List Ludwika Lemaître do Karola Forstera

0

Londyn, 7 Lipca 1841.

Jestem więc pośród wyborów Wielkiej Brytanii, nie żałuję mej podróży, Bóg świadkiem, „Bo jest to piękny widok i bawiący oko“ każdego poczciwego cudzoziemca, a nade wszystko Francuza. Nic równie ciekawego i równie pouczającego, jak być obecnym w roli bezinteresowanego amatora, tym ogromnym powstaniom, w których cała ludność miasta wybiega na plac publiczny dla przyjemności ujęcia się za włosy i tarzania się w rynsztoku. Tam to młoda Anglia ukazuje się zadziwionym narodom w całem świetle swej wysokiej cywilizacyi, i tam dowodzi, o ile nas przewyższa w pojęciu i w wykonaniu zwyczajów reprezentacyjnych. Walka była żywą, zapaloną, zajadłą. Rzadko dwa stronnictwa, które sobie wyrywają kierunek spraw publicznych rzuciły się w szranki z taką energią. Dla Torysów rzecz chodzi o wstrzymanie zalewającego potoku reform, który w ciągłym postępie, wstrząsa, podminowywa i osłabia stary gmach przywilejów politycznych i religijnych. Dla wigów rzecz jest jeszcze ważniejszą, chodzi tu o ich byt, polityczny jako stronnictwa; dla nich kwestya została postawioną przez Hamleta, w cudownym tegoż monologu: Być, albo nie być! Ściskani pomiędzy umiarkowanymi torysami, którzy skłonili się do zrobienia, bez zbytku złej woli, koncesyi które okoliczności uczyniły niezbędnemi, byle tylko im ztąd zaszczyt pozostał, a radykałami, których żadne zmiany nasycić nie mogą, zostaną wreszcie pochłonionymi przez jedno lub drugie z tych stronnictw o wybitniejszych zasadach. Mają nawet obawę, aby dzieło przeistoczenia nie poczęło się od chwili, w której władza mogłaby usunąć się z ich ręki, wspieranej przez ciągłą łaskę Królowej udzielającej im siły jakiej sami nie posiadają, i która gromadzi ich jeszcze wokoło ich starego sztandaru.

Skoro tylko rozwiązanie Parlamentu zostało przeczuwanem, gorączkowe wzruszenie ogarnęło całe ciało społeczne. Wszystkie myśli zostały skierowane ku jednemu celowi, ku wyborom. Polowania, wyścigi konne, handel, spekulacye, wszystko zostało odłożonem na stronę, aby biedz ku wyborom. Wkrótce też dzienniki napchane zostały różnemi oświadczeniami, programami, cyrkularzami, ofiarami i propozycyami. Tu jakiś gentleman stronnik zasad zachowawczych, lecz mało obdarzony darami fortuny, który, nie mogąc sam ponosić kosztów wyboru, ofiarował swe usługi jakiemu kolegium skłonnemu do przyłożenia się do takowych w znacznej części. Inny gentleman, człowiek rozumu i zdolności, czynny, doświadczony, umiejący mówić i rozprawiać, stawiał swe talenta do rozrządzenia kandydatowi, i zawiadamiał zarazem publiczność, że pragnie zaciągnąć pożyczkę 5,000 franków na dobre gwarancye. Po tych wstępach rozpoczął się canvass (kanwas). Canvass, jest to polowanie na głosy, to jest to, co możnaby oddać przez wyrażenie niemniej szczęśliwe jak malownicze: manipulacya czyli uprawa materyi wyborczej. Do tej operacyi używa się najprzód agentów ad hoc, w rodzaju owego jegomości o 5,000 frankach; poczem mnóstwo ochotników przedstawia się do tej czynności. Ktokolwiek posiada jaki wpływ nad kim lub nad czem, chce takowego użyć na swoją korzyść; jest to jego prawo. Dla posiadacza ziemskiego głos jego dzierżawcy jest jego własnością równie świętą jak ziemia, i ta zasada jedności jest tak daleko posuniętą, że kupiec często staje się równie należącym do robiących u niego znaczne kupna. Kobiety są pod tym względem strasznymi agentami. Sir Robert Peel z przyjemnością oddawał hołd gorliwości jaką rozwinęły na jego korzyść, i jest rzeczą pewną, że niejeden kramarz, stronnik reformy, został zamknięty w swym kantorze na rozkazy pięknych konserwatystek. Czasem wprawdzie patron taki zapomina się, i przez użycie pięści podlega surowości prawa, ale taki nierozsądek z jego strony rzadko się wydarza. Takim jest wypadek owego właściciela strony miasta zwanej Finsbury, który chciał, aby jego lokator głosował za P. Duncombe reformistą. Lokator, biedak, cieśla, okazujący opór, zagrożonym zostaje wymówieniem komornego; a że poważa się przedstawiać, iż taki postępek jest nieliberalnym, właściciel ucieka się do dowodów ręcznych; powstaje ztąd walka na pięście. Żona cieśli nadbiega na ten hałas i chce ich rozłączyć; ale zostaje powaloną o ziemię i właściciel kopie ją nogami. Otóż to zostało powszechnie naganionem; ale ponieważ w Anglii sprawiedliwość jest dla wszystkich równa, gwałtowny radykalista został pozwany przed sędziego i skazany, tak jest, skazany na 25 franków kary, które musiał zapłacić. Przyznajmy, zresztą, że trudnem jest pobić kobietę za niższą cenę.

28 Czerwca nadchodzi, i zawierucha wyborów ryczy na wszystkie strony. Nie podejmę się opisać ci tego zgiełku, tych krzyków, tych band złoczyńców w łachmanach upojonych piwem i dżynem (gin), uzbrojonych w drągi, które ściskają bezbronnego wyborcę, oblegają obywatela w jego mieszkaniu i rozrzucają domy; tych agentów, którzy rozsiewają pieniądze publicznie; tych gentlemanów, którzy na tych zebraniach zwanych hustings, cierpliwie znoszą pociski kamieni, błota, śliny i nie schodzą z widowni jak tylko okryci siniakami i guzami. Wszystko to tworzy całość tak ohydną, tak okropną, że pióro moje odmawia mi w tem swej dalszej usługi. Ah! dla honoru ludzkości, dla honoru cywilizacyi, niechaj Anglia zniesie co prędzej te potworne saturnalia, które mniej jeszcze dowodzą zwierzęcej ciemnoty jak głębokiego zepsucia. Jeden jest może na to środek zaradczy, ale torysowie nie zgodzą się nigdy na jego przyjęcie, gdyż takowy odjąłby bogactwu jego niezwyciężony wpływ: jest to głosowanie sekretne.

Przekupstwo jest wszędzie, jawne, przyznane; a to co jest dziwacznem, jest, że oba stronnictwa zamiast posłuchać sumienia i milczeć, jeśli nie przez wstyd to przez mądrość, są tyle niewinnemi, że sobie nawzajem wyrzucają swą hańbę. Za każdem zwycięztwem, które jaka opinia otrzymuje, ta która jest pobitą nie zaniedbuje pocieszać się krzycząc na gwałt, na podstępy, na przekupstwo! „To prawda, wołają whigowie, otrzymaliście większość tylko przez pogwałcenie sumień waszych liwerantów i waszych dzierżawców!“— „Wam też tak gadać, odpowiadają torysowie, wam, którzyście rozrzucali złoto pełnemi rękami!” — „A wam, krzyczą whigowie, iluż to wyborców daliście w czasie wyborów zamykać!” — „A ilu wy daliście ukamienować, zabijać, podpalać! wielom to wasi katoliccy księża grozili śmiercią na tym świecie i potępieniem na drugim, donosząc im że umrą bez spowiedzi, i że ich dzieci nie otrzymają chrztu!” — Zarzuty prawdziwe, w istocie, ale które nie powinnyby pochodzić ze strony tych, którzy sami na nie zasłużyli i w mieście pobliskiem i w miejscu nawet swej porażki, gdzie zapewnie nie rozwijali zręczności mniej skrupulatnej niż ich przeciwnicy. Nieinteresowany dostrzegacz, podziwiam z całej duszy tę niewinność o żelaznem czole, która dumnie rozkłada nikczemności innych, bez troszczenia się o swoje własne, jakie tą drogą wyprowadza na widok publiczny.

Inna pociecha jakiej używają pobici jest ta, że ich współzawodnicy się zrujnowali dla kupienia sobie zwycięztwa.— „On jest wybrany, to prawda, ale zapłacił to drogo! jego krzesło w Parlamencie kosztuje go połowę jego majątku.“ — Torysowie, naprzykład, utrzymują, że wybór P. Hobhouse, w Nottingham, kosztuje go do 1,250,000 franków. Ponieważ ja nie widziałem rachunków, nie mogę nic o tem powiedzieć. To jednak jest pewna, że nasienie wyborcze było tym razem, bardzo wysokiej ceny. Głosy sprzedawały się, według miejsca i okoliczności po 300, 500 do 1,000 franków. Mówią nawet o jednym głosie, który zapłacono 7,500 franków. Ten wielki ruch zostanie wkrótce ukończonym. Jeszcze cztery czy pięć dni, a zawierucha ucichnie. Dziś wieczór znają już w Londynie 434 wyborów, które dają już torysom większość 32 głosów. Można przeto oczekiwać zmiany Ministerstwa. Dojście torysów do władzy jest zresztą potrzebnem do urzeczywistnienia reform jakie w opinii publicznej dojrzały, i które oni tylko sami mogą przeprowadzić w Izbie Lordów.

Chciej Pan przyjąć, proszę, ponowione zapewnienie mych uczuć szacunku i szczerej przyjaźni.

Źródło: Karol Forster, Wspomnienia z Paryża. Powrót do porządku – Studya polityczne i filozoficzne, tom XX Biblioteki Podręcznej Nauk Moralnych i Politycznych, Berlin 1869.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ