„Panama Papers”: USA umacniają się jako nowy raj podatkowy i destabilizują rosnącą konkurencję polityczną

1

Na całym świecie sensację wzbudziły „kwity z Panamy”. Zostały podsunięte zachodniej prasie głównego nurtu, która od początku kwietnia wybija na czołówki coraz to nowe „rewelacje” o prominentnych politykach rosyjskich, chińskich czy islandzkich. Ale też coraz wyraźniej widać, o co z tym rzekomym „wyciekiem danych” tak naprawdę chodzi. To nie tylko atak wymierzony w Rosję i w prezydenta Putina, jak ujawnia w tweecie WikiLeaks, ale także dobrze zorganizowana kampania USA, mająca dwa główne cele: po pierwsze, zdyskredytowanie wszystkich dotychczasowych oaz podatkowych na kuli ziemskiej i umocnienie własnej pozycji jako nowego globalnego raju podatkowego, aby ułatwić dolarowi obronę jego pozycji jako pierwszej waluty rezerwowej i handlowej świata; po drugie, zdestabilizowanie przy pomocy ujawnianych rewelacji elit rządzących – przede wszystkim w Rosji i w Chinach.

Widać to wyraźnie, kiedy czyta się artykuły zachodniej prasy mainstreamowej, która – sądząc po tytułach zaangażowanych gazet – wytoczyła najcięższą artylerię. Brytyjski „Guardian” wywodzi szczegółowo, że kwity z Panamy zdemaskują tajemnice chińskiego kierownictwa, skrywane w zamorskich rajach podatkowych. Podobno panamskie papiery obciążają ośmiu czołowych polityków chińskiej państwowej „czerwonej arystokracji” – członkowie ich rodzin mieli korzystać z usług fikcyjnych firm. To samo mówi się o wewnętrznym kręgu ludzi skupionych wokół Władimira Putina. Zarówno Chiny, jak i Rosja są głównymi geostrategicznymi rywalami USA. W grupie BRICS podejmują wspólnie coraz to nowe inicjatywy, jak np. utworzenie banku inwestycyjnego wyposażonego w kapitał 100 mld dolarów, i pracują nad odejściem od dolara amerykańskiego jako głównej waluty rezerwowej i handlowej świata. Jest to dla Stanów Zjednoczonych silnym bodźcem, by państwa te atakować; sektor finansowy jest tylko jednym z frontów nasilającej się rywalizacji geostrategicznej.

Warto jednak zwrócić uwagę, że wśród prominentów, których od pierwszej chwili w niedzielę 3 kwietnia wzięli na celownik medialni „demaskatorzy” z Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), nie ma jak dotąd,oprócz premiera Islandii Sigmundura Gunnlaugssona (który tymczasem ustąpił ze stanowiska), żadnych czołowych polityków europejskich, północnoamerykańskich czy pochodzących z innych krajów NATO. Trzeba to sobie wyraźnie uzmysłowić: ta „największa demaskacja” w dziejach mediów sięgająca aż do chińskiego Biura Politycznego i ścisłego otoczenia Kremla nie potrafiła wskazać niemal żadnych zachodnich żonglerów finansowych ani znaczących polityków Zachodu. Nic dziwnego, że wszyscy, nie wyłączając amerykańskich blogerów, pytają, gdzie się podziali „piorący brudne pieniądze” i unikający podatków obywatele USA.

W obliczu tak jednostronnych rewelacji nasuwają się, oczywiście, pytania, komu cała ta akcja służy i czy dokumenty, do których jak dotychczas nikt, prócz dziennikarzy ICIJ, nie może zajrzeć, nie są „aktem destabilizacji ze strony Zachodu”. A jeśli nawet ktoś w to wątpi, nie może nie dostrzec, że „rewelacje” ujawniane są w momencie, kiedy z reszty świata, przede wszystkim z krajów szybko rozwijających się, kapitał odpływa w ilościach nienotowanych od wielu lat.

Ten wielki pieniądz nabywał tam akcje, obligacje i nieruchomości, ponieważ od Hongkongu przez Kuala Lumpur aż po São Paulo i Mexico City wyższe wzrosty cen i relatywnie wysokie odsetki obiecywały znacznie większy zysk niż na zachodnich giełdach i rynkach. Boom rynków wschodzących powoli się kończy, ogromny odpływ kapitału musi zostać skanalizowany a USA chcą sobie z tego smakowitego tortu wykroić jak największy kawałek.

Dzieje się to w momencie, kiedy same Stany Zjednoczone stoją przed kolejną recesją, najlepsze czasy dolara przeminęły, a amerykańskie obligacje nie są już powszechnie postrzegane jako „bezpieczny port”. Nie zaszkodzi więc mocno potrząsnąć oazami podatkowymi świata i podgrzać tendencję, którą już w styczniu tego roku szczegółowo i zupełnie otwarcie opisywała finansowa agencja informacyjna Bloomberg. Jej nagłówki głosiły, że „USA są ulubioną nową oazą podatkową świata”, zaś odpływ kapitału ze „znanych tajnych rajów podatkowych do USA” to „świetnie prosperujący nowy interes”.

Przez całe lata Stanu Zjednoczone zarzucały innym krajom, że pomagają obywatelom amerykańskim ukrywać dochody i majątki. Natomiast obecnie same urastają do roli nowego globalnego raju podatkowego dla bogatych cudzoziemców. Prawnicy w Londynie i trusty w Szwajcarii mają w związku z tym pełne ręce roboty z przenoszeniem kont „z takich miejsc, jak Bahamy i brytyjskie Wyspy Dziewicze, do Nevady, Wyoming i Południowej Dakoty”.

Peter Cotorceanu, prawnik z Zurychu, opisuje brzęk pieniędzy, które „toczą się błyskawicznie do USA”.A to ma swoje skutki: Andrew Penney z San Francisco, manager Rothschilda, mówi, że Stany Zjednoczone już są „efektywnie największym rajem podatkowym na świecie”. Penney wie co mówi, bowiem Rothschild, jeden z najstarszych i najbardziej wpływowych domów finansowych wywodzących się z Europy, otworzył niedawno w Reno w stanie Nevada trust w sąsiedztwie kasyn „Harrah´s” i „Eldorado”. Jego nowy trust należy do grona elitarnych usługodawców finansowych, obecnie całkowicie zaprzątniętych przekierowywaniem majątków zamożnych klientów z międzynarodowych oaz podatkowych właśnie do Nevady.

Robi się to nadzwyczaj dyskretnie. Kto ogląda tabliczki na drzwiach byłej głównej amerykańskiej kwatery Porsche w Reno nawet się nie domyśla się, że na dwunastym piętrze rezyduje Rothschild. Nazwa ta nie pojawia się w spisie firm mieszczących się w budynku. Ale na dziesiątym i dwunastym piętrze sytuacja się wyjaśnia. Kto wciśnie guzik na dziesiąte piętro i wjedzie windą na górę (mijając na szóstym pomieszczenia amerykańskiej prokuratury), dociera do biur dobrze umocowanej politycznie kancelarii adwokackiej, w której obok byłych prominentnych urzędników stanowych z Nevady rezydują także lobbyści i managerowie kasyn. Swoje biurko ma tu między innymi, jak to opisał Bloomberg, lobbysta podatkowy Robert Armstrong. Uchodzi on za czołowego prawnika trustów z Nevady i pracuje jako manager trustu Rothschilda w Ameryce Północnej.

Mówiąc wprost: USA po cichu, ale nadzwyczaj skutecznie czerpią korzyści z trendu, który – z powodów politycznych – same stworzyły. I odnoszą sukcesy: od 2014 r. pod naciskiem USA Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) skłoniła prawie 100 krajów na całym świecie do zaakceptowania bardziej rygorystycznych reguł ujawniania kont bankowych i trustów z międzynarodową klientelą. Duża presja spowodowała, że zgodziły się na to także Szwajcaria i Bermudy.

Jak informuje blog finansowy ZeroHedge, niewielka liczba krajów wzbrania się jednak przed przyjęciem tych uregulowań. I co widzimy? W tym gronie są, twierdzi ZeroHedge, Stany Zjednoczone. Co więcej: w 2010 roku Kongres przyjął ustawę FATCA (Foreign Account Tax Compliance Act), która zmusza międzynarodowych usługodawców finansowych do zgłaszania amerykańskiemu fiskusowi zagranicznych kont obywateli USA. W związku z uchwaleniem FATCA amerykańskie Ministerstwo Sprawiedliwości oskarżyło szwajcarskie banki o to, że umożliwiają zamożnym klientom unikanie podatków. Za to pieniądze z całego świata, które napływają do USA, mogą czuć się bezpieczniej niż kiedykolwiek. Rozlokowany w różnych punktach globu ziemskiego kapitał, który trzeba ujawnić amerykańskiemu fiskusowi, płynie przeto masowo do USA, aby temuż fiskusowi umknąć.

W tym kontekście amerykański wymiar sprawiedliwości i Biały Dom wychodzą na zręcznych i pozbawionych skrupułów kasiarzy, włamujących się do sejfów znanych rajów podatkowych i kierujących pieniądze z całego świata do nowych oaz, które urządzili w różnych stanach USA. Kwity z Panamy są celowo uruchomionym dopalaczem, który temu strumieniowi kapitału nadaje dodatkowy pęd w stronę USA. Nie jest bynajmniej dziełem przypadku, że stało się to w chwili, kiedy eksporterzy ropy i grupa BRICS atakują szczególną rolę amerykańskiego dolara. Na „Panama Papers” zareagował Władimir Putin, oświadczając, że wyda dekret udostępni opinii publicznej dużą liczbę częściowo utajnionych dokumentów z lat 1930–1989. Jego zapowiedź, że chodzi przy tym o pewne „bardzo interesujące nazwiska”, powinna wzbudzić powszechne zaciekawienie. Jednak zachodnie media wiedzą o tym równie mało, jak o prawdziwym tle afery z kwitami panamskimi.

Markus Gärtner

Przeł. Jacek Dąbrowski

Żródło:info.kopp-verlag.de/hintergruende/geostrategie/markus-gaertner/panama-papiere-usa-etablieren-sich-als-neue-steueroase-und-destabilisieren-die-aufstrebende-geopoli.html

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWybory prezydenckie w USA – slogany a rzeczywistość
Następny artykułFranz Alt, Peter Sloterdijk, Michael Klonovsky i inni o zagadkowej Angeli Merkel (Głosy zza Odry)
Markus Gärtner (ur. 1960) studiował w Monachium nauki polityczne, komunikację społeczną i ekonomię. Po studiach przez rok pracował w amerykańskim Kongresie. Od 25 lat pracuje jako dziennikarz specjalizujący się w tematyce gospodarczej. Główny zakres jego zainteresowań to sytuacja na wielkich rynkach wschodzących, handel światowy, erozja władzy światowej USA, globalizacja i rynki surowcowe. Przez pewien czas związany z telewizją publiczną ARD; w 1997 wyjechał do Malezji, skąd dla dziennika „Die Welt” relacjonował azjatycki kryzys finansowy. Następnie był przez sześć lat (do 2004 r.) korespondentem gazety „Handelsblatt“ w Chinach. Potem przeniósł się do Vancouver, gdzie przez dziesięć lat analizował przemiany zachodzące w Ameryce Północnej. Z bliska obserwował kryzys finansowy 2008 r. Opublikował min. Drachensturm. Wie China und Co. den Westen erobern (2014) oraz Lügenpresse. Wie uns die Massenmedien durch Fälschen, Verdrehen und Verschweigen manipulieren( 2015).

1 KOMENTARZ

  1. Reno (Nevada), Luxemburg (Unia Europejska) – tych rajów nikt nie ruszy. Tylko frajerstwo kitra hajs gdzieś na Kajmanach, Guernsey lub Panamie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ