Iluzja odrodzenia supermocarstwa

0
AFP / Christof STACHE

1 grudnia minionego roku opublikowano podpisaną przez prezydenta Putina nową Koncepcję Polityki Zagranicznej Rosji. Zastąpiła ona poprzedni dokument o tej samej nazwie, przyjęty w roku 2013. Najwyraźniej wydarzenia ostatnich trzech lat na tyle zmieniły spojrzenie władz rosyjskich na politykę zagraniczną, że potrzebne było stworzenie nowej doktryny.

Różnica jest znacząca: w Koncepcji, sformułowanej w 2013 roku głównymi celami Rosji były „stworzenie przyjaznych warunków zewnętrznych dla stałego i dynamicznego wzrostu gospodarczego”, „wszechstronne umocnienie pokoju światowego”, oraz „formowanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami ościennymi”. Priorytetem ogłoszono wówczas „ochronę jednostki, społeczeństwa i państwa”. Właśnie w takiej kolejności! Jednak nowa Koncepcja zmieniła to całkowicie: za zadania najważniejsze uznano bezpieczeństwo państwa, jak również jego suwerenność i integralność terytorialną. Społeczeństwo obywatelskie zostało ledwie wspomniane, zaś organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka postawiono w negatywnym świetle i rzucono na nie podejrzenie, że służą jako „instrumenty politycznego nacisku i ingerowania w wewnętrzne sprawy państwa”.

Ta ideowa transformacja jest prostą konsekwencją zmian w rosyjskiej polityce zagranicznej ostatnich lat. Przez ten czas Rosja przyłączyła Krym, rozpętała wojnę na wschodzie Ukrainy, została objęta sankcjami zachodniej społeczności międzynarodowej, dwukrotnie doświadczyła dewaluacji rubla w stosunku do dolara i euro w związku ze znacznym spadkiem ceny ropy oraz obniżeniem poziomu inwestycji międzynarodowych. Jednak Kreml nie upatruje rozwiązania problemów w zatrzymaniu ekspansji zbrojnej i odnowieniu kontaktów gospodarczych z krajami rozwiniętymi. Przeciwnie, jednym z celów nowej Koncepcji Polityki Zagranicznej jest „wzmocnienie pozycji Rosji jako jednego z wpływowych centrów współczesnego świata”. Właśnie tym można wyjaśnić aktywny udział wojsk rosyjskich w kryzysie syryjskim mimo narastającego kryzysu gospodarczego we własnym kraju.

Rosyjskie władze przejmują się własnymi problemami gospodarczymi w znacznie mniejszym stopniu niż geopolityką. Nie sposób nie wspomnieć, że w późnych latach rządów Breżniewa Związek Radziecki również wykazywał większą troskę o ratowanie reżimu afgańskiego, niż o reformowanie własnego kraju, a wiadomo, czym to się skończyło. Finanz.ru, rosyjska strona internetowa poświęcona finansom, wprost nazywa nową Koncepcję Polityki Zagranicznej „doktryną zimnej wojny”, uzasadniając tę opinię obecnymi w dokumencie roszczeniami wobec innych państw. W rzeczy samej – w Koncepcji z roku 2013 roku Rosja nazywała samą siebie „nieodłączną częścią Europy”, natomiast w nowej redakcji założenie to zostało wykreślone; za to pojawiło się określenie USA jako „zagrożenia” dla rosyjskiego bezpieczeństwa narodowego.

W Koncepcji podkreśla się „zwiększenie czynnika siły w stosunkach międzynarodowych”. Najwyraźniej to właśnie w czynnikach siłowych kierownictwo rosyjskie upatruje możliwość wyjścia z izolacji międzynarodowej, w którą samo siebie wpędziło. Próbuje pokazać, że interwencja wojskowa w Syrii jest korzystna dla społeczności międzynarodowej. Przyznał to nawet Sekretarz Stanu USA John Kerry, który powiedział, że uregulowanie konfliktu w Syrii jest niemożliwe bez Iranu i Rosji. Jednak o ile wpływ Iranu na sytuację w Syrii uwarunkowany jest jego religijnymi związkami z szyicką wspólnotą w tym kraju, o tyle Rosja bierze udział w konflikcie ze względu na swoje sojusznicze stosunki z dyktatorskim reżimem Baszszara al-Asada. Współpraca władz rosyjskich z różnymi reżimami dyktatorskimi nieuchronnie prowadzi do pogłębienia rozdźwięków pomiędzy Rosją a krajami demokratycznymi. W nowej Koncepcji Polityki Zagranicznej FR wyraża się to w określeniu krajów Zachodu jako globalnych przeciwników, którzy „starają się utrzymać swoje pozycje”. Obecne jeszcze w poprzedniej Koncepcji idee integracji globalnej zostały zapomniane.

Popularny w ostatnich latach termin „wojna hybrydowa”, oznacza przede wszystkim wojnę informacyjną, a głównym wrogiem w tej wojnie jest dla Rosji Zachód. Przedstawiciel resortu spraw zagranicznych USA Benjamin Ziff zwraca uwagę, że Kreml corocznie przeznacza 1,4 mld dolarów na działalność machiny propagandowej zarówno w Rosji, jak i za granicą. Wg jego słów, dociera ona do sześciuset milionów ludzi, mówiących w trzydziestu językach, mieszkających w stu trzydziestu krajach. W Koncepcji Polityki Zagranicznej jeden z najważniejszych celów sformułowany jest następująco: „Wzmocnienie pozycji rosyjskich środków masowego przekazu w globalnej przestrzeni informacyjnej i dotarcie do szerokich kręgów społeczności światowej z rosyjskim punktem widzenia na procesy międzynarodowe”. Jednakże jeśli problemami środków masowego przekazu zaczyna się zajmować państwo, to tracą one swoją rolę informacyjną i przekształcają się w instrumenty czysto propagandowe. Trudno sobie wyobrazić, by władze USA lub Wielkiej Brytanii nagle zajęły się „umacnianiem pozycji” anglojęzycznych mass-mediów. Najważniejsze z punktu widzenia wolnej prasy jest to, by państwo jej po prostu nie przeszkadzało. A w przypadku Rosji jest oczywiste, że media postrzegane są jako narzędzie państwa. Natomiast jako „rosyjski punkt widzenia” interpretuje się nie punkt widzenia obywateli, ale władzy, która uważa, że kres jej rządów nigdy nie nastąpi.

W obecnej Koncepcji charakterystyczny jest również szereg sformułowań, brzmiących dla postronnego obserwatora nader cynicznie. Na przykład: „Rosja rzetelnie przestrzega zobowiązań międzynarodowych i opowiada się przeciwko ingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw”. Naruszenie Memorandum Budapesztańskiego oraz międzynarodowych umów z Ukrainą, przewidujących wzajemne uznanie granic najwyraźniej „się nie liczy”. Okazuje się bowiem, że za „ingerencję w sprawy wewnętrzne innych państw” w Moskwie uważa się coś zupełnie innego. Z Koncepcji wynika, że ukraiński Majdan z lat 2013-2014 nie był rewolucją ludową skierowaną przeciwko skorumpowanemu reżimowi Janukowycza, lecz rezultatem „ingerencji” państw zachodnich. Wyraźnie widoczna jest tutaj logika funkcjonariuszy KGB, rządzących dzisiejszą Rosją – w każdym wydarzeniu historycznym zawsze wietrzą czyjś „spisek”.

Jeszcze jedno wspaniałe zdanie: „Rosja wyznaje uniwersalne wartości demokratyczne, łącznie z przestrzeganiem praw i swobód człowieka”. Jest to szczególnie zauważalne, gdy weźmie się pod uwagę przyjęcie przez Dumę rosyjską w ostatnich latach kilkudziesięciu zamordystycznych ustaw.

W Koncepcji natykamy się na zapewnienie: „Rosja chroni prawo każdego człowieka do dostępu do obiektywnych informacji o wydarzeniach w świecie oraz do różnych punktów widzenia na te wydarzenia”, chociaż w ciągu ostatnich lat zablokowano wiele informacyjnych portali (na przykład: Kasparov.ru, Grani.ru, Ej.ru itd.), których cała wina polegała na tym, że przedstawiały czytelnikom opozycyjny, alternatywny wobec oficjalnego, punkt widzenia. Jednak obecnie opozycyjne poglądy mogą być w Rosji z łatwością zrównane z „ekstremistycznymi”, ponieważ termin „ekstremizm” stał się dziś terminem niejasnym i niejednoznacznym. Dodać można jeszcze liczne przykłady sądowego karania użytkowników portali społecznościowych za publikowanie przez nich „zabronionych” tekstów lub ilustracji a nawet za zwyczajne zamieszczanie do nich linków.

Koncepcja Polityki Zagranicznej zapewnia czytelnika, że Rosja rzekomo „stanowczo przeciwdziała agresywnemu nacjonalizmowi”. Lecz czymże jest tak zwany „rosyjski świat”, którego idea przyświecała wtargnięciu na wschodnie rubieże Ukrainy? Nawiasem mówiąc, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow nazywa tę ideę „bezwarunkowym priorytetem Rosji w polityce zagranicznej”. Konflikt na Ukrainie opisywany jest w Koncepcji jako „wewnątrzukraiński”, chociaż dla wszystkich postronnych obserwatorów jest oczywiste, że bez udziału wojsk rosyjskich, w tym pojazdów wojskowych, niemożliwe byłoby powstanie tak zwanych „Republik Ludowych” –Donieckiej i Ługańskiej. Natomiast kryzys w stosunkach z Zachodem, jak się okazuje, nie wziął się ze wspomnianej rosyjskiej agresji, lecz z „geopolitycznej ekspansji” NATO i UE, choć należy zauważyć, że obie te organizacje rozszerzają się nie na mocy decyzji swoich kierownictw, lecz z woli wstąpienia do nich, wyrażanej przez kraje Europy Wschodniej, obawiających się rosyjskiej ekspansji.

Ogólnie rzecz biorąc, pojęcia „obrony” i agresji” kompletnie zamieniły się w Koncepcji znaczeniami. Jeszcze jeden cytat: „Rosja postrzega stworzenie globalnego systemu obrony przeciwrakietowej USA jako zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa narodowego i zachowuje dla siebie prawo podjęcia adekwatnych środków odwetowych”. Czymże jednak system obronny może zagrażać rosyjskiemu bezpieczeństwu narodowemu? Co oznaczają „adekwatne środki odwetowe”? Zapewne rozlokowywanie broni napastniczej, jak niedawno miało to miejsce w Obwodzie Kaliningradzkim, gdzie rozmieszczono rosyjskie kompleksy rakietowe „Bastion”.

Rosyjski politolog opozycyjny Konstantin Eggert uważa, że na Kremlu liczą na ukształtowanie się bardziej przyjaznej dla siebie sytuacji w Europie. Rosyjska władza próbuje kontynuować „breżniewowską politykę separowania Europy od USA przy pomocy intensywnych kontaktów z Francją i Republiką Federalną Niemiec”. Dyskutując o „świecie wielobiegunowym”, Rosja w rzeczywistości dąży do odbudowy dwubiegunowego świata z czasów radzieckich, podzielonego na „strefy wpływu”. Proponuje Zachodowi zorganizowanie „międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej” (na wzór antyhitlerowskiej z czasów drugiej wojny światowej), sugerując, by zapomniał on o rosyjskim wtargnięciu na Ukrainę, którą Kreml uważa – podobnie jak całą przestrzeń poradziecką –za bezdyskusyjną strefę swoich wpływów.

Rezydująca na Kremlu władza mentalnie wciąż tkwi w erze Związku Radzieckiego. Jednak w rzeczywistości Federacja Rosyjska daleko odbiega od ZSRR. Jeśli chodzi o liczbę ludności, ustępuje miejsca Nigerii i Bangladeszowi. Gdy wziąć pod uwagę PKB na mieszkańca, zajmuje sześćdziesiąte szóste miejsce w świecie. Tylko jeśli chodzi o globalne ambicje – jak dawniej drugie. Dla państw bałtyckich ambicje te stanowią nie tyle zagrożenie wojskowe – szczyt NATO w Warszawie potwierdził, że każdy kraj należący do sojuszu może liczyć na skuteczną obronę, ile na – całkiem możliwy – wzrost nacisków informacyjno – propagandowych. W Koncepcji Polityki Zagranicznej Federacji Rosyjskiej jest również mowa – między innymi – o „obronie praw i interesów rodaków mieszkających za granicą”. Oznacza to – ni mniej, ni więcej – nasilenie rosyjskiej propagandy zarówno w środkach masowego przekazu, jak też w postaci „niezależnych”, ale w istocie zależnych od Kremla organizacji społecznych na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Ta propaganda może jednak lec w gruzach pod wpływem kryzysu gospodarczego, podobnie jak ta radziecka w połowie lat 80-ych ubiegłego stulecia. Eksperci podsumowali, że ogólne straty Rosji w latach 2014-2017 spowodowane spadkiem cen ropy naftowej oraz międzynarodowymi sankcjami gospodarczymi wyniosą 600 miliardów dolarów. Brak możliwości realnego konkurowania z Zachodem Rosja rekompensuje czysto propagandowymi posunięciami, tworząc medialną iluzję „supermocarstwa”. Co często w dzisiejszym świecie informacji okazuje się bardzo skuteczne. Jednak wciąż nie wiadomo, jaką alternatywę zaproponuje nowy amerykański rząd.

Wadim Sztiepa

Przekład z j.rosyjskiego – Sebastian Markiewicz, zdjęcie –  AFP/Christof STACHE

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNędza liberalnej demokracji partyjnej w Niemczech (Głosy zza Odry)
Następny artykułŻelazne prawo oligarchii
Redaktor naczelny czasopisma „Inacze”, akademik Arktycznej Akademii Nauk w Sankt Petersburgu, członek Międzynarodowej Społeczności Filozofów (ISFP). Do zainteresowań badawczych W. Sztiepy zaliczają się takie zagadnienia jak Globalna Północ, realna utopia, postpolityka, regionalizm, regionalny branding, nowa antyczność i in.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here