Tylko Imperium Europejskie może nas uratować. Z Tomaszem Gabisiem rozmawia Stefan Sękowski.

0

Do czego potrzebna jest Panu Unia Europejska?

Potrzebna jest mnie tak samo jak wielu Europejczykom nie tyle UE jako taka, co polityczna jedność Europy, której Unia jest obecnie realnym, acz wielce kalekim, ucieleśnieniem. My Europejczycy potrzebujemy poczucia, że jesteśmy silni i się liczymy w wielkiej grze o świat. Niestety, koncepcja autentycznej jedności Europy dostała się w ręce socjalistycznych (liberalno-lewicowych) elit; trzeba koniecznie ją wyrwać z rąk socjaletatystów i inżynierów społecznych wszystkich barw, trzeba ją przed nimi ratować. Należy formułować alternatywne koncepcje, aby Europejczycy poczuli, że mają przed sobą przyszłość, i że ich europejska ojczyzna nie zejdzie z areny historii. Dlatego od prawie 20 lat postuluję utworzenie Imperium Europejskiego; jego powstanie mogłoby prowadzić do wewnętrznej regeneracji narodów europejskich.

[….]

Europejskie elity mają na obecny kryzys tylko jedną odpowiedź: jeszcze więcej integracji. Martin Schulz twierdzi, że „trzeba ludziom tłumaczyć, że potrzebujemy UE bardziej, niż kiedykolwiek”, a Jean-Claude Juncker narzeka, że „mamy pełnych Europejczyków, jeśli chodzi o branie, ale jeśli chodzi o dawanie, to Europejczyków tylko na pół etatu”. Może Polska powinna więc machnąć na to ręką i sama wyjść z UE?

To byłaby niepoważna i nieodpowiedzialna polityka. Frazesami wygłaszanymi przez tak marnych polityków jak Juncker czy Schulz nie ma sobie co zawracać głowy. Jednakże koncepcja Imperium Europejskiego jest wciąż aktualna. UE może funkcjonować, tylko musi stanąć z głowy na nogi. Potrzebna jest nie integracja w ogóle, ale „dobra integracja”. Zwolennicy Imperium chcą utrzymania jedności Europy, a jednocześnie chcą wyeliminować czynniki, które prowadzą dziś do konfliktów, które uruchamiają siły odśrodkowe.

Jakie to czynniki?

UE za bardzo miesza się w wewnętrzne sprawy państw członkowskich, porzuciła zasadę pomocniczości, ubezwłasnowolnia parlamenty narodowe narzuca coraz więcej regulacji etc. Imperium Europejskie, którego budowę postuluję, byłoby strukturą głęboko zintegrowaną na płaszczyźnie polityczno-wojskowej a jednocześnie zdecentralizowaną na płaszczyźnie ustrojowej, kulturalnej, prawnej, obyczajowej i społecznej, które pozostaną w gestii państw wchodzących w jego skład. W Imperium nikt nam nie mówi, jakie żarówki wolno nam kupować, gdzie i jakie wolno nam palić papierosy, jakie ustawy wolno uchwalać naszemu parlamentowi, jak ma funkcjonować Trybunał Konstytucyjny itp. W Imperium żaden kretyn z Brukseli nie będzie nam zakazywał picia wódki w setkach i pięćdziesiątkach.

Co miałoby scalać Imperium?

Wspólne europejskie siły zbrojne, z zachowaniem armii lokalnych, potrzebne są do realizacji mocarstwowych aspiracji i interesów Europejczyków. Nie byłoby kryzysu migracyjnego, gdyby oddziały imperialne, zarówno lokalne, krajowe jak i ogólnoeuropejskie, strzegły granic Europy, Innym elementem scalającym może być wspólny stosunek do Rosji, Chin i USA czy wizja Imperium jako silnego obrońcy przed fundamentalistycznym islamem.

Ale takiego wspólnego stanowiska nie da się narzucić odgórnie. I w ramach Imperium nie porozumiemy się z państwami, które nad naszymi głowami dogadują się z Rosją np. w sprawie Nord Stream czy embarga na żywność.

Po pierwsze, kiedy nie będzie Imperium Europejskiego, to tak czy inaczej nie mamy żadnych szans, aby zapobiec możliwości dogadania się ponad naszymi głowami. Imperium tego nie gwarantuje, ale te szanse zwiększa. Państwa mają różne interesy, istnieją w nich różne orientacje polityczne. Ale tak jak istnieje wspólny ponadpartyjny interes państwowy, tak może istnieć ponadkrajowy interes imperialny. Jeśli istnieje silny europejski ośrodek decyzyjny, to do niego możemy się odwołać. Po drugie, chodzi o to, by siadając do negocjacji np. z Rosją, obojętnie, czy rozmawia się o podziale stref wpływów, czy innych kwestiach, Europejczycy muszą mówić jednym głosem. Inaczej Rosja ma do czynienia ze zbieraniną, która nie potrafi współdziałać. Jeśli Rosja (lub inne mocarstwo) rozgrywa nas, to Imperium musi ją rozgrywać. Jeśli oni prowadzą wobec nas politykę dezinformacyjną, to tylko Imperium będzie potrafiło odpowiedzieć tym samym. Jeśli oni budują tu swoje agentury, to Imperium będzie budować swoje agentury u nich. Imperium nie dałoby się rozgrywać przez siły zewnętrzne.

Kto miałby pomóc w zbudowaniu Imperium Europejskiego?

Po pierwsze eurosceptycy, po drugie eurofederaliści

Jak to? Przecież to się nawzajem wyklucza?

Gdy rozmawia się z eurosceptykami, łatwo znaleźć wspólny język na etapie radykalnej krytyki obecnej Unii. Oni mówią: nie chcemy takiej integracji. My, zwolennicy Imperium Europejskiego mówimy to samo. Oni przygotowują grunt pod budowę Imperium. W pełni zgadzamy się z Farage`m, Mariną Le Pen, Wildersem czy Strachem, gdy chodzi o suwerenność ustrojową, kulturalną, prawną, obyczajową, o zachowanie i ochronę odrębności i specyfiki narodów europejskich etc., natomiast nasze drogi rozchodzą w chwili, kiedy po wspólnej pracy negatywnej trzeba dokonać wyboru pozytywnego: oni chcą iść w kierunku drobnopaństwowego nacjonalizmu państwowego i „suwerenizmu”, podczas gdy my dążymy do zbudowania Imperium Europejskiego, nie wykluczając zresztą, że może ono powstać dopiero na ruinach obecnej, być może niereformowalnej UE, doprowadzonej do aktualnego stanu przez Junckera, Merkel, Schulza, Timmermansa, Verhofstadta i innych grabarzy zjednoczonej Europy.

A eurofederaliści?

Oni także torują drogę Imperium. Ostatnio pojawił się dokument autorstwa szefów dyplomacji Berlina i Paryża Franka-Waltera Steinmeiera i Jeana-Marca Ayraulta, w którym proponuje się stworzenie europejskiego superpaństwa. Część z zawartych w nim postulatów, to tradycyjne postulaty zwolenników Imperium Europejskiego. Stworzenie „europejskich zdolności reagowania” „europejskich korpusów obrony cywilnej”, europejskich służb wywiadu i kontrwywiadu itp. – to jest w pełni zgodne z koncepcją Imperium Europejskiego (dodać należałoby europeizację broni atomowej i osiągnięcie przez UE statusu stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ). Natomiast nie ma zgody na inne postulaty obu panów jeden europejski kodeks karny, jeden system podatkowy, jedna polityka fiskalna, jedna polityka socjalna, jedna waluta itp. Eurofederaliści chcą imperium socjalistycznego, scentralizowanego we wszystkich możliwych dziedzinach, zuniformizowanego, jeszcze bardziej ingerującego w wewnętrzne sprawy krajów europejskich i ograniczającego wolność jednostek. Jest to droga błędna, droga do przepaści, do rozpadu jedności europejskiej. Jednak nie należy tracić nadziei i przekonywać socjalistów wszelkich partii, żeby jeśli już, to niech socjalizm realizują w jednym, własnym kraju (socjalizm narodowy), ale na płaszczyźnie europejskiej zaakceptowali ustrój konserwatywno-liberalny – silna, ale ograniczona egzekutywa imperialna i maksymalna wolność dla jednostek, rodzin, pracowników, przedsiębiorstw oraz rzeczywista różnorodność krajów i regionów.

Więc może Donald Tusk, mówiący na 40-leciu Europejskiej Partii Ludowej m.in. do Merkel i Junckera, że „mając obsesję na punkcie idei ciągłej i totalnej integracji, nie zauważyliśmy, że zwykli ludzie, obywatele Europy, nie podzielają naszego euroentuzjazmu”? Tusk byłby dobrym imperatorem?

Ależ euroentuzjastami powinniśmy być jak najbardziej, musi to być jednak euroentuzjazm właściwie ukierunkowany – ku liberalnemu Imperium-minimum, ku wolnościowemu Imperium pełniącemu rolę stróża nocnego, który zapewnia bezpieczeństwo oraz zajmuje się wielką polityką kontynentalną i globalną. Tusk jest zręcznym politykiem i gdyby startował na, wybieranego – broń Boże w bezpośrednich wyborach a przez elektorów z prowincji europejskich – prezydenta Europy obdarzonego realną władzą, powinniśmy za nim lobbować. Jednak na tym stanowisku można sobie też wyobrazić Polaka reprezentującego inne opcje ideowo-polityczne. Np. przewodniczący Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 27 czerwca br. mówił miejscami jakby cytował z moich artykułów na temat Imperium Europejskiego. To dobrze wróży koncepcji Imperium, które z pewnością powstanie, jednak nie w przyszły weekend, tylko troszkę później.

Z Tomaszem Gabisiem rozmawiał Stefan Sękowski.

Pierwodruk: Nowa Konfederacja (http://www.nowakonfederacja.pl)

www.tomaszgabis.pl
Napisz do autora na adres: tomasz.gabis@gmail.com

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułO Ryszardzie Czarneckim, Jesse Owensie, Adolfie Hitlerze i innych osobach
Następny artykułSpołeczna genealogia inteligencji polskiej
Tomasz Gabiś był w latach 1982-1989 publicystą i współpracownikiem podziemnych czasopism wrocławskich „Region”, „Konkret”, „Nowa Republika”, „Ogniwo”, „Replika”, „Herold Wolnej Przedsiębiorczości”. W 1986 r. należał do założycieli ukazującego się poza cenzurą pisma konserwatystów i liberałów „Stańczyk”. W latach 1986-1989 roku był publicystą i redaktorem naczelnym „Kolibra” – autonomicznej, wrocławskiej części „Stańczyka”. W latach 1990-2004 był redaktorem naczelnym „Stańczyka”. Autor książki Gry imperialne (Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008) Przetłumaczył z języka niemieckiego następujące książki: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Przeciwko duchowi czasu, Wektory, Wrocław 2008, Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, Wektory, Wrocław 2009, Roland Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009. Gerhard Besier, Stolica Apostolska i Niemcy Hitlera, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Jürgen Roth, Europa mafii, Wektory, Wrocław 2010. Bruno Bandulet, Ostatnie lata euro, Wektory, Wrocław 2011. Philipp Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012. Reinhard Lindner, Menedżer Samuraj. Intuicja jako klucz do sukcesu, Kurhaus Publishing, Warszawa 2015. Jana Fuchs, Miejsce po Wielkiej Synagodze. Przekształcenia placu Bankowego po 1943 roku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016. Maren Röger, Ucieczka, wypędzenie i przesiedlenie. Medialne wspomnienia i debaty w Niemczech i w Polsce po 1989 roku, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy`ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016. Pełny życiorys tutaj: http://www.tomaszgabis.pl/zyciorys/