Program „Renowacja” pobudził moskiewski regionalizm

0

Prezydent Władimir Putin w lutym tego roku polecił merowi Moskwy Siergiejowi Sobianinowi rozbiórkę moskiewskich pięciopiętrowych budynków mieszkalnych, zwanych „chruszczowkami”. Określenie to pochodzi od nazwiska pierwszego sekretarza KC Komunistycznej Partii Związku Radzickiego, Nikity Chruszczowa, który w latach 50-tych i 60-tych zlecił budowę słynnych bloków.

Putin oświadczył, że orientuje się w nastrojach panujących wśród mieszkańców Moskwy, którzy sami chcieliby likwidacji starych domów i przeprowadzki do nowego budownictwa. Sobianin dodał, że program przesiedlenia mieszkańców stołecznych „chruszczowek” (tak zwana „renowacja”) powinien zakończyć się w latach 2017-2018.

Putin jednak niekoniecznie odnosi się do rzeczywistości, mówiąc o swojej „świadomości nastrojów panujących wśród moskwiczan”. Wiec protestacyjny 14 maja zgromadził około 20-30 tysięcy przeciwników „renowacji”. Dane pochodzą z niezależnych źródeł i robią spore wrażenie wrażenie, zwłaszcza, ze względu na wprowadzone obostrzenia dotyczące organizacji zgromadzeń publicznych.

Największe wrażenie na zebranych zrobiły wystąpienia miejskich radnych, Eleny Rusakowej i Konstantina Jankauskasa, którzy domagali się dymisji mera Sobianina.

Moskwa często przedstawiana jest jako jednolite miasto, jednak w rzeczywistości ta 12 milionowa metropolia dzieli się na 125 rejonów, z których każdy posiada administracyjny status gminy. Gminy te wybierają swoich radnych, których autorytet jest jednak nieznaczący, ze względu na panujący w Rosji „wertykalny model władzy”.

Według planu „renowacji” rozbiórka obejmuje 4566 budynków w 85 rejonach Moskwy. Protesty pojawiły się w większości z nich.

Niezwykle interesująca jest obserwacja uczestniczącego w wiecu protestacyjnym działacza społecznego Aleksieja Sziropajewa: „ruch przeciwko programowi „renowacji” stymuluje wśród mieszkańców Moskwy wzrost świadomości obywatelskiej. Gdzieniegdzie powiewają pstrokate flagi rejonów stolicy (rodzaj wewnątrz moskiewskiego patriotyzmu lokalnego), które zwiastują protestacyjny potencjał społeczeństwa obywatelskiego (bardzo miło było zobaczyć także flagi mojego rejonu Koptiewo, zwłaszcza, że ich kolorystyka – błękitno-żółta – jest teraz bardzo wywrotowa).

Regionalizm w Rosji zwykle jest zwykle postrzegany jako opozycja różnych regionów kraju wobec Moskwy, jako centrum imperium. Jednak moskiewska wersja regionalizmu pokazuje inny, głębszy jego aspekt. Przeciwstawia się ośrodkowi władzy ukazując Moskwę jako różnorodną, złożoną metropolię.

Główne rosyjskie media przyjmują stanowisko prokremlowskie. W odpowiedzi na protesty, 5 największych gazet niezwłocznie opublikowało praktycznie ten sam artykuł, donoszący o wiecu poparcia dla programu „renowacji”. Według oficjalnych źródeł, uczestniczyło w nim 35 tysięcy moskwiczan domagających się wyburzenia ich domów. Niezależni obserwatorzy nigdzie jednak takiego wiecu poparcia nie widzieli ani o nim nie słyszeli. Jest to doskonały przykład działania rządowej propagandy.

Eksperci twierdzą, że z ekonomicznego punktu widzenia, program „renowacji”, będzie wyjątkowo opłacalny dla firm budowlanych i deweloperskich. Władze Moskwy zdecydowane są na wykupienie od nich gotowych już mieszkań dla przesiedlenia mieszkańców „chruszczowek”. W stolicy powstało bardzo dużo nowych osiedli, jednak przez znaczy wzrost cen rynkowych, mieszkania nie znalazły kupców, a firmy budowlane i deweloperskie powiązane z władzami miasta tracą zyski.

Całkiem możliwe, że epoka „chruszczowek” już przeminęła, mimo, że wiele z nich przeszło kapitalny remont. Alternatywą jaką proponują władze nie jest jednak budowa popularnych w Europie czy USA, prywatnych, niskich budynków mieszkalnych, a jeszcze wyższe „dzielnice sypialniane”, od których już dawno zaczęto odchodzić.

Istnieje jeszcze jeden paradoks – pięciopiętrowe „chruszczowki” to sowieckie budowle, jednakże protest ich mieszańców ma charakter daleki od sowieckiego. Występują oni w obronie własności prywatnej. Mieszkania w tych blokach zostały sprywatyzowane i wykupione na własność przez lokatorów w latach 1990-tych, po upadku ZSRR. Teraz role się odwróciły, to władze przyjęły sowiecko-komunistyczne podejście planując masowe przesiedlenia mieszkańców Moskwy.

Władze wezwały uczestników wiecu do nieupolityczniania protestu. Żartobliwą odpowiedź na wezwanie rządzących wystosowała jedna z organizatorek wiecu Julia Galiamina: „Przywracamy terminowi ‘polityka’ jego istotne znaczenie, pochodzi on od słowa ‘polis’, a polis – to miasto”. I rzeczywiście, moskwiczanie wstąpili na tym wiecu nie w roli mieszkańców „stolicy imperium”, kierowanych przede wszystkim mocarstwowymi ambicjami Kremla (tak, jak chciałyby to widzieć władze), a w roli obywateli swojego miasta i jego rejonów, którzy reprezentują swoje prywatne interesy. Jest to główny społeczny rezultat programu „renowacji”, który nie był przewidziany przez jego autorów.

Jak zauważa socjolog i publicysta Igor Ejdman, protest społeczny szybko może przekształcić się w polityczny, tak jak stało się w epoce Pierestrojki. Wtedy oficjalnie niepolityczne obywatelskie i środowiskowe ruchy szybko uległy upolitycznieniu.

Mieszkańcy pozostałych regionów Rosji patrzą na moskiewskie protesty przeciw programowi „renowacji” z lekkim zdziwieniem. Nie jest jasne, dlaczego władze zdecydowały o „odświeżeniu” właśnie Moskwy, kiedy to w innych miastach można znaleźć „chruszczowki” w znacznie gorszym stanie, wymagające natychmiastowego remontu. Działania te to kolejny przejaw sowieckiej tradycji, kiedy to Kreml skupiał się na wykreowaniu Moskwy jako „wizytówki socjalizmu”, zapominając o istnieniu innych rosyjskich miast.

Aleksiej Nawalny powołał się ostatnio na oficjalne statystyki: „program renowacji pochłonie minimum 2 biliony rubli, taką cyfrę podaje sam Sobianin. To ogromne pieniądze, które pochodzą nie tylko z kieszeni mieszkańców Moskwy, ale obywateli całego państwa, ponieważ jest to ta sama marża jak w przypadku ropy i gazu, którą płaci cały kraj”. Oczywiście, jeśli doprowadzi to do dalszego spadku poziomu życia w innych regionach, możemy spodziewać się masowych protestów – tak przeciw miejscowym władzom, jak i przeciw moskiewskiemu centralizmowi.

Cele autorów programu „renowacji” są dwojakie. Po pierwsze – pewny zysk dla moskiewskich firm deweloperskich, po drugie – główny cel polityczny – popularyzacja i wzmocnienie pozycji Władimira Putina w Moskwie, gdzie w latach 2011-2012 odbyły się największe protesty przeciw jego władzy.

Jest jednak mało prawdopodobne, że zabiegi te pomogą zbudować wizerunek Putina „odnowiciela” przed wyborami 2018 roku. Sytuacja w Rosji od początku 2017 roku nie jest najlepsza – protesty kierowców ciężarówek i antykorupcyjne wystąpienia młodych ludzi – jakiekolwiek działania władz wywołują negatywną reakcję społeczeństwa. 100 lat temu nazywano to „sytuacją rewolucyjną”…

Wadim Sztiepa

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAmerykańska gra energetyczna o Europę – część 2
Następny artykułPrzemówienie dla następnego kanclerza Niemiec
Redaktor naczelny czasopisma „Inacze”, akademik Arktycznej Akademii Nauk w Sankt Petersburgu, członek Międzynarodowej Społeczności Filozofów (ISFP). Do zainteresowań badawczych W. Sztiepy zaliczają się takie zagadnienia jak Globalna Północ, realna utopia, postpolityka, regionalizm, regionalny branding, nowa antyczność i in.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here