Przemówienie dla następnego kanclerza Niemiec

0
The Norman Foster redesigned German Bundestag Reichstag German national parliament Berlin, Germany

Szanowni Obywatele!

Z dumą słuchamy krzepiących zapewnień o potędze gospodarczej Niemiec i zachęt do globalnego przywództwa. Ale świat nie wie, jak szybko kurczą się nasze zasoby. Kto oczekuje, że będziemy gwarantem spoistości Europy, a na arenie światowej przejmiemy berło po Ameryce, niech się dowie, że nie możemy zrobić tego, co powinniśmy, nawet jeśli chcemy. Przyznając, że jesteśmy przeciążeni, chcę też jasno powiedzieć Unii Europejskiej, że i ona nie może dłużej być tym, czym jest dzięki naszym płatnościom.

Chodzi o to, że w aspekcie demograficznym wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii oznacza tyle, co wyjście Malty, Luksemburga, Cypru, Litwy, Łotwy, Estonii, Chorwacji, Finlandii, Danii, Bułgarii, Austrii, Szwecji i Portugalii. Jeśli Bruksela utraci wpłacane jeszcze corocznie przez Londyn pięć do dziesięciu miliardów netto, zachodzi obawa, że właśnie my będziemy musieli tę lukę pokryć. Tymczasem już teraz, płacąc netto piętnaście miliardów euro rocznie, jesteśmy głównym filarem europejskich marzeń, chociaż pod względem zasobów finansowych [na mieszkańca; przyp. red.] zajmujemy dopiero ósme miejsce. Kolejne obietnice doprowadzą nas do punktu, w którym niemieckie papiery państwowe stracą swe potrójne A w rankingach wiarygodności. Kiedy zaś nasze obligacje nie będą już gwarantowane przez skarb państwa, sprowadzimy zagrożenie na wszystkich, którzy trzymają je jako rezerwy albo kapitał własny. Euro straci wówczas punkt oparcia.

Jednocześnie Waszyngton zaczął nalegać, żebyśmy zaczęli wreszcie wydawać obiecane dwa procent naszego produktu krajowego brutto na siły zbrojne. Jeśli chcemy zachować amerykańską nuklearną tarczę ochronną, musimy wyłożyć rocznie dodatkowo 25 miliardów euro. Nie będzie to łatwe, skoro pomoc dla przybyłych od 2015 roku i spodziewanych jeszcze do 2020 roku uchodźców może kosztować długoterminowo 1,5 biliona euro. Na koniec roku 2015 mieliśmy już przecież 979 000 cudzoziemców, korzystających z programu Hartz-IV (*), gdy w roku 2010 było ich tylko 130 000. Tak gwałtownego przyrostu nie wytrzymamy.

Utrzymanie bezpieczeństwa zewnętrznego napotyka jednak nie tylko na trudności finansowe, ale i na wąskie gardła kadrowe. Między rokiem 2015 a 2060 przy niezmienionej liczbie urodzeń liczba naszych obywateli w przedziale wiekowym 20-65 lat spadnie z 48 do 28 milionów. Żaden duży kraj na świecie nie ma gorszej relacji między rocznikami wstępującymi a zstępującymi. Miejsce 1000 dorosłych w wieku 55-59 lat zajmie u nas już tylko 650 młodych ludzi w wieku od 15 do 19 lat. W USA czy w Wielkiej Brytanii jest ich 960, u naszego chińskiego konkurenta nawet 990.

Co więcej, aby w ogóle mieć pieniądze na płatności transferowe, obciążamy naszych bardzo mobilnych specjalistów drugą najwyższą stopą podatkową na świecie. Dlatego corocznie najlepsi z nich w liczbie 140 000 opuszczają kraj. Nie możemy już być jak kiedyś pewni, że większość powróci. Wiemy natomiast, że 52 procent z zatrudnionych aktualnie 37 milionów pracobiorców skończy na starość w ubóstwie: będą skazani na świadczenie podstawowe poniżej 800 euro miesięcznie. Który specjalista zechce powrócić albo przyjechać do takiego kraju?

Nieliczne dzieci, które w ogóle jeszcze się rodzą w rodzinach 60 milionów Niemców i milionów współobywateli wywodzących się z imigracji, osiągają w szkole coraz gorsze wyniki. W testach porównawczych z matematyki (TIMSS) zajęły w 2007 roku jeszcze akceptowalne 12. miejsce, natomiast w roku 2015 nasi czwartoklasiści zakończyli rywalizację na miejscu 24. Francja, drugi po nas główny filar Unii Europejskiej, jest na 35. miejscu, niemal jak amator wśród zawodowców. Największym dla nas zagrożeniem jest niewielki procent uczniów wybitnych. To od nich zależą przyszłe innowacje, bez których jako naród eksporterów nie przetrwamy, bowiem „wybitny inżynier jest wart trzysta razy tyle co przeciętny”, co podkreśla szef personalny Google`a  (L. Bock, Work Rules! Insights from Inside Google that will Transform How You Live and Lead, New York & Boston, 2015).

W Singapurze, który w 2015 roku zwyciężył w klasyfikacji ogólnej TIMSS, 501 na 1000 uczniów należy do kategorii asów. Nawet w Ameryce, gdzie odsetek uczniów bardzo miernych jest szczególnie wysoki, asów jest 140 na 1000. U nas natomiast tylko 53 zalicza się do tego kluczowego segmentu. W Japonii, gdzie średnia wieku 46,9 roku jest jeszcze wyższa niż w Niemczech, na milion mieszkańców przypadało w 2014 roku ponad dwukrotnie więcej międzynarodowych patentów niż u nas. Wynika to m.in. z tego, że Japonia nie przyjmuje imigrantów. Dzieci japońskie zakończyły w roku 2015 testy TIMSS z ogólnym wynikiem 593 punktów, nasze – 522 punków.

Jeśli ten alarmujący zanik kompetencji będzie postępował, to po utraconych przez nas już dawno branżach produkcji przemysłowej – kamer i aparatów fotograficznych, komputerów, telefonów, telewizorów, nośników dźwięku, statków, reaktorów atomowych itd. – może przyjść kolej na przemysł budowy maszyn i produkcję samochodów. Aby proces ten przynajmniej opóźnić, nie rzucę nigdy hasła „Germany first” (**), chociaż mamy się gorzej niż USA, ale od zaraz celem mojej polityki będzie troska o to, co nasze, własne.

(*) Obowiązujący od 2005 r. (reforma rynku pracy) pakiet, łączący zasiłek dla bezrobotnych ze świadczeniami socjalnymi pod hasłem „wymagać i wspierać”.

(**) „America first” – hasło wyborcze Donalda Trumpa.

Gunnar Heinsohn

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułProgram „Renowacja” pobudził moskiewski regionalizm
Następny artykułZmierzch zachodniej cywilizacji – rozmowa
Gunnar Heinsohn (ur.1942) jest niemieckim socjologiem, ekonomistą, demografem; założycielem Instytutu Badań nad Ksenofobią i Ludobójstwem im. Rafała Lemkina, pierwszego w Europie ośrodka analiz porównawczych ludobójstwa. W latach 1973-2009 wykładał na uniwersytecie w Bremie. Jest autorem wielu książek m.in. wydanej w Polsce „Synowie i władza nad światem. Terror we wzlotach i upadkach narodów” (Wydawnictwa Akademicki i Profesjonalne, Warszawa 2009). Zob. więcej: https://de.wikipedia.org/wiki/Gunnar_Heinsohn; https://en.wikipedia.org/wiki/Gunnar_Heinsohn

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here