Głosy znad Moskwy: o Ukrainie i zamrożonych konfliktach w przestrzeni poradzieckiej

0

Trudno nie zgodzić się z tym, że linie „frontu” na wschodzie Ukrainy pozostaną na swoich miejscach najprawdopodobniej jeszcze przez długie lata. Taki scenariusz oznacza, że tak zwana „DRL” (Doniecka Republika Ludowa) i „ŁRL” (Ługańska Republika Ludowa) w dłuższej perspektywie czasowej będą istnieć, a Rosja oraz wspierana przez Zachód Ukraina wkroczą w długoletni spór o ich status. Tym samym wschód Ukrainy ryzykuje, że dołączy do obszernej już listy zamrożonych konfliktów w przestrzeni poradzieckiej – niektóre z nich trwają już ponad ćwierć wieku, inne pojawiły się stosunkowo niedawno. Jednak nie można wykluczyć, iż wszystkie te konflikty mogą w pewnym momencie ulec „rozmrożeniu” i wybuchnąć z nową siłą.

Jeśli weźmiemy pod uwagę kraje, które w 2008 roku przystąpiły do unijnego programu „Partnerstwo Wschodnie”, to tylko jeden z nich nie jest aktualnie ofiarą zamrożonego konfliktu – Białoruś. Swoje terytorium w pełni kontroluje także Armenia, która faktycznie ma pod kontrolą również sporny Górski Karabach. Natomiast wszystkie pozostałe kraje – Azerbejdżan, Gruzja, Mołdawia, a teraz i Ukraina – zmagają się z problemem integralności terytorialnej. Wszystkie one, mniej lub bardziej, liczą na to, że integracja z UE pomoże im „reintegrować” własne terytorium.

W rzeczywistości przesłanek dla takiego sceraiusza nigdy nie było: Naddniestrze, Abchazja i Osetia Południowa otwarcie orientują się na Rosję i nie zamierzają podążać śladami Mołdawii i Gruzji w kierunku politycznego stowarzyszenia i strefy wolnego handlu z UE. Armenia oczekuje, że jej ewentualne porozumienie z Unią Europejską utrwali de facto przynależność do niej Górskiego Karabachu, podczas gdy Azerbejdżan, odwrotnie, spodziewa się od UE potwierdzenia swojej integralności terytorialnej. Ostry sprzeciw Rosji wobec tego, co uznała ona za wtargnięcie Zachodu w strefę jej interesów na Ukrainie, zmienia sytuację z zamrożonymi konfliktami w przestrzeni poradzieckiej w równanie z ogromną ilością niewiadomych.

Dlaczego Ukraina dołączy do listy zamrożonych konfliktów

Bezpośrednią paralelę pomiędzy sytuacją Gruzji i Ukrainy jeszcze we wrześniu 2014 roku przeprowadziła felietonistka „Echa Moskwy” i „Nowej Gaziety” Julia Łatynina. Jej zdaniem, konflikt w obu przypadkach zakończył się jednakowo: stworzeniem biednej i kryminalnej enklawy na terytorium „wrogiego” wobec Rosji państwa. [1] Łatynina podkreśla również inne podobieństwa: niewygodna dla Kremla rewolucja, olbrzymia ilość „ochotników” z Rosji, opowieści o wymyślonych okrucieństwach, i na koniec – wprowadzenie oddziałów regularnych sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Według niej rosyjskie władze nie zamierzały wówczas przyłączać do Rosji „ŁRL” i „DRL”, lecz chciały użyć ich do stałego nacisku na Ukrainę i dyskredytowania jej władz.

Redaktor naczelny czasopisma „Rossija w globalnoj politikie” Fiodor Łukjanow uważa, że aktualna konfiguracja na wschodzie Ukrainy jest skutkiem improwizacji, gdyż Rosja nie posiadała żadnej gotowej koncepcji, ani planu wprowadzenia jej w życie. [2] Doprowadziło to do błyskawicznej eskalacji konfliktu, ponieważ, jak to ujmuje Łukjanow, „improwizowali wszyscy”. Co się zaś tyczy przyszłego statusu obu terytorialnych tworów na wschodzie Ukrainy, to jest on absolutnie niejasny. Rosja zatroszczy się o funkcjonowanie Donbasu jednak bez włączania go do rosyjskiego kompleksu gospodarczego. Kijów będzie natomiast balansował na granicy pomiędzy traktowaniem tych terytoriów jako terytorium „swoje” i „nieswoje”, uważa Łukianow. W jego opinii pewnym można być tylko tego, że zarówno Ukraina, jak i samozwańcze republiki będą zwiększać gotowość bojową, ponieważ jeszcze długo  wszyscy zakładać będą, że w każdej chwili rozejm może zostać zerwany.

Już po nowych porozumieniach mińskich z lutego 2015 roku analityk Moskiewskiego Centrum Carnegiego Dmitrij Trenin wyraził opinię, że „zamrożenie” konfliktu na wschodzie Ukrainy byłoby jego najlepszym zakończeniem. [3] Jeśli rozejm będzie przestrzegany, to „republiki narodowe” będą bezpieczne i będą mogły, korzystając z modelu Naddniestrza, rozpocząć przekształcanie się w realne podmioty. W takiej sytuacji Rosja nie będzie mogła ograniczyć się tylko do dostaw broni i pomocy humanitarnej dla tych enklaw, zaś Europa, będąca, według niego, przez ostatnie ćwierć wieku wyspą stabilności i spokoju, dołączy do reszty świata, a konkretnie do obszarów niestabilności.

Również Aleksiej Małaszenko z Moskiewskiego Centrum Carnegiego wpisuje konflikt na Ukrainie w kontekst globalny. W artykule „Od IS do Donbasu” opublikowanym na łamach „Niezawisimej Gaziety” dowodzi on istnienia analogii między sytuacją na Ukrainie a ekspansją „Państwa Islamskiego” w Iraku i Syrii. W obu przypadkach mamy do czynienia z przejawami separatyzmu, który bezpowrotnie naruszył niedawny porządek światowy. [4] Małaszenko uważa, że kryzys ukraiński, w odróżnieniu od kryzysu bliskowschodniego, został wywołany sztucznie i przy dobrej woli obu stron można go przytłumić a nawet ugasić, czego nigdy nie uda się zrobić z islamizmem. Według Małaszenki przekształcenie Donbasu w „Naddniestrze 2” nie koresponduje z politycznymi, a zwłaszcza gospodarczymi, możliwościami Moskwy.

Siergiej Karaganow, honorowy przewodniczący Prezydium Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej Rosji, główną przyczynę kryzysu ukraińskiego upatruje w tym, że stosunki między Rosją a Unią Europejską nigdy nie zostały wypełnione pozytywną treścią. [5] Jego zdaniem Unia Europejska przez długi czas nie chciała widzieć w Moskwie równoprawnego partnera i jednostronnie rozbudowywała swoje wpływy na obszarze leżącym w strefie interesów Moskwy. Karaganow twierdzi, że nowa architektura europejskiego bezpieczeństwa powinna uwzględnić przyznanie suwerenności niektórym nieuznawanym dotąd państwom, a także koordynację starań na rzecz uregulowania zamrożonych konfliktów. Karaganow widziałby OBWE jako praktyczne narzędzie „rozplątywania węzłów” konfliktów lokalnych, obniżania napięcia i stabilizowania sytuacji w pojawiających się punktach zapalnych.

Politolog Stanisław Belkowski uważa z kolei, że praprzyczyną kryzysu ukraińskiego jest usilne pragnienie Kremla by odtworzyć jałtańsko-poczdamski porządek świata, który przestał istnieć wraz z rozpadem obozu socjalistycznego 25 lat temu. [6] Z tego punktu widzenia zachowanie Rosji zmusić Waszyngtonu do przyznania Moskwie prawa do posiadania własnej strefy wpływów, czyli udzielenia zgody na odtworzenie jałtańsko-poczdamskiego świata, chociażby w miniaturze. Jednak utrwalenie statusu „oddzielnych regionów” Donieckiego i Ługańskiego jako nieuznanych państw – czyli nowego Naddniestrza – w kontekście dzisiejszych ukraińskich i europejskich realiów raczej się Rosji nie uda. Aktualny rozejm, zdaniem eksperta, długo nie przetrwa.

Przegląd głosów na temat konfliktu wokół Ukrainy byłby niepełny bez przytoczenia opinii głównego ideologa eurazjatyzmu, kierownika Katedry Socjologii Stosunków Międzynarodowych Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MGU) Aleksandra Dugina, który interpretuje wydarzenia na Ukrainie jako konflikt „Lądu” i „Morza”, amerykańskiej jednobiegunowości i reprezentowanej przez Rosję i wielobiegunowości.[7] W skrócie istota jego teorii, która w ostatnim czasie z całkowitego marginesu weszła do ideowego mainstreamu, zawiera się w następującej hipotezie: Rosja jako serce Eurazji lub „cywilizacji Lądu” skazana jest na prowadzenie wielowiekowej walki ze światem anglosaskim – wcześniej jego centrum było Imperium brytyjskie, od drugiej połowy XX wieku – Stany Zjednoczone. „Ląd to Tradycja, Wiara (dla Rosjan – Prawosławie), Imperium, naród, sakralność, historia, rodzina, etyka. Morze to modernizacja, handel, technika, demokracja liberalna, kapitalizm, parlamentaryzm, indywidualizm, materializm, polityka gender. Są to, zdaniem Dugina, dwa wzajemnie wykluczające się systemy wartości. Warto w tym miejscu przypomnieć „ukochane dziecka” prezydenta Putina – Unię Eurazjatycką. W przeddzień planowanego przez W. Janukowycza podpisania porozumienia o stowarzyszeniu z Unią Europejską Moskwa usilnie namawiała Ukrainę do przyłączenia się do Eurazjatyckiej Unii Godpodarczej. Dugin uważa, że odpowiedź Kremla na przewrót antyrządowy w Kijowie, tj przyłączenie  z Krymem i „początek wyzwalania Noworosji”, jest w pełni zgodna z założeniami eurazjatyzmu. Filozof przypomina, że już w latach 90. XX w. przewidywał i ostrzegał, iż Ukraina będzie albo po stronie „Morza”, czyli atlantystów (wówczas oderwie się od niej wschodnia i południowa część), albo po stronie „Lądu”, czyli eurazjatów (wówczas powstanie wywołają mieszkańcy zachodniej części Ukrainy).

Naddniestrze, Abchazja i Osetia Płd., Górski Karabach – czy możliwe jest rozmrożenie konfliktów?

Fiodor Łukjanow za główny skutek kryzysu ukraińskiego uważa to, że kraje poradzieckie będą odtąd pozbawione możliwości prowadzenia polityki wielowektorowej, balansującej między Rosją i Zachodem. [8] Państwa te znajdą się w trudnym położeniu, m.in.  z uwagi na ryzyko wznowienia zamrożonych konfliktów na ich terytorium. Łukjanow nie wątpi, że Gruzja ostatecznie wybierze wektor zachodni, z kolei w odniesieniu do Mołdawii nie wyklucza, że Moskwa może w krytycznym momencie użyć „ciężkiej artylerii”.

Siergiej Markiedonow z Instytutu Analizy Politycznej i Wojskowej w jednym ze swoich wystąpień zaznacza, że wydarzenia na Ukrainie w pewien sposób już wpłynęły na konflikty rozgrywające się w przestrzeni poradzieckiej. [9] Dotyczy to zwłaszcza Naddniestrza, gdzie Rosja i Ukraina występowały w roli gwarantów procesu pokojowego, o czym w sytuacji konfliktu między tymi państwami trudno jest mówić. Jednakże na szczególną troskę zasługuje, jego zdaniem, konflikt karabachski jako przykład sytuacji, w której Zachód i Rosja dość dobrze skoordynowały dotychczas działania w ramach Mińskiej Grupie OBWE. W obliczu obecnej konfrontacji dyplomatom będzie niezwykle trudno abstrahować od tego, co dzieje się poza formatem Grupy. Zdaniem Markiedonowa, w przypadku Abchazji i Osetii Południowej kryzys ukraiński sprowokował przyspieszenie podpisania i ratyfikowania przez Gruzję porozumienia stowarzyszeniowego z Unią Europejską. Rosyjską odpowiedzią na ten fakt była umowa o sojuszu i strategicznym partnerstwie między Moskwą i Abchazją, a następnie Osetią Południową. Markiedonow jest przekonany, że Rosja nie ma jednego, uniwersalnego podejścia do całej przestrzeni poradzieckiej i jej stosunek wobec Abchazji różni się od podejścia do Osetii Południowej.

Leonid Wardomskij z Wydziału Międzynarodowych Studiów Gospodarczych i Politycznych Instytutu Ekonomii Rosyjskiej Akademii Nauk, odpowiadając na pytanie o wpływ konfliktu ukraińskiego na zamrożone konflikty w przestrzeni poradzieckiej, podkreślił, że najbardziej ucierpiała Naddniestrzańska Republika Mołdawska (NRM), która uległa blokadzie handlowo-transportowej. Ma to przede wszystkim związek z działaniami Ukrainy, która obawia się przenikania prorosyjskich rebeliantów z NRM do obwodu odesskiego. Według Wardomskiego brak środków budżetowych w Rosji, spadek wewnętrznego popytu na towary z NRM, a także rosyjskie kontrsankcje sprawiły, że nieuznawane państwo znalazło się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Co się zaś tyczy innych zamrożonych konfliktów, to jak dotychczas nie nastąpiła tu żadna zasadnicza zmiana. Abchazja otrzyma dodatkową pomoc w ramach umowy o sojuszu i strategicznym partnerstwie z listopada 2014 r. Osetia Południowa również odnowiła relacje z Rosją w ramach podobnego układu. Status konfliktu karabachskiego także pozostaje niezmienny, ponieważ nikt nie chce zaostrzenia sytuacji na Kaukazie Południowym. Jeśli chodzi o perspektywy rozwiązania tych konfliktów, to zadniem Wardomskiego czas działa na korzyść Mołdawii i Zachodu, ponieważ utrzymywanie NRM będzie dla Rosji coraz bardziej kosztowne. Z czasem spodziewać się również należy poprawy relacji między Abchazją i Osetii Południową a Gruzją . Najtrudniej będzie znaleźć sposób uregulowania konfliktu karabachskiego z powodu bezkompromisowego stanowiska obu zaangażowanych stron.

Nawet Mołdawii, która jako pierwsza z krajów „Partnerstwa Wschodniego” zdołała uzyskać przywilej ruchu bezwizowego z państwami UE, jak na razie nie udaje się wykorzystywać „dobrodziejstw eurointegracji” dla rozwiązania zamrożonego konflikt w Naddniestrzu. Ponadto, zgodnie z opinią Andrieja Dewjatkowa, wykładowcy z Uniwersytetu Państwowego w Tiumeniu, polityka reintegracji, zakładająca połączenie dwóch brzegów Dniestru, całkowicie utknęła w martwym punkcie, ponieważ władze Naddniestrza widzą w porozumieniu o swobodnym handlu między UE i Mołdawią ekonomiczne zagrożenie dla istnienia ich państwa [10], nawet jeżeli główny ciężar kosztów zapewniania stabilności społecznej w Naddniestrzu wzięła na siebie Rosja. W tych warunkach, zauważa Dewjatkow, Unia Europejska nie zamierza rezygnować ze zbliżenia z Mołdawią i faktycznie gotowa jest na „scenariusz cypryjski”, czyli sytuację, której jedna część państwa zintegrowała się z UE, a druga pozostała – z prawno-międzynarodowego punktu widzenia – „szarą strefą”. Jego zdaniem, w innym mołdawskim punkcie zapalnym – w Gagauzji, gdzie tuż po wydarzeniach krymskich miało miejsce referendum dotyczące integracji z Eurazjatycką Unią Gospodarczą – nie istnieje realne zagrożenie separatyzmem, gdyż brakuje tam odpowiedniego zaplecza ekonomicznego.

*****

Podsumowując, większość rosyjskich ekspertów uważa, że wskutek kryzysu ukraińskim prawdopodobieństwo eskalacji zamrożonych konfliktów w przestrzeni poradzieckiej pozostaje dość wysokie. Może do tego dojść w reakcji na plany integracji europejskiej niektórych z omawianych państw. Nie wskazując winowajców zaistniałej sytuacji, należy stwierdzić, że po przyłączeniu Krymu do Rosji, nastąpiła „desakralizacja” postradzieckich granic administracyjnych, co zwiększa prawdopodobieństwo eskalacji także w innych regionach – w pierwszej kolejności w Naddniestrzu. Wsparcie dla nieuznawanych państw, które jest bezsprzecznie bardzo kosztowne, staje się jeszcze bardziej kłopotliwe dla Rosji w dobie niskich cen ropy i zachodnich sankcji gospodarczych. Odrębnym przykładem jest tutaj oczywiście konflikt karabachski, który trudno rozważać w kategoriach konfliktu Rosji z Zachodem. Sytuacji nie zmienia nawet fakt, że Armenia jako jedno z nielicznych państw otwarcie poparła krymskie referendum, licząc na wsparcie Moskwy w załatwieniu własnych problemów terytorialnych.

Co się tyczy samych wydarzeń na Ukrainie, to można zaobserwować niezwykle szerokie spektrum opinii, bezspornie odzwierciedlających rosnącą polaryzację rosyjskiego społeczeństwa. Wynika to z tego, że problem ukraiński nie jest dla Rosjan częścią polityki zagranicznej, lecz wewnętrznej. Ponadto problem ten stał się swego rodzaju „papierkiem lakmusowym” tożsamości narodowej: z kim jest Rosja – z Zachodem czy Wschodem (lub jako trzeci wariant – idzie sama własną drogą). Zapewne dlatego tak pomocną przy wyjaśnianiu rosyjskiego stanowiska jest właśnie filozoficzno-geopolityczna teoria eurazjaty A. Dugina, a nie czysto politologiczne rozważania. Wszyscy obserwatorzy są zgodni, że konflikt między Rosją i Zachodem będzie się zaostrzał. Zasadnicze różnice opinii dotyczą jego przyczyn. Jedni uważają, że trzeba ich szukać za murami Kremla, inni, że w Białym Domu. Wysoki poziom eskalacji konfliktu sprawia, że mało kto chce podjąć się prognozowania rozwoju sytuacji. Pewne wydaje się tylko to, że aktualne rosyjskie władze gotowe są posunąć się w tym sporze bardzo daleko, nawet płacąc za to wysoką cenę

Anna Salijczuk

[1] Ю. Латынина Принуждение к перемирию.
[2] Ф. Лукьянов Свой – не свой Донбасс.
[3] D. Trenin Ukraine points towards the start of a tumultuous new era in world politics.
[4]
А. Малашенко От ИГИЛа до Донбасса. 
[5] С. Караганов
Европа: поражение из рук победы?
[6] С. Белковский
Россия против СССР. 
[7]А. Дугин
Евразийские сети накануне 2015 года.
[8] „Холодная война” между США и Россией: период лавирования для постсоветских стран завершился – Федор Лукьянов.
[9] Эксперт: конфронтация России и Запада плохо скажется на замороженных конфликтах.
[10] А. Девятков «Европейский выбор» Молдовы: международный и внутренний контекст.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ