektywę imperialną)?

Powtórzę, że federalizm uważam za najlepszy ustrój państwowy dla Rosji. Powinniśmy się uczyć rozwiniętego federalizmu od Stanów Zjednoczonych i Republiki Federalnej Niemiec, gdzie regiony cieszą się dużym zakresem samorządności, a przy tym nie chcą oddzielić się od tych państw. Rosjan w różnych regionach łączy wiele rodzimych więzi, których nikt nie chce utracić. Jednak jeśli Rosja nie będzie dążyć do federalizmu, ale umacniać się w niej będzie imperialna centralizacja, reakcja ze strony regionów może rzeczywiście doprowadzić do rozpadu państwa.

W swoich książkach i artykułach używa Pan terminów, które w krajach Unii Europejskiej mają pozytywną konotację: regionalizm, współpraca regionów, subsydiarność, samorządność. Jednak mówienie o nich w rosyjskim kontekście przyjmowane jest przez zwolenników „władzy silnej ręki” septycznie, wręcz  wrogo, czasem nawet zrównuje się takie poglądy z separatyzmem. Nie ulega Pan pokusie, by powtórzyć często powtarzane uproszczenie, że Rosja nie jest jeszcze gotowa na system z szerokim zakresem samorządności regionów; że ze względu na specyfikę mentalności narodowej realizacja powyższych postulatów jest niemożliwa na rosyjskim podłożu? Jakie grupy W Rosji zainteresowane są wzmocnieniem pozycji regionów i pogłębianiem stosunków między nimi?

Oczywiście, dzisiaj w warunkach silnej imperialnej propagandy, idee regionalizmu i federalizmu przyjmowane są w Rosji wrogo. Jednak wystarczy tę propagandę wyłączyć, by w ciągu roku zmienić świadomość ludzi. Proszę wspomnieć historię Trzeciej Rzeszy. Wydawałoby się Niemcy – naród kulturalny, lecz i oni poddali się goebbelsowskiej propagandzie! Dlatego też nie chodzi tutaj o „specyfikę mentalności narodowej”, ale o warunki historyczne. Po wojnie Niemcy zachodnie stały się normalną demokratyczną federacją i wspominają faszyzm jak straszny sen. Myślę, że i Rosja po Putinie będzie wspominać ten okres także jak nocny koszmar. Poza tym przypomnę, że w rosyjskiej historii mamy przykład szerokiej demokratycznej samorządności – to Republika Nowogrodzka. Dzisiaj to doświadczenie wymaga przemyślenia i zmodernizowania. A kto dziś w Rosji jest zainteresowany w rozwoju regionów? Sami mieszkańcy! Przeciwieństwem jest biurokratyczna warstwa gubernatorów wraz z otoczenie,m którzy nie są wybierani przez naród lecz naznaczani przez Kreml. Oni są zainteresowani w tym, by w regionach nie było żadnej demokracji, by pozostały one surowcowymi koloniami dla imperium. Ale sądzę, że ten model władzy wertykalnej wkrótce upadnie.

A propos, w Republice Nowogrodzkiej zbierał się wiec miejski, który uchwalał prawo, decydował o wojnie i pokoju. I to było jeszcze Średniowiecze! Może po prostu nie czas na demokratyczne hasła w Rosji. Czy jest teraz dla nich jakaś ideowa alternatywa wśród Rosjan?

Alternatywa jest jedna – to wybieralność władzy i możliwość jej zmiany. Jeśli tego nie będzie, Rosja przemieni się w „remake” starego imperium.

W rosyjskiej filozofii, filozofii politycznej, geopolityce pojawiają się ciekawe, z punktu widzenia cudzoziemca, koncepcje i idee: „rosyjski kosmizm”, koncepcja „Rosji- wyspy”, czy „innej drogi dla Rosji”. Czy to także przejaw wielokrotnie rozpatrywanego w Pańskich imperialnego nacjonalizmu?

Zapomniała Pani jeszcze o koncepcji „rosyjskiego świata” (russkij mir). Jak mniemam, imperium stara się wykorzystywać te filozoficzne doktryny, posługiwać się nimi dla własnych celów. W rezultacie wychodzą z tego krwawe parodie – jak na przykład w przypadku wojny w Ukrainie. Zaczęto ją jakoby w celu federalizacji Ukrainy, przy czym o federalizmie w samej Rosji się nie mówi. To jawne podwójne standardy, ale myślę, że długo się nie utrzymają…

W książce „Inwersja” (1998 r.), komentując koncepcję „innej drogi dla Rosji”, pisał Pan, że „inna droga dla Rosji to droga nawet po stronie niebytu, to moralne wyczerpanie i przezwyciężenie siebie, za granicą których rosyjska tradycja objawia się w swojej metafizycznej absolutnej istocie, przewyższającej każdą rzeczywistość”. Czy oznacza to, że Pana zdaniem nie ma alternatywnej drogi rozwoju dla Rosji, czy może ona stanie się nowym początkiem Rosji?

Ta książka poświęcona jest metafizycznym problemom i nie przenosiłbym poruszanych tam idei bezpośrednio na bieżącą politykę. To może spowodować wypaczenie filozoficznych idei. Poza tym, jak wielu intelektualistów, przeszedłem ideową ewolucję, i sam nie w pełni podzielam niektóre założenia przedstawione w tej książce. Nie jestem dogmatykiem, który uporczywie broni jakichś „raz na zawsze danych” prawd.

A jak przebiegała Pana ewolucja ideowa?

Na przykład wcześniej, w młodości, pod wpływem rosyjskich filozofów (Leontiew, Rozanow i inni) uważałem się za zwolennika imperium,  potem zasadniczo zmieniłem swoje spojrzenie. Po prostu zawsze byłem nonkonformistą. Kiedy w latach 90. XX w. opowiadanie się „za imperium” było niemodne, ja byłem po jego stronie. A kiedy dzisiaj imperium stało się modne, a wielu byłych komunistów i liberałów stało się jego zwolennikami – jestem przeciwko imperium. Jestem przeciwny imperium w ogóle! Ktoś powiedział słusznie zauważył, że „imperium Dobra nie ma”. Każde imperium to „Imperium Zła”.

Wracając do Pana koncepcji „Nowej Europy”. Pana założenia częściowo przypominają elementy geopolitycznej koncepcji Wadima Cymburskiego „Wyspa Rosja”, która wyklucza przynależność Rosji do Europy, a jednocześnie nie wpisuje jej w ideę eurazjatyzmu, podkreślając specyfikę Rosji, wynikającą z jej wielokulturowości. Cymburski jest bardziej skoncentrowany na historycznym podłożu koncepcji, Pana koncepcja jest skierowana w przyszłość. A czego dotyczą pozostałe różnice?

Koncepcja Cymburskiego jest ciekawa, ale nie wychodzi poza ideę imperium. Zarówno on sam, jak i jego kontynuatorzy widzą ową „wyspę-Rosję” jak pewnego rodzaju „metropolię”, okrążona przez „limotrofy”. Moim zdaniem to przestarzałe podejście. Współczesny świat będzie raczej ewoluować w kierunku regionalizmu, czyli samorządnych lecz powiązanych ze sobą regionów. I nie jest ważne do jakich byłych imperiów wcześniej te regiony należały.

I na koniec. Zawsze zastanawiał mnie problem, jak inteligencję rosyjską postrzegała reszta społeczeństwa rosyjskiego. Filozof Piotr Tkaczow zauważał głęboką przepaść pomiędzy „inteligencją, społeczeństwem i państwem”, która odróżnia Rosję od krajów zachodnich. Berdjajew pisał, że rosyjska inteligencja zawsze znajdowała się w tragicznym położeniu –  między ludem a imperium. Lud dla inteligencji była jak żywioł, tajemna siła. Dzisiaj inteligencja postrzegana jest w społeczeństwie negatywnie jako ta grupa, która niczym pożytecznym się nie zajmuje, natomiast przez władzę traktowana jest jako szkodliwy krytykant. Dlaczego, Pana zdaniem, tak się dzieje?

To wpływ tej samej imperialnej propagandy, o której wcześniej mówiłem. Dla władzy imperialnej charakterystycznym jest idealizowanie „prostego ludu”, który jakoby modli się do „Ojca-Cara” i akceptuje wielkomocarstwową politykę. Ale tak naprawdę to wymyślony obraz. Władza po prostu sama uwierzyła we własną propagandę. W rzeczywistości wielu obywateli Rosji wypowiada dosyć krytyczne sądy na temat dzisiejszej polityki państwowej. Ponadto w naszej postmodernistycznej epoce nie ma już podziału na „lud” i „inteligencję”. Pracujemy w tych samych biurach, jeździmy tym samym transportem miejskim, chodzimy do tych samych supermarketów. Oczywiście krytyczne myślący ludzie są przez władzę oceniani negatywnie, ale myślę, że kiedy do Rosji wróci prawdziwa wolność słowa, to wiele rzeczy ulegnie głębokiej zmianie.

Marzec 2015

[1] Ros. inakowiec (przyp. red.)
[2] Oranżysta- nawiązanie do pomarańczowej rewolucji w Ukrainie w 2014 r. (przyp. red.)

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzym jest Unia Europejska? Analiza propozycji Jadwigi Staniszkis
Następny artykułNie ma wolności bez gotówki
Autorka jest absolwentką stosunków międzynarodowych oraz studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Obroniła doktorat z politologii w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Uczestniczyła w szeregu konferencji naukowych organizowanych w Rosji, Ukrainie i w Polsce oraz projektach przygotowanych przez rosyjski ośrodek analityczny „PIR-Center” oraz Centrum Studiów Regionalnych i Międzynarodowych „CIRP” z Sankt Petersburga. W przeszłości odbyła praktyki i staże w Państwowym Uniwersytecie im. Iwane Dżawachaszwili w Tbilisi, Fundacji im. Stefana Batorego, Wydziale Prasowym Ambasady RP w Kijowie oraz Polskiej Akcji Humanitarnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ