Prawosławie z rosyjską duszą i radzieckim duchem

0

„Pewnego dnia prawosławny jeżyk namówił wiewiórkę, żeby ochrzciła się w rzeczce. Wiewiórka jednak nie umiała pływać i w trakcie świętego obrzędu utonęła. «Chwała Bogu, wszak umarła już jako prawosławna!» – ani trochę nie przejął się jeżyk. «Chwała Bogu» – podchwyciły jego słowa leśne zwierzęta…”

Bajka laureatki Nagrody im. Iwana Bunina, Mai Kuczerskiej, która kreuje niezbyt pochlebny wizerunek współczesnego wierzącego Rosjanina jest parodią na Rosyjską Cerkiew Prawosławną (RCP). Popularność tego wyznania w kraju mimo wszystko utrzymuje się do dziś na wysokim poziomie. Według danych Centrum im. J. Lewady[1], prawosławnymi chrześcijanami nazywa siebie około 70% obywateli Rosji. Jednak zdaniem socjologów te wskaźniki ilościowe nie odpowiadają jakościowym. Tak na temat „obrzędowej” religijności, przeważającej wśród Rosjan, mówi „Nowej Debacie” dyrektor oddziału badań socjologiczno-politycznych Centrum im. J. Lewady, Natalia Zorkaja: „Przynajmniej kilka razy do roku do cerkwi chodzi nie więcej niż 15% osób, które nazywają siebie prawosławnymi, zaś odsetek przyjmujących komunię świętą jest jeszcze niższy − tylko 6%”.

Większość ogranicza się do przestrzegania niewymagających szczególnego wysiłku obrzędów, jak na przykład święcenie jaj na Wielkanoc. Patrząc na te suche liczby, można przyjąć, że prawosławie w Rosji jest czymś innym – czymś więcej lub mniej niż tylko religią.

Pierwsza fala: demokracja i rosyjskość

Po rozpadzie ZSRR Rosjanie napływali do RCP dwukrotnie. Po raz pierwszy było to w latach 1993 − 1995, gdy liczba prawosławnych w kraju gwałtownie wzrosła z 30% (w 1989 r.) do 56%. Moja rodzina – a już na pewno jej starsze pokolenie – nie uniknęła udziału w tej fali. My wszyscy – począwszy od babci, a skończywszy na mnie samej – byliśmy formalnie prawosławnymi także przedtem: moją babcię potajemnie ochrzciła jeszcze w czasie wojny jej babka, która wezwała do wiejskiego domu batiuszkę; mnie natomiast ochrzczono w 1987 r. w działającej świątyni, prosząc jednak kapłana, by nie odnotowywał tego wydarzenia w żadnych księgach cerkiewnych. Niemniej jednak żadnych obowiązków właściwych praktykującemu wierzącemu nikt w mojej rodzinie nie wypełniał — nie chodziliśmy na msze święte, nie znaliśmy modlitw. Oczywiście w tym czasie za wiarę nie zsyłano już do obozów, ale wyrzucenia z Partii – co wiązało się z odebraniem niektórych przywilejów, takich jak awans w pracy – można było się spodziewać.

Gdy skończył się okres radzieckiego prześladowania RCP i wszyscy zwrócili się ku cerkwi, to i moja rodzina nie była wyjątkiem. W 1993 r. pod wpływem panującej tendencji mój ojciec jako ostatni w naszej rodzinie ochrzcił się. Wcześniej wiara mogła stać się prawdziwą przeszkodą w wyjeździe za granicę, co dla tłumacza wojskowego mogło mieć bolesne konsekwencje. Wreszcie, w połowie lat 90., moi rodzice wzięli ślub kościelny – 9 lat po ślubie cywilnym.

Wolność wyznania stała się wówczas jednym z głównych symboli demokracji, która na nas spadła. I chociaż już w 1988 r. przywódca Związku Radzieckiego Michaił Gorbaczow poparł organizację obchodów z okazji Tysiąclecia Chrztu Rusi, to prawnie taka zmiana w stosunku do religii w polityce państwowej była utrwalona dopiero kilka lat później: ustawa „O Wolności Wyznania”, znosząca zakaz prowadzenia działalności dla organizacji religijnych była przyjęta w 1990 r., a w Konstytucji Federacji Rosyjskiej świeckość państwa i wolność sumienia obywateli zostały zapisane dopiero w 1993 r.

Dlaczego większość Rosjan postanowiła skorzystać z nowych praw, zwracając się właśnie w stronę prawosławia? Najbardziej sceptycznie nastawieni badacze, jak na przykład Przewodniczący Komisji ds. Wspólnot Religijnych przy rządzie Federacji Rosyjskiej Andriej Siebiencow, upatrują w tym zjawisku dążenie jeszcze nieprzywykłych do wolności obywateli do zastąpienia Partii Komunistycznej Rosyjską Cerkwią Prawosławną, mające zapełnić pustkę powstałą po ujawnieniu przestępstw reżimu komunistycznego[2] — w tym również represji wobec kapłanów prawosławnych i niszczenia świątyń. Tym samym zamiast na pochody pierwszomajowe ludzie wyszli na Drogę Krzyżową, a kapłan zastąpił im partyjnego sekretarza.

Okazało się, że pustka, którą Rosjanie starali się wypełnić w pierwszej kolejności, była pustką duchowo-ideologiczną: brak choćby odrobiny przejrzystej polityki państwowej i idei narodowej okresu postradzieckiego zmusił większość do szukania w prawosławiu podstaw spajających społeczeństwo. Doktor nauk społecznych, kierownik Katedry Filozofii Uniwersytetu Leningradzkiego im. A. S. Puszkina, Michaił Smirnow podkreśla, że każdy naród ma stałe podstawowe potrzeby, których zaspokojenie zapewnia jego poprawne funkcjonowanie. Z jego obserwacji wynika, że w świadomości zbiorowej Rosjan z pokolenia na pokolenie przekazywane jest przekonanie o konieczności zachowania źródła konsolidacji, które jest gwarantem jedności narodu i zapewnia mu stabilność w trudnych okresach historii. Radziecki wariant ideologii komunistycznej pełnił funkcję takiego źródła przez kilkadziesiąt lat, dlatego nawet najbardziej okrutne działania, realizowane w imię tej ideologii, znoszono z charakterystyczną dla rosyjskiego narodu cierpliwością.

− „Tymczasem przymusowe wprowadzenie świeckiego modelu światopoglądu i zachowania dość szybko wyczerpało swoje plusy” – tłumaczy socjolog. – „Dysfunkcja spajających właściwości ideologii komunistycznej wywołała zarówno rozczarowanie nią, jak i poszukiwanie zamiennika, który byłby niezawodny. W tym kontekście rosyjskie prawosławie okazało się akceptowalne dzięki swej historycznej więzi z ludową obyczajowością i tradycjami”.

Społeczne i gospodarcze wstrząsy lat 90., spadek poziomu życia i frustracja w społeczeństwie w związku z dyskredytacją okresu radzieckiego, który obejmował całe pokolenie, doprowadziły do nostalgii za przedrewolucyjną Rosją – wielką i świętą, a tym samym do zwrócenia się ku RCP jako instytucji, która zachowała więź z przedrewolucyjną przeszłością nawet w epoce komunistycznej i jest w stanie zaspokoić podobne zapotrzebowanie świadomości zbiorowej.

− „Ku prawosławiu zwrócili się ludzie, mający doświadczenie radzieckiego życia przepełnionego ideologią (nawet jeśli ktoś z nich żywił antyradzieckie nastroje), dlatego też przechodzenie na prawosławie przebiegało dwojako” − mówi Smirnow. – „Przede wszystkim przyswajano zewnętrzne oznaki przynależności wyznaniowej: zachowania obrzędowe oraz jednoznaczne utożsamianie Rosjanina [w znaczeniu etnicznym, nie przynależności państwowej – komentarz. tłum.] z wiarą prawosławną – bez zagłębiania się w sens doktryny prawosławia”.

Moja rodzina jest tego wyraźnym przykładem. Malowaliśmy jaja na Wielkanoc, zamiast zakładanego przez RCP „oczyszczenia duszy” w Wielki Czwartek w postaci komunii świętej i spowiedzi na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy — my braliśmy kąpiel w wannie i sprzątaliśmy mieszkanie. W Niedzielę Przebaczenia Win z przyjemnością przebaczaliśmy sobie wzajemnie i całowaliśmy się trzykrotnie…

Według religioznawcy mistyczno-soteriologiczna treść chrześcijaństwa w obrządku prawosławnym do tej pory pozostała marginalna, zapotrzebowanie na nią jest minimalne i dotyczy jedynie neofitów oraz części dawnych wierzących. Dla większości prawosławna samoidentyfikacja nie zakłada religijności, ale widziana jest jako nieodłączna część narodowej kultury, jako przejaw rosyjskości.

Druga fala: flirt z władzą

Władze państwowe pokładały w tym czasie szczególne nadzieje w RCP – jako instytucji „zdolnej do wsparcia poradzieckiej państwowości”, a także jako instrumencie oddziaływania na społeczeństwo − zauważa Smirnow. Wieloma innymi skutecznymi mechanizmami rządzenia władza nie dysponowała: poziom zaufania Rosjan do RCP w latach 90. (74%) znacząco przewyższał zaufanie do instytucji politycznych (44%)[3]. Zbliżenie z RCP powinno było zapewnić władzy jej legitymizację w oczach narodu.

Pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn podpisał w 1993 r. rozporządzenie „O przekazaniu organizacjom religijnym budynków sakralnych oraz innego majątku”. Za jego rządów RCP otrzymała przywileje w postaci kontyngentu na wwóz towarów podlegających akcyzie i zwolnieniu z opłat celnych, z czego korzystała aż do momentu ich zniesienia w związku z ujawnieniem wielu skandalicznych umów i nadużyć ze strony organizacji komercyjnych związanych z cerkwią (w tym też z udziałem przyszłego Patriarchy Moskiewskiego i Wszechrusi, а wówczas − „tytoniowego metropolity” smoleńskiego i kaliningradzkiego Cyryla Gundiajewa). Za Jelcyna wreszcie Boże Narodzenie uzyskało status święta państwowego i stało się dniem wolnym.

Zbliżenie władzy i RCP jeszcze bardziej uwidoczniło się, gdy głową państwa w 2000 r. został Władimir Putin. Już po inauguracji było odprawione nabożeństwo w intencji zdrowia i długowieczności nowego prezydenta. Putin osobiście rokrocznie bierze udział w transmitowanych na żywo przez kanały państwowe nabożeństwach bożonarodzeniowych.

To właśnie na okres prezydentury Putina – od 2000 do 2008 r. – przypada druga fala zbliżenia Rosjan z Kościołem. Odsetek wierzących Rosjan w tym czasie osiągnął 75%. Za podstawę tego zjawiska można uznać pozytywny stosunek do władzy, wywołany wzrostem dobrobytu mieszkańców w związku z wysokimi cenami na ropę naftowej, co nastąpiło na tle ostrej krytyki przez władze bolesnego okresu transformacji lat 90.

− „Do cerkwi zaczęli uczęszczać urzędnicy i biznesmeni. A w związku z zaistniałą sytuacją, w której nieustannie odtwarzana była paternalistyczna świadomość i masowa orientacja na państwo, naród analogicznie przyjął «uświęcenie» władzy zwierzchniej” − tłumaczy Zorkaja.

Zdaniem socjologa władza zwróciła się ku prawosławiu, upatrując w nim sposobu na konsolidację narodu bazującą nie na nowych wartościach obywatelskich, a na starych, radzieckich, tradycjonalistycznych. „RCP dopasowała się do systemu władzy, w tym do zwrotu w stronę autorytaryzmu, podtrzymując konserwatywne założenia i występując nie jako stróż wartości chrześcijańskich lecz jako instytucja legitymująca władzę”.

Ważnym przykładem tego typu „gry” rządzących z Kościołem jest proces przeciwko grupie Pussy Riot. W 2012 r. uczestniczki tej grupy wykonały w Soborze Chrystusa Zbawiciela tak zwaną „modlitwę punkową” przeciwko wtrącaniu się RCP w sprawy państwa. Następnie były sądzone za „chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną”. W tym czasie nie tylko państwo i cerkiew połączyła wspólnota interesów, decyzja sądu spotkała się również z dużym poparciem społecznym: jedynie 5% ankietowanych przez Centrum im. Lewady wypowiedziało się wówczas przeciwko ukaraniu Pussy Riot[4]. Nawet mój wujek – były rockman, a w późniejszym czasie – dyrektor finansowy banku, i zapewne jedyny aktualnie praktykujący wierzący w rodzinie (ścisły post, krzyż wytatuowany na przedramieniu) – pluł w telewizor i z gniewem mówił o „obrazie uczuć religijnych osób wierzących”. Chrześcijański postulat przebaczania, zarówno on, jak i wielu innych Rosjan zastąpiło podejściem „niech inni mają ku przestrodze”.

 „Prawosławny nacjonalizm”

 Jednym z rezultatów flirtu RCP z promowanymi przez władzę pomysłami jest formowanie nowych, często dosyć sprzecznych nurtów prawosławia. Potwierdzają to coraz częściej słyszane w rosyjskich mass mediach głosy „prawosławnych nacjonalistów”.

W celu zapewnienia niezbędnego poparcia narodu w walce o władzę, i dla umocnienia jej wertykalnego charakteru, kierownictwo kraju, z Putinem na czele, zajęło się mitologizacją historii państwowej, w tym również przeszłości radzieckiej. Przy braku jakichkolwiek nowych badań nad problematyką tego okresu, nawet ze strony poszkodowanej RCP, do łask powróciły obrazy Wielkiej Rosji i jej „szczególnej drogi rozwoju”, a w ślad za tym również i stare radzieckie kompleksy.

− „Bez względu na wzrost liczby prawosławnych społeczeństwo do tej pory nie ‘przepracowało’ moralnie chrześcijańskich postulatów” – uważa Zorkaja. – „Wraz z zapożyczoną przez instytucje władzy tradycjonalistyczną retoryką w zbiorowej świadomości odrodziły się idee imperializmu, szowinizmu, strachu i agresji wobec obcych”.

W RCP spowodowało to wyodrębnienie się nieoczekiwanego nurtu „prawosławnego nacjonalizmu”. Najbardziej widocznymi jego przedstawicielami są dzisiaj: ultraprawicowy narodowo-patriotyczny front „Pamięć”, walczący z systemem INN[5] „Związek Bractw Prawosławnych” (rozpadł się na dwie organizacje) i „Czarna Sotnia” Aleksandra Sztilmarka. Wszystkich ich łączy wiara w ich narodową wyjątkowość i w „światowy spisek” przeciwko Rosji, czyli prawosławiu. Głównym wrogiem jest liberalny „upadły Zachód”, pozwalający na zawieranie małżeństw tej samej płci. W ich mniemaniu Rosja stanowi ostatnią ostoję wiary przeciwko antychrystowi.

− „Chociaż wspomniany ruch nacjonalistyczny we współczesnym prawosławiu ma marginalny charakter, to wiele z propagowanych przezeń idei jest bliskich rosyjskiemu społeczeństwu” – podkreśla Zorkaja. – „Tym bardziej, że do nacjonalistycznej retoryki, choć w złagodzonej formie, odwołuje się obecna władza”. W efekcie naród uległ zwłaszcza antyukraińskiej propagandzie mówiącej o obronie prawosławnych Rosjan przed faszyzmem.

„Prawosławny stalinizm”

Podobna mitologizacja radzieckiej przeszłości wewnątrz kraju nałożyła się w tym samym czasie na całkiem realne problemy narodu i doprowadziła do pojawienia się jeszcze bardziej nienaturalnego prądu – „prawosławnego stalinizmu”.

Według danych Komisji Patriarchatu Moskiewskiego ds. Zrehabilitowanych od początku rządów Stalina do 1941 r. 350 tysięcy osób było represjonowanych za wiarę, a z 25 tysięcy działających jeszcze w 1935 r. cerkwi do początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej uchowało się około 350 − 400. W 1931 r. zburzono Sobór Chrystusa Zbawiciela. Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej za Granicą nazywa śmierć Stalina w 1953 r. śmiercią „największego w historii pogromcy wiary chrystusowej”.

Jednakże pół wieku później stowarzyszenie konserwatywnych ekspertów „Klub Izborski”, który jako jedno z głównych zadań postawił sobie kreowanie odnowionej i ukierunkowanej patriotycznie polityki państwowej we wszystkich sferach życia narodu i cieszy się niemałym poparciem Kremla (między innymi w 2015 r. organizacja ta uzyskała grant prezydenta w kwocie 10 mln rubli na „wyjaśnienie społeczeństwu czym jest «rosyjski świat»”), wystawia na publiczny widok ikonę Matki Bożej, pod której szatą widnieją wizerunki radzieckich marszałków i Józefa Stalina. Przewodniczący klubu, Aleksandr Prochanow, głosi, że Stalin „wygrał globalną wojnę religijną, nie pozwalając piekłu [w osobie antychrysta Hitlera- komentarz autorki] przyjść na świat”[6] i ogólnie, że był on „dobroczyńcą cerkwi”, dlatego powinien być włączony do grona świętych.

Najwidoczniej słowa te znajdują aprobatę Rosjan. Według danych Centrum im. Lewady, 39% Rosjan ocenia postać Stalina pozytywnie[7]. А 45% ankietowanych uważa ofiary, które poniósł naród radziecki w okresie jego rządów, za usprawiedliwione wielkimi celami i rezultatami[8]. „Potrzeba nam Stalina!” – mówi moja babcia kilka dni temu, która przeczekała w pięciogodzinnej kolejce, żeby pokłonić się relikwiom świętej Matrony Moskiewskiej. To właśnie do relikwii tej świętej, zgodnie z ludowym przekazem, w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w 1941 r. przychodził sam Stalin. Mieszkająca w centrum stolicy jasnowidz zapewniała jakoby, że Niemcy nie zdołają zwyciężyć, jeśli wódz nie opuści Moskwy. Według słów prawosławnych nacjonalistów „potajemnie wierzący” lider zrobił wszystko zgodnie z jej nauczaniem, a nawet złagodził prześladowania cerkwi, całkowicie wbrew ateistycznie nastawionemu kierownictwu ZSRR. Jeden przeciwko wszystkim! I właśnie dlatego kraj zwyciężył…

Co prawda Cerkiew zaprzecza tej legendzie: epizod ten nie znalazł żadnego potwierdzenia w kanonicznym żywocie i uważany jest raczej za element ludowego folkloru. Również wobec samej późniejszej zmiany w polityce wobec RCP pojawia się sporo wątpliwości. W 1941 r. według danych państwowej Komisji ds. Rehabilitacji Ofiar Represji Politycznych aresztowano 4000 i rozstrzelano 1900 duchownych.

Innym argumentem, przemawiającym za kanonizacją radzieckiego lidera, jest otwarcie przez niego w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej tysięcy kościołów. Co prawda miało to miejsce głównie na okupowanych przez faszystów terytoriach i ich późniejsze zamykanie nie było na rękę wodzowi. Sam tylko Stalin w latach 1944 − 1945 pozytywnie rozpatrzył 10% z 5 tysięcy wniosków o otwarcie świątyń, licząc na wsparcie cerkwi w podsycaniu moralnego sprzeciwu radzieckich obywateli wobec niemieckiej propagandy (radziecka odpowiedź na otwarcie świątyń przez faszystów) i w dyplomatycznych rozmowach z sojusznikami. Przyznając pewne przywileje duchowieństwu (wybieranie Patriarchy, otwarcie seminariów duchownych, pozwolenie na odprawianie mszy kapłanom znajdującym w więzieniu, otwarcie zakładów produkujących świece), wódz pozyskiwał dla własnych celów kontrolowane i lojalne władzy życie religijne. Po wojnie RCP miała odegrać ważną rolę w umocnieniu wpływów radzieckich na terytoriach, które znalazły się pod dominacją ZSRR w rezultacie przemian geopolitycznych na świecie.

Jednakże już w 1948 r. stalinowska „polityka liberalna” względem RCP ponownie dokonuje zwrotu. Zakazuje są Dróg Krzyżowych i nabożeństw na polach. Świątynie ponownie zamienia się w kluby i spichlerze. I już do 1949 r., zgodnie z raportem zbiorczym Gułagu, w katorżniczych obozach pracy znajduje się ponad 3,5 tysiąca kapłanów. Rzecz jasna o tej zmianie stosunków Stalina i RCP prawosławni staliniści z jakiegoś powodu nie lubią wspominać.

Czym można wyjaśnić pojawienie się, wydawać by się mogło, trudnego do wyobrażenia sobie nurtu, jakim jest „prawosławny stalinizm”? Masowa korupcja, problemy społeczne i ekonomiczne zmuszają Rosjan do szukania dróg wyjścia, skłaniając ich ku doświadczeniom z przeszłości kraju. А w historii Rosji dla większości obywateli czasem względnego porządku był przede wszystkim okres komunistyczny, związany z „silną ręką” narodowego lidera – Stalina, którego wybielanie dokonuje się dzisiaj za wyraźnym przyzwoleniem władz państwowych. Prawosławni Rosjanie dzielą ze swoimi rodakami radziecką przeszłość, czyli wyniesione stamtąd wartości, poglądy na historię. Wszak wielu z nich przyszło do cerkwi już w wieku dojrzałym, z pełni wykształconą świadomością.

− „Rzecz w nieuniknionym załamaniu światopoglądu prawosławno-chrześcijańskiego na skutek tradycyjnych stereotypów rosyjskiego etatyzmu i o pierwszeństwie interesów społecznego ogółu nad indywidualnym istnieniem. Tak się złożyło w rosyjskiej historii i kulturze, iż w kodach mentalnych i w społecznej nieświadomości narodu państwowość autorytarna pozostaje bardziej życiowym punktem orientacyjnym niż wolności i prawa człowieka i obywatela” – mówi Smirnow.

Jednocześnie, jak zauważa religioznawca, obwinianie rosyjskiego społeczeństwa o świadome sympatyzowanie ze stalinizmem lub o imperialne ambicje (czyjeś osobiste kazusy się nie liczą) jest niestosowne. Według niego, „dla rosyjskiej świadomości idea imperialnej wielkości to nie ucisk i zniszczenie, a włączenie w obręb swojej orbity. Historie okresu stalinowskiego i innych trudnych okresów interpretowane są nie poprzez ich rzeczywistą treść, która dla każdego normalnego Rosjanina wyda się okropną, lecz poprzez mitologizację, która usuwa dyskomfort związany z trudnymi życiowymi i społecznymi sytuacjami”.

Oprócz tego, prawosławie staje się dla znaczącej części Rosjan „mityczno-rytualną autoterapią”. I ta jej funkcja w dużej mierze staje się możliwa przez nieznajomość własnej historii.

Jednak tego typu dualizm w postrzeganiu postaci Stalina – prześladowcy albo dobroczyńcy – jest podtrzymywany przez prawosławnych w pewnym stopniu również dlatego, że sama RCP do tej pory nie przepracowała publicznie wielu ważnych, bolesnych momentów swojego funkcjonowania z okresu stalinowskiego. Sam Patriarcha Cyryl, będąc pod wpływem być może własnej radzieckiej przeszłości, albo aktualnego w kraju kursu na wybielanie Stalina, lub chcąc być wyrazicielem głosu Rosjan, występuje z następującymi słowami: „Sukcesów tego czy innego przywódcy państwowego, który stał u źródeł odrodzenia i modernizacji kraju, nie należy kwestionować, nawet jeśli przywódca ten wyróżnił się nikczemnością. Tam, gdzie przejawiała się wola, siła, intelekt, polityczna stanowczość, my mówimy: «tak, bezsporne sukcesy», tak jak i w przypadku zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Lecz tam, gdzie były krew, niesprawiedliwość, cierpienia, mówimy, że jest to nie do zaakceptowania dla nas, ludzi XXI wieku. I oddajemy historyczne postacie na sąd Boży”[9].

W tym samym czasie podobnie dwuznaczne wypowiedzi można usłyszeć od wyższych hierarchów RCP. I chociaż krytyka przedstawicieli wyższego duchowieństwa w prawosławnym klerze jest zjawiskiem w ogóle niespotykanym, to wielu kapłanów na pytanie o Stalina odpowiada bardziej bezpośrednio. Tak oto kleryk z soboru Mandylionu Zbawiciela na Sietuni[10] Nikołaj Popowicz uważa, że „nie można z «szefa grupy przestępczej», który rozpoczął swoją działalność od grabieży i napadów, a będąc głową państwa unicestwił miliony rodaków, robić wielkiego działacza politycznego – to zbrodnicze kłamstwo”[11].

A zabity w 1990 r. proboszcz Aleksandr Mień ostrzegał jeszcze: „Trudno leczy się chorobę nie znając jej przyczyn, a jeśli nie znajdzie się środków leczenia, to możliwy jest jej nawrót, nawet jeśli pierwsze zagrożenie minęło… O religiach historycznych można wypowiadać się w różny sposób i różnie je oceniać; ale co się tyczy kultu Stalina, to tutaj nie ma miejsca dla dwóch opinii, jeśli nie chcemy powrotu krwawego chaosu… Straszne doświadczenia dyktatur XX wieku… dają nam możliwość spojrzenia z boku na oblicze duchowej tyranii, paternalizmu, gry na infantylnych uczuciach i masowych nerwicach”[12].

Neoreformatorzy?

− „Patriarchę popiera dzisiaj 70% narodu. Dlatego nie warto oczekiwać odnowienia RCP w aktualnych warunkach, w których wyżsi hierarchowie podchwytują ideę «symfonii władzy i cerkwi»”– uważa Zorkaja.

Tymczasem tego typu polityka ze strony RCP jest niebezpieczna dla niej samej, i może doprowadzić do utraty wiernych. Masowe odejście wierzących z kościoła prawosławnego za 10 − 20 lat prognozuje między innymi dyrektor Centrum im. Lewady Lew Gudkow[i], który zauważa nadszarpnięcie zaufania do cerkwi i widzi w tym rezultat przemilczania przez wyższe duchowieństwo tak ważnych spraw, jak wojna w Czeczeni, czy korupcja. Równocześnie zjawisko tego ostatniego problemu wewnątrz samej cerkwi wywołuje wiele pytań. Na przykład ostatnio sam Patriarcha znalazł się w centrum kilku skandali. Wiele hałasu wywołały zwłaszcza zdjęcia, które pojawiły się w prasie, przedstawiające zwierzchnika PCP z zegarkiem Breguet za 30 tysięcy dolarów. Szerokim echem odbił się spór sądowy wokół mieszkania patriarchy w elitarnym „domu na wybrzeżu” w Moskwie. W trakcie prac remontowych jego sąsiada – kapłana Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Jurija Szewczenki – w mieszkaniu zwierzchnika RCP osiadł tuman kurzu. Zamieszkująca z patriarchą jego daleka kuzynka (niebędąca właścicielką mieszkania i nieposiadająca pełnomocnictwa od kuzyna) podała do sądu sprawę na Szewczenkę i wygrała niebywale zawyżone dla „sprawy kurzowej” odszkodowanie w wysokości aż 20 mln rubli. Oprócz tego zastanawiający jest fakt posiadania przez patriarchę mieszkania o powierzchni 144 m2, co w pewnym sensie zaprzecza ślubom życia w ubóstwie. Także przyzwoitość niektórych zwykłych kapłanów można podać w wątpliwość. Na przykład swego czasu moja mama została matką chrzestną córki swojej koleżanki i kapłan oprócz podstawowej opłaty pobrał od każdego ojca i matki chrzestnej w trybie obowiązkowym po tysiąc rubli, by zostali w ogóle dopuszczeni do sakramentu.

Inna historia przydarzyła się mnie osobiście. Otóż niedawny dekret wydany przez Patriarchę wprowadza nowe obowiązki w stosunku do przyszłych chrzestnych, a dokładniej „rozmowę kwalifikacyjną” z kapłanem, podczas której sprawdza się, czy chrzestny zna modlitwy, czy spowiada się, i czy w ogóle wierzy w Boga. Po 1990 r., gdy zaczęto chrzcić wszystkich chętnych, nowe zasady wydają się być w pełni uzasadnione: żeby naprawdę zachęcić ludzi do rozmyślań nad wiarą a nie tylko do wypełniania obrzędów. Jednak w praktyce wychodzi na odwrót. Mój brat mieszka z rodziną w Waszyngtonie, a w 2013 r. przyjechał do Moskwy zaledwie na dwa tygodnie. Pierwszego dnia udał się do świątyni, żeby ustalić datę chrzcin swojego rocznego syna. Tam powiedziano mu, że same przygotowania do sakramentu zajmą więcej czasu, niż on będzie w Rosji, gdyż przyszli rodzice chrzestni – ja i mój kum – powinniśmy przychodzić na spotkania raz w tygodniu przez trzy tygodnie. Problem rozwiązał prałat Michaił z Soboru Wszystkich Świętych w Nowokosinie na wschodzie Moskwy – maleńkiego Timofieja ochrzczono w cerkwi za symboliczną opłatą w postaci kilku tysięcy rubli i butelki koniaku. Ze wstydu lub dlatego, że po prostu nie lubił kobiet, kapłan poznęcał się nad nami w trakcie świętego obrzędu. Tak oto na początku zażądał od matki Timofieja, żeby wykonała pokłony na kolanach — trzykrotnie padła twarzą do ziemi i dotknęła czołem podłogi. Będącej wówczas w trzecim miesiącu ciąży Nasti lekarz kategorycznie zabronił wykonywania nadmiernych ruchów, więc odmówiła pokłonów. Za co kapłan zbeształ ją: „Żeby z mężem zajmować się grzechem nie ma problemu, a gdy trzeba popracować – od razu chora. No cóż, Bóg prosi”… I wtedy rzucanie się na podłogę przypadło w udziale mnie – jako matce chrzestnej. Nie chcąc urządzać skandalu, musieliśmy się dostosować. Od mężczyzn tego nie wymagano.

W tym czasie Timosza, jako chłopca, trzykrotnie zaniesiono za ołtarz. Dziewczynek – jako grzesznic na wzór Ewy – nie wolno tam odnosić. Oprócz tego kapłan zganił moją babcię, która wtedy ledwo chodziła z laską, gdy poprosiliśmy go, żeby przyniósł jej ikonę do ucałowania: „Patrzcie jaka – jeszcze czego, żeby Bóg sam do niej szedł, niech sama podejdzie”. I nie podszedł. Skrytykował ją jeszcze za to, że przyszła do świątyni w spodniach.

Ogólnie sytuacja kobiet w świątyni − to osobna historia. Ile razy byłam w cerkwi, to zawsze znajdowała się jakaś „służka”, która beształa jakąś kobietę, gdy przychodziła do świątyni z nieprzykrytą głową lub nie miała spódnicy do podłogi – nawet w dwudziestostopniowy mróz. A jeśli w ten dzień wypada kobiecie miesiączka, to w ogóle nie ma prawa przybliżać się do ikon, i powinna pozostać w „przedsionku” cerkwi — przecież jest nieczysta! Nic więc dziwnego, że w takiej atmosferze nadmiernego tradycjonalizmu wielu szuka dzisiaj innych dróg prawosławnej wiary. I jeśli ideę przyszłego odejścia Rosjan od prawosławia można nazwać dzisiaj dosyć śmiałą, to o głębokim podziale w RCP można już mówić z całą pewnością.

− „Aktualnie sojusz państwa z cerkwią prawosławną taktycznie funkcjonuje, lecz w perspektywie coraz wyraźniej oznaczać będzie samodyskredytację hierarchów kościoła i utratę autorytetu” – uważa Smirnow. – „Nie doprowadzi to do upadku cerkwi, jednak ryzyko wewnętrznych rozłamów i nowego sekciarstwa w prawosławiu jest oczywiste”.

Przykładem tej tendencji jest rosnąca popularność działalności osób obwinianych przez najbardziej konserwatywnych przedstawicieli cerkwi o „neoreformację”. W szczególności coraz większą popularnością cieszą się przedstawiciele duchowieństwa, tacy jak ojciec Gieorgij Koczetkow, który w języku rosyjskim, a nie w języku cerkiewnosłowiańskim prowadzi nabożeństwa, misje katechizacji, życie parafialne, a w dodatku bez żadnego dress code’u.

− „Ci, którzy po rozpadzie ZSRR znaleźli się u sterów cerkwi, przywykli trzymać się jasnych zasad, narzuconych im z zewnątrz. Nacisk KGB nie poszedł na marne. Od momentem rozpadu Związku Radzieckiego słudzy cerkiewni biernie starali się zachowywać chociażby zewnętrzne i utrwalone tradycje prawosławia, obawiając się jakichkolwiek zmian. Jednakże prawosławie należy uczynić bardziej przystępnym dla zwykłego człowieka, cerkiew – to samo życie, i wiara powinna przejawiać się we wszystkich jego sferach – nauce, pracy, rodzinie” – powiedział ojciec Gieorgij w rozmowie ze mną w Moskwie.

Dzisiaj stworzone przez niego „Bractwo Prieobrażenskoje” liczy około 2,5 tysiąca osób. W trakcie jego istnienia katechizację przeszło i zostało członkami Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej ponad 15 000 osób.

Czy oznacza to, że RCP przeliczyła się, próbując na ślepo narzucać swoje mocno konserwatywne stanowisko (jak na przykład zakaz aborcji) społeczeństwu, które przeżyło siedemdziesiąt lat państwowego ateizmu, i doprowadziła do tego, że Rosjanie poczuli potrzebę odnowy w cerkwi?

Maria Gorkowskaja

Przypisy

[1]http://www.levada.ru/old/08-06-2012/obraz-pravoslavnogo-veruyushchego-v-sovremennoi-rossii
[2] Себенцов А.Е. К разговору о религиозной ситуации в регионах и о законодательства, регулирующем государственно­церковные отношения в России // От политики государственного атеизма – к свободе совести: Материалы семинара­совещания. М., 2000.
[3]http://ecsocman.hse.ru/data/2015/05/05/1251193389/Zorskaya_89-106_.pdf
[4]http://www.levada.ru/old/books/obshchestvennoe-mnenie-2012
[5]INN − indywidualny numer podatnika (przyp. red.).
[6]http://www.novayagazeta.ru/society/68939.html
[7]http://www.levada.ru/31-03-2015/stalin-i-ego-rol-v-istorii-strany
[8]http://www.levada.ru/31-03-2015/stalin-i-ego-rol-v-istorii-strany
[9]http://www.svoboda.org/content/article/27345123.html
[10] Ros. храм Спаса Нерукотворного на Сетуни.
[11]https://www.miloserdie.ru/article/vozmozhen-li-pravoslavnyj-stalinizm/
[12]http://www.alexandrmen.ru/books/trudnput/relcultl.html
[13]http://www.kommersant.ru/doc/1777469

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ