Nowa Zimna Wojna? – w odpowiedzi na tekst Izraela Shamira

0

Na początku sierpnia prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę o nowych sankcjach wobec Federacji Rosyjskiej. Sankcje te zostały wcześniej uchwalone przez większość amerykańskich kongresmenów.

Ta niecodzienna zgodność republikanów i demokratów rzeczywiście przypomina o czasach Zimnej Wojny, kiedy to amerykańskie elity polityczne działały jednomyślnie. Co więcej, Kongres zdecydował, że prezydent nie ma prawa, by swoimi dekretami cofnąć sankcje bez zgody większości kongresmenów.

Co skłoniło amerykańskich polityków do podjęcia tak zdecydowanych kroków, które zrównują Rosję z innymi „wyrzutkami” – Iranem i Koreą Północną?

To nie tylko trwająca agresja rosyjska w Ukrainie, która już w 2014 została potępiona i ukarana międzynarodowymi sankcjami. Zapewne czarę goryczy amerykańskich polityków przelały głośne dochodzenia w sprawie rosyjskiej ingerencji w prezydenckie wybory w USA. Pokazało to, że dążenia Moskwy do destabilizacji zachodnich demokracji stały się równie niebezpieczne jak w czasach radzieckich.

Oczywiście głównym celem sankcji ekonomicznych było ograniczenie rosyjskiego przemysłu naftowo-gazowego, który od początku 2000 roku przyniósł Kremlowi wielomiliardowe zyski, co przyczyniło się do odrodzenia imperialnych ambicji. Amerykańskie spółki nie mogą już dostarczać Rosji żadnych towarów i technologii związanych z poszukiwaniem i produkcją ropy naftowej. Inwestycje związane z budową, naprawą i konserwacją rosyjskich gazociągów eksportowych również muszą liczyć się z zaostrzonymi ograniczeniami.

Ustawa nakłada również sankcje na osoby prawne i osoby fizyczne, które uczestniczyły w jakichkolwiek atakach cybernetycznych na zlecenie rządu Federacji Rosyjskiej. Jest to stosunkowo nowy, ale skuteczny środek przeciwko technologiom informacyjnym zaangażowanym w „wojnę hybrydową”, którą to rząd rosyjski prowadzi wobec innych krajów.

Najbardziej jednak bolesnym środkiem dla rosyjskich elit jest następujące postanowienie tej ustawy:

„Minister Finansów w porozumieniu z Dyrektorem Wywiadu i Sekretarzem Stanu USA, nie później niż 180 dni po przyjęciu ustawy, a następnie corocznie zobowiązani są dostarczać odpowiednim komisjom Kongresu publiczne raporty na temat działalności oligarchów i parapaństwowych podmiotów Federacji Rosyjskiej. Raporty te powinny zawierać informacje na temat kluczowych postaci politycznych w Rosji i oligarchów; identyfikować stopień ich bliskości z Władimirem Putinem i innymi członkami elity rosyjskiej władzy; ustalać skalę ich zasobów i źródeł dochodu; zawierać wykaz ich krewnych, w tym małżonków, dzieci, rodziców; ich aktywów, w tym inwestycji, interesów gospodarczych, majątku, który generuje dochód; identyfikować firmy zagraniczne powiązane z tymi osobami”

W rzeczywistości oznacza to, że wszystkie polityczne i biznesowe struktury działające w otoczeniu Kremla i Putina są poddane międzynarodowej obserwacji. Niezależny analityk Wladimir Frolow pisze o „atmosferze paniki wśród rosyjskich elit”.

Odpowiedzą strony rosyjskiej na wprowadzone sankcje było wydalenie z Federacji Rosyjskiej amerykańskich dyplomatów. W obecnych warunkach nie było możliwości podjęcia poważniejszych kroków. Pokazuje to, że „odrodzenie supermocarstwa”, które przez ostatnie lata nagłaśniała rosyjska propaganda jest mitem i blefem.

Sankcje na tak dużą skalę podważają współpracę Stanów Zjednoczonych i Rosji, na przykład w Syrii – podobnie jak w czasach poprzedniej zimnej wojny.

Nie chodzi tylko o taktyczne rozbieżności, które można rozwiązać indywidualnymi krokami politycznymi. Reżim zimnowojenny jest konfrontacją ideologii. I chociaż dzisiejsza Rosja nie deklaruje już „komunizmu”, jak za czasów ZSRR, wiele cech propagandy radzieckiej można dostrzec gołym okiem – jest to antyzachodnia histeria i imperialne zagrożenie dla sąsiadujących krajów.

Znaczące są także dopiero co zakończone rosyjskie wojskowe ćwiczenia „Zachód-2017”. Praktyka ta wywodzi się właśnie z czasów Zimnej Wojny, a w tej chwili wskazuje na fakt, że Rosja postrzega Zachód jako „potencjalnego wroga”.

Dlatego możemy założyć, że stosunki między Rosją i Zachodem w najbliższej przyszłości pozostaną w tym kryzysie „zimnowojennym”. Nie można spodziewać się nowych międzynarodowych projektów integracyjnych, na pewno nie do chwili, kiedy w Rosji nastąpi zmiana polityczna.

Dawna Zimna Wojna zakończyła się w erze Pierestrojki, kiedy to Michaił Gorbaczow zaczął mówić o „nowym myśleniu”, o priorytecie uniwersalnych wartości w polityce światowej. Ale dziś w Rosji nie ma takich polityków…

*

Kiedy kończyłem pisać powyższą część tekstu, redaktor Nowej Debaty zwróciła moją uwagę na tekst Izraela Shamira, który dotyczy właśnie zjawiska nowej Zimnej Wojny. Nie czytałem wcześniej tego tekstu, ale to znany problem wśród analityków politycznych – mogą wysnuwać podobne wnioski niezależnie od siebie, ponieważ niektóre idee po prostu „wiszą w powietrzu”.

Jednakże nasze wywody różnią się w wielu appektach, dlatego z chęcią podejmę dyskusję z jego stanowiskiem, w końcu format „Nowej Debaty” właśnie do tego skłania.

Izrael Shamir winą za rozpętanie nowej zimnej wojny obciąża USA. Oto fragment jego komentarza:

„USA zaznacza swoją obecność na mapie świata agresywnymi działaniami, które przed 1990 rokiem były blokowane przez ZSRR. Po upadku Żelaznej Kurtyny Amerykanie robią, co tylko chcą, z opłakanymi skutkami. Interwencje w Afganistanie, Panamie, Iraku nie miałyby miejsca, gdyby na świecie istniała potęga równoważąca USA. Rosja Putina nie chciała podejmować się tej roli. Rosjanie podjęli działania wyłącznie na ograniczonym terytorium przy użyciu ograniczonych środków. Ocalili Krym przed przekształceniem w militarną bazę NATO; powstrzymali destrukcję Syrii. To całkiem pokaźne poczynania, ale nadal niewystarczające, by stawić opór Imperium USA.”

Mam wrażenie, że wszystko jest tu odwrócone do góry nogami! Począwszy od listy „ofiar interwencji”: Afganistan, Panama, Irak.

Jak wiadomo, w 1979 roku to ZSRR wprowadził wojska do Afganistanu. Przyniosło to tragiczne skutki – dziesiątki tysięcy ofiar i ostry wzrost islamskiego fundamentalizmu. W końcu ofiarą tegoż fundamentalizmu stały się Stany Zjednoczone – atak terrorystyczny 11 września 2001 w Nowym Jorku, zorganizowany był przez „Al-Kaidę”, której przyczółkiem stał się Afganistan. Nawiasem mówiąc, warto zauważyć, że gdy Stany Zjednoczone organizowały zbrojną odpowiedź wobec Afganistanu, Rosja była ich sprzymierzeńcem, nie wyraziła przecież sprzeciwu wobec wykorzystania wojskowej bazy lotniczej przez US Air Force w kirgiskim Manasie, mimo iż Kirgistan jest częścią wspólnego zbiorowego traktatu bezpieczeństwa z Rosją.

Jeśli chodzi zaś o Panamę, dyktator wojskowy Manuel Noriega, który sprawował tam władzę od 1981 roku, wypowiedział wojnę USA w 1989 roku. Prawdopodobnie liczył na poparcie Moskwy, jak stało się w przypadku Kuby, jednak pomocy nie otrzymał i został wkrótce obalony w trakcie amerykańskiej operacji wojskowej. Oznacza to, że Stany Zjednoczone odpowiedziały jedynie na deklarację wojny. Izrael Shamir ma jednak dziwną logikę – wciąż nazywa to „amerykańską ingerencją”! Wydaje się, jego zdaniem, USA miały skapitulować na rzecz Panamy?

Wreszcie inwazja Stanów Zjednoczonych i sojuszników na Irak w 2003 roku bez sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ rzeczywiście budzi wątpliwości. Jednak w wyniku tej operacji, obalono jednego z najbardziej brutalnych dyktatorów. Saddam Husajn rządził krajem przez 24 lata, przeprowadzając w tym czasie masowe masakry opozycji, stosując represje wobec całych narodów (Kurdowie) oraz dopuszczając się nielegalnej aneksji sąsiednich krajach (Kuwejt). Nawiasem mówiąc, po raz kolejny warto zauważyć, że Związek Radziecki nie popierał już tego tyrana – radziecka delegacja w Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1990 roku opowiedziała się za przeprowadzeniem międzynarodowej operacji wojskowej w celu przywrócenia suwerenności Kuwejtu.

Ogólnie rzecz biorąc, uważanie się za „globalną przeciwwagę” jest charakterystyczną logiką Zimnej Wojny. I okazuje się, że Izrael Shamir w każdy możliwy sposób uzasadnia tę globalną konfrontację. Chociaż lepiej byłoby zapytać, czy Rosja, której gospodarka jest o połowę mniejsza od gospodarki stanu Kalifornia, może być „przeciwwagą” dla całych USA?

Następnie pan Shamir powtarza znane mity propagandy Kremla – na przykład, że Rosja „uratowała Krym przed przeistoczeniem się w bazę wojskową NATO”. Chociaż w rzeczywistości nie wiadomo jakie były plany nowego ukraińskiego rządu, jeśli Krym pozostałby po stronie Ukrainy po zwycięstwie rewolucji 2014 roku. Wręcz przeciwnie, Rosja zakwestionowała całą społeczność międzynarodową poprzez aneksję Krymu. Aneksje terytorialne nie miały miejsca w Europie od czasów drugiej wojny światowej. I to właśnie Rosja przekształca Krym we własną bazę wojskową, stale zwiększając liczbę uzbrojenia.

Kolejny propagandowy stereotyp podawany przez Shamira: to Rosja „powstrzymała zniszczenie Syrii”. Jednak w rzeczywistości, popierając dyktatora Baszara Assada, który używa broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej, Rosja, przeciwnie, przyczynia się tylko do dalszego zniszczenia tego kraju…

Shamir nazywa USA „imperium”, ale w rzeczywistości ta definicja powinna być przypisana Rosji. Imperium charakteryzują nie tylko globalne ambicje, ale także sztywny centralizm w polityce wewnętrznej. Możemy przywołać Imperium Rzymskie, gdzie wszystkie decyzje były podejmowane tylko w stolicy, a wszystkie inne regiony uznano za „prowincje” (dosłownie z łaciny – „podbite terytoria”). Właśnie takie zjawisko charakteryzuje dzisiejszą rosyjską politykę, w której decyzje wobec całego kraju podejmowane są tylko w Moskwie (którą Rosjanie z dumą nazywają „Trzecim Rzymem”), a pozostałe regiony nie mają politycznego i gospodarczego samorządu. Jest to absolutnie niemożliwe do porównania z polityką wewnętrzną w USA, gdzie wszystkie stany i miasta mają pełne uprawnienia federalne.

Izrael Szamir z zadowoleniem przyjmuje nową zimną wojnę – jego zdaniem jest zdolna „wnieść dynamikę” do współczesnej polityki światowej. Jednak ja nadal nie jestem tak optymistyczny. Przypomnijmy jeszcze raz, jak zakończyła się wcześniejsza zimna wojna – przywódcy ZSRR epoki Pierestrojki zdali sobie sprawę, że zamiast „światowego komunizmu” muszą rozwijać swój kraj. Dlatego założyli inicjatywę na rzecz rozbrojenia jądrowego i kontynuowali reformę własnej gospodarki, włączając ją w nowoczesny, rozwinięty świat.

Niestety, obecne władze Kremla mają zupełnie inne podejście. Aktywnie przeciwstawiają Rosję wobec otaczającego świata. Nawet radzieccy propagandyści nie grozili innym krajom bronią jądrową, jak dziś słychać to w rosyjskiej telewizji! Dlatego nie można wykluczyć fatalnego rozwiązania, gdy przez napływ tej histerii zimna wojna przekształci się w „gorącą”. Ale czy Izrael Shamir z takim samym optymizmem będzie postrzegał ten wariant?

Komentarze

Komentarze

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułO Semce, Majmurku, Coryllusie, Walusiu, Michalskim oraz innych osobach i sprawach
Następny artykułPutin przemawia po niemiecku
Redaktor naczelny czasopisma „Inacze”, akademik Arktycznej Akademii Nauk w Sankt Petersburgu, członek Międzynarodowej Społeczności Filozofów (ISFP). Do zainteresowań badawczych W. Sztiepy zaliczają się takie zagadnienia jak Globalna Północ, realna utopia, postpolityka, regionalizm, regionalny branding, nowa antyczność i in.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here