Dwie Jadwigi Staniszkis, czyli fiasko procesualnej teorii władzy

0

– Władza odpodmiotowiona
– Sposoby i warunki istnienia władzy
– Inwentaryzacja i kryzys władzy
– Fantomizacja myślenia
– Rozum w niewoli sieci
– Nieludzki świat władzy sieci
– Proceduralna deformacja świata
– Pozór i prawomocność władzy
– Idea reprezentacji, czyli dygresja o błędnym użyciu nominalizmu
– Nadzieja i iluzja postpolityczności 

Właściwiej byłoby powiedzieć, że polityka w dalszym ciągu pozostaje
 naszym przeznaczeniem, lecz oto na naszych oczach gospodarka staje
 się polityką, a tym samym naszym przeznaczeniem
Carl Schmitt

W najnowszej książce, „Zawładnąć! – zarys procesualnej teorii władzy”, kolejnej (po „Władzy globalizacji”, „O władzy i bezsilności” i „Antropologii władzy”) próbie rewizji utrwalonych wyobrażeń na temat władzy w sytuacji planetarnej dysocjacji państwa i polityki, prof. Jadwiga Staniszkis snuje refleksję na temat sposobów i warunków decydujących o tym, że „coś” jest („staje się”) władzą w procesie „zawładnięcia i konsolidacji”. Pyta o to, gdzie znajduje się dzisiaj spinozjański conatus – poruszyciel świata, który znamy. Pyta, jak i dzięki czemu możliwa jest, warunkująca realizację założonych celów i ustanawianie reguł porządku, władcza sterowność: „robienie różnicy” w życiu państw, społeczeństw i jednostek.

Władza odpodmiotowiona

Na podkreślenie zasługuje, rosnąca z roku na rok, z książki na książkę, kategoryczność, z jaką uznana autorka odmawia intelektualnej prawomocności podmiotowym i hierarchicznym, „obowiązującym do niedawna” – jak notuje – ontologiom władzy, w myśl których władza to hierarchiczny typ uprawnień i sankcji, zdolność narzucania i egzekwowania nakazów, modyfikowania zachowań ludzi, niezależnie od ich woli i interesów. Nie dowiaduję się, co prawda, z lektury „Zawładnąć!”, na podstawie jakich przesądzeń te „intuicyjne” i „zdroworozsądkowe” koncepcje władzy zostały uznane za nieobowiązujące, lecz domyślam się, że zdecydowała o tym sama Jadwiga Staniszkis. Według pani profesor, „władzy globalizacji”, która staje się coraz bardziej niewidzialnym „parametrem strukturalnym”, zgeneralizowanym i umykającym (potocznej) percepcji „medium łączącym mechanizmy społeczne, ekonomiczne i polityczne”, nie da się także adekwatnie uchwycić i opisać w kategoriach systemowych: poprzez odwołanie do regulatywnego centrum oraz wskazanie jednorodnej funkcjonalnej logiki i granic systemu. Dzisiejsza władza – to teza wyraźnie obecna w omawianej książce – jako zdolność osiągania celów i egzekwowania pożądanych zachowań, warunkowana jest przez sieciowe „złożoności”. Granice światu polityki wyznacza dziś „relacyjna metarealność władzy”, autonomia sieci „rozmytych sterowności” relacji i procesów – stanowiąca konstytutywną ramę globalnych zjawisk społecznych. W sieciach – podkreśla autorka – substytutem hierarchii staje się „wybrana ad hoc sekwencja procedowania”. Współcześnie władza może być jedynie „zdolnością budowania relacji” i powinna być analizowana w kategoriach rachunku prawdopodobieństwa, „szans przejęcia bądź zachowania kontroli nad całością, której owa władza dotyczy”, oraz „zapobieżenia jej fragmentaryzacji i traktowania przez innych jako zasób”. Nawet najsilniejsi mogą tylko „optymalizować”, a nie „absolutyzować interes własnej całości”.

Żyjemy w świecie po „zmierzchu metafizyki państwa” – to kolejna, dobrze znana czytelnikom „Władzy globalizacji”, teza Jadwigi Staniszkis. Jej zdaniem, zdepolityzowana „polityka” państwowa nabiera cech właściwych agendom zarządzania publicznego, wypłukanym z możliwości rozstrzygającego (władczego) stanowienia. Zdegradowane i samodegradujące się (poprzez „wypychanie agend, zadań i środków poza zasięg oddziaływania instrumentów ściśle politycznych, do dziedziny prawa cywilnego”) współczesne państwo staje się jednym z wielu udziałowców, konstytuowanej na ekonomicznej zasadzie, znormalizowanej przestrzeni gospodarczo-technicznej[1]. Na poziomie państwowo-politycznym mamy do czynienia z pastiszem, maskaradą władzy: organizowane przez dyskurs tożsamości (partyjnej) krajowe polityki, z ich doraźną wyborczą kalkulacją, schematyczną i instrumentalizowaną deliberacją oraz „mentalnym upartyjnieniem” są – z punktu widzenia kluczowych wyzwań epoki – zasadniczo irrelewantne. Przeświadczenie o państwowym centrum jako właściwym źródle społecznego porządku możliwe jest w sytuacji „deontologizacji podmiotowej władzy państwowej” – utrzymuje autorka „Zawładnąć!” – niemal wyłącznie na zasadzie kantowskiego postulatu. Jednocześnie, przepuszczone przez filtry mediów, „empiryczne doświadczenie” osieroconego przez impotentne „centrum”, indywidualnego i zbiorowego człowieka, coraz bardziej czyni z nas samych „hobbesiańskie społeczeństwa nieliczące na państwo”.

(…)

KLIKNIJ I PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ W PDF

Andrzej Maśnica

Pierwodruk: „Rzeczy Wspólne” nr 11 (2013)

[1] Warto wskazać na zgodność sądów na temat atrofii państwa pomiędzy autorką a Zygmuntem Baumanem, który podkreśla, że rola państwa została obecnie „zredukowana politycznie do stwarzania i utrwalania warunków dominacji rynku”. Poglądy prof. Baumana przybliżałem w „Rzeczach Wspólnych” nr 7 (1/2012).

Obraz  Gustave Doré: Canto VII—Hoarders and Wasters, from Dante’s Inferno

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNie ma wolności bez gotówki
Następny artykułPołudniowy Potok czyli gazowe starcie mocarstw
Andrzej Maśnica (ur. 1962), publicysta, w latach 1986-90 redaktor "Kolibra" (wrocławska część "Stańczyka") . W latach 1990-2004 był członkiem redakcji „Stańczyka”. Publikował m.in. we „Wprost”, „Najwyższym Czasie”, „Myśli Polskiej”, „Nowym Świecie”, „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczach Wspólnych”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ