Robi się groźnie: zakaz obrotu gotówkowego ante portas

1

Jeszcze pół roku temu Harald Mahrer, sekretarz stanu w austriackim Ministerstwie Gospodarki, głośno się przechwalał, że jeśli powstaną plany likwidacji obrotu gotówkowego, będzie „ostro protestował”. Oświadczył tak we wspólnym wywiadzie z prezesem Narodowego Banku Austrii Ewaldem Nowotnym. Wygląda na to, że powinien już zacząć się przygotowywać do protestu, bo koncepcja wyrugowania gotówki, wyśmiewana jeszcze niedawno jako teoria spiskowa, dziś znalazła się w głównym nurcie dyskusji. W każdym razie tygodnik „Der Spiegel” (nr 4/2016), uznał, że temat zasługuje na kilkustronicowy główny artykuł działu gospodarczego, a „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisała w tych dniach o konkretnych planach rządu RFN dotyczących ograniczenia obrotu gotówkowego do 5.000 euro.

Okazji do nowej ofensywy w „War on Cash”, jak ją nazywa amerykański ekonomista Joseph Salerno, dostarczyły jesienne ataki terrorystyczne w Paryżu. Prymitywna argumentacja przeciwników gotówki głosi, że w społeczeństwie bezgotówkowym wyschłyby źródła finansowe terroryzmu. Pogląd, zaiste, dziwaczny: jeśli terroryści nie będą mieli euro ani dolarów, to nie kupią broni. Oczywiście nadal kupowaliby i broń, i każde inne wyposażenie, a płaciliby „w naturze”, np. diamentami, narkotykami itp. Zresztą nawet gdyby argumentacja przeciwników gotówki była trafna, to wstępnym warunkiem skutecznego uderzenia w terroryzm byłoby zniesienie obrotu gotówkowego na całym świecie. Tyle że wiele krajów absolutnie nie jest w stanie tego zrobić, chociażby dlatego, że Mobile Payment wymaga nowoczesnej infrastruktury technicznej.

Opinia znacznej większości obywateli – przede wszystkim w takich krajach, jak Niemcy i Austria – którzy nie zgadzają się na restrykcje w obrocie gotówkowym czy wręcz likwidację gotówki, nie robi najmniejszego wrażenia na tzw. elicie, dalej drążącej ten temat. Kampania antygotówkowa najdalej posunęła się w Szwecji. Teraz w jej ślady idzie ościenna Norwegia. DNB, największy bank norweski, postuluje wycofanie gotówki z obiegu i, podobnie jak jego konkurent Nordea, w niektórych filiach nie przyjmuje już i nie wypłaca gotówki.

Finans Norge, zrzeszenie norweskich instytucji finansowych, prognozuje, że już w roku 2020 Norwegia mogłaby stać się krajem bezgotówkowym. Prawnicy i inspektorzy ochrony danych ostrzegają jednak, że wówczas nic już nie będzie można kupić nie zostawiając śladu. Norweskie ministerstwo finansów na razie odniosło się z dystansem do propozycji wielkich banków, ale kto wie, na jak długo, bowiem front przeciwników gotówki jest szeroki i potężny. Co oczywiste, tworzą go przede wszystkim obracające miliardami organizacje operatorów kart kredytowych. Dochodzą do tego Apple, Google i inne amerykańskie giganty, chcące zarabiać na płatnościach mobilnych. Tak samo jak klasyczne banki, których dotychczasowy model biznesowy nie utrzyma się już długo, firmy te gromadzą cenne dane o zachowaniach konsumentów. „Zainteresowanie przedsiębiorców wykorzystaniem tych danych jest ogromne”, mówi wspomniany sekretarz stanu w austriackim Ministerstwie Gospodarki Harald Mahrer. Dlatego operatorzy alternatywnych form płacenia podjęli wspólnie z niektórymi ekonomistami szeroko zakrojony lobbing na rzecz zniesienia obrotu gotówkowego. Mahrer powinien o tym wiedzieć; w końcu zanim wszedł do rządu, kierował agencją lobbingową i piarową.

Również bankom i kasom oszczędnościowym likwidacja obrotu gotówkowego przyniosłaby znaczne korzyści. Mogłyby np. z czasem zlikwidować drogie bankomaty, a prócz tego zaoszczędziłyby sporo czasu i wydatków związanych z przyjmowaniem i wypłacaniem pieniędzy. Jeśli bank popadnie w kłopoty, to –w przypadku likwidacji gotówki – nie będzie musiał obawiać się szturmu klientów pragnących wycofać swoje pieniądze, bo skoro nie da się wypłacić gotówki, to nie ma po co szturmować. Jednocześnie przed instytucjami kredytowymi otworzą się nowe możliwości zarabiania: kiedy przestanie istnieć alternatywa dla płatności bezgotówkowych, banki będą mogły pobierać słone opłaty za przelewy i inne transakcje. Już teraz np. niektóre płatności PayPal wiążą się ze znacznymi kosztami dodatkowymi.

Ponadto banki mogłyby w tej sytuacji uzyskać jeszcze więcej danych o zachowaniach konsumenckich swoich klientów – i sprzedawać je. Bankowcy staną się sprzedawcami danych. Amerykański holding bankowy State Street już próbuje z pośrednika transakcji finansowych stać się oferentem danych o klientach. Jednak największe korzyści z zakazu obrotu gotówkowego czerpałyby rządy i banki emisyjne. Mogłyby wówczas w znacznie większym stopniu niż dotąd wprowadzać ujemne oprocentowanie wkładów, zaś deponenci nie mieliby żadnej możliwości wycofania swoich pieniędzy i ukrycia ich w bezpiecznym miejscu. Przy braku gotówki natychmiast zauważone byłoby nawet najmniejsze uchybienie podatkowe. Każdy napiwek dla kelnera nieuchronnie zostałby zarejestrowany.

Prócz wprowadzenia limitu płatności przeciwnicy obrotu gotówkowego domagają się wycofania banknotów 500 euro. Twierdzą, że tak wysokie nominały potrzebne są tylko zorganizowanym grupom przestępczym. Dziwne: przez całe dziesięciolecie był w Niemczech w obiegu banknot 1000 DM i nikt takich argumentów nie podnosił, choć terroryzm już wówczas stanowił poważny problem – mam na myśli Frakcję Czerwonej Armii. Również w Szwajcarii banknot 1000-frankowy ceniony jest bynajmniej nie tylko w przestępczym półświatku. W USA już od 1946 r. nie drukuje się banknotów dolarowych o wysokich nominałach. Wcześniej istniały banknoty 500-, 1000-, 5000-, 10 000-, a nawet 100 000-dolarowe. Ostateczne wycofanie wysokich nominałów zlecił kiedyś prezydent Richard Nixon – ponoć aby tym sposobem ukrócić proceder przestępczy. Zważywszy na statystyki przestępczości wolno jednak wątpić, czy dzięki temu w Stanach Zjednoczonych zrobiło się bezpieczniej.

Michael Brückner

przeł. Jacek Dąbrowski

Źródło: http://info.kopp-verlag.de/hintergruende/enthuellungen/michael-brueckner/jetzt-wird-s-ernst-bargeldverbot-ante-portas.html

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułZagajewski przeciwko „Wyborczej”
Następny artykułO demokratycznych wyborach, endecji, Narutowiczu i Niewiadomskim, reformie sali sejmowej i innych politycznych drobiazgach
Michael Brückner (ur. 1958 w Moguncji) – niemiecki dziennikarz i publicysta gospodarczy, doradca biznesowy i finansowy, konsultant w zakresie komunikacji medialnej (http://www.redaktion-brueckner.de) . Razem z Andreą Przyklenk założył w 2008 magazyn interentowy www.luxus-momente.de. Autor wielu książek, wśród nich bestsellerów jak „Uhren als Kapitalanlage“, „Megamarkt Luxus“, „50 Sachwerte, die Sie ruhig schlafen lassen“ „Diamanten und Farbedelsteine. Eine perfekte Geldanlage zur Vermögenssicherung“. Ponadto opublikował „Vorsicht Währungsreform! Wenn die staatliche Schuldenblase platzt“ (2012) oraz „Die Akte Wikipedia. Falsche Informationen und Propaganda in der Online-Enzyklopädie“ (2014). Razem z Udo Ulfkotte napisał Politische Korrektheit. Von Gesinnungspolizisten und Meinungsdiktatoren ( 2013). Jego najnowsza książka zatytułowana jest „Uwaga! Zakaz gotówki. Na drodze do przezroczystego niewolnika konta bankowego” („Vorsicht! Bargeldverbot. Auf dem dem Weg zum gläsernen Kontosklaven”); ukazuje w niej kulisy dążeń do zniesienia gotówki i ludzi, którzy za tym stoją. A także jego skutki: koniec finansowej wolności i autonomii, totalna zależność od banków, faktyczna likwidacja sfery prywatnej, pełzające wywłaszczenie itd.

1 KOMENTARZ

  1. Terroryści istnieli, istnieją i będą istnieć niezależnie od gotówki, bo zawsze tego typu organizacje były inspirowane i wspierane prze państwa, jako element „cichej wojny”, nie ma chyba powaznego ugrupowania, ktore nie utrzymywaloby kontaktów ze służbami specjalnymi, więc przelewy dla nich zawsze się znajdą, o ile będą w ten czy inny sposób użyteczni. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie międzynarodowych banków a także o kontrolę nad obywatelem-podatnikiem, tutaj się spotykają interesy korporacji i państw. Pośrednio może też chodzić o utrwalenie ustroju społeczno-ekonomicznego – teatralnego kapitalizmu i teatralnej demokracji, ewentualnie przygotowanie go na takie zmiany, które pozwolą najbogatszym i podporządkowanemu im aparatowi państwowemu na jeszcze większą władzę nad masą najemnych pracowników, dla ktorych zresztą w ciągu najbliższych dziesięcioleci będzie ubywało pracy i możliwości zarobkowania, wraz z postępem automatyzacji w produkcji i usługach. Czyli nominalnie demokracja a w praktyce oligarchia oparta na przewadze informacyjnej i kapitałowej, rozdawnictwie i aparacie kontroli. Możliwości awansu społecznego będzie niestety coraz mniej i szklane sufity będą się obniżały – awansem będzie przeskok z pozycji bezrobotnego dawcy głosów na mniej lub bardziej hojnym socjalu do pozycji pracownika lub franczyzobiorcy, bo już nie właściciela biznesu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ