Cybergeopolityka: pytania o ideologię

0

Internet stał się nieodłączoną częścią życia każdego z nas. Dzisiaj łączy on ludzi nie tylko za pomocą komputera, ale również za pomocą gadżetów mobilnych, Wi-Fi, które jest dostępne w miejscach publicznych oraz dzięki ogromnej ilości innych aplikacji – począwszy od sieci społecznościowych i kończąc na archiwum cyfrowym. Sieć jest wykorzystywana jako miejsce, gdzie robimy zakupy, dokonujemy transakcji finansowych, składamy wnioski do organów administracji publicznej oraz załatwiamy inne niezbędne sprawy. Internet to nie tylko środek komunikacji, ale również potężna broń polityczna, która może być wykorzystywana zarówno dla dobra powszechnego, jak i przeciwko niemu. Fala protestów i zamachów stanu na Bliskim Wschodzie – wydarzenia lepiej znane jako „arabska wiosna” – były wprost powiązane z działaniem technologii, którą określono mianem Web 2.0. albo Internet-dyplomacją. W szerszym znaczeniu to zjawisko można byłoby nazwać cyberpolityką, bowiem ma ono zasięg globalny oraz potencjał do wzniecania konfliktów.

Nie bez powodu wypowiedzi Edwarda Snowdena znacząco wpłynęły na stan stosunków międzynarodowych oraz na bezpieczeństwo w obszarze cyberprzestrzeni, co natychmiast pociągnęło za sobą reakcje innych państw. USA od razu starały się uruchomić „szum informacyjny”, oskarżając Pekin o cyberszpiegostwo, a ten w odpowiedzi przypomniał Waszyngtonowi o Sojuszu Pięciorga Oczu, czyli porozumieniu instytucji szpiegowskich pod przewodnictwem Białego Domu, przy pomocy którego sprawowany jest nadzór nad obywatelami, jeżeli są oni chociażby w jakimś stopniu związani z Internetem lub urządzeniami mobilnymi.

Jeżeli mówimy o głównych tendencjach, zauważalne są poważne zmiany w obszarze Internet-polityki, gdzie państwa są podzielone na dwie kategorie. Z jednej strony mamy potężny Zachód, który nalega, by Internet był ogólnodostępny (jednak pod kontrolą USA – wynalazcy World Wide Web). Z drugiej strony oponuje mu szereg innych państw, które starają się bronić swojej suwerenności także w sferze Internetu. 

Mimo że konfrontacja ta dotyczy światowego porządku politycznego, w niektórych państwach w ciągu ostatnich kilku lat odbyły się poważane debaty oraz zostały wprowadzone poprawki do ustawodawstwa krajowego, które ściśle dotyczą cyberprzestrzeni.

W politologii tradycyjnej oraz klasycznej myśli geopolitycznej zjawiska te postrzegane są jako skomplikowany i dość często niezrozumiały fenomen. Problem polega na tym, że częścią tematów związanych z cyberprzestrzenią zajmują się wąsko wyspecjalizowani eksperci, a dla adekwatnego rozumienia potrzebne jest międzydyscyplinarne podejście. Wynika to z tego, że prawnik nie poradzi sobie z pewnymi szczegółami bez pomocy inżyniera bądź programisty, a politycy powinni rozumieć nie tylko zapotrzebowania konsumentów w zakresie nowych możliwości, lecz także techniczny i ekonomiczny wymiar cyberprzestrzeni. Dlatego należy zwracać szczególną uwagę nie tylko na kwestie polityczne czy ekonomiczne, ale również poddawać analizie ideologiczny, społeczny oraz wojskowy wymiar, tzn. elementy geopolitycznej konfiguracji każdego państwa lub sojuszu.

Ideologia i cyberprzestrzeń

Tak jak każdy projekt lub teoria polityczna opiera się na koncepcjach filozoficznych, podobnie w przypadku Internetu istnieje szereg koncepcji, które przyczyniły się do stworzenia i rozwoju Sieci.

Net-izm

Holenderski badacz Paul Treanor[1] uważa, że podstawowy model Sieci wywodzi się z klasycznego liberalizmu i jest przedstawiony w postaci wolnego rynku elektronicznego. Przy tym podkreślane jest pojawienie się odrębnej ideologii – Siecizm (Net-ism), której główna idea polega na agresywnym promowaniu i lobbingu politycznym Internetu. Do szeregu lobbystów w tej dziedzinie badacz zalicza organizację Electronic Frontier Foundation, grupę wyższej rangi Martina Bangemanna, który został twórcą strategii informatycznej dla UE[2]. Z kolei praca naukowa zatytułowana Cyberspace and the American Dream: A Magna Carta for the Knowledge Age, której jednym z autorów jest futurysta Elwin Toffler oraz dzieło Georgea Keywortha People and Society in Cyberspace, holenderski naukowiec określa jako materiał wprowadzający do zrozumienia ideologii cyberliberalizmu.

W swoim artykule z roku 1996 Paul Treanor pisał, że Internet już sam w sobie ma mechanizm dyskryminacji, bowiem dostępny jest tylko dla 2% ludzi na całym świecie, którzy dysponują środkami finansowymi, posiadają dostęp do terminalu, możliwość korzystania z komputera oraz posługują się językiem angielskim (co najmniej rozumieją alfabet łaciński). „Net-izm jest niewłaściwy, ponieważ jest przymusowo ekspansjonistyczny…. Nie ma w nim nieuchronnie technicznych, bądź historycznych tendencji do jednej, wspólnej sieci komunikowania się. Zupełnie na odwrót, historia nie pamięta czasów, aby technicznie istniało tak wiele oddzielnych sieci. Połączenie wszystkich sieci razem jest świadomym wyborem określonych osób, jest wyborem, który został narzucony innym. Logika jest dokładnie taka sama, jak państw kolonialnych, którzy zmuszali chłopów do handlu na rynku, wprowadzając podatek (aby wypłacić dług, chłopi byli zmuszeni sprzedawać własne dobra, takie jak na przykład cukier). W rzeczywistości taki sposób myślenia wskazuje na to, że „poza granicami wolnego rynku nikt nie jest wolny”. Dzisiaj dotyczy to nie tylko rządów, ale również przedsiębiorstw, ruchów społecznych, intelektualistów i artystów – każdy chce narzucić Sieć. Jest to obszerny ruch, widocznie o wiele większy niż tylko ten, który liczy na otrzymywanie zysków (Sieć niekomercyjna również jest niewłaściwą). Ten ruch ideologiczny jest ukierunkowany na oszustwo ideologiczne. Jest to nic innego jak uniwersalizm, ekspansjonizm, przymusowa natura, która zakłada brak wolności wyjścia – to, co robią instytucje liberalne i co jest nieprawidłowe. To wszystko odnosi się do wolnego rynku i w gruncie rzeczy ma związek z Internetem”[3].

Zwolennicy liberalizmu rozpatrują idee i opinie jako materiał wymiany: jeżeli liberał ma swoją opinię, on lub ona chce „ją wygłosić” i wymieniać się poglądami z innymi osobami. Priorytet dla dialogu i komunikacji w teoriach neoliberalnych (na przykład w etyce komunikacji) ma dokładnie taką samą wagę jak wymiana rynkowej w liberalizmie klasycznym (w tym przypadku przez etykę komunikacji i etykę prowadzenia dialogu już zostały zawarte polityczno-etyczne granice dla cyberprzestrzeni).

Społeczeństwo informacyjne jest społeczeństwem liberalnym, wyposażonym w bogato rozwinięte środki wymiany: osoba przekazuje, przyjmuje oraz przekazuje przepływ myśli i idei, jak to robił kiedyś Nick Leeson[4] w celach komunikowania się. Oczywiście, prawdą jest, że tylko Internet (albo coś podobnego) może to urzeczywistnić, jednak nie sprawia, że Internet staje się moralnie lub politycznie poprawny.

Ogólnie można by powiedzieć, że na Zachodzie zostały utworzone dwa nurty ideologiczne, które na swój własny sposób postrzegają cyberprzestrzeń, jej funkcje i metody wykorzystywania. Jest to cyberliberalizm i cyberrealizm.

W ciągu ostatnich trzydziestu paru lat te obie narracje współistniały w napiętych stosunkach, uzyskując uznanie w różnych okolicznościach, jako skutek wydarzeń historycznych, takich jak I wojna w Zatoce Perskiej w 1991 r. lub atak terrorystyczny z 11 września 2001 r. Inżynierowie, którzy zajmują się Internetem oraz ich koledzy naukowcy opowiadają się po stronie neoliberalizmu, podczas gdy wojskowi i stratedzy przyjmują stanowisko neorealizmu. Obie te grupy uznają cyberprzestrzeń jako nowy rodzaj terytorium ze swoimi unikalnymi problemami i zaletami dla uczestników. Niemniej jednak wyżej wspomniane nurty różnią się w trzech podstawowych kwestiach:

– w rozumieniu agenta – struktury i jaki on ma stosunek do cyberprzestrzeni;

– w analizie prawdopodobieństwa regulacji działań w cyberprzestrzeni;

– w rozumieniu czy cyberprzestrzeń jest niekontrolowanym terytorium bądź po prostu terytorium, które się nie cieszy zainteresowaniem.

Znaczy to, że dwa nurty postrzegają cyberprzestrzeń jako terytorium gdzie rządzi anarchia, ale w różny sposób definiują pojęcie i sens anarchii.

W miarę upływu czasu obie ideologie stały się bardziej sprecyzowane, proponując klarowne (i odmienne) spojrzenia na podmioty zasięgu terytorialnego, narodowość oraz na rolę informacji w cybermocy. Realistyczne podejście stało się bardziej konsekwentne zwłaszcza w wyniku wydarzeń związanych z I wojną w Zatoce Perskiej oraz z 11 września. Ponadto, z powodu tego, że funkcje ekonomiczne cyberprzestrzeni ulegały zmianom, pojęcie terytorium i obywatelstwa również były precyzowane[5].

Od DIY do technorealizmu

Francisco Millarch zaproponował następującą chronologię dla idei, związanych z przestrzenią internetową oraz dla technologii, które związane są z tą przestrzenią[6]:

  • Kultura „Zrób to sam” (DIY) i wszechwiedza (1976-1984).

Entuzjastyczna grupa ochotników tworzyła swoje własny maszyny, opracowywała programy do kodowania i wymieniała się nawzajem za pośrednictwem klubów komputerowych. Jest to czas, kiedy powstały pierwsze korporacje takie jak Altair, Apple i Microsoft, których produkcja wypełniła niszę rynkową przeznaczoną dla wszystkowiedzących oraz techników.

  • Programy i urządzenia (1984-1990)

Wraz z pojawieniem się w sprzedaży Apple Mac w 1984 r. osoby nie będące technikami znalazły własne korzyści w zaletach technologii informacyjnej. Graficzny interfejs użytkownika (GUI) oraz takie programy jak procesor tekstu oraz arkusz kalkulacyjny spowodowały przesunięcie orientacji z wąskiej grupy wszechwiedzących na użycie komputera do celów osobistych. Nawet trudna w użyciu platforma komputerów IBM uzyskała uznanie na rynku.

  • Okna (Windows), które obejmują „nas wszystkich” (1990-1993)

W 1990 r pojawiła się pierwsza wersja robocza Microsoft Windows, ciesząc się takim samym sukcesem co Mac GUI sześć lat wcześniej. Chociaż to Apple w 1984 r. wymyślił motto „komputer dla reszty z nas”, Microsoft uzyskał z niego największy zysk. Z powodu szeregu błędów strategicznych (technologie opatentowane, umowy nielicencyjne, wyższe ceny w porównaniu do konkurenta i rygorystyczna polityka w stosunku do sprzętu komputerowego oraz systemu operacyjnego) Apple straciło olbrzymią część rynku użytkowników komputerów osobistych, którą w pierwsze dni zyskał Apple IIS. Microsoft ze swoim planem strategicznym „opanowania i poszerzenia” zdobył „resztę z nas” w ten czas, kiedy ceny na urządzenie stały się ogólnodostępne dla większości rodzin w różnych państwach. Niemniej jednak były to złote lata, kiedy przemysł komputerów osobistych uformował masę krytyczną użytkowników. W sojuszu z konwergencją telekomunikacji oraz środkami masowego przekazu ten okres położył fundament dla ideałów technicznie utopijnych.

  • Utopia w Sieci i cyberrealizm (1993-1998)

Nieoczekiwanie rząd Stanów Zjednoczonych wyrzuca na rynek informacyjny grupę osób z kręgów akademickich i wojskowych, którzy aktywnie biorą udział w nowym poprzemysłowym biznesie.

  • Technorealizm (1998-?)

Nurt ten został stworzony przez dość nieliczną grupę intelektualistów na czele z Andrew Shapiro, Davidem Shenka i Stevenem Johnsonem[7]. Stworzyli oni manifest składający się z ośmiu punktów:

  1. Technika nie jest neutralna. Dużym błędem jest przekonanie, że technologie są w całości wolne od tendencyjności, że są bezosobowym artefaktem, niemającym żadnego wpływu na nasze decyzje oraz sposób zachowania. W rzeczywistości technologie zawsze przewidują świadome lub niecelowe przyswajanie niektórych społecznych, politycznych oraz ekonomicznych idei. Każde urządzenie techniczne, którego używa człowiek, kształtuje specyficzny światopogląd oraz sposób współistnienia z innymi ludźmi. Rzeczą istotną jest aby każdy z nas uwzględniał tendencyjność technologii oraz zdawał sobie sprawę z tego, jak owa tendencyjność wpływa na nasze wartości i upodobania.
  2. Internet znamionuje rewolucje w społeczeństwie, ale nie jest to utopia. Sieć komputerowa jest fenomenalnym wynalazkiem w obszarze komunikacji, który otwiera szereg nowych możliwości dla przedsiębiorstw, działalności państwowej oraz kontaktów osobistych. W miarę swego rozwoju Internet staje się bardziej pełnym i dokładnym odzwierciadleniem społeczeństwa, pokazując cały problem tego zjawiska. Będąc narzędziem edukacji i rozwoju, sieć komputerowa poszerza dość dużą ilość bolesnych, wynaturzonych lub po prostu banalnych zjawisk duszy ludzkiej.
  3. Przed państwem stoi zadanie odegrania bardzo ważnej roli w społeczności elektronicznej. Wbrew oczekiwaniom niektórych osób, cyberprzestrzeń nie może być postrzegana jako osobna strefa jurysdykcji, oddzielona od reszty świata. Oczywiście, państwo musi respektować prawne uregulowania i zwyczaje, które zostały przyjęte w cyberprzestrzeni i nie może dławić tego nowego świata poprzez agresywną ingerencję i wprowadzenie cenzury. Jednak niedorzecznie byłoby przypuszczać, że społeczeństwo ogólnie nie ma uprawnień do tego, aby kontrolować zachowanie poszczególnych obywateli i korporacji w Sieci. Państwo, realizując swoją rolę przedstawiciela interesów wszystkich obywateli oraz gwaranta wartości demokratycznych, może i zobowiązane jest dbać o integrację „wirtualnej” społeczności.
  4. Informacja – to jeszcze nie wiedza. W świecie, w którym żyjemy informacja rozprzestrzenia się coraz szybciej, staje się ona tania i dostępna. Taki sukces bez wątpienia robi wrażenie. Niemniej jednak rozpowszechnienie informacji po raz kolejny rzuca wyzwanie w kierunku ludzkiego umysłu i sceptycyzmu. Nie powinniśmy mylić umiejętności przetrwania lub przekazywania informacji z bardziej skomplikowanym zadaniem jakim jest jej przekształcenie w erudycję i wiedzę. Na ile by potężnym sprzętem nie był nasz komputer, nie zastąpi on naszych zdolności poznawczych, percepcyjnych, myślenia oraz zdolności do oceny.
  5. Podłączenie każdej szkoły do Internetu nie jest panaceum. Problem szkolnictwa to przede wszystkim problem niedostatecznego finansowania, przepełnionych klas, przestarzałej infrastruktury oraz brak standardów, co nie ma nic wspólnego z technologią. Sztuki komunikacji interpersonalnej nie da się zastąpić komputerem lub Internetem.
  6. Informacja musi być chroniona. Cyberprzestrzeń oraz inne współczesne technologie rzucają wyzwanie naszym prawom autorskim oraz istniejącym normom ochrony własności intelektualnej. Należy dokonać aktualizacji przepisów oraz praktyki interpretacji, aby informacja w Internecie była chroniona w takim samym stopniu, jak w innych mediach. Cel musi pozostać ten sam: dać autorom taką ilość praw, aby byli oni zainteresowani tworzeniem nowych dzieł, natomiast społeczeństwu pozostawić prawo do korzystania z tych wartości dla dobra wszystkich.
  7. Społeczeństwo musi mieć prawo głosu w wersji elektronicznej. Ostatnie wydarzenia uświadomiły, że prywatni dostawcy usług internetowych zaczynają obcinać czas przeznaczony na transmisję oraz zawężać obszar publiczności w sferze informatyki. Obywatele muszą posiadać dostęp do zasobów publicznych, używając kanałów telewizyjnych i radiowych do pozyskiwania wiedzy, zaspokojenia kulturowych i społecznych potrzeb. Musimy żądać prawa do korzystania osobistego z własności publicznej.
  8. Posiadanie wiedzy w obszarze kultury informacyjnej musi stać się nieodłączną częścią obywatelskiego systemu wychowania. W świecie, który zanurzony jest w przepływie informacji, sprzęt i programy stają się niebywale potężną siłą społeczną. Rozumienie ich zalet i wad, udział w ich tworzeniu i doskonaleniu należy traktować jako część praw obywatelskich jednostki. Urządzenia techniczne zaczynają wywierać wpływ na nasze życie w takim samym stopniu, jak przepisy, do których stosowania się jesteśmy przyzwyczajeni. Zatem także wobec tych urządzeń powinny być zastosowane odpowiednie środki demokratycznej kontroli[8].

Koneksjonizm

Kolejnym nurtem ideologicznym jest koneksjonizm (z ang. connect – łączyć, wiązać).

Kanadyjski badacz David T. Johns, rozważając teorię „koneksjonizmu” zaproponował jako punkt odniesienia podjąć się próby zrozumienia w jaki sposób wiedza i sieć są ze sobą związane. Stąd wyodrębnia on trzy podstawowe rodzaje wiedzy:

Jakościowa – jest to wiedza o właściwościach, relacjach oraz innych łatwo zauważalnych cechach jednostki;

Ilościowa – jest to wiedza o liczbie, powierzchni, masie i innych wartościach, które się uzyskuje metodą rozpoznawania lub podziału jednostek w ramach poznania zmysłowego;

Łączna – jest to wiedza o modelach, systemach, ekologii i innych właściwości, które się pojawiają w efekcie wzajemnego oddziaływania na siebie obiektów.

Między powyższymi rodzajami wiedzy istnieje wzrastający efekt zależności kontekstu. Dane sensoryczne są przede wszystkim niezależne od kontekstu, ale kiedy zaczynamy odróżniać i nazywać właściwości, zależność od kontekstu rośnie. Kiedy zaczynamy odróżniać przedmioty, aby policzyć je, zależność od kontekstu staje się jeszcze większa. Wiedza łączna spośród innych rodzajów wiedzy jest najbardziej uzależniona od kontekstu, bowiem pojawia się po tym, gdy przedmiot nauczy się wykrywać modele korzystając z danych początkowych.

„Wiedza o sieci” nie jest tym samym, co „wiedza ogólnodostępna” i „wiedza osobista”. „Wiedza o sieci” oznacza właściwości i procesy, które są podstawą zarówno wiedzy osobistej, jak i wiedzy ogólnej.

Johns podkreśla, że stan, który my nazywamy „wiedza” jest przedstawiony w (złożonych) podmiotach, jako rezultat połączeń i wzajemnego oddziaływania na siebie części tych podmiotów[9].

Stąd wyłaniają się dwa rodzaje koneksjonizmu. „Silny koneksjonizm” opiera się na tym, że „wiedza” to zjawisko, wynikające z połączeń, które się tworzą wyłącznie w wyniku wspólnego mechanizmu tworzącego połączenia, a nie w wyniku szczególnej fizycznej konstrukcji włączonego systemu. „Słaby koneksjonizm” – na odwrót – przewiduje, że fizyczne właściwości podmiotów tworzą połączenia i dlatego właśnie wiedza jest właściwością indywidualną dla tych podmiotów. Silny i słaby koneksjonizm – z reguły – współistnieją razem.

Bardziej obszernie te różnice można opisać z perspektywy „grupy” i „sieci”. Grupy określa się kompozycyjnie według wspólnego celu, typu podmiotu itp. Sieć z kolei określa się w kontekście wzajemnego oddziaływania. Kierując się tym rozróżnieniem, Johns nazywa cztery podstawowe zasady metodologiczne:

Autonomia – każdy podmiot zarządza samym sobą;

Różnorodność – podmioty w sieci mogą mieć różne, unikalne stany;

Otwartość – członkostwo w sieci jest dynamiczne, sieć otrzymuje sygnały z zewnątrz;

Kompleksowość – „wiedzę” w sieci uzyskuje się poprzez uzgadnianie działań, a nie poprzez rozpowszechnienie właściwości jednego podmiotu na inne podmioty.

Tu nasuwa się pytanie: czy te procesy faktycznie tworzą niezawodne sieci, które formują systemy połączeń? Niezawodność sieci jest możliwa tylko wtedy, kiedy istnieje mechanizm zapobiegający „śmierci sieci”. Śmierć sieci następuje wtedy, kiedy wszystkie podmioty znajdują się w jednakowym stanie i dlatego każde możliwe oddziaływanie jest między nimi albo wstrzymane albo stało się statycznym, albo znajduje się w stanie stałym. Śmierć sieci jest typowym rezultatem tego, co się określa mianem „zjawiska kaskady”, zgodnie z którym proces rozpowszechniającej się stymulacji niszczy zróżnicowanie w sieci. Cztery wspomniane zasady to mechanizmy, które regulują bądź porządkują rozpowszechniającą się stymulację.

George Siemens [10] przedstawia teorię koneksjonizmu jako integrację znanych zasad teorii chaosu, sieci, trudności oraz samoorganizacji. Kształcenie jest procesem, który zachodzi w mglistych warunkach przesunięcia podstawowych elementów, nie do końca pod kontrolą jednostki. Kształcenie (określa się jako skuteczna wiedza) może się znajdować poza granicami nas samych (w granicach organizacji czy bazy danych) i skierowane jest na podłączenie specjalistycznych informatycznych urządzeń oraz połączeń, które pozwala nam głębiej poznać bieżący stan naszej wiedzy.

Koneksjonizm ma parę fundamentalnych zasad. Stale pozyskiwana jest nowa informacja. Umiejętność rozróżniania zasadniczej informacji od tej, która jest nieważna jest rzeczą istotną.

Istotne znaczenie ma również umiejętność rozpoznania, kiedy nowa informacja zmienia perspektywę, na której podstawie wczoraj została podjęta decyzji.

Zasady koneksjonizmu:

– Kształcenie i wiedza są oparte na różnorodności opinii.

– Kształcenie jest to proces podłączenia specjalistycznych kanałów lub źródeł informacji.

– Kształcenie może się znajdować w „nieludzkiej” technice.

– Umiejętność uzyskiwania wiedzy jest bardziej istotną rzeczą, niż to, co jest wiadome na chwilę obecną.

– Kształcenie i podtrzymywanie więzi jest niezbędne dla umożliwienia nieustannego procesu uczenia.

– Umiejętność dostrzeżenia połączeń między polami, ideami oraz pojęciami jest podstawową zdolnością.

– Szerokie zastosowanie (z dokładnością wiedzy o współczesnych danych) jest intencją całej działalności naukowej koneksjonistów.

– Podjęcie decyzji to proces kształcenia. Kwestia wyboru tego, czego mamy się uczyć oraz treść informacji, którą przyjmujemy należy rozpatrywać przez pryzmat zmieniającej się rzeczywistości. To co jest dziś poprawne, jutro już może być błędem, który jest spowodowany zachodzącymi zmianami w przestrzeni informacyjnej, bezpośrednio wywierającej wpływ na podjęcie decyzji.

Koneksjonizm – w gruncie rzeczy – jest to elastyczny instrument adaptacyjny, który w praktyce realizuje szerokie spektrum teorii sieciowych, co stało się możliwe tylko w epoce globalnego podłączenia się do Internetu.

Elektroniczna rubież

I co dalej? Zasadniczo zachodni badacze cyberprzestrzeni kontynuują rozwój wątku cyberrealizmu i cyberliberalizmu, próbując nie zwracać uwagi na jedną istotną rzecz, jaką było pęknięcie bańki z dot-comami w 2001 r., które istniały od 1995 r[11]. Historia ta jest opisywana w następujący sposób. Zjawisko bańki internetowej pojawiło się wskutek wzrostu akcji przedsiębiorstw internetowych (zwłaszcza amerykańskich) oraz wskutek pojawiania się dużej ilości nowych przedsiębiorstw internetowych, jak również w konsekwencji restrukturyzacji przedsiębiorstw pod koniec XX wieku. Gwałtownie wzrosły wartości akcji przedsiębiorstw, które proponowały wykorzystywać Internet, jako środek zdobycia dochodu. Szybki wzrost cen został uzasadniony przez komentatorów i ekonomistów, którzy twierdzili, że nastała era „nowej gospodarki”. W praktyce jednak nowe modele okazały się być mało efektywne, a środki, wydane na reklamę i olbrzymie kredyty, doprowadziły do fali bankructwa, do gwałtownego spadku indeksu NASDAQ oraz do spadku cen na serwery komputerowe[12].

Jednak fakt, że do tego przyczyniły się idee wolnego rynku i liberalizmu został przemilczany. Specjaliści z Zachodu wolą mówić o cyberprzestrzeni w kontekście nowych rodzajów konfliktów, zmiany kształtu suwerenności, wiodących technologii oraz zakładać, że nowa bańka internetowa już nigdy się nie powtórzy. Jednak rozpowszechnienie się gadżetów mobilnych i różnych urządzeń świadczy o rzeczach zupełnie odwrotnych. Czy można zagwarantować, że ręka wolnego rynku ponownie nie doprowadzi do stanu, kiedy państwa rozwinięte będą na skraju nowego finansowo-ekonomicznego i politycznego kryzysu? Inaczej mówiąc, mimo że zwolennicy cyberliberalizmu nadal aktywnie głoszą swoje idee i próbują udowodnić wyższość tej ideologii, istnieją czytelne przesłanki tego, że ich strategia jest niedopuszczalna i może doprowadzić do katastrofy na poziomie nie tylko krajowym, ale również międzynarodowym, jeżeli podobne metody zostaną przyjęte i zaadoptowane na poziomie państwa.

Paul Starr – profesor socjologii i stosunków społecznych Uniwersytetu Princeton, współredaktor amerykańskiego czasopisma o profilu liberalnym The American, jest uważany za jednego z ideologów w dziedzinie cyberprzestrzeni[13]. W artykule Cyberwładza i wolność, który zalicza się do górujących w dziedzinie cyberliberalizmu, Paul Starr pisał, że „cyberprzestrzeń jest najbardziej osobliwym produktem politycznego wynalazku i społecznego porozumienia i tylko przepisy mogą zagwarantować nam bezpieczne użycie tego zjawiska[14].

We wspomnianym wcześniej artykule Georgea Keywortha Cyberspace and the American Dream: A Magna Carta for the Knowledge Age, Alvin Toffler i Esther Dyson stwierdzają, że „zaczęła się Trzecia Fala, będąca Dobą Wiedzy, która w pełni nie pokaże swego potencjału, jeżeli do jej progresywnej mocy technologicznej nie zostanie dodane społeczno-polityczne zwierzchnictwo. Oznacza to zniesienie przepisów i „przejście na emeryturę” stosunków z okresu Drugiej Fali. Daje to również liderom rozwiniętych państw demokratycznych wyjątkową odpowiedzialność – wspomagać, spieszyć się i wyjaśnić okres przejściowy.

W momencie, kiedy człowieczeństwo bada tą nową „Elektroniczną Rubież” wiedzy, musi się ponownie zastanowić nad pytaniami na temat tego jak zorganizować się dla wspólnego dobra. Sens wolności, instytucji samorządowych, określenie własności, charakter konkurencji, warunki współpracy, poczucie wspólnoty oraz charakter postępu będą ponownie podważone w Dobie Wiedzy, dokładnie tak samo, jak kiedyś, prawie 250 lat temu doszło do podważenia tych wartości na rzecz nowej epoki przemysłu.”[15]

Toffler, Keyworth i ich współpracownicy, kończąc swoje doktrynalne prace na temat cyberliberalizmu, ujawniają istotę swoich intencji. „Jest to nie tylko wyzwolenie spod reguł, klauzul, podatków i przepisów Drugiej Fali, które nie ruszają się z miejsca i służą tytoniowym magnatom i biurokratom przeszłości. Dalej, niewątpliwie, musi nastąpić świadomość nowej cywilizacji, opartej na stałych prawdach Amerykańskiej Idei”. 

Ideolodzy nowego nurtu, który jest związany z tworzącą się cyberprzestrzenią, oparli swoje idee na doświadczeniu wcześniejszych zwolenników liberalizmu. Często można napotkać cytaty autorów myśli libertariańskiej, takich jak Ayn Ran, a już samo wspomnienie o Rubieżach odsyła nas do czasów utworzenia doktryny Manifest Destiny, kiedy amerykańscy intelektualiści uzasadniali swą misję historyczną Bożą Opacznością[16].

W taki sposób pojawił się nurt cyberlibertarianizmu, który określał przestrzeń internetową niczym nowy świat, gdzie musi wygrać wolność osobista, duch przedsiębiorczości oraz wolność twórczości, ale podstawy tego nurtu zostały założone dzięki amerykańskiemu zwierzchnictwu.

O autorze:
Leonid Sawin – redaktor naczelny portalu Gepolityka.ru oraz czasopisma Geopolityka, wydawanego na Katedrze Socjologii Stosunków Międzynarodowych Wydziału Socjologii na Uniwersytecie im. Łomonosowa w Moskwie. Deklarowaną misją portalu jest stworzenie Czwartej Teorii Politycznej obok liberalizmu, komunizmu i faszyzmu. Stoi na czele administracji Międzynarodowego „Eurazjatyckiego Ruchu”, ideologicznie związany z Aleksandrem Duginem.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Katehon.com/ru (16.01.2017)

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

 

[1]Paul Treanor. Internet as Hyper-liberalism, 1996 http://web.inter.nl.net/users/Paul.Treanor/net.hyperliberal.html

[2]Bangemann Report, Europe and the Global Information Society, 1994 http://www.cyber-rights.org/documents/bangemann.htm

[3]Paul Treanor. Internet as Hyper-liberalism, 1996 http://web.inter.nl.net/users/Paul.Treanor/net.hyperliberal.html

[4] Starszy sprzedawca najstarszego brytyjskiego banku Barings Bank, oddział w Singapurze. Jego nazwisko stało znane na całym świecie w roku 1995, kiedy Nick Leeson doprowadził Barings Bank do bankructwa, poprzez prowadzenia ryzykownych i niesankcjonowanych operacji z transakcjami pochodnymi, które były przekazywane na japoński indeks giełdowy. Straty banku sięgały 1,3 mld dolarów, co było dwa razy większe od całościowego kapitału banku. Później Barings Bank został kupiony przez holenderski bank ING za symboliczną cenę w 1 funt. Leeson uciekł, pozostawiając kartkę z napisem „Przepraszam”, ale został zatrzymany w Niemczech, dalej dokonano ekstradycji i w Singapurze był pozbawiony wolności na okres 6,5 lat, z których cztery lata spędził w więzieniu. Tam że u Leesona stwierdzono nowotwór, ale władze Singapuru zrobiły wszystko, aby uratować życie światowo znanego więźnia.

[5] Mary McEvoy Manjikian. From Global Village to Virtual Battlespace: The Colonizing of the Internet and the Extension of Realpolitik. International Studies Quarterly (2010) 54, 381–401

[6] Francisco Millarch. Net ideologies: ideologies, in the outer and inner space.// Cybersociology Magazine, Issue 4. http://www.cybersociology.com/files/4_millarch

[7] http://www.technorealism.org/

[8] http://sociologist.nm.ru/study/seminar_04_1.htm

[9] David T. Jones.A question (or two) on the similarity of “neuronal” and “networked” knowledge, The Weblog of (a) David Jones, March 5, 2011. http://davidtjones.wordpress.com/2011/03/05/a-question-or-two-on-the-similarity-of-neuronal-and-networked-knowledge/

[10] George Siemens. Connectivism: A Learning Theory for the Digital Age. December 12, 2004.

[11] Tzw. “bańska internetowa” z okresu lat 1995-2001- przyp. red.

[12]https://ru.wikipedia.org/wiki/%CF%F3%E7%FB%F0%FC_%E4%EE%F2%EA%EE%EC%EE%E2

[13] Paul Starr, The Creation of the Media: Political Origins of Modern Communications, Basic Books, 2004; Freedom’s Power: The True Force of Liberalism, Basic Books, 2007.

[14]Paul Starr, Of Our Time: Cyberpower and Freedom MARCH 18, 2003 http://prospect.org/article/our-time-cyberpower-and-freedom

[15]Esther Dyson, George Gilder, George Keyworth, and Alvin Toffler. Cyberspace and the American Dream: A Magna Carta for the Knowledge Age. Future I

[16]Terner Frederic J., Frontir w amerikanskoj istorii. M.: Wies mir

Komentarze

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here