Spisek – parapolityka – system. Zarys analizy paranoiczno-krytycznej [*]

0

„Oni” spiskują – nie miej co do tego wątpliwości– te złowrogie klauny.
(Hakim Bey)

Ręce precz od mojej paranoi
Była mi tak droga, tak miła memu sercu
Nigdy mnie tak okrutnie nie zawiodła jak ty
(Sven Regener, zespół Element of Crime)

Włochy jako wczesny model rozwiniętego społeczeństwa zintegrowanego spektaklu

Bez spisków, które nie muszą odbywać się ani w hotelu w Biarritz, ani na praskich cmentarzach, to, co polityczne i polityka są w ogóle niewyobrażalne.
(Günter Maschke)

Obserwacje poczynione we Włoszech przez sytuacjonistów Gianfranco Sanguinettiego i Guy Deborda (zob. tutaj) można obecnie przenieść na cały świat. Włochy ze spiskami, zabójstwami, zamachami, przemocą (350 zabitych i ponad tysiąc rannych w dwóch dekadach po 1969 r). kondensowały w sobie narastające społeczne sprzeczności całego zachodniego świata, były mikrokosmosem nadchodzącej epoki, laboratorium eksperymentowania z nowoczesnymi technikami władzy i nowymi formami policyjnej kontroli,

Należy pamiętać o strategicznym znaczeniu Włoch dla USA i NATO; po wycofaniu się Francji de Gaulle`a z NATO, kraj ten stał się regionalnym centrum operacji dla USA w basenie Morza Śródziemnego. Bazy morskie, lotnicze i lądowe były zabezpieczane z wyższego poziomu wywiadowczego i kontrwywiadowczego. Na terytorium Włoch działały nie tylko służby amerykańskie, ale także izraelskie, brytyjskie, Związku Sowieckiego i innych państw Układu Warszawskiego. Dodajmy do tego siatki powoływane w ramach „operacji Gladio”. Zatem miano tam do czynienia z ogromną koncentracją tajnych służb zarówno włoskich, jak i obcych, a co za tym idzie z rozbudowanymi siatkami wywiadowczymi, kontrwywiadowczymi i operacyjnymi. Roiło się tam od wszelkiego rodzaju agentów, agentów wpływu, tajnych współpracowników, konfidentów, informatorów i prowokatorów wszystkich możliwych tajnych służb, które kontrolowały, inspirowały lub inscenizowały akty terroryzmu. Włochy były ponadto polem działania przenikających się, paralelnych pajęczyn władzy oficjalnej i nieoficjalnej, struktur komunistycznych (traktowanych jako agentura sił zewnętrznych), mafijnych, masońskich, postfaszystowskich i kościelnych.

Od czasu kiedy Sanguinetti i Debord w swoich traktatach postawili diagnozę o ogromnym wzmocnieniu władzy państwa jako coraz bardziej wyrafinowanego organizmu kontroli, kontrola ta cały czas rośnie przy jednoczesnym rozszerzaniu się obszarów tajności. Coraz więcej spraw jest ukrywanych i utajnianych. Przeżywamy wspaniały rozkwit inwigilacji, podsłuchów, śledzenia, kontroli na niewiarygodną skalę. Mnożą się agencje bezpieczeństwa i tajne służby, niektóre tak tajne, że – jak się niekiedy żartuje – nawet one same nie wiedzą o swoim istnieniu. Oprócz państwowych służb politycznych (wewnętrznych i zewnętrznych) istnieją siatki informatorów na usługach wielkich banków i korporacji, konsorcjów medialnych, rozmaitych prywatnych czy pół-prywatnych organizacji politycznych; rozrastają się agencje zajmujące się szpiegostwem gospodarczym. Na usługach tajnych służb są „niezależni” agenci i egzekutorzy, a także agenci, którzy rzekomo wyrwali się spod kontroli („zerwali się ze smyczy”) – jest to najczęściej dezinformacyjna zagrywka tajnych służb, jednak nie są wykluczone sytuacje, kiedy agenci i agenci-prowokatorzy mogą z czasem stać się dla swoich mocodawców niezastąpieni i niezbędni – wyrabiają sobie tak silną pozycję, że zaczynają realizować własne cele i interesy.

Znana z Włoch lat 70. XX w. „strategia della tensione” stosowana jest powszechnie i to w skali globalnej. Mnożą się operacje „pod fałszywą banderą”, zamachy i prowokacje stają się strategią rządzenia, przy czym mogą to być zamachy pozorowane, zamachy „udaremnione”, ale szeroko opisywane w mediach, zamachy jako medialne inscenizacje, terroryści jako medialne fantomy etc. Czymś normalnym stało się prowadzenie polityki strachu: wywoływanie atmosfery zagrożenia i paniki, ogłaszanie „stanu oblężenia”, by wytworzyć „jedność moralno-polityczną narodu” oraz uzasadnić określone posunięcia polityczne i wojskowe.

Badania parapolityki

Aparat [Kontroli Realnej] jest właśnie tym, czego nie widać, czego nie można nazwać. Nie można go zmierzyć, panowie, nie można sfotografować. To tajemnica, której nie da się ogarnąć, spisek, którego nie sposób rozwikłać. Co bynajmniej nie znaczy, że spiskowców nie ma. Są nimi urzędnicy naszego rządu, ministrowie, filantropi, ludzie, którzy rozpoznają się za pomocą tajnych znaków, którzy stojąc w cieniu, kontrolują nasze życie.
(generał Ted Walker w powieści Dona de Lillo, Libra, przeł. Jan Kraśko)

Nie jest błędem traktowanie spisku jako normalnego trybu działania rządu na przestrzeni ludzkich dziejów.
(Samuel Francis)

W Rozważaniach o społeczeństwie spektaklu Guy Debord stwierdza, że w warunkach zintegrowanego spektaklu spisek jest a priori nieuchronny a poszczególne spiski – niepoznawalne. Nic dziwnego zatem, że Rozważania dały niektórym badaczom i publicystom asumpt do zarzucania ich autorowi, iż ulega „teoriom spiskowym”. Tłumacz Rozważań Mateusz Kwaterko przypomina, że po ich opublikowaniu, znaleźli się krytycy, którzy – pragnąc je zdyskredytować – porównywali je do Protokołów Mędrców Syjonu (!). Warto w tym miejscu wspomnieć, że tę klasyczną pozycję literatury spiskowej analizował przyjaciel Deborda, postsytuacjonista Michel Bounan. Jego zdaniem była to policyjna prowokacja podszywająca się pod rewolucyjną agitację; prawdziwi spiskowcy inscenizowali fałszywy spisek żydowski w celu zmylenia opinii publicznej. Podobnie jest i dziś: nie wiadomo, który spisek jest „prawdziwy”, a który „fałszywy”; „fałszywe” spiski mają „przykryć” prawdziwe spiski, ta czy inna teoria spiskowa okazuje się „wrzutką” dokonaną przez prawdziwych, jeszcze głębiej zakonspirowanych spiskowców.

Brytyjski politolog Jeffrey Kinkle w pracy Spectacular Developments: Guy Debord’s Parapolitical Turn [1] dostrzega w Rozważaniach raczej zwrot ku analizie zjawiska parapolityki (pojęcie „parapolityka” pojawiło się w dyskursie naukowym we wczesnych latach 90. zeszłego wieku). Badaczy parapolityki interesują nie tyle działania zdemoralizowanych, „złych” jednostek i grup typu tajne służby, agencje bezpieczeństwa, kartele, organizacje terrorystyczne, międzynarodowe siatki przestępcze, tajne stowarzyszenia i inne bractwa rutynowo podejrzewane o „spiskowanie”, ale jaka jest strukturalna rola odgrywana przez tych aktorów w systemie politycznym.

O ile tradycyjne nauki polityczne analizują jawną politykę państwa, o tyle analiza parapolityki skupia się na stosunkach pomiędzy publicznie działającym państwem a politycznymi procesami i układami sytuującymi się poza konwencjonalną polityką, i stara się dociec jakie są systemowe związki pomiędzy tymi dwoma płaszczyznami. Według Kinkle`a teoretycy i badacze parapolityki – w odróżnieniu od twórców standardowych teorii spiskowych – nie identyfikują jako przyczyny wydarzeń historycznych spiskowych machinacji elit, lecz traktują „normalną” politykę jako iluzoryczny spektakl zawsze podbudowany i manipulowany w ostatecznej instancji przez „głęboką politykę” (deep politics). Koncepcja władzy parapolitycznej zakłada istnienie mocnych, ukrytych, strukturalnych relacji pomiędzy aparatami państwowych służb, organizacjami terrorystycznymi, syndykatami przestępczymi itd. Te relacje nie są „pasożytnicze”, ani też nie są „odchyleniem od normy”, lecz są w sensie strukturalnym normalnym elementem funkcjonowania współczesnych systemów politycznych. W kontekście parapolitycznym spiski nie są czymś wyjątkowym, lecz stanowią część struktury politycznej, nie są kwestią deprawacji elit, ale po prostu właściwością systemu rządzenia.

Przytaczany przez Kinkle`a Sven Lütticken w eseju The Conspiracy of Publicness ( w tegoż, Secret Publicity. Esseys of Contemporary Art, 2005), ukuł termin „spiski strukturalne”, będące pseudo-spiskami, niby-spiskami, „spiskami jak gdyby”. Te „strukturalne konspiracje egzystują symbiotycznie wewnątrz danego porządku społecznego i układu władzy, z którego czerpią korzyści”.

Lütticken pisze: „Do pewnego stopnia spiski strukturalne funkcjonują tak, jakby były zamierzonymi, rzeczywistymi spiskami, mogą także w różnych momentach włączać realne spiski, ale te nie determinują nadrzędnej struktury”. Odnosząc się do zamachów z 11 września 2001 r. Lütticken stawia tezę, że przebiegały one tak „jak gdyby” zostały zaplanowane przez ośrodki władzy ulokowane w kompleksie przemysłowo-wojskowym. I dalej stwierdza: „strukturalny spisek ma niejasny status ontologiczny, który nie zakłada wielu ludzi aktywnie i świadomie spiskujących, jednak ma ten sam efekt co realny spisek”.

Kinkle umieszczjąc Deborda w nurcie refleksji nad parapolityką, podkreśla, że Rozważania o społeczeństwie spektaklu powinny być rozpatrywane na tle Społeczeństwa spektaklu, jako jego kontynuacja i dopełnienie. Tymczasem zostały zapomniane, i to nieprzypadkowo. Bowiem o ile w Społeczeństwie spektaklu dominowało „To”, o tyle w Rozważaniach w centrum uwagi znajdują się „Oni”. W Społeczeństwie spektaklu mieliśmy do czynienia z czystą analizą systemową (alienacja, ideologia, fetyszyzm towarowy, walka klasowa, proletariat etc.), z analizą abstrakcyjnych reguł gry, natomiast w Rozważaniach Debord koncentruje uwagę na graczach, których podejrzewa o „spiskowanie”. Aczkolwiek – w odróżnieniu do autorów teorii spiskowych – graczy tych nie identyfikuje z imienia i nazwiska. Spiski są interpretowane przezeń jako jeden ze sposobów, za pomocą których kierujący spektaklem utrzymują swoją władzę. W Rozważaniach spektakl nie jest już anonimowym systemem, lecz „aparatem”. Debord pragnie uchwycić jego rolę oraz sposób, w jaki spektakl jest kontrolowany, manipulowany, zarządzany przez ludzi będących u władzy. Jego koncepcja jest tu bardziej konkretna, na plan pierwszy wysunięte zostają cyniczne oszustwa, korupcja, brutalność kierujących spektaklem, którego konstytutywnymi momentami są tajność, spiski, dezinformacja, sianie strachu itd.

Koncepcja społeczeństwa spektaklu opartego na spisku (spiskach) rozwijana w Rozważaniach jest kolejnym stadium debordowskiej krytyki społecznej, bardziej dziś zapewne przydatnej niż trochę już omszała, inspirowana naiwną (utopijną) wizją „społeczeństwa bezklasowego”, krytyka rodem ze Społeczeństwa spektaklu. Kiedy w krytycznym dyskursie „spiskowa siatka elity zastępuje klasowo uświadomiony proletariat jako rewolucyjny podmiot spektaklu”, a „walkę klas zastępuje walka wywiadów” zyski poznawcze mogą być całkiem spore. Należy tu jednak zaznaczyć, że „walki (spiski) wywiadów” dalekie są od przejrzystości, co kapitalnie pokazał Stanisław Lem w powieści Pamiętnik znaleziony w wannie. Prowadzący agenturanturę, znawca problematyki zdradziectwa profesor Barran (jego kolega profesor Deluge kieruje katedrą obojga infiltracji – „agenturystyki i prowokatoryki”) tłumaczy głównemu bohaterowi, że „nasz wywiad” (Gmach) cały składa się z wrogich agentów, a cały „ich wywiad” (Antygmach) – z naszych; wszyscy są popodstawiani – tamci udają tylko naszych, a nasi – tamtych; „Gmach powymieniał się Antygmachem i teraz, zdradzając, zdradza się tylko zdradę”.

Profesor Barran wyjaśnia sposób funkcjonowania wywiadów:

„Tak, to, co widać, można udać. Kto udaje, że jest prawym gmachowcem, ten, znaczy, tak: był nasz – potem go zwerbowali, zagenturowali, podkupili go tamci, a później nasi go cap! – i z powrotem pozyskać go zdołali. Ale wobec tamtych – ażeby nie zdradzić się –on nadal musi udawać, że tutaj udaje gmachowca. No, a potem to tamci znowu górą i jednak go skaptują, jeszcze raz – wtedy wobec nas udaje, że wobec tamtych udaje, że wobec nas udaje, uważasz?! I to właśnie jest tryplet!!! (…). „Zważ, że przy podstawianiu, przekupieniu, zagenturowaniu – sprawą naczelną jest tajność absolutna, ażeby wtyczki umieszczonej nie zdradzić, nie wsypać, tak więc o każdym poszczególnym agencie stamtąd, który pracuje tu, wie – tam – jeden tylko pracownik; to samo na odwrót; więc wobec podwładnych i przełożonych, konkretnego nie wiedząc o nich nic, musi się każdy wykazywać na swoim etacie, polecenia spełniać i wydawać, i wykazy robić, i wrogie knowania tropić, szczuć, ścigać oraz wypalać; a tak działają oni wspólnie dla dobra Gmachu… a choć przy tym wykradają, kopiują, odpisują i fotografują, co mogą, to całkiem nic nie szkodzi, bo to, wysłane tam, w Antygmachu do rąk naszych przecież ludzi trafia…
– I na odwrót? – wyszeptałem, porażony tą gigantyczną wizją.
– I na odwrót, niestety, tak jest. Bystry z ciebie kompan!
— No, jakżeż, a te… strzelaniny, bitwy? Te… zdemaskowania? — pytałem, wpatrzony w czarne, świetliste źrenice długiej, krzywej twarzy, posępne teraz, choć lewy kąt ust drgał czymś tajonym. Nie zważałem na to.
– A, wsypy bywają. Demaskacje? Cóż, trzeba się wykazywać, są normatywy, plany, mówiłem ci o trypletach, nie pamiętasz? Wszak działalność Gmachu dalej się toczy, także i werbunek agentów, także agenturowanie, zaprzestać go niepodobna, więc wpadunek zdarza się, gdy udający udawanie jest o jedno posunięcie ponadzwerbowany — na przykład dublet demaskuje trypleta albo kwadrupleta – trudności, niestety, rosną, bo już się poszóstni trafiają, pono nawet siódmacy, z co gorliwszych…”

Stan permanentnej niepewności poznawczej

Możesz zebrać w ten sposób poszlaki i ukuć hipotezę albo dziesięć hipotez, które wyjaśnią, dlaczego pojawiają się mordercy, czemu są w czarnych kostiumach… Możesz w ten sposób zmarnować całe życie i nigdy nie dotknąć prawdy.
(Randolph Driblette do Edypy Maas [w:] Thomas Pynchon, 49 idzie pod młotek, przeł.Piotr Siemion)

Niczego przecież nie ukrywam. Tak, wydałem cię… Wydałem cię, ale tu wszystko jest pozorem, nawet zdrada, nawet zbrodnia, wszechwiedza też — jest nie tylko niemożliwa, jest także niepotrzebna, skoro wystarczy jej imitacja, fantom utkany z donosów, aluzji, słów ze snu, strzępów wyłowionych z kloaki, peryskopów… Nie wszechwiedza jest ważna, lecz wiara w nią.. (…) – Ciągle jeszcze wierzysz w mądrość Gmachu!!! Jak mam ci to powiedzieć? Widziałeś głównodowodzących? To tępe, zbrodawczone, głuche wapniaki sklerotyczne na szczycie piramidy, nic więcej… (…) Człowieku!!! – krzyczał szeptem. – Czy nie widzisz jeszcze, że to, co tu na jednym szczeblu jest rozmową albo żartem, na innym okazuje się wdrożonym postępowaniem, na innym jeszcze – rozgrywką Wydziałów, a jeśli dalej będziesz szedł tym tropem, to on rozjedzie ci się w rękach, wniknie w ściany, bo tutaj każdy ślad prowadzi wszędzie!!
(ksiądz Orfini w powieści Stanisława Lema, Pamiętnik znaleziony w wannie)

Nie dawaj wiary ludzkiemu oku
W mroku wieczoru, w świetle poranka
Lalkowy spektakl czucia i wzroku
To jest diabelska przebieranka
(Robert Anton Wilson, The Masks of Illuminati)

Wchodzi Gertruda-lngrid-Corinna, także i ona w mundurze, kładzie przed oficerem teczkę z dokumentami do podpisania. Ty tymczasem zostajesz poddany rutynowej procedurze, przechodzisz od biurka do biurka, jeden z funkcjonariuszy bierze w depozyt twoje dokumenty, drugi twoje pieniądze, trzeci ubranie, za które dostajesz więzienny kombinezon.
 – Co to znowu za pułapka? – udaje ci się zapytać Ingrid-Gertrudę-Alfonsinę, która zbliża się w chwili, kiedy dyżurni odwracają się do ciebie plecami.
–Wśród rewolucjonistów znajdują się agenci kontrrewolucjonistów, to oni wciągnęli nas w zasadzkę policji. Ale na szczęście w policji jest wielu agentów rewolucjonistów, a ci udawali, że rozpoznają we mnie funkcjonariuszkę tego komanda. Jeśli zaś chodzi o ciebie, wyślą cię do fałszywego więzienia, to znaczy do prawdziwego państwowego więzienia, nad którym jednakże nadzór sprawujemy my, a nie oni.
Na myśl nieodparcie przychodzi ci Marana. Któż inny mógłby wymyślić podobną machinację?
 –Zdaje mi się, że rozpoznaję styl waszego szefa – mówisz do Alfonsiny.
 –To nieważne, kto jest szefem. Mógłby to być fałszywy szef, który udaje, że pracuje dla rewolucji, jego celem zaś byłoby popieranie kontrrewolucji, albo też taki, który udaje, że pracuje dla kontrrewolucji w przekonaniu, iż w ten sposób otworzy drogę rewolucji.
– A ty z kim współpracujesz?
– Mój przypadek jest inny. Ja jestem prawdziwą agentką rewolucji, która przeniknęła do obozu fałszywych rewolucjonistów. Aby mnie nie odkryto, muszę udawać kontrrewolucjonistkę, która przeniknęła w szeregi prawdziwych rewolucjonistów. 1 naprawdę nią jestem: wykonuję polecenia policji, ale nie tej prawdziwej, bo podlegam agentom rewolucji, którzy przeniknęli w szeregi agentów kontrrewolucji.
– Jeśli dobrze zrozumiałem, tu wszyscy są agentami zarówno policji, jak i rewolucji. Ale w jaki sposób udaje się wam nawzajem rozpoznawać?
–W przypadku każdej nowej osoby trzeba sprawdzić, kim są agenci, którzy pozwolili jej przeniknąć w szeregi agentów. A jeszcze przedtem trzeba się dowiedzieć, kto wprowadził tych agentów.
–I walczycie tak do ostatniej kropli krwi wiedząc, że żadne z was nie jest tym, za kogo się podaje?
–A co to ma do rzeczy? Każdy musi odgrywać swoją rolę aż do końca.
(Italo Calvino, Jeśli zimową nocą podróżny, przeł. Anna Wasilewska, Warszawa 1989 )

Powołujący się na teorie Sanguinettiego i Deborda amerykański marksista i spiskolog Tod Fletcher napisał: „Żadnego samooszukiwania się, żadnych łatwych dróg. Rzeczywistość jest jasna jak słońce, i taki jest też nasz cel”. Niestety, rzeczywistość wcale, ale to wcale nie jest „jasna jak słońce” – wręcz przeciwnie. Jak zresztą mogłaby być „jasna jak słońce”, skoro już w latach 70. XX wieku Gianfranco Sanguinetti zwracał uwagę, że do charakterystycznych cech nowej rzeczywistości należy, jakościowy i ilościowy, wzrost politycznych kłamstw do poziomu nieznanego w dziejach ludzkości. W Rozważaniach Debord podkreślał, że w społeczeństwie zintegrowanego spektaklu coraz większą rolę odgrywa tajność, kłamstwo, dezinformacja. Nigdy jeszcze – pisał Debord – cenzura nie była tak ścisła, nigdy jeszcze nie można było tak bezkarnie oszukiwać obywateli w krajach Zachodu.

Niesłychany rozwój mass mediów wytwarza system iluzji, jednostce coraz trudniej przeniknąć otaczającą ją propagandę. Ostrożne szacunki mówią, że 40 lat temu, trzech na czterech włoskich dziennikarzy miało luźniejsze lub ściślejsze związki z różnymi partiami politycznymi. Obecnie prawie każdy dziennikarz ma związki albo z partiami politycznymi, albo z innymi ośrodkami władzy politycznej, ideologicznej i ekonomicznej. Debord zwraca uwagę, że coraz więcej wydarzeń i aspektów życia społecznego jest przedstawianych w stylu charakterystycznym dla tajnych służb (fałszywe tropy, dezinformacje, zdublowane wyjaśnienia), a do tego „wielu tajnych agentów jest zamaskowanych jako dziennikarze, historycy, pisarze, ich zadaniem jest zepchnięcie w ciszę nie tego, co jest tajne, ale tego, co system spektaklu uważa za niewygodne”.

Cóż możemy wiedzieć o otaczającej nas rzeczywistości politycznej, jeśli wokół nas tysiące spisków na rzecz ustanowionego porządku przenika się i zderza wszędzie ze sobą, nakładają się na siebie tajne siatki i akcje, które rozprzestrzeniają się i ingerują we wszystkie sektory gospodarki, władzy, polityki, kultury, jeśli we wszystkich dziedzinach życia społecznego coraz silniejszy jest stopień powiązań inwigilacji, infiltracji i dezinformacji. Infitratorzy się nawzajem infiltrują, zawodowi konspiratorzy śledzą się nawzajem, nie wiedząc często dlaczego. Wchodzą ze sobą w kolizje, nie potrafią się do końca wzajemnie zidentyfikować, nie wiadomo dokładnie, kto kogo śledzi i w czyim interesie (interesie pozornym i tym rzeczywistym). Prowokatorzy i manipulatorzy nie wiedzą, czy sami nie są prowokowani i manipulowani. Debord pisał: „Prawdziwe wpływy pozostają ukryte, ostatecznych intencji zaś można się jedynie domyślać z największym trudem, a zrozumienie ich graniczy z niepodobieństwem. Nikt nie może zatem twierdzić, że nie jest wprowadzany w błąd czy poddawany manipulacji”.

Nikomu nie można ufać, ani, co oczywiste, propagandzie władzy i iluzjom kreowanym przez media, ani sędziom, dziennikarzom śledczym, ani „whistle-blowersom” – ci ostatni mogą być tylko wypuszczeni przez tajne służby; ujawnienie tajemnic może być częścią gry, prowadzonej przez dysponentów tajemnic, informacje insiderów – dezinformacją, spiskowe rewelacje – fałszywym tropem podrzuconym przez spiskowców. Nie wiemy, kto jest kim – agenci są wywrotowcami a wywrotowcy agentami, „agenci prawicowi” przebrani są za „lewicowców”, „agenci lewicowi” przebrani za „prawicowców”; za jedną zerwana maską kryje się kolejna, a za nią jeszcze jedna; pod kostiumem kryje się kolejny, a pod nim jeszcze jeden.

To co sterowane jest nieodróżnialne od tego co spontaniczne, nie ma realnego spisku, ale dla obserwatora wygląda tak jakby to zostało przez kogoś zaplanowane i wykonane. Spisku nie ma, ale efekt jest dokładnie taki jak w przypadku realnego spisku. Lub na odwrót: realny spisek jest, ale dla obserwatora wygląda tak jakby spisku nie było, efekt realnego spisku jest nierozpoznawalny dla obserwatora, który widzi tylko przypadki, zbiegi okoliczności i koincydencje. Przypadkowe wygląda na zaplanowane, zaplanowane – na przypadkowe („jeśli coś dzieje się przez przypadek widocznie tak zostało zaplanowane”) itd. Oglądamy na ekranach telewizorów zamachy, ale – jak pisał Debord w Rozważaniach – na dobrą sprawę w ogóle nie rozumiemy, dlaczego i przez kogo ludzie zabijani są w społeczeństwie zintegrowanego spektaklu: „pod rządami zintegrowanej spektakularności ludzie żyją i giną na styku bardzo wielu tajemnic”. Dostęp do prawdy o rzeczywistości politycznej jest zasłonięty, ośrodki realnej władzy zaciemnione, wiele zjawisk posiada niejasny, nierozpoznawalny status ontologiczny; dwuznaczność, a nawet trójznaczność, ogarnia wszystkie poziomy politycznych akcji, zjawisk i wydarzeń. Stoimy bezradni w obliczu tak nieprzejrzystej struktury świata polityki, ponieważ nasz aparat poznawczy ulega przeciążeniu, a w konsekwencji rozregulowaniu.

Cytowany wyżej Kinkle nazywa świat opisywany przez Deborda w Rozważaniach, czyli nasz świat, „światem zorganizowanej niepewności”. Debord: „Fałsz zyskał zupełnie nową jakość, jako że nie można mu już zaprzeczyć. W tym samym momencie prawda znikła ze wszystkich niemal dziedzin, jeśli się jeszcze pojawia to jedynie jako niemożliwa do potwierdzenia hipoteza”; „dezinformacja pojawia się obecnie w świecie, w którym nie ma już miejsca na jakąkolwiek weryfikację”.

Zintegrowany spektakl tworzy rodzaj poznawczej niepewności, nie pozwalającej na logiczny osąd sytuacji. Zasada cui prodest? nie funkcjonuje. Panuje stan fundamentalnej niestabilności postrzegania. Można mówić wręcz o kryzysie zasady przyczynowości, łańcuchy przyczynowo-skutkowe ulegają rozerwaniu w tym sensie, że nie jesteśmy w stanie ich zrekonstruować. Przypadki wyglądają na zaplanowane, zbiegi okoliczności na przygotowane, chaos na zorganizowany, kontury zdarzeń rozmywają się w półmroku. Ba, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ, jak zauważył niemiecki autor Mathias Bröckers agent Moulder i agentka Scully – uwikłani w nigdy niekończącą się walkę pomiędzy prawdą a kłamstwem, manipulacją a realnością (ta walka wyznacza zdaniem Bröckers kres klasycznego Oświecenia) – prowadzą swoje śledztwa z ramienia agencji, będącej częścią problemu, który mają rozwiązać; niczym obserwator w fizyce kwantowej tropią ślady cząsteczek sami będąc częścią eksperymentu. Dotyczy to każdego, także autora tego tekstu.

Nowa synteza: analiza paranoiczno-krytyczna

To, że jesteś po prostu paranoikiem, nie oznacza, że Oni cię nie ścigają
(Nirvana, „Territorial Pissings” z płyty “Nevermind”)

Paranoik zna zawsze wszystkie fakty
(William Burroughs)

Każdy kto wie, jak trudno utrzymać tajemnicę w gronie trzech mężczyzn, zwłaszcza kiedy są żonaci, ten wie również jak absurdalna jest idea tajnego spisku światowego, którego uczestnicy – dzięki swojej potędze finansowej – kontrolują zgodnie z przyjętym planem całą ludzkość
(Oswald Mosley)

Co robić w sytuacji, zda się nieprzezwyciężalnej, epistemologicznej niepewności? Robert Anton Wilson radzi, aby operować wyłącznie kategoriami niskiego i wysokiego prawdopodobieństwa; nie należy w nic do końca ani wierzyć ani nie wierzyć. Być może jedyne co nam pozostaje to uparte dążenie do uzyskania inteligentnej niepewności, na przykład polegającej na tym, że choć nie potrafimy i nigdy nie będziemy potrafili zidentyfikować prawdziwych autorów jakiegoś „głębokiego wydarzenia”, to jednak ze sporą dozą prawdopodobieństwa możemy określić, że nie są nimi ci, na których wskazują palcem ośrodki polityczno-medialne.

Inteligentna niepewność (jako przeciwieństwo głupiej pewności) bywa osiągalna na drodze analizy paranoiczno-krytycznej opierającej się na trzech filarach: analizie systemowej i instytucjonalnej (vide Społeczeństwo spektaklu Deborda), analizie parapolityki (vide tegoż Rozważania o społeczeństwie spektaklu) oraz analizie spiskowej (paranoicznej). Są to trzy komplementarne perspektywy, trzy punkty widzenia, które uzupełniają się nawzajem, rzucając promyki światła na przeszłą i współczesną rzeczywistość polityczną.

Zacznijmy od analizy spiskowej (paranoicznej). Jak wiadomo we współczesnym społeczeństwie spektaklu trwa bezustanna produkcja spiskowych fabuł, Jednocześnie w postępie geometrycznym rośnie produkcja „teorii teorii spiskowych”. Literatura naukowa i publicystyczna dotycząca teorii spiskowych przewyższa już chyba pod względem ilościowym samą literaturę spiskologiczną. [2]

Termin „spiskowa teoria społeczeństwa” znajdziemy w pochodzącym z 1945 roku, znanym dziele Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie Karla Poppera : „Jest to pogląd, że wyjaśnianie zjawisk społecznych polega na wskazywaniu ludzi lub grup zainteresowanych występowaniem danego zjawiska (niekiedy jest to interes ukryty, który trzeba naprzód wyjawić) oraz planujących i spiskujących w celu jego realizacji” (K. Popper, Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, Warszawa 1993, t. 2, s.103). Niektórzy badacze sądzą, że termin „teoria spiskowa” ukuto i rozpowszechniono w kręgach tajnych służb. Miał pojawić się po raz pierwszy w kwietniu 1967 r., w raporcie CIA, w którym rekomendowano jego użycie w celu dyskredytowania poglądów i interpretacji sprzecznych z oficjalną propagandą. Raport był oznaczony „psych” – „psychological operations”, czyli dezinformacja. Radzono w nim, jakimi argumentami zwalczać „teorie spiskowe” – i te wytyczne obowiązują praktycznie do dziś (zob. http://www.washingtonsblog.com/2015/02/con.html). Niewykluczone więc, że to tajne służby, czyli „naczelni spiskowcy”, określiły sposoby interpretowania i oceniania „teorii spiskowych”. Za tajnymi służbami jak za panią matką podążają naukowcy, publicyści, politycy, dziennikarze, w ustach których określenie „teoria spiskowa” nie jest pojęciem opisowym i neutralnym, lecz polemicznym i agitacyjnym (niem.Kampfbegriff).

Dlaczego krytycy teorii spiskowych tak często nazywają je „polityczną patologią”, dlaczego upowszechnienie myślenia spiskowego uważają za jedno z najbardziej niepokojących zjawisk w życiu publicznym w XXI w.? [3] Prawdopodobnie dlatego, że niezależnie od swojego paranoicznego charakteru – mieszczą w sobie znaczący ładunek krytyki społecznej i politycznej, co, jak się wydaje, niepokoi należących do establishmentu naukowców i publicystów.

W kanonicznym tekście The Ontological Status of Conspiracy Theory Hakim Bey zauważa, że pryncypialne odmawianie teoriom spiskowym wszelkiej prawdziwości wynika ze ślepej wiary w iluzje demokratyczno-liberalnego, racjonalnego świata skąpanego w słonecznym świetle dnia, w którym wszyscy mają „prawa”, „system funkcjonuje”, a „wartości demokratyczne w końcu zwyciężą”. Teorie spiskowe naruszają ten obraz świata, przekonując, że pod powierzchnią tego co widać, istnieje inna „prawdziwa” rzeczywistość, nie mająca nic wspólnego z głoszonymi na zewnątrz hasłami i wartościami. Dowodzą, że za fasadą politycznego spektaklu obowiązują tajne zmowy, że to niewidzialni „władcy marionetek” realizują swoje ciemne interesy. Teorie spiskowe „ujawniają”, iż za dobrotliwym obliczem państwa liberalno-demokratycznego kryją się przemoc, chciwość i korupcja, że rządzi ono tym, czym władza zawsze się posługiwała: propagandą, terrorem i strachem.

Autor klasycznej pracy na temat teorii spiskowych The Paranoid Style in American Politics (1964) Richard Hofstadter pokazuje, że w ich centrum stoi wróg, doskonałe uosobienie złośliwości, rodzaj amoralnego supermena: złowrogi, wszechobecny, potężny, okrutny, pożądający luksusu [4]. Czyż nie jest to po prostu ekstremalnie krytyczny opis klasy rządzącej (współczesnej socdemooligarchii) jako całości? Paranoiczny, zgeneralizowany dyskurs podejrzeń jest w istocie dyskursem hiperkrytycznym, wyrażającym skrajną nieufność wobec urzędowych i rozsiewanych przez mass media deklaracji oraz objaśnień rzeczywistości. W tym sensie teorie spiskowe są wprawdzie paranoicznym – z zastrzeżeniem, że „dzisiejsze teorie spiskowe to jutrzejsze odtajnione dokumenty” – ale jednocześnie, jako wyraz systematycznej podejrzliwości, krytycznym instrumentem poznawczym, formą społeczno-politycznej interpretacji rzeczywistości. Nota bene wzrostowi nieufności „ludu” wobec „Onych”, towarzyszy wzrost nieufności „Onych” do „ludu”. Z jednej strony krzewią się paranoiczne teorie spiskowe a z drugiej rośnie paranoja „spiskowców u władzy”; rządzący „spiskowcy” rozbudowują aparaty kontroli, nadzoru i inwigilacji, aby wiedzieć wszystko co myśli i zamierza „lud” spiskujący przeciw nim. Paranoja ludu i paranoja władzy są niczym dwa lustra ustawione naprzeciwko siebie, nawzajem się w sobie przeglądające.

Zwróćmy tu uwagę na to, że dla zrozumienia rzeczywistości politycznej nieprzydatne są dziś, tradycyjne, rodem z XIX w. teorie spiskowe („masoni”, „Żydzi” itp.) [5], ponieważ przedstawiały one spiskowców jako rewolucjonistów i wywrotowców podważających istniejący ład społeczno-polityczny, podczas gdy dzisiaj, jak pisał Debord, spiskuje się na rzecz ustanowionego porządku; mamy do czynienia ze spiskiem władzy, a nie rewolucjonistów, spisek nie dąży do przewrotu, ale do utrzymania i rozszerzenia zakresu panowania. Nie wywrotowcy spiskują, lecz władza. Ba, władza jest spiskiem. [6]

Oprócz „poważnej” spiskowej politologii i publicystyki, warto czytać utwory literackie i oglądać filmy oparte na motywach spisku. Tytułem przykładu wymieńmy kilka pozycji: Robert Shea i Robert Anton Wilson Iluminatus!, Robert Anton Wilson Masks of the Illuminati, Kosmiczny spust, czyli tajemnica Iluminatów, Everything under control. Conspiracies, Cults, and Cover-ups, Thomas Pynchon 49 idzie pod młotek i Tęcza grawitacji, G. K. Chesterton O człowieku, który był Czwartkiem, Umberto Eco Wahadło Foucaulta i Cmentarz w Pradze, Stanisław Lem Pamiętnik znaleziony w wannie. Przydatne są tu także powieści Philipa K.Dicka, filmy Trzy dni Kondora z Robertem Redfordem, Teoria spisku z Melem Gibsonem i Julią Roberts (według powieści J.H.Marksa), film Koziorożec I (reż. Peter Hyams) będący filmową ilustracją teorii spiskowej na temat (nie)wylądowania Amerykanów na księżycu, niemiecki film 23– Nic nie jest takie jakie się wydaje (reż. Hans-Christian Schmidt) no i oczywiście Archiwum X [7]. (zob. więcej: http://en.wikipedia.org/wiki/Conspiracy_fiction)

Drugim elementem analizy paranoiczno-krytycznej są badania nad parapolityką, do których od teorii spiskowych przechodzi się dość płynnie (zob. magazyn “Lobster. Politics, parapolitics, history” (http://www.lobster-magazine.co.uk). Do najwybitniejszych znawców i badaczey parapolityki należy były kanadyjski dyplomata, profesor literatury i języka angielskiego na University of California w Berkeley Peter Dale Scott, który swoje koncepcje przedstawił w książkach Crime and Cover-Up: The CIA, the Mafia, and the Dallas-Watergate Connection (1977), Deep Politics and the Death of JFK (1993), Deep Politics Two: Essays on Oswald, Mexico, and Cuba (1995), Drugs, Oil and War (2003), The Road to 9/11: Wealth, Empire and the Future of America (2007), American War Machine: Deep Politics, the CIA Global Drug Connection, and the Road to Afghanistan ( 2010), The American Deep State: Wall Street, Big Oil, and the Attack on U.S. Democracy (2014).

Scott wprowadził do obiegu takie pojęcia jak „deep history”, „deep state”, „deep politics”, „deep event”. W „głębokich wydarzeniach ” obecne są przemoc i łamanie prawa, niektóre ich elementy okrywa tajemnica, towarzyszą im procesy tuszowania, są systematycznie fałszowane w mediach głównego nurtu i dokumentach rządowych. Mają istotne polityczne konsekwencje polegające najczęściej na rozszerzaniu zakresu władzy „ukrytego rządu”. Typowe „głębokie wydarzenia” to zabójstwo JFK, Watergate, Iran-Contra, zawalenie się wież WTC 11 września 2001 r. itp., a także, by sięgnąć po przykład z naszego podwórka, rozbicie się samolotu prezydenckiego w Smoleńsku.

Obok „głębokiej polityki” czy „ głębokiego państwa” w dyskursie badań nad parapolityką pojawiają się takie terminy i pojęcia jak „państwo dualne”, „rządy równoległe”, „shadow government”, „hidden government group”, „shadow governance”, „shadows of power”, „government of the shadows”, „global shadow elites”, „security state” itp.

Za przykłady analizy parapolityki mogą posłużyć także – oprócz klasycznych pozycji Carola Quigley`a, Tragedy and Hope. A History of the World of Our Time (1966) oraz The Anglo-American Establishment: From Rhodes to Cliveden (1981) – The Politics of Heroin in Southeast Asia. CIA complicity in the global drug trade Alfreda W. McCoy`a, The Secret Team. The CIA and Its Allies in Control of the United States and the World Fletchera Prouty`ego [8], Wall Street, Banks, and American Foreign Policy Murray`a Rothbarda (zob. tegoż http://nowadebata.pl/2015/02/13/w-obronie-spiskowej-teorii-dziejow), All the Presidents’ Bankers: The Hidden Alliances that Drive American Power Nomi Prins, Dark Alliance: The CIA, the Contras, and the Crack Cocaine Explosion Gary`ego Webba. Z najnowszych publikacji tego nurtu wymienić można dwie książki: Michaela J. Glennona National Security and Double Government (2014) oraz Mike`a Lofgrena The Deep State: The Fall of the Constitution and the Rise of a Shadow Government (2015 – zob. http://billmoyers.com/2014/02/21/anatomy-of-the-deep-state/). W Polsce do badań nad parapolityką zaliczają się prace prof. Andrzeja Zybertowicza, a w bardziej popularnym wydaniu Cień tajnych służb Doroty Kani i inne książki z cyklu „agenci są wśród nas”, „resortowe dzieci” itp.

Trzecim filarem metody paranoiczno-krytycznej jest analiza systemowa i instytucjonalna (jej elementy znajdziemy w badaniach parapolityki) na wzór tej jaką przeprowadził Guy Debord w Społeczeństwie spektaklu i w innych tekstach – elementy takiej analizy znajdziemy w badaniach parapolityki. Przykładowo według sytuacjonistów Wielki Kryzys 1929 r. to kluczowy moment, od którego zaczyna się rozwój Keynesowskiego Państwa Opiekuńczego. Interwencja państwa jest coraz mocniej obecna w mechanizmie rynkowym, coraz większe są wydatki rządu, i coraz większa „biurokratyzacja świata” (Bruno Rizzi) [9].

Debord pisał w Rozważaniach, że państwo stawszy się łupem partii, reguluje wszystkie sektory życia gospodarczego i społecznego. Według niego amerykańska prohibicja to „wspaniały przykład roszczeń współczesnych państw do autorytarnego nadzorowania całokształtu życia, a także skutków tych roszczeń”. Zasadniczą cechą debordowskiego społeczeństwa zintegrowanego spektaklu jest coraz większa integracja państwa, polityki i gospodarki; koncentracja kapitału i biurokratyczna kontrola idą ręka w rękę, rozkwita państwowy kapitalizm. Taka diagnoza jest wynikiem analizy systemowej rozpoznającej ogólne trendy, procesy, zjawiska i mechanizmy jak integracja biurokracji, wielkiego kapitału i banków, która spowodowała powstanie jednego wielkiego kompleksu władzy polityczno-wojskowo-ekonomicznej i medialnej. Ta analiza jest fundamentem, na którym mogą być dopiero prowadzone analizy parapolityki i weryfikowane teorie spiskowe. Zaczynać należy od teorii polityki, władzy, gospodarki, pieniądza, ideologii itd., ponieważ teoria poprzedza badanie empiryczne i wyznacza granice empirii, dostarcza narzędzi pojęciowych pozwalających kontrolować nazbyt rozbujałą wyobraźnię polityczną, rozpoznać i odrzucić błędne, posiadające niewielką wartość wyjaśniającą lub podrzucone przez tajne służby teorie spiskowe, uznać je za prawdopodobne lub fantastyczne, racjonalne lub nieracjonalne, wyłuskać racjonalne jądro z nieracjonalnych, ocenić „stopień ich rozumnej wiarygodności”. W wielu przypadkach nie „konspiracja, lecz społeczno-moralna degeneracja”; nie spisek, lecz ideologiczno-intelektualny konsens elit odpowiadają za „stan świata”. Pamiętać należy o „brzytwie Henleina”: „nie przypisuj złym zamiarom niczego, co da się wyjaśnić jako niezamierzone konsekwencje głupoty” [10].

Jeśli chcemy przeniknąć np. prawdziwe sprężyny kryzysów finansowych musimy poznać najpierw teorię i historię pieniądza i kredytu, bankowości, standardu złota, cząstkowej rezerwy bankowej, funkcjonowania banków centralnych i komercyjnych, produkcji papierowego pieniądza (fiat money), etc. Zaopatrzyć się musimy w takie pozycje jak Teoria pieniądza i kredytu Ludwika von Misesa, Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne Jesúsa Huerty de Soto, Etyka produkcji pieniądza Jörga Guido Hülsmanna, Tajniki bankowości Murray`a Rothbarda, Money – Sound and Unsound Josepha T. Salerno. Następnie sięgnąć możemy po pracę z dziedziny badań parapolityki jak choćby The War on Gold Antony C. Suttona, The Gods of Money. Wall Street and the Death of the American Century F. Williama Engdahla, Złoty spisek Ferdinanda Lipsa, Finansowy potwór z Jekyll Island. Prawdziwa historia Rezerwy Federalnej G.Edwarda Griffina, Wojna o pieniądz Songa Hongbinga czy Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy Janusza Szewczaka, by ostatecznie – bez obawy, że przegrzeją się nam neuronowe złącza –przejść do lektury standardowej literatury spiskologicznej np. The Federal Reserve Conspiracy Eustace Mullinsa oraz tekstów w stylu „satanistyczny spisek bankierów”, „Rotszyldowie – panowie świata”, „lichwiarze kontra narody” itp.

Warto też posłuchać rady Roberta Antona Wilsona, zalecającego, aby dla zyskania dystansu wobec nieprzemyślanych i pospiesznych argumentów spiskologów odpowiednio się przygotować intelektualnie trenując się w logice klasycznej, logice rozmytej i semantyce ogólnej. Jego zdaniem pomocny byłby w tym względzie także humor mistrzów zen i sufitów. Dopiero po takim przygotowaniu można w spokoju zasiąść do wysłuchania słynnej mowy Louisa Farrakhana The Conspiracy of The International Bankers. The Takeover of America (https://www.youtube.com/watch?v=_She8KfelRg).

Cytowany wyżej Jeffrey Kinkle napisał: „pozbawiona konceptualnego aparatu pozwalającego zrozumieć antagonizmy, fluktuacje i procesy w globalnej polityce i gospodarce, teoria spiskowa staje się ogromnie uproszczoną narratywizacją amorficznej i/lub anonimowej dynamiki władzy globalnej”. Kinkle ma rację i jej nie ma. Analiza systemowa i instytucjonalna posługująca się teoretycznym aparatem konceptualnym jest oczywiście najważniejsza i podstawowa, stanowi warunek konieczny opisu i zrozumienia „dynamiki władzy globalnej”, ale kolejnymi etapami analizy, dla których analiza systemowa jest podstawą i punktem wyjścia, powinny być koncepcje parapolityki i teorie spiskowe, w których nie ma anonimowych, bezosobowych sił, lecz konkretne, niekiedy nazwane wprost i umiejscowione pod znanym adresem (!) – siły parapolityczne i spiskowe.

Inaczej analiza systemowa pozostaje nazbyt abstrakcyjna. Już nie Pan System i Pani Struktura, Pan Proces i Pani Funkcja, czy, mówiąc po marksistowsku, Pan Proletariat i Pani Burżuazja, Pan Kapitał i Pani Praca, ale odpowiedzialni za „stan świata”, konkretni ludzie dysponujący kapitałem i „reprezentujący” pracę, panujący lub starający się panować nad systemami, strukturami, procesami i funkcjami, konkretne „power blocs”, kontrolujące instrumenty władzy politycznej, ekonomicznej i kulturalnej, organizujące tę władzę i jej używające w określonych celach.

Mark Fenster, autor książki Conspiracy Theories: Secrecy and Power in American Culture uważa, że teorie spiskowe są teoriami władzy, które jednak zawodzą przy rozpoznaniu realnych stosunków władzy istniejących w nowoczesnym społeczeństwie – owszem zawodzą wówczas, kiedy pozbawione są podbudowy w postaci socjologii elit i (realistycznych) politologicznych analiz struktur władzy. Jednakże kiedy taką teoretyczną podbudowę otrzymają, to – w połączeniu z badaniami parapolityki – mogą nam pomóc w rozpoznaniu „realnych stosunków władzy”.

Spośród najbardziej przydatnych jako fundament teorii paranoiczno-krytycznej nurtów i koncepcji intelektualnych i politologicznych wymienić należy przede wszystkim anarchistyczną teorię władzy, państwa i polityki, zarówno w wersji „lewicowej”, jak i „prawicowej”. Ma ona tę przewagę nad koncepcjami konserwatywnymi, liberalnymi, nacjonalistycznymi, socjalistycznymi, faszystowskimi etc., że, w przeciwieństwie do nich, nie zawiera żadnych elementów ideologicznej legitymizacji władzy, zawsze przesłaniających widok na rzeczywistość polityczną. Niezbędny jest realizm socjopolityczny Hobbesa, Makiawela, Guicciardinego, de Tocqueville`a, Nietzschego, Moski, Pareto, Michelsa, Sorela, oraz myśl wielu XX-wiecznych autorów jak np. Max Weber, Carl Schmitt, James Burnham, Michel Foucault, Leszek Nowak, Panajotis Kondylis, Bertrand de Jouvenel, Helmut Schoeck, Cyril Northcote Parkinson, Jean Baudrillard, Heinrich Popitz, Mancur Olson, Murray Rothbard, Jadwiga Staniszkis, Noam Chomsky, Hans Jürgen Krysmanski, Antonio Negri, Giorgio Agamben, Hans-Hermann Hoppe, Zygmunt Bauman, Peter Sloterdijk i wielu innych.

Podsumowanie

Kwintesencja analizy paranoiczno-krytycznej mieści się w czterech sentencjach z Archiwum X:

– PRAWDA JEST GDZIEŚ TAM
– NIE UFAJ NIKOMU
– WSZYSTKO UMIERA
– ONI PATRZĄ

Zapamiętajmy optymistyczne proroctwo Guy Deborada: „Nie czeka nas ani raj, ani koniec historii. Będziemy mieli inne nieszczęścia (i inne radości), to wszystko”.

Tomasz Gabiś

www.tomaszgabis.pl
Napisz do autora na adres: tomasz.gabis@gmail.com

Przypisy

[*] Nawiązanie do „método paranoico-crítico” Salvadora Dali

[1] Zob. Jeffrey Kinkle (2010), Spectacular Developments: Guy Debord’s Parapolitical Turn, PhD thesis, Goldsmiths, University of London. [Thesis]: Goldsmiths Research Online. dostępny pod adresem: http://eprints.gold.ac.uk/3225/

[2] Zob. Struktura teorii spiskowych. Antologia, pod redakcją Franciszka Czecha (Nomos, Kraków 2014). Tamże w eseju bibliograficznym Franciszka Czecha Teorie teorii spiskowych znajdziemy przegląd i obszerną bibliografię literatury na temat teorii spiskowych.

[3] Żarliwość, by nie powiedzieć fanatyzm, z jakim publicyści, dziennikarze i politolodzy zwalczają teorie spiskowe i demonizują ich zwolenników wywołuje drwiny w kręgach spiskologów, z lubością cytujących agenta FBI z Archiwum X: „I pomyśleć, że roi się dziś od zwolenników teorii spiskowych wierzących, że Elvis nie żyje”.

[4] Taki jak Osama Bin Laden, który, ukryty w głębokiej pieczarze, kierował tajnym stowarzyszeniem ( “globalna siatka terrorystyczna” ) i organizował spisek przeciwko wszystkim demokratom i ludziom „dobrej woli” na świecie. Wypisz wymaluj zagrażający ludzkości super-łajadak, z którym dzielnie walczy James Bond. Podobno stojący na czele światowego spisku Osama zaczytywał się w teoriach spiskowych.

[5] Solidny przegląd i interpretację tradycyjnych teorii spiskowych daje Johannes Rogalla von Bieberstein w książce Der Mythos von der Verschwörung. Philosophen, Freimaurer, Juden, Liberale und Sozialisten als Verschwörer gegen die Sozialordnung (Wiesbaden 2008). Propagowanie ich dzisiaj ma chyba na celu odwrócenie uwagi od aktualnych spisków.

[6]W „Nowym manifeście libertariańskim” Samuel Edward Konkin wyjaśniał, że w zależności od tego, czy analiza pochodzi od marksisty, liberała czy też od kogoś związanego z, oskarżanym o „uleganie teoriom spiskowym”, Stowarzyszeniem Johna Bircha [John Birch Society], używa się w niej terminów „klasa panująca”, „elita władzy” i „spisek” – terminy te mogą być stosowane zamiennie, ponieważ w gruncie rzeczy znaczą to samo. W The Anatomy of the State Murray N. Rothbard twierdzi, że władza (rząd) sama w sobie jest kolosalnym spiskiem, największym najbardziej namacalnym spiskiem jaki kiedykolwiek istniał lub kiedykolwiek mógłby zaistnieć. Komentując w lutym 1935 r. na łamach „Diário de Lisboa” wniesiony do parlamentu projekt ustawy o karaniu za przynależność do tajnych stowarzyszeń, Fernando Pessoa napisał, że projektodawcy ustawy p. José Cabralowi może od razu zdradzić istnienie ważnego tajnego stowarzyszenia w Portugalii – nazywa się ono „Rada Ministrów”. Zob. Fernando Pessoa „Geheimgesellschaften” [w:] tenże Politische und soziologische Schriften, hrsg. Von Brunello De Cusatis, z portugalskiego przełożył Robert Rill (Wien-Leipzig 1995). Pessoa uważał, że „wszystko co poważnego i ważnego robi się w grupie na tym świecie, robi się w tajemnicy”. Współzałożyciel Frakcji Armii Czerwonej Horst Mahler stojąc przed erefenowskim sądem oświadczył: „Oskarża się mnie o udział w spisku, ale to wy, gang złożony z General Motors, Forda, Armco, General Electric, ITT, Siemensa, AEG, Flicka, Quandta, BASF, Springera, Unilever, United Fruit i wielu innych – transnarodowe konsorcja kapitałowe, cały imperialistyczny kapitał monopolistyczny – jesteście największym przestępczym spiskiem w historii”.

[7] UFO jest ewidentną inscenizacją tajnych służb, które chcą, aby ludzie uwierzyli w istoty pozaziemskie– kiedy zabraknie wrogów na Ziemi, przerzuci się odpowiedzialność za całe zło na „Obcych” z kosmosu. Samo wyobrażenie „Obcych” jest ześwieczczoną wersją aniołów (dobrzy Obcy) lub demonów (źli Obcy). Pewien marginalny nurt spiskologów-ufologów o religijnym nachyleniu wierzy, że UFO-nauci to rzeczywiste demony porywające ludzi.

[8] Inne prace L. Fletchera Prouty`ego (1917-2001) to Understanding Special Operations And Their Impact on The Vietnam War Era (1989, wywiad-rzeka, autor: David T. Ratcliffe), JFK, The CIA, Vietnam, and The Plot To Assassinate John F. Kennedy (ze wstępem Olivera Stone`a, 1998). Prouty był konsultantem Olivera Stone`a do filmu JFK – częściowo na nim wzorowany jest “tajemniczy pułkownik X”, którego gra Donald Sutherland. Jest całkowicie jasne, że śledztwo prowadzone przez Jima Garrisona to “cover up” drugiego stopnia – chodzi o zdyskredytowanie autentycznych poszukiwań prawdy na temat śmierci JFK.

[9] Tekst The Bureaucratization of the World Rizziego ukazał się w wydawnictwie Edition Champ Libre, należące do przyjaciela Deborda Gérarda Leibovici. Wiadomo też, że Debord znał Rewolucję menedżerską Jamesa Burnhama.

[10] Słusznie przestrzega Umberto Eco przed jednostronnością w doborze źródeł wyjaśniających „jak działa świat”: „Kłopot polega na tym, że [zło] przybywa nie z daleka, ale z głębi. To znaczy, że niektórych odpowiedzi oczekiwać należy od Freuda i Lacana, a nie od tajnych służb” (Umberto Eco, Semiologia życia codziennego, przeł. J. Ugniewska, str.115, Warszawa 1999). W analizie paranoiczno-krytycznej jedno podejście nie wyklucza drugiego: odpowiedzi uzyskane od Freuda i Lacana rzucają światło na warunki psychologiczne mogące sprzyjać działaniom tajnych służb lub tajnych stowarzyszeń.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKonstytucje, sądy i trybunały
Następny artykułKlerkowie w niewoli – Jan Emil Skiwski i Jürgen Rausch
Tomasz Gabiś był w latach 1982-1989 publicystą i współpracownikiem podziemnych czasopism wrocławskich „Region”, „Konkret”, „Nowa Republika”, „Ogniwo”, „Replika”, „Herold Wolnej Przedsiębiorczości”. W 1986 r. należał do założycieli ukazującego się poza cenzurą pisma konserwatystów i liberałów „Stańczyk”. W latach 1986-1989 roku był publicystą i redaktorem naczelnym „Kolibra” – autonomicznej, wrocławskiej części „Stańczyka”. W latach 1990-2004 był redaktorem naczelnym „Stańczyka”. Autor książki Gry imperialne (Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008) Przetłumaczył z języka niemieckiego następujące książki: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Przeciwko duchowi czasu, Wektory, Wrocław 2008, Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, Wektory, Wrocław 2009, Roland Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009. Gerhard Besier, Stolica Apostolska i Niemcy Hitlera, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Jürgen Roth, Europa mafii, Wektory, Wrocław 2010. Bruno Bandulet, Ostatnie lata euro, Wektory, Wrocław 2011. Philipp Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012. Reinhard Lindner, Menedżer Samuraj. Intuicja jako klucz do sukcesu, Kurhaus Publishing, Warszawa 2015. Jana Fuchs, Miejsce po Wielkiej Synagodze. Przekształcenia placu Bankowego po 1943 roku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016. Maren Röger, Ucieczka, wypędzenie i przesiedlenie. Medialne wspomnienia i debaty w Niemczech i w Polsce po 1989 roku, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy`ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016. Pełny życiorys tutaj: http://www.tomaszgabis.pl/zyciorys/