Witajcie w Matriksie, czyli jak Internet Przedmiotów przejmuje rząd dusz

1

„Nadejdzie czas, kiedy nie będziemy się skarżyć: »Szpiegują mnie przez mój telefon«. W przyszłości będziemy mówić: »Mój telefon mnie szpieguje«”. – Philip K. Dick

Amerykanin oddałby majątek za dostęp do znakomitego łącza internetowego, za możliwość korzystania z telefonicznej sieci komórkowej, która nigdy nie zrywa połączeń, za bezobsługowe termostaty, które zapewniałyby idealną temperaturę otoczenia i za programy rozrywkowe, które byłyby przesyłane jednocześnie do odbiorników telewizyjnych, tabletów i telefonów. Jeżeli kiedyś popadniemy w niewolę, to dlatego, że sami wykuwamy jej kajdany. Robimy tak z bezmyślności, lenistwa, bezkrytycznego zaufania do elektronicznych gadżetów połączonych z internetem i innych cudów techniki, które sprawiają, że człowiek staje się zbędny.

Podczas gdy większość z nas jest pochłonięta kolekcjonowaniem różnych „selfie” i śledzeniem tego, co opublikowali na Facebooku tzw. przyjaciele, megakoncern Google podejmuje współpracę z National Security Agency, Pentagonem i innymi instytucjami rządowymi, by zaprojektować nowy rodzaj „człowieka”. Inaczej mówiąc, Google – sieć neuronowa, która przypomina globalny mózg – zamierza połączyć się z umysłem człowieka tworząc stan zwany „osobliwością” (singularity). W tym celu wynajmuje transhumanistę Raya Kurzweila. Google będzie znał odpowiedź na pytanie, którego jeszcze nie zadałeś – stwierdza Kurzweil. „Przeczyta każdy e-mail, który napiszesz, każdy dokument, zanotuje każde słowo, które wpisywałeś do wyszukiwarki internetowej. Będzie cię znał lepiej niż twój partner lub partnerka. Być może nawet lepiej niż ty sam”.

I tu kryje się pułapka: NSA i inne agencje rządowe również będą znały cię lepiej niż ty. Jak powiedział William Binney, jeden z najwyższych rangą pracowników NSA, którzy stali się demaskatorami i krytykami tej instytucji, „dalekosiężnym celem NSA jest całkowita kontrola społeczeństwa”. A zatem science fiction stała się rzeczywistością. Szybkimi krokami zmierzamy ku urzeczywistnieniu wizji przyszłości, przedstawionej przez autorów filmu Raport mniejszości. Policjanci aresztują w nim przestępców, zanim zdążą oni złamać prawo, po autostradach poruszają się samosterowne samochody bez kierowców, od każdego obywatela pobiera się dane biometryczne, by śledzić jego ruchy i adresować do niego personalizowana reklamę, wszyscy podlegają ciągłej inwigilacji.

Na naszych oczach rozpoczyna się epoka Internetu Przedmiotów, w której połączone w sieci „przedmioty” będą monitorować to, co się dzieje w twoim mieszkaniu, będą miały dostęp do informacji na temat twojego zdrowia i nawyków, żeby sprawdzać, czy masz porządek w bieliźniarce, czy urządzenia gospodarcze są odpowiednio wyregulowane, oraz oceniać, jak w ogóle sobie radzisz. Te różnorodne działania można określić jednym słowem: kontrola.

Już niedługo „niemal każdy sprzęt – nawet pozornie tak mało zaawansowany technologicznie jak krzesło – będzie połączony z innymi przedmiotami i będzie się z nimi porozumiewał”. Szacuje się, że w 2018 roku w użyciu będzie 112 milionów urządzeń noszonych na ręku, takich jak smartwatch, umożliwiających stałą łączność z telefonem, skrzynką poczty elektronicznej i internetem. W 2020 roku będzie 152 miliony samochodów połączonych z internetem oraz 100 milionów żarówek i lamp sterowanych za jego pośrednictwem . W 2022 roku w domach będzie zainstalowanych 1,1 miliardów inteligentnych liczników, przekazujących na bieżąco informacje do dostawców mediów oraz innych odbiorców. Ten przemysł „połączeniowy” – który w 2020 roku osiągnie wartość około 14 miliardów dolarów – staje się czynnikiem zmian społecznych, porównywalnym z przełomem technicznym i kulturowym, jakim była rewolucja przemysłowa.

Samochody bez kierownicy, pedałów przyspieszenia i hamulca; inteligentne pigułki w chipach elektronicznych, czujniki ruchu, kamery i roboty – otoczeni tymi nowinkami technicznymi będziemy oczekiwać wynalazków, których nie przewidzieli tacy autorzy literatury fantastyczno-naukowej jak Philip K. Dick czy Isaak Asimov. Nawiasem mówiąc, nie ma czegoś takiego jak samochód bez kierowcy. Zawsze coś lub ktoś będzie kierować pojazdem, tyle że nie będzie to jego użytkownik.

W 2015 roku w Las Vegas odbywa się Consumer Electronics Show, wielka wystawa elektronicznych gadżetów podłączonych do internetu, takich jak inteligentne żarówki, potrafiące imitować czyjąś obecność w domu, by zniechęcić potencjalnych włamywaczy, termostaty dostosowujące temperaturę w mieszkaniu do rodzaju twojej aktywności, oraz inteligentne dzwonki do drzwi, dzięki którym można – nie ruszając się z kanapy – zobaczyć, kto stoi przed drzwiami.

Jednym z liderów przemysłu „połączeniowego” jest firma Nest, którą Google nabył za 3 miliardy dolarów. Jej produktami są m.in. tak wymyślne urządzenia jak: inteligentny zamek do drzwi, który powiadamia twój termostat, kto jest w domu i jaką lubi temperaturę, oraz przesyła informację o tym, że z domu wszyscy wyszli; domowy system telefoniczny, współpracujący z innymi urządzeniami podłączonymi do internetu, „uczący się, w jakich godzinach przebywasz w domu” i powiadamiający, że dzieci nie wróciły do domu; system monitorowania snu, który rejestruje pory udawania się na spoczynek i pobudki, by w odpowiednich godzinach ograniczać hałasy w domu i zapewniać temperaturę ułatwiającą zasypianie.

Jak zapewnia Nest, owe podłączone do internetu urządzenia mają sprawić, że „twój dom będzie bardziej życzliwy i świadomy”. Na przykład, twój samochód może ci zasygnalizować z wyprzedzeniem, że jedziesz w kierunku domu, a mruganie barwnych żarówek – ostrzegać, gdy system Nest Protect wykryje jakieś zagrożenie. Jeśli obudzisz się po ciężkiej nocy, ekspres do kawy – na podstawie danych uzyskanych z czujników twojego samopoczucia i rejestratora snu – zaparzy ci mocniejszą kawę.

W erze „podłączania” nie tylko domy mieszkalne zostaną poddane takim modernizacyjnym zabiegom, umożliwiającym rejestrowanie różnych zdarzeń. Do matrycy, nad którą nie mamy w istocie żadnego nadzoru, będą też podłączone warsztaty pracy, system opieki zdrowotnej, rząd, a nawet nasze ciała.

Co więcej, wziąwszy pod uwagę tempo i kierunek rozwoju nowych technologii, można się spodziewać, że niedługo owe urządzenia uniezależnią się od swoich konstruktorów, co postawi nas wobec nieznanych dotąd wyzwań. Jak zauważa ekspert w sprawach techniki Nicholas Carr, „gdy tylko pozwoli się robotom lub programom komputerowym swobodnie funkcjonować, zaczną działać wbrew zasadom etycznym i będą podejmować nieprzewidywalne decyzje, które nie dadzą się opisać żadnym statystycznym modelem. Będzie to dotyczyło samosterownych samochodów i dronów oraz robotów wojskowych, podobnie jak – w mniejszej skali – dotyczy automatycznych odkurzaczy, które już są w użyciu”.

Na przykład, automatyczny odkurzacz Roomba „nie odróżnia drobin kurzu od owadów” i – podobnie – uzbrojone drony, które w tym roku mają być użyte w dużej liczbie, nie będą umiały odróżnić uciekającego przestępcy od biegnącego po ulicy niewinnego obywatela. A jak będziemy się bronić przed policjantem-robotem, na przykład androidem Atlas opracowanym przez Pentagon, który zaprogramowano tak, by odpowiadał atakiem na wszystko, co uzna za zagrożenie?

W naszym wyścigu ku przyszłości nie zastanowiliśmy się, jaki będzie wpływ takiej zależności od techniki na człowieczeństwo, nie mówiąc już o wolności osobistej. Dobrym przykładem na to, jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani do poruszania się w tym nowym świecie, mogą być elektroniczne chipy, które połyka się lub wszczepia. Powitano je z radością jako rewolucyjne narządzie pozwalające badać ciało od wewnątrz i wpływać na zachodzące w nim procesy. Taka mała pigułka może przypomnieć o porze przyjmowania leków, wykryć nowotwór, a nawet wysłać do twojego lekarza ostrzeżenie o grożącym ci zawale. Oczywiście, technika może ratować życie, ale czy to jest cała prawda o skutkach jej zastosowań? Czy dołożyliśmy należnych starań, by postawić wszystkie istotne pytania, które powinno się zadać przed udostępnieniem jej dobrodziejstw nieświadomemu zagrożeń ogółowi?

Ariana Eunjung Cha, reporterka Washington Post, stawia na przykład takie pytanie:

Jak powinno się ostrzegać o ryzyku związanym z wszczepianiem elektronicznych implantów? Jaką pewność będą mieli pacjenci, że implanty nie zostaną wykorzystane do tego, by zmusić ich do przyjmowania leków, których nie chcą zażywać? Czy policja będzie miała dostęp do danych na temat osób nadużywających leków lub sprzedających leki na czarnym rynku? Czy coś, co początkowo było eksperymentem z udziałem ochotników, może się przekształcić w program identyfikacyjny realizowany na potrzeby rządu, wprowadzany przymusowo, z naruszeniem praw obywatelskich?

Przedstawię to jeszcze inaczej. Jeśli zaskoczyły cię rewelacje Edwarda Snowdena dotyczące inwigilacji Amerykanów przez agentów NSA za pomocą podsłuchów telefonicznych, śledzenia korespondencji elektronicznej i sms-ów, to wyobraź sobie, jak pozbawieni skrupułów agenci rządowi wykorzystaliby dostęp do samochodów, domów i medykamentów połączonych z internetem? Wyobraź sobie, jak służby antyterrorystyczne mogłyby wykorzystać możliwość dostępu przez internet do twojego domu, monitorowania go i operowania zainstalowanymi tam urządzeniami. Mogliby cię w nim zamknąć, wyłączyć oświetlenie, włączyć system alarmowy itd.

Jak dotąd jedyną reakcją ogółu na zastrzeżenia dotyczące inwigilacji uprawianej przez rząd było kolektywne wzruszenie ramionami. Ludzie nie przejmują się tym, że rząd może śledzić każdy ich krok, jak długo używają urządzeń korzystających z systemu GPS, koncentrując się na tym, że ułatwiają one znalezienie najszybszego sposobu przemieszczenia się z punktu A do punktu B. Kto by zaprzątał sobie głowę tym, że NSA za pomocą zaawansowanych technologii podsłuchuje jego rozmowy telefoniczne lub kopiuje listy elektroniczne, skoro dzięki tym samym technologiom może błyskawicznie kontaktować się z innymi przez telefon i internet w trakcie podróży samolotem? Kto by się niepokoił tym, że rząd może podglądać cię w twoim domu, uzyskując dostęp do rejestratorów urządzeń połączonych z internetem – termostatu, zaworu wody, oświetlenia – skoro działają one niczym magiczna różdżka, umożliwiając obsługę urządzeń na dowolną odległość?

W porównaniu z takimi wydarzeniami jak zastrzelenie przez policję nieuzbrojonych cywilów, zbrojne akcje antyterrorystów i rozruchy, inwigilacja rządu może się wydawać niewielkim zagrożeniem. Choć bycie podglądanym i śledzonym nie przemawia do wyobraźni tak silnie jak zmasakrowane ciała, zrujnowane ofiary najścia policji, przerażone dzieci, to jest równie śmiertelnym zagrożeniem naszej wolności, o ile nie nałoży się na ten proceder ograniczeń.

Istotą problemu jest kontrola. Jak wyjaśniłem w mojej książce A Government of Wolves: The Emerging American Police State, celem każdego totalitarnego reżimu jest pełna kontrola nad wszystkimi aspektami naszego życia, włącznie z kontrolą naszych myśli. Rozumiał to George Orwell. W swoim arcydziele Rok 1984 opisuje światowe społeczeństwo poddane pełnej kontroli; nikomu nie wolno tam pomyśleć inaczej niż życzy sobie korporacyjne państwo. Nie ma wolności osobistej, a zaawansowana technologia stała się motorem powszechnej inwigilacji. Wszędzie są podsłuchy i kamery, a Policja Myśli tropi podejrzanych o myślozbrodnię. Przywódcą rządu, a właściwie „Partii” jest Wielki Brat, którego wizerunek na wszechobecnych plakatach opatrzony jest podpisem: „Wielki Brat cię widzi ”.

Postawmy kropkę nad i: Internet Przedmiotów to właśnie Wielki Brat, choć w bardziej atrakcyjnym kamuflażu. Nie chcę przez to sugerować, byśmy zostali luddystami. Musimy jednak byś świadomi, jak szybko zmyślne urządzenia ułatwiające życie mogą się stać niebezpiecznym narzędziem naszego zniewolenia. Takie było najważniejsze przesłanie futurystycznego thrillera Matrix braci Wachowskich, w którym władzę nad ludźmi sprawują usamodzielnione byty technologiczne. Jeden z bohaterów Morfeusz wyjaśnia to tak:

– Matrix jest wszędzie. Jest wokół nas. Nawet teraz, tu w tym pokoju. Widzisz go, wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz go, idąc do pracy… do kościoła, kiedy płacisz podatki. Świat to tylko zasłona, którą powieszono ci przed oczami, żebyś nie mógł zobaczyć prawdy.

– Jakiej prawdy? – pyta Neo.

Morfeusz nachyla się nad Neo: – że jesteś niewolnikiem, Neo. Tak jak wszyscy urodziłeś się w niewoli. Przyszedłeś na świat w więzieniu, którego zapachu, smaku i kształtu nie czujesz. W więzieniu dla twojego umysłu

John W. Whitehead

Przekład z angielskiego: Witold Falkowski

Źródło: https://www.rutherford.org/publications_resources/john_whiteheads_commentary/welcome_to_the_matrix_enslaved_by_technology_and_the_internet_of_things

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRosja: federacja czy nowy rozpad imperium?
Następny artykułAkif Pirinçci o Zielonych, imigrantach i posłach do Parlamentu Europejskiego
John W. Whitehead (ur.1946) jest adwokatem i autorem wielu książek oraz artykułów na temat prawa konstytucyjnego i praw obywatelskich. Jest założycielem (w 1982 r.) i prezesem, The Rutherford Institute ( Charlottesville, Wirginia), (www.rutherford.org) – organizacji bezpłatnie doradzającej ludziom, których konstytucyjne oraz obywatelskie prawa i wolności są zagrożone lub łamane, a także prowadzącej działalność edukacyjną. Napisał m.in. The Stealing of America (1983), Home Education and Constitutional Liberty (1984) , Parents' Rights (1985), Home Education: Rights and Reasons (1993) , Politically Correct Censorship in American Culture (1995), Truth Under Fire (1998), The Change Manifesto (2008), Stand and Fight: It’s Time for a Second American Revolution (2009). Jego dwie ostatnie książki to: A Government of Wolves: The Emerging American Police State (2013) oraz Battlefield America: The War on the American People (2015).

1 KOMENTARZ

  1. Fakty są jednak takie, ze póki co mamy kapitalizm i to coraz bardziej skrajny i brutalny. Nikt tego wszystkiego nie robi aby to upowszechnić, ale dla kasy, i to ciężkiej kasy. tym samym jeszcze przez dekady, jesli nie wieki, będą to zabawki dla bogoli, których w stosunku do reszty biedaków będzie coraz mniej, a zatem o powszechnej tragedii z tym związanej nie może być mowy w dającej sie przewidizeć przyszłosci

ZOSTAW ODPOWIEDŹ