Wielki Kryzys lat trzydziestych XX wieku a (jeszcze) większy kryzys naszych czasów

0

Wszyscy znamy powiedzenie, że „historia lubi się powtarzać”. Rzeczywiście lubi, ale nigdy nie robi tego w dokładnie taki sam sposób. By móc zastosować nauki płynące z przeszłości, musimy zdać sobie sprawę z odmienności dzisiejszej sytuacji. Podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych Brytyjczycy byli gotowi na stoczenie zwycięskiej wojny, ale wojny z armią walczącą w stylu europejskim. Stosowany przez nich szyk, dzięki któremu siła ich ognia była druzgocąca oraz podkreślające liczebność czerwone mundury okazały się dokładnym przeciwieństwem taktyki potrzebnej w warunkach wojny partyzanckiej. Przed wybuchem I wojny światowej generałowie nadal uważali kawalerię za elitę swoich armii. W okopach żołnierze na koniach okazali się, rzecz jasna, całkowicie bezużyteczni. Z kolei w okresie poprzedzającym wybuch II wojny światowej Francuzi, przewidując możliwość niemieckiego ataku, zbudowali „niemożliwą do zdobycia” Linię Maginota. Historia powtórzyła się i Niemcy rzeczywiście zaatakowali, ale nie w sposób, jakiego się spodziewano. Francuskie przygotowania na nic się nie zdały, ponieważ Niemcy nie podjęli próby sforsowania wzniesionych umocnień; po prostu je obeszli i w ten sposób pokonali Francję.

To nie przewrotność czy głupota sprawia, że generałowie źle przygotowują się do wojny, ale raczej fakt, że mogą kierować się przy tym jedynie przeszłymi doświadczeniami a większość z nich zwyczajnie nie potrafi poprawnie ich zinterpretować. Przygotowując się słusznie do kolejnej wojny, mylą się polegając na rozwiązaniach, które sprawdziły się podczas ostatniego konfliktu. Wygląda na to, że inwestorzy w zarządzaniu swoimi zasobami popełniają niestety ten sam błąd co generałowie. Skoro ostatnie trzydzieści lat było pomyślnych, opierają swoje działania na wizji dalszej pomyślności. Nie dociera do nich myśl o kryzysie, ponieważ sytuacja wydaje się, i rzeczywiście jest, zupełnie odmienna od realiów lat trzydziestych dwudziestego wieku.

Większości ludzi na słowo „kryzys” stają przed oczami warunki panujące w latach trzydziestych, a ponieważ obecnie niczego podobnego nie widać, mało kto potrafi wyobrazić sobie recesję. Wynika to z faktu, że ludzie wiedzą jak wyglądał ostatni kryzys, ale nie mają pojęcia, czym charakteryzuje się aktualny. Trudno uzmysłowić sobie coś, czego się nie rozumie. Niektórzy, nieco mądrzejsi, mogli dostrzec koniec okresu dobrobytu i początek recesji, ale – choć ich sytuacja będzie o wiele lepsza niż większości – oni także prawdopodobnie spodziewają się, że nadchodzący kryzys będzie wyglądał tak jak ostatni. Choć nikt nie jest w stanie z absolutną pewnością przewidzieć, jaką postać przybierze ów kryzys, jest raczej pewne, że nie będzie on wierną powtórką poprzedniego. By móc określić prawdopodobne różnice pomiędzy aktualną recesją a poprzednią, warto porównać dzisiejszą sytuację z realiami początku lat trzydziestych. Wyniki takiego zestawienia nie napawają optymizmem.

Bankructwa przedsiębiorstw

Lata trzydzieste

Banki, firmy ubezpieczeniowe i wielkie korporacje bankrutowały na ogromną skalę. Instytucje te dotykały skutki dawnych błędów, a nie istniał żaden system bezpieczeństwa, który mógłby uchronić je przed upadkiem. Rynek nie wybaczał błędów, przetrwały więc jedynie przedsiębiorstwa sprawnie działające i przygotowane na wszystko.

Obecnie

Światowe instytucje finansowe są w jeszcze gorszej kondycji niż poprzednio, zmieniła się jednak etyka biznesu i wszyscy oczekują, że w razie czego rząd podejmie odpowiednie kroki. Istnieją regulacje prawne, które nie tylko pozwalają rządowi na podjęcie interwencji, ale w wielu przypadkach wręcz go do tego zobowiązują. Tym razem błędy będą się nawarstwiały, a firmy silne, wydajne i sprawnie działające będą zmuszone dotować te słabe, niewydajne i nieskuteczne. Podczas poprzedniego kryzysu przedsiębiorstwa bankrutowały, ponieważ ceny ich produktów obniżyły się zbyt mocno; tym razem, jak na ironię, będą upadać, ponieważ ceny zanadto wzrosły.

Bezrobocie

Lata trzydzieste

W chwili, gdy ktoś tracił pracę, musiał jak najszybciej znaleźć inną, bo inaczej głód zaglądał mu w oczy. O każde dostępne zajęcie walczyło rozpaczliwie wiele osób znajdujących się w takiej samej sytuacji, więc pracodawca mógł zatrudnić tych samych ludzi płacąc im o wiele niższą pensję i oczekiwać, że będą za nią pracować ciężej niż przed wybuchem kryzysu. W rezultacie ludzie mogli zyskać zatrudnienie a pracodawca utrzymać się na rynku.

Obecnie

Przeciętna osoba tracąca pracę posiada kilkumiesięczne ubezpieczenie na wypadek bezrobocia. Jeśli w tym czasie nie jest w stanie znaleźć „odpowiedniego” zajęcia, może zacząć pobierać zasiłek. Zamiast podjąć taką pracę, jaka jest akurat dostępna, wiele osób (dotyczy to zwłaszcza niechętnych pracy fizycznej pracowników umysłowych) zacznie korzystać z opieki społecznej. Obniży to produkcję nowych zasobów i opóźni moment wyjścia z kryzysu. Pracownik nie musi się już martwić, że przedsiębiorca go wykorzystuje (czyli zatrudnia), płacąc mu zbyt niską, w jego mniemaniu, pensję, ponieważ przepisy dotyczące płacy minimalnej i wiele innych regulacji, taką możliwość wykluczają. W rezultacie ludzie pozostaną bezrobotni, a pracodawcy wypadną z rynku.

Opieka społeczna

Lata trzydzieste

Gdy trudne czasy naprawdę dały się komuś we znaki, mógł liczyć jedynie na wsparcie rodziny, przyjaciół, swojej grupy społecznej lub instytucji kościelnych. Ponieważ wiązało się z tym jednak pewne odium, uciekano się do tych rozwiązań jedynie w ostateczności. Rozdawnictwo żywności prowadzone przez rozmaite instytucje rządowe było w znaczniej mierze środkiem kosmetycznym, mającym załagodzić nastroje wśród najbardziej skłonnych do przemocy grup wyborców. Ludzie radzili sobie, ponieważ zwyczajnie musieli sobie poradzić, choć oznaczało to radykalne obniżenie dotychczasowego poziomu życia i imanie się każdej pracy za jakiekolwiek wynagrodzenie. Podczas poprzedniego kryzysu zasiłki pobierało bardzo, bardzo niewiele osób.

Obecnie

Trudno stwierdzić, w jaki sposób podczas obecnego kryzysu osoby, które nadal mają pracę, utrzymają rzesze bezrobotnych. Nawet w Stanach Zjednoczonych pięćdziesiąt procent populacji pobiera rozmaite świadczenia z opieki społecznej. System kart żywnościowych, programy pomocy rodzinom posiadającym dzieci na utrzymaniu, ubezpieczenia społeczne oraz lokalne programy załamują się jednak już w czasach prosperity, a gdy fala kryzysu uderzy z pełną siłą, załamią się całkowicie. Nie będzie kolejek po darmową żywność, ponieważ ludzie, którzy powinni w nich stać, będą robić zakupy w lokalnych supermarketach, wraz z tymi, którzy sami zarabiają na życie. Największe niebezpieczeństwo tkwi przy tym w fakcie, że ogólnie rzecz biorąc ludzie zaczęli uważać, iż wszystkie te programy mają magiczną moc sprowadzania dobrobytu i oczekują, że będą one funkcjonować, a jednocześnie wyrosła cała klasa osób, które nigdy nie nauczyły się żyć bez nich. Paradoksalnie te same programy, które miały pomóc potrzebującym, staną się narzędziem ich zniszczenia. To jednak było możliwe do przewidzenia.

Regulacje

Lata trzydzieste

Od początku XX wieku większość gospodarek zostało dość mocno uregulowanych, a regulacje te doprowadziły do nieprawidłowości, które pogłębiły poprzedni kryzys. W przypadku Stanów Zjednoczonych, zamiast pozwolić gospodarce samej się dostosować, wprowadzono za rządów Roosevelta wiele, bardzo wiele nowych przepisów, ustalając ceny, płace oraz sposób prowadzenia interesów i ujmując je w sztywne ramy. To właśnie w dużej mierze za sprawą owych regulacji recesja utrzymała się aż do końca II wojny światowej, a ich zbawczy wpływ na gospodarkę polegał jedynie na wpompowaniu w nią ogromnych ilości pieniądza. Gdyby, zamiast tworzyć nowe, rząd zniósł większość obowiązujących wówczas ograniczeń, recesja nie byłaby tak głęboka i trwałaby o wiele krócej.

Obecnie

Dziesiątki nowych agencji rządowych, które powstały po ostatnim kryzysie doprowadziły do o wiele poważniejszych aberracji niż te sprzed osiemdziesięciu lat, a tym samym potrzeba potencjalnych regulacji staje się proporcjonalnie większa. Jeśli wprowadzone przez rząd ograniczenia i uregulowania dotyczące płac, warunków pracy, zużycia energii, zasad bezpieczeństwa i tym podobne nie zostaną zniesione, radykalna poprawa sytuacji gospodarczej podczas Większego Kryzysu nie będzie możliwa.

Podatki

Lata trzydzieste

W 1913 roku w Stanach Zjednoczonych podatek dochodowy był nowością, a w roku 1929, choć jego maksymalna stawka wynosiła dwadzieścia trzy i jedną dziesiątą procenta, dotyczyła ona jedynie dochodów przekraczających milion dolarów. Dochód przeciętnej rodziny wynosił dwa tysiące trzysta trzydzieści pięć dolarów, co pozwalało jej zaliczyć się do najzamożniejszego promila społeczeństwa. Nie istniała jeszcze składka na Social Security, nie pobierano stanowego podatku dochodowego, podatku obrotowego czy podatku od spadku. Co więcej, większość mieszkańców Stanów Zjednoczonych nie płaciła nawet podatku dochodowego, ponieważ albo zarabiali oni mniej niż wynosiło wymagane minimum, albo nie zadali sobie trudu, by zadeklarować swoje dochody. Rząd dysponował zatem ogromnym nienaruszonym źródłem dochodów, z którego mógł czerpać środki na finansowanie programów mających „uzdrowić” gospodarkę. Roosevelt był w stanie podnieść średnią stawkę podatku dochodowego z jednego i trzydziestu pięciu setnych procenta do szesnastu i pięćdziesięciu sześciu setnych, czyli o tysiąc sto procent.

Obecnie

Obecnie wszyscy płacą podatek dochodowy, a jest on tylko jednym z wielu świadczeń. W większości państw zachodnich suma wszystkich podatków bezpośrednich i pośrednich przekracza pięćdziesiąt procent. Dlatego właśnie nie wydaje się prawdopodobne, by podatki bezpośrednie miały jeszcze wzrosnąć. Jednak inflacja nieustannie sprawia, że wszyscy przekraczają dotychczasowe progi podatkowe, ostateczny efekt będzie więc taki sam. By zrekompensować sobie koszty podatków ludzie muszą zwiększać dochody w tempie szybszym od tempa inflacji. Każdy zapłacony podatek zmniejsza poziom życia dokładnie o uiszczoną kwotę, należy się więc spodziewać, że uchylanie się od regulowania należności podatkowych stanie się powszechną praktyką, a szara strefa rozkwitnie. Złagodzi to nieco dotkliwość recesji, pomagając jednocześnie zmienić filozoficzne nastawienie społeczeństwa.

Ceny

Lata trzydzieste

Ceny radykalnie spadły ponieważ na skutek krachu na giełdzie, niespłacania obligacji i upadku banków zniknęły miliardy dolarów wpompowanego pieniądza. Rząd utożsamiał jednak wysokie ceny przeżartych inflacją lat dwudziestych z dobrą koniunkturą i usiłował zapobiec spadkowi cen uciekając się do takich działań jak ubój zwierząt hodowlanych czy wylewanie mleka do rynsztoków a także wspierając ceny. Ponieważ na skutek załamania pieniądze znikały szybciej niż można było je wyprodukować, rząd uznał, że skuteczniejszym sposobem spowodowania wzrostu cen będzie zniszczenie prawdziwego bogactwa. Innymi słowy, jeśli nie jesteś w stanie zwiększyć podaży pieniądza, zmniejsz podaż towarów.

Nie zmienia to faktu, że recesja lat trzydziestych była deflacyjną katastrofą, okresem w którym zwiększyła się wartość pieniądza, a ceny spadły. To zdaje się najbardziej dezorientuje Amerykanów, ponieważ zakładają oni – opierając się na tamtym doświadczeniu – że „kryzys” oznacza „deflację”. Na tym polega też chyba największa różnica pomiędzy obecnym a poprzednim kryzysem.

Obecnie

Ceny mogą spaść tak jak poprzednio, ale władza, jaką obecnie rząd sprawuje nad gospodarką jest o wiele większa niż osiemdziesiąt lat temu. Zamiast pozwolić gospodarce samej się oczyścić, dając przyzwolenie na upadek rynków finansowych, rządy prawdopodobnie wesprą finansowo niewypłacalne banki, zorganizują sprzedaż kredytów hipotecznych na masową skalę by wspomóc rynek nieruchomości, a banki centralne, chcąc zapobiec gwałtownemu spadkowi cen obligacji, będą je skupować. Oznacza to, że ogromnie wzrośnie całkowita podaż pieniądza. Aby uniknąć deflacji, wyprodukuje się biliony. Jeśli zdarzy się wam natknąć na kogoś sprzedającego jabłka na rogu ulicy, cena tych jabłek będzie wynosić nie pięć centów, ale pięć dolarów za sztukę. Ponieważ istnieje jednak opieka społeczna, takich sprzedawców nie będzie wielu, a ze względu na kontrolę cen nie będzie też wielu jabłek. W rezultacie ceny towarów i usług konsumpcyjnych będą najprawdopodobniej rosnąć w zawrotnym tempie, a kraj ogarnie inflacyjna recesja. W przeciwieństwie jednak do lat trzydziestych, gdy każdy, kto posiadał dolary, czuł się jak król, pod koniec Większego Kryzysu ludzie posiadający dolary zostaną z niczym.

Społeczeństwo

Lata trzydzieste

Świat składał się głównie z terenów wiejskich lub małych miasteczek. System przekazywania informacji działał wolno, ale ludzie mediom ufali. Rząd wywierał na obywateli znaczną presję moralną, ci zaś zwykle go popierali. Interesem Stanów Zjednoczonych było, jak powiedział Calvin Coolidge, robienie interesów, a ludzi którzy przyczyniali się do wzrostu dobrobytu darzono szacunkiem. Biorąc to wszystko pod uwagę, sytuacja, jak na czasy recesji, była bardzo stabilna, ale i tak często dochodziło do zamieszek, odbywały się demonstracje i panował ogólny zamęt.

Obecnie

Kraj składa się dzisiaj z terenów miejskich lub podmiejskich, a choć informacje wymienia się błyskawicznie, brakuje kontaktów międzyludzkich. Mediów nie darzy się zaufaniem. W rządzie widzi się raczej przeciwnika lub imperialnego władcę niż arbitra zaaprobowanego na mocy konsensusu zawartego przez zainteresowanych obywateli. Biznesmeni jawią się jako pozbawieni wszelkich skrupułów drapieżcy, wykorzystujący wszystkich na tyle słabych, by dać się wykorzystać.

W dzisiejszej sytuacji poważne załamanie finansowe może mieć o wiele groźniejsze skutki niż sprawienie, że kilku naiwnych straci wszystko na giełdzie i uczynienie bezrobotnymi części pracowników, jak miało to miejsce w latach trzydziestych. Pewne odłamy społeczeństwa stały się obecnie tykającymi bombami zegarowymi. Trudno przewidzieć na przykład, jak w chwili gdy sytuacja stanie się naprawdę trudna, zachowają się przedstawiciele trzeciego i czwartego pokolenia utrzymującego się z zasiłków.

SYTUACJA NA RYNKU PRACY

Lata trzydzieste

Stosunkowo powolny system transportu i takie same środki łączności sprawiały, że gospodarka miała charakter lokalny. Same Stany Zjednoczone były nieco odizolowane od reszty świata, a niektóre ich części były w znacznej mierze samowystarczalne. Pracownicy znajdowali zatrudnienie przede wszystkim w rolnictwie oraz w przemyśle, wytwarzając rozmaite drobiazgi i inne dobra materialne. Nie wymagało to szczególnej specjalizacji, łatwiej więc było zamienić jedną posadę na inną bez gruntownej zmiany kwalifikacji, szczególnie że ludzie potrafili sami wytwarzać podstawowe produkty niezbędne im do życia. Większość kobiet nigdy nie pracowała zawodowo, ale w przypadku gdy mąż tracił pracę żona była swego rodzaju „systemem zapasowym”.

Obecnie

Cały świat jest połączony siecią powiązań i zależności, a wojna na Bliskim Wschodzie czy rewolucja w Afryce może wywrzeć bezpośredni i natychmiastowy wpływ na życie fryzjera w Chicago lub w Krakowie. Ponieważ cała gospodarka jest centralnie sterowana z Waszyngtonu, błąd tam popełniony, może osiągnąć rozmiary narodowej katastrofy. W przypadku wystąpienia trudności ludzie zasadniczo nie są w stanie sobie poradzić, ponieważ ponad połowa z nich jest zatrudniona w tak zwanej „gospodarce usługowej”. Oznacza to, że w większości przypadków są oni przygotowani do przekładania papierów, a nie do wytwarzania przedmiotów codziennego użytku. Tymczasem w chwili, gdy sytuacja staje się trudna, rezygnuje się nawet usług uznawanych za „niezbędne”. Specjalizacja jest częścią tego, o co chodzi w wysoko rozwiniętej gospodarce przemysłowej, ale gdy porządek gospodarczy ulega gwałtownym zmianom, może okazać się kulą u nogi.

Rynki finansowe

Lata trzydzieste

Poprzedni kryzys jest utożsamiany z załamaniem się giełdy, która pomiędzy rokiem 1929 a 1933 straciła ponad dziewięćdziesiąt procent swojej wartości. Gdy radykalnie obniżyły się stopy procentowe, najlepszą z inwestycji okazały się obligacje zabezpieczone. Spadły ceny produktów rolnych, sprawiając że miliony rolników ledwie mogło wyżyć. Ponieważ większość nieruchomości stanowiła własność bezpośrednią, a podatki były niskie, obniżenie się cen nie miało szczególnego znaczenia, chyba że trzeba było coś sprzedać. Spadły ceny gruntów, ale ponieważ ziemię kupowano, aby z niej korzystać, a nie aby ją wcisnąć komuś bardziej naiwnemu, zwykle jej nie sprzedawano.

Obecnie

Tym razem ceny akcji, a zwłaszcza towarów, prawdopodobnie wystrzelą w górę, ponieważ ludzie w panice na nie się rzucą, chcąc pozbyć się tracących na wartości dolarów, nade wszystko zaś obligacji. Nieruchomości, zaraz obok obligacji, staną się tą gałęzią gospodarki, która poniesie największe straty, ponieważ nikt nie będzie udzielał pożyczek długoterminowych. Rynek kredytów hipotecznych będący podstawą obrotu nieruchomościami, zaniknie.

Każdy, kto inwestuje podczas obecnego kryzysu licząc, że okaże się on podobny do poprzedniego, może się srodze rozczarować. Uświadomienie sobie różnic pomiędzy nimi ułatwi zminimalizowanie strat i osiągnięcie największych możliwych zysków. Tyle na temat różnic. Zasadnicze, oczywiste i najważniejsze podobieństwo polega natomiast na tym, że poziom życia większości ludzi gwaltownie się obniży.

Większy Kryzys już się zaczął. Większość ludzi jednak o tym nie wie, ponieważ nie potrafią oni ani stawić czoła tej myśli, ani zrozumieć różnic pomiędzy obecną recesją a poprzednią. Gdy nadejdzie punkt kulminacyjny zmieni się wiele rzeczy, wokół których budowali niegdyś swoje życie i będzie to zmiana radykalna. Umiejętność przystosowania się do nowych warunków jest oznaką, że człowiek jest zdrowy w sensie psychologicznym. Dlatego nawet w kryzysie należy poszukiwać możliwości będących jego odwrotną stroną. Chiński symbol oznaczający „kryzys” składa się z dwóch znaków: pierwszy symbolizuje niebezpieczeństwo, drugi natomiast szansę. Trudno nie ubolewać nad zagrożeniami, w obliczu których stanie społeczeństwo w nadchodzących latach, ale nie możecie pozwolić by pokonały was niepokój, frustracja czy apatia. Stawcie czoła przyszłości z odwagą, ciekawością i optymizmem, a nie z lękiem. Możecie osiągnąć sukces, a jeśli wszystko dokładnie zaplanujecie, osiągniecie go na pewno. Okres ogromnych zmian da wam szansę ponownego przejęcia kontroli nad waszym losem, to zaś samo w sobie jest najważniejszą sprawą w życiu. Kryzys może dać wam tę możliwość, a jest to tylko jeden z wielu powodów, dla których Większy Kryzys ma szansę okazać się zbawienny zarówno dla was jako jednostek, jak i dla społeczeństwa jako całości.

Doug Casey

Przekład z j. angielskiego Karolina Gawlik; obraz: Pierre-Yves Tremois, Un Dieu Désordonné

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here