Amok słowny Mely Kiyak

0

O tym, że ludzie o innych poglądach to zakała, zaraza, podżegacze, hołota, rasiści, naziści, obozowi kapo, podpalacze, szczury i robactwo, że okrywają hańbą „jasne oblicze Niemiec”, przeczytać dziś można w każdej gazecie. I kiedy wydaje się, że nic już nie przebije werbalnych ekscesów jakiegoś polityka czy innego dziennikarza, ambitne media dostarczają dowodu, że jest inaczej. Tym razem dała czadu dziennikarka Mely Kiyak (*), osoba szczególnie poprawna politycznie i zawsze stawiająca na pierwszym miejscu dobro człowieka. Ta sama, której humanitaryzm wyraził się w słowach „ta sepleniąca, jąkająca się i trzęsąca karykatura człowieka”, skierowanych pod adresem Thilo Sarrazina (**). Dziś nadal beztrosko bawi się słowami niczym dziecko zapałkami. Już nie tylko w „tageszeitung” i „Berliner Zeitung”, ale także w eleganckiej „Die Zeit”. Domaga się tam „ustaw wyjątkowych przeciw motłochowi” i pokazuje wyraźnie, że demokrację ma za nic.

Wobec „prawicowego terroru” – pisze – politycy powinni „nie ględzić, pisać i argumentować”, ale „formować społeczeństwo”. A jak? „Jeśli trzeba, to przy pomocy ustaw wyjątkowych przeciw nieznającemu zahamowań, rozbestwionemu motłochowi. Trzeba zakazać manifestacji przed ośrodkami dla azylantów. Telefony demonstrantów Pegidy i innych związków radykalnej prawicy muszą być na podsłuchu”. Od razu też wskazuje, wobec kogo życzy sobie tych środków: są to Thilo Sarrazin, który „przygotował grunt pod salonowy rasizm w Niemczech”, a dalej Bernd Lucke, Hans-Olaf Henkel, Hans-Werner Sinn, Botho Strauß, Rüdiger Safranski, Peter Sloterdijk i Heinz Buschkowsky.

Według Kiyak brunatne bagno sięga daleko w głąb SPD. „Dlaczego nikt nie ruszy się i nie zadzwoni do drzwi Heinza Buschkowsky`ego?” – pyta. Antifa, która, nawiązując aluzyjnie do RAF, grozi właśnie śmiercią Frankowi Henkelowi, berlińskiemu senatorowi spraw wewnętrznych (***), z pewnością chętnie podchwyci sugestię pani Kiyak. Ale Antifa, która od lat nawołuje do stosowania przemocy wobec ludzi o innych poglądach i sama ją stosuje, demolując biura polityków, pociągi i dworce, bijąc policjantów do nieprzytomności i kalecząc demonstrantów, nie jest dla Kiyak warta wzmianki. Wypowiedzi opublikowane ostatnio na stronie www „Indymedia”, głównej platformie Antify, czyta się jak opis realnych skutków werbalnego podżegania Kiyak: „We wczesnych godzinach rannych 26.02. zaatakowaliśmy zamek w Mittelbiberach. Tu, na głębokiej prowincji, zrobiliśmy najście na ważny punkt ruchu prawicowego i zadaliśmy straty, których widocznymi efektami są smoła, lakier, rozbite szyby i efekty pirotechniczne w sali konferencyjnej. Nie słowa, ale czyny! Atakować myślących inaczej! Nie tolerować sprzeciwu!”. Jest też jasno powiedziane, w jakim duchu się to robi: „Niech żyje dyktatura proletariatu! Niech żyją Marks, Lenin, Stalin i Ho Chi Minh!“.

Dla szpiegujących internet ludzi ministra sprawiedliwości Maasa taka gloryfikacja przemocy nie jest bynajmniej powodem do podjęcia działań, widocznie wyraża ona zdrowe przeżywanie „multikulti”, cechujące „jasne oblicze Niemiec”. Również pani Schwesig, federalna minister rodziny, seniorów, kobiet i młodzieży (kilka dni temu zapowiedziała zwiększenie budżetu na walkę z „prawicową przemocą” do 100 milionów euro) nie widzi powodu, by zbadać albo zwyczajnie zakończyć finansowanie lewicowego terroru z pieniędzy na programy realizowane przez jej ministerstwo.

Wróćmy do Kiyak. Jak Niemcy długie i szerokie widzi ona wyłącznie nazistów. W jej obłąkanych fantazjach nie tylko telewizyjne talk-shows zostały całkowicie opanowane przez prawicowych radykałów, ale „prawicowe sieci powiązań rozciągają się na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą całego kraju”. Szydzi przy tym z trudu wielkiej rzeszy pomocników, którzy od miesięcy starają się, by chaotyczna polityka pani kanclerz wobec uchodźców nie doprowadziła do katastrofy, kiedy pyta: „Dlaczego nie możemy jeden jedyny raz udzielić w Niemczech schronienia cudzoziemcom i zachować się jak ludzie?” Jeśli to nie rasizm, to co to jest?

Pani K. ma w zanadrzu coś jeszcze: aby w tych zimnych, mrocznych Niemczech narodził się wreszcie humanitaryzm, potrzebujemy „natychmiast przepisów, które umożliwią uchodźcom swobodne poruszanie się po kraju. Należy ich wyposażyć w niezbędniki, złożone z biletów komunikacji publicznej, talonów na taksówki, kart SIM i abonamentu na internet. Nie powinni mieć poczucia, że zostali uwięzieni, i nie powinni się obawiać, że można ich bezkarnie wygnać. To wszystko nie kosztuje drogo”.

No jasne, pieniądze można przecież wydrukować, a 100 milionów euro, które będzie kosztować wyposażenie miliona nowoprzybyłych w same tylko talony po 100 euro na taksówki, to doprawdy drobnostka. Poza tym wszyscy przybysze powinni – zdaniem pani Kiyak – natychmiast otrzymać prawa wyborcze (bo Niemcy powoli się wyludniają). A jeśli tak się nie stanie, to coraz więcej rozczarowanych imigrantów będzie, niestety, opuszczać nasz kraj. Na koniec pani Kiyak i Antifa zostaną znów sam na sam z tymi okropnymi Niemcami. Co za koszmarna wizja! Aby zapobiec jej spełnieniu, dozwolone są wszystkie argumenty, zarówno werbalne, jak i realne, czyli naprawdę zwalające z nóg.

Vera Lengsfeld

Przeł. Jacek Dąbrowski

Źródło: http://achgut.com/artikel/notstandsgesetze_der_verbale_amoklauf_der_mely_kiyak

(*) Mely Kiyak, z pochodzenia Kurdyjka, dziennikarka i pisarka, pracowała dla Mitteldeutscher Rundfunk i „Leipziger Volkszeitung”, Jej teksty ukazywały się m.in. w „Die Zeit”, „Die Welt”, „die taz”, „Frankfurter Rundschau”, „Berliner Zeitung”, stronie internetowej berlińskiego Maxim-Gorki-Theater. Od 2014 r. pisze regularnie dla „Zeit-Online” (portal internetowy tygodnika „Die Zeit”, najważniejszego lewicowo-liberalnego czasopisma w Niemczech). Tekst, do którego odnosi się Vera Lengsfeld zatytułowany „Notstandsgesetze gegen den Mob” (Ustawy o stanie wyjątkowym przeciwko motłochowi) ukazał się na: http://www.zeit.de/kultur/2016-02/clausnitz-rassismus-reaktion-afd-twitter (red.)

(**) Thilo Sarrazin ma częściowo sparaliżowaną prawą połowę twarzy po operacji usunięcia nowotworu (red.)

(***)W apelu „Grup Autonomicznych” znalazło się sformułowanie „Henkel w bagażniku”, co było aluzją do zabitego w 1977 r. Hannsa Martina Schleyera, którego ciało zostało znalezione w bagażniku samochodu (red.)

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ