Polityka Apokalipsy

0

W związku z oficjalnym uznaniem przez prezydenta Donalda Trumpa Jerozolimy jako stolicy Izraela i jego zapowiedzią przeniesienia tam ambasady amerykańskiej, pojawiły się komentarze, że prezydent USA uczynił tak, aby zadowolić ważną część swojej bazy wyborczej – kościoły, sekty i ruchy charyzmatyczne propagujące specyficzną millenarystyczną, apokaliptyczną teologię, która z kolei tworzy podstawę teologii politycznej, przekładającą się  na konkretne koncepcje i działania polityczne wobec Izraela i Bliskiego Wschodu. Dla określenia tych odległych od protestanckiej i luterańskiej ortodoksji nurtów, których członkowie popierają Republikanów począwszy od Reagana przez obu Bushów do Trumpa, używa się takich terminów jak „premillenaryści”, „armagedoniści”, „dyspensjonaliści”, „apokaliptycy”, „fundamentalistyczni ewangelicy”. Badania opinii publicznej, ankiety i sondaże wykazują, że kilkanaście milionów Amerykanów podziela w pełni ich apokaliptyczne wizje i interpretacje biblijnych proroctw, a częściowo –kilkanaście następnych milionów.

Niezależnie od teologicznych różnic pomiędzy różnymi odłamami apokaliptyków wspólne są dla nich najważniejsze wątki wizji Czasów Ostatecznych opartej na interpretacji proroctw Daniela, Micheasza, Ezechiela, Jeremiasza, Izajasza i Zachariasza, eschatologicznych zapowiedzi zawartych w Ewangeliach i Objawieniu św. Jana. Żyjemy w czasach końca, proroctwa wypełniają się na naszych oczach, niedługo Jezus przybędzie w obłokach i wskrzesi chrześcijan z martwych. Wszyscy dziś żyjący prawdziwi chrześcijanie unikną fizycznej śmierci i z ciałem zostaną „pochwyceni” (wzięci, porwani) w niebo (w obłoki) jak Eliasz – to tzw. „rapture”, grec. „harpazo” – zgodnie z tym, co pisze św. Paweł w pierwszym Liście do Tesaloniczan (4:16-17): „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie; Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem” (cyt. według Biblii wydanej przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1975). „Porwanie w obłoki” nastąpi na trzy i pół roku przed momentem, kiedy na ziemi rozpocznie się siedmioletni czas zamętu, utrapienia, cierpień i mąk (ang. tribulation). Ci wierzący chrześcijanie, którzy umrą przed „porwaniem”, powstaną z martwych i również zostaną „wzięci w obłoki”, aby spotkać tam Jezusa. Narody świata wystąpią przeciw Izraelowi, (który na ziemi zastąpi chrześcijan wziętych w obłoki), aby go zniszczyć, Antychryst wkroczy do odbudowanej Świątyni w Jerozolimie i zażąda, aby czczono go jako Boga. Żydzi, którzy w tym okresie uwierzą w Jezusa staną się męczennikami. W okolicach Jerozolimy na polach Armagedonu rozegra się ostateczna apokaliptyczna bitwa bitew. Żydzi, którzy nie uwierzą w Jezusa Chrystusa zginą w tej bitwie; sam zaś Jezus Chrystus zejdzie z chmur wraz z „wziętymi” chrześcijanami, zwycięży szatańskie moce, odbuduje tron Dawida w Jerozolimie, która będzie stolicą świata, zasiądzie na nim jako król żydowski i będzie rządził tysiąc lat w pokoju i sprawiedliwości razem z „wziętymi” chrześcijanami, którzy przebywać będą na ziemi w ponadnaturalnych, uświęconych ciałach. Żydzi, którzy przeżyją czas zamętu i prześladowań i uznają w Jezusie Zbawiciela staną się Jego prawą ręką i będą Mu pomagać w zarządzaniu ziemią. Po tysiącu lat sprawiedliwych rządów Jezusa nastąpi Sąd Ostateczny, na którym Szatan i wszyscy niewierzący zostaną strąceni do piekieł.

W apokaliptycznym chrześcijańskim syjonizmie kluczowa rola w wydarzeniach prowadzących do Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa przypada Izraelowi. Korzenie tej koncepcji tkwią w brytyjskim protestantyzmie XVII wieku, żeby wymienić tu choćby sir Henry Fincha, wybitnego prawnika i członka parlamentu, który w 1621 roku napisał traktat wzywający Brytyjczyków i rząd brytyjski do wsparcia osadnictwa żydowskiego w Palestynie, aby „pomóc” w ten sposób w spełnieniu się biblijnych proroctw. W XIX wieku były anglikański ksiądz z Irlandii John Nelson Darby (1800-1882) założyciel sekty Plymouth Brethren, który przez wiele lat podróżował i nauczał w Europie i w Ameryce Północnej popularyzując i systematyzując biblijne wątki eschatologiczne, rozwinął nową szkołę myślenia teologicznego nazywaną „przyszłościowym premillenaryzmem” lub „dyspensjonalizmem”. Darby, uznawany za najbardziej wpływową postać protestanckiego syjonizmu, uważał, że biblijne proroctwa winny być interpretowane zgodnie z hermeneutyką, która traktuje je literalnie i uznaje ich ważność jako spełniających się przepowiedni. Na przykład zapowiedź Jezusa dotycząca zburzenia Świątyni w Jerozolimie nie odnosi się, tak jak nauczał tego i naucza Kościół katolicki, do zburzenia Świątyni przez Rzymian w 70. roku p.Ch., ale do zburzenia jej w naszych czasach (najpierw trzeba ją oczywiście odbudować, aby mogła zostać zburzona).

Według Darby`ego chrześcijanie winni traktować historię w świetle siedmiu epok lub „dyspensacji”, w których za każdym razem Bóg inaczej objawia się ludzkości. Drugie Przyjście Jezusa dokona się jakby w dwóch fazach, pierwsza to tajemne przyjście dla „świętych” czy „prawdziwych chrześcijan” w momencie „porwania”, które Darby interpretował jako wzięcie z ciałem „w powietrze”, druga w chwili objęcia przez Jezusa rządów na Ziemi. Darby uważał, że naród żydowski przyjmie rolę najważniejszego narzędzia Boga w historii. Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że Darby znalazł zalążek koncepcji „porwania” w napisanej około 1791 roku i wydanej po hiszpańsku w roku 1812 książce The Coming of Messiah in Glory and Majesty, której autorem był hiszpański jezuita Manuel Lacunza uznający się za przechrzczonego Żyda i występujący pod nazwiskiem Juan Jozafat Ben Ezra, który z kolei nawiązywał do koncepcji innego hiszpańskiego jezuity z XVI wieku Francisco Ribeiry. Dzieło Lacunzy przełożył na angielski współwyznawca Darby`ego Edward Irving. Zgodnie z teologią Darby`go Przymierze Boga z Abrahamem (Izraelem) jest wieczne, nieprzerwalne i wiążące na zawsze; wszystkie obietnice dane Abrahamowi (Izraelowi)  są bezwarunkowe,  nieodwoływalne i rozciągają się na wszystkich Żydów w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wszystkie dotychczas niespełnione obietnice odnoszące się do narodu żydowskiego i zostaną spełnione w okresie tysiącletnich rządów Jezusa na Ziemi.

Uczniem Darby`ego był William Blackstone, biznesmen z Illinois, który w 1882 roku napisał bestseller Jesus is Coming i przyczynił się mocno do popularyzacji dyspensjonalizmu. Blackstone nie chciał czekać bezczynnie na powstanie państwa żydowskiego, ale działał politycznie i propagandowo na rzecz jego odbudowania. W 1891 roku z poparciem J. P. Morgana, Johna D. Rockefellera, Charlesa B. Scribnera zorganizował wielką kampanię prasową wzywającą prezydenta Beniamina Harrisona do wsparcia idei utworzenia w Palestynie państwa żydowskiego.

Najważniejszym źródłem współczesnego anglosaskiego dyspensjonalizmu jest wydana w 1909 roku przez innego ucznia Darby`ego Cyrusa Ingersona Scofielda Biblia Króla Jakuba, opatrzona przez niego obszernymi komentarzami i przypisami, w których mowa jest o roli Żydów i Izraela. Biblia Scofielda będąca najbardziej popularną w USA Biblią z komentarzami, stała się narzędziem upowszechnienia dyspensjonalizmu wśród protestanckich mas i zdefiniowała system dyspensjonalistyczny na następne 100 lat.

To zasadnicza rola Żydów i Izraela w dyspensjonalizmie i premillenaryzmie sprawiła, że określany jest on również mianem „chrześcijańskiego syjonizmu”. W Biblii Scofielda wydarzenia wyczytane z Biblii zogniskowane są wokół przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Izraela. Według Scofielda Jezus Chrystus dopóty nie powróci na ziemię, dopóki Żydzi nie powrócą do Palestyny, nie odzyskają kontroli nad Jerozolimą i nie odbudują Świątyni. Z tych samych przesłanek wychodzą współcześni amerykańscy chrześcijańscy syjoniści, którzy skupiają swoją uwagę na Bliskim Wschodzie, bo uważają, że zgodnie z Biblią to Bliski Wschód będzie sceną ostatecznej bitwy i Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa, i że chrześcijanie nie powinni biernie czekać na wypełnienie się proroctw, ale być ich aktywnymi wykonawcami. Winni działać jak przyśpieszający Drugie Przyjście katalizator.

Kiedy w 1948 roku utworzone zostało państwo żydowskie, najważniejszy kawałek profetycznego puzzla wskoczył na swoje miejsce, tykać zaczął zegar biblijnych proroctw, pojawił się „niezaprzeczalny dowód”, że dyspensjonalistyczne (premillenarystyczne) odczytanie Biblii jest prawidłowe. Narodziny Izraela uznano za znak, że wypełniają się biblijne proroctwa i zaczynają się Dni Ostatnie. Flaga z gwiazdą Dawida łopocząca nad Palestyną inauguruje erę mesjańską i zapowiada Drugie Przyjście Chrystusa. Rok 1948 to początek odliczania do Armagedonu – żadne inne wydarzenie nie byłoby bardziej oczywistym znakiem, że count-down się rozpoczął. Państwo żydowskie ulokowane jest teraz w centrum biblijnych profecji, staje osią eschatologicznego dramatu. W Izraelu spełnia się przeznaczenia świata, Żydzi w Izraelu są instrumentem realizacji mesjańskich obietnic.

Kolejnymi wydarzeniami, które miały dramatyczny wpływ na postawy premillenarystycznych chrześcijańskich syjonistów wobec Izraela, były wojna sześciodniowa w 1967 roku i przejęcie przez Żydów politycznej kontroli nad Jerozolimą. To polityczno-militarne wydarzenie dostarczyło potężnego paliwa profetycznym spekulacjom i wzmocniło przekonanie, że Izrael powstał, aby wypełnić istotną misję w historii, i odegra ważną rolę w procesie, który poprzedzi przyjście Mesjasza. Redaktor „Christianity Today”, teść znanego kaznodziei Billy Grahama L. Nelson Bell napisał wówczas: „Po raz pierwszy od ponad 2000 lat Jerozolima jest znowu całkowicie w rękach Żydów, co przejmuje do głębi każdego studiującego Biblię i odnawia jego wiarę w jej dokładność i ważność”.

Po 1967 roku teza, że państwo żydowskie ma zasadnicze znaczenie w przygotowaniu gruntu dla nadejścia ery mesjańskiej, zaczyna dominować w całej propagandzie religijno-politycznej chrześcijańskich syjonistów i określać ich stosunek do Izraela oraz Żydów. Hal Lindsey, najbardziej chyba wpływowy przedstawiciel chrześcijańskiego syjonizmu w XX wieku, nazywany „Jeremiaszem swojego pokolenia”, napisał, że Jerozolima to najważniejsze miasto na ziemskim globie, które będzie duchowym centrum całego świata, dokąd wszyscy ludzie z całej planety będą co roku przyjeżdżać, aby czcić Jezusa, który zasiądzie tam na tronie. Izrael, pisał Lindsay, jest przeznaczony do tego, aby odgrywać główną rolę w świecie, państwo żydowskie ze stolicą w Jerozolimie będzie w Dniach Ostatnich pełne wielkiego bogactwa, władzy i prestiżu. Izrael, zdaniem Lindsey`a, przesuwa się ku centralnemu miejscu na politycznej i ekonomicznej scenie świata. Lindsey ożywił apokaliptyczne spekulacje w wydanym w 1970 roku bestsellerze The Late Great Planet Earth, w którym ogłosił, iż powstanie państwa żydowskiego w 1948 roku jest znakiem, że rozpoczęły się Dni Ostatnie. Książka miała ponad 100 wydań i sprzedała się w łącznym nakładzie kilkunastu milionów egzemplarzy (była najlepiej sprzedającą się książką w latach 70. XX wieku), a na jej podstawie nakręcono dwa filmy. Lindsey jest autorem ponad 20 książek, które, jak się szacuje, sprzedane zostały w łącznym nakładzie kilkudziesięciu milionów egzemplarzy. Są to m.in. Szatan żyje i ma się dobrze na planecie Ziemia; Nadchodzi nowy świat, Profetyczna odyseja, Wyzwolenie planety Ziemi, Ostatnia godzina świata: ewakuacja czy wymarcie?, Lata osiemdziesiąte: odliczanie do Armagedonu, Wzięcie: prawda i konsekwencje, Ostatnie pokolenie, Izrael i Dni Ostatnie, Ostateczna bitwa, Kod Apokalipsy, Planeta Ziemia – ostatni rozdział.

Lansujący premillenarystyczną wersję chrześcijaństwa dwunastoczęściowy cykl powieściowy zatytułowany Left Behind autorstwa Timothy`ego LaHaye i Jerrego B. Jenkinsa sprzedała się podobno w łącznej ilości 200 milionów egzemplarzy (ukazał się także po polsku jako Powieść o czasach ostatecznych). Poszczególne pozycje serii zajmowały czołowe miejsca na listach bestsellerów. Wpływ tego typu publikacji na amerykańską kulturę popularną jest tak duży, że istnieją w USA katoliccy fani Left Behind, którzy są zdumieni, kiedy się dowiadują, że ich Kościół nie wierzy w „rapture”. Nie należy też zapominać o imponującej produkcji filmów, kaset wideo, audiobooków, broszur i innych publikacji, niezliczonej ilości stron internetowych, o sieci szkół, wydawnictw, sieci telewizji kablowych, lokalnych stacji radiowych propagujących idee chrześcijańskiego syjonizmu.

Teologia chrześcijańskich syjonistów zawiera składniki mające istotne implikacje polityczne: Bóg dał Żydom Palestynę na zawsze, do nich należy każdy milimetr kwadratowy tej ziemi, łącznie ze Strefą Gazy, Wzgórzami Golan, Judeą i Samarią (najbardziej radykalni chrześcijańscy syjoniści postulują odtworzenie Wielkiego Izraela w granicach od Nilu do Eufratu), niepodzielona Jerozolima jest stolicą państwa żydowskiego, wrogość wobec Izraela jest próbą przeszkodzenia w realizacji planu Bożego, antysyjonizm (antysemityzm) ma szatańskie źródła. To wszystko czyni chrześcijańskich syjonistów najbardziej zagorzałymi sprzymierzeńcami państwa żydowskiego, którzy każdy akt polityczny przez nie dokonany uznają za dostrojony do planu Boga i jako taki nie podlegający krytyce, chyba że idzie o akty typu „ziemia za pokój”, wstrzymanie osadnictwa żydowskiego na Terytoriach Okupowanych, ustępstwa polityczne wobec Palestyńczyków czy krajów arabskich itp. Te bowiem oznaczają, że Żydzi nie chcą nieść brzemienia nałożonego na nich przez Boga, nie chcą wypełniać swojego mesjańskiego obowiązku, odmawiają odegrania swojej roli w eschatologicznym dramacie, co jest niewybaczalną zdradą wobec ludzkości.

Mamy do czynienia ze spirytualną geopolityką i „eschatologiczną polityką”, w ramach której religijne proroctwa i teologiczne interpretacje dyktują konkretne posunięcia i działania polityczne. Chrześcijańscy syjoniści opowiadali się np. za emigracją Żydów z ZSRR do Izraela i ją współfinansowali, ponieważ wierzą, że im więcej Żydów zbierze się w Izraelu, tym szybciej wypełnią się proroctwa. Hal Lindsey powołując się na proroka Jeremiasza, napisał, że Bóg uczynił obietnicę Izraelowi, a Bóg dotrzymuje obietnic, dlatego każdy, kto odmawia Izraelowi prawa do istnienia, ten walczy z Bożą obietnicą. Inny chrześcijański syjonista republikański senator James Inhofe z Oklahomy oświadczył, że konflikt izraelsko-palestyński to nie walka polityczna, ale spór o to, czy słowa Boga są prawdziwe, czy nie. Ci, którzy naciskają na powstanie państwa palestyńskiego, działają wbrew zamiarom Boga, premier Rabin został zamordowany, ponieważ działał przeciw woli Bożej. Właściwa jest tylko taka polityka, która nie „tamuje” nurtu proroctw spełnianych w Izraelu – zwiastunie Dni Ostatnich. Każdy, kto, tak jak premier Rabin, działa wbrew profetycznym zapowiedziom, ściąga na siebie wielkie niebezpieczeństwo. Izrael musi być broniony za wszelką cenę, bo gdyby został militarnie pokonany lub wręcz gdyby państwo żydowskie upadło, nadejście mesjańskiej epoki oddaliłoby się w niewiadomą przyszłość, a wraz z tym nadzieja na uniknięcie fizycznej śmierci.

Należy tutaj dopowiedzieć, że premillenarystyczna koncepcja zakładająca „wzięcie” czy „porwanie” (ciekawe, że termin „rapture” występuje również w subkulturze UFO) prawdziwych chrześcijan z ciałem do nieba rozwiązuje dla jej wyznawców odwieczny dylemat zawarty w powiedzeniu: „każdy chce pójść do nieba, ale nikt nie chce umierać”. „Porwanie”, które niewątpliwie nastąpi – musi nastąpić wkrótce, a nie np. za tysiąc lat, bo za tysiąc lat ci, do których adresowane jest apokaliptyczne przesłanie nie będą już żyli – pozwoli prawdziwym chrześcijanom uniknąć mąk i cierpień okresu „Grat Tribulation” i pójść do nieba bez umierania. Ta wiara w uniknięcie fizycznej śmierci jest doktrynalnie zabezpieczona poprzez zapowiedzianą w mesjańskich proroctwach sekwencję wydarzeń mesjańskich aż po zagładę w ostatecznej bitwie na polach Armagedonu. Dlatego Izrael jako konieczny wehikuł na mesjańskiej drodze musi być broniony za wszelką cenę; trzeba podtrzymywać ze wszystkich sił jego egzystencję i zapewniać mu bezpieczeństwo. Jeśli Izrael upadnie, to wraz z nim upadnie nadzieja na to, że chrześcijanie nie umrą i zostaną żywi wzięci do nieba. Żydzi muszą przetrwać jako „ciało Izraela” do momentu rozpoczęcia okresu „Great Tribulation” po to, aby większość z nich mogła w tym okresie zginąć. John F. Walvoord, jeden z czołowych teologów dyspensjonalizmu, który przez trzy dekady stał na czele Seminarium Teologicznego w Dallas – głównego ośrodka teologicznego ruchu, powołując się na proroctwo Zachariasza (13:8-9) stwierdził w swojej książce Israel in Prophecy (1962), że w okresie „Great Tribulation” zginie dwie trzecie Żydów, a pozostała jedna trzecia doczeka Powtórnego Przyjścia Chrystusa, przepowiedzianego także w Księdze Zachariasza. Armagedonista Timothy Dailey w książce The Gathering Storm (w zeszłym roku wydał książkę Apocalypse Rising: Chaos in the Middle East, the Fall of The West, and Other Signs of the End Times) przewidywał, że Tel Aviw zniszczony zostanie przez bombę atomową wysłaną z Syrii. Dlatego trzeba chronić Żydów, ponieważ śmierć dwóch trzecich z nich przewidziana jest w apokaliptycznym scenariuszu. Jeśli Żydzi nie przetrwają, to nie będą mogli odegrać w nim swojej roli ergo scenariusz nie będzie mógł się urzeczywistnić.

Teologia polityczna chrześcijańskich syjonistów przekłada się na ich konkretną działalność polityczną, propagandową i filantropijną. Zebrali miliony dolarów na popieranie osadnictwa żydowskiego na Terytoriach Okupowanych, nieodmiennie opowiadają się za trwałą wojskową i finansową pomocą USA dla Izraela, popierają inkorporację Terytoriów Okupowanych do Izraela, są przeciwnikami jakichkolwiek ustępstw wobec Arabów, usprawiedliwiają moralnie i politycznie wszystkie akcje armii izraelskiej i służb specjalnych wobec Palestyńczyków, prowadzą stałą agitację na rzecz partii Likud i innych prawicowych ugrupowań w Izraelu etc. Popierają również przejęcie Góry Świątynnej przez Żydów, działają na rzecz odbudowy Świątyni w Jerozolimie, wspierają próby wyhodowania „czerwonej jałówki bez skazy” opisanej w Księdze Liczb, aby „wymusić” spełnienie proroctw.

Sojusz amerykańskich chrześcijańskich syjonistów z Izraelem jest swego rodzaju polityczno-teologicznym „dealem”: partia Likud czy szerzej klasa rządząca Izraela (jak również establishment żydowski w USA) wykorzystuje premillenarystów dla swoich celów politycznych, ci zaś wykorzystują Izrael i Żydów dla swoich celów teologicznych. Dla Izraela chrześcijańscy syjoniści są instrumentem politycznym, dla nich zaś Izrael jest narzędziem metafizycznym, aktorem niezbędnym dla odegrania wyznaczonej roli w apokaliptycznym scenariuszu. Dodatkowo izraelska prawica z partii Likud widzi w chrześcijańskich syjonistach źródło finansowego wsparcia wyrównującego straty, jakie wynikają ze zmniejszenia sponsoringu od amerykańskiej społeczności żydowskiej, która, w większości o liberalno-lewicowych poglądach, z niechęcią przyjmuje rosnący wpływ małych religijnych partii ortodoksyjnych będących w koalicji z Likudem oraz radykalnego ruchu osadniczego. Poza datkami przekazywanymi na różne fundacje i instytucje wspierające Izrael chrześcijańscy syjoniści organizują liczne wycieczki i pielgrzymki do Izraela, które przez izraelskie Ministerstwo Turystyki traktowane są jako ważny segment rynku turystycznego i źródło wpływów do budżetu państwa.

Na marginesie dodajmy, że instrumentalne traktowanie Żydów i Izraela przez chrześcijańskich syjonistów wywołuje pewne ideologiczne zamieszanie, gdyż nie dają się oni zaklasyfikować ani jako filosemici, ani jako antysemici. Na płaszczyźnie praktycznej polityki i propagandy są filosemitami, ale na płaszczyźnie moralno-teologicznej można ich uznać za antysemitów, gdyż redukują Izrael i Żydów do bytów wyłącznie funkcjonalnych, do narzędzia popychającego historię ku momentowi Powtórnego Przyjścia. Współcześni Żydzi są wprawdzie dziedzicami biblijnego Izraela i obiektem proroctw o odbudowie Królestwa Dawidowego w epoce mesjańskiej, ale jedynie chrześcijanie „born again in Christ” mogą być zbawieni i cieszyć się życiem wiecznym. Ponieważ Żydzi nie akceptują Jezusa, dlatego są w sensie moralnym i duchowym pozbawieni czegoś najważniejszego. Jest więc tu obecna pewna ambiwalencja, widoczna także w kwestii nawracania Żydów. Propagowanie chrześcijaństwa wśród Żydów to nauczanie tego „boskiego narodu” jego roli w historii i warunek ocalenia części z nich w czasie Wielkiego Zamętu. Praca misyjna wśród Żydów jest konieczna, bo potrzebują oni Jezusa. Z drugiej jednak strony istnieje teoretyczne wprawdzie, ale jednak, niebezpieczeństwo, że Żydzi zbyt wcześnie nawrócą się en masse na chrześcijaństwo. Staliby się wówczas chrześcijanami i tak jak zostaliby „porwani” w niebo, zanim rozpocząłby się okres „Great Tribulation”, a wtedy proroctwa by się nie spełniły, bo nie byłoby już Żydów, którzy walczyliby, byliby prześladowani i ginęliby w tym okresie.

W obliczu tego, nierozwiązywalnego w istocie rzeczy, dylematu, sugeruje się, żeby raczej zrezygnować z nawracania Żydów niż ryzykować, że profetyczna wizja się nie spełni. Chrześcijańscy syjoniści wolą poświęcić dusze Żydów nie nawracając ich na wiarę w Chrystusa, niż ryzykować, że dzień „wzięcia” z ciałem „w obłoki” oddali się w nieodgadnioną przyszłość.

Dla premillenarystycznych chrześcijańskich syjonistów, którzy postrzegają siebie  jako aktywistów wielkiej, a  właściwie największej,  Sprawy: pracy nad nadejściem epoki mesjańskiej i ustanowienia Królestwa Bożego na ziemi, to, co dzieje się w Izraelu i wokół niego to nie pragmatyczne i racjonalne decyzje polityczne, lecz decyzje o kosmicznych implikacjach, które mogą zahamować realizację boskiego planu ludzkiego zbawienia, to nie posunięcia polityczne, ale realizowanie ról rozpisanych w scenariuszu eschatologicznego dramatu. To, co robią przywódcy polityczni Izraela – robią w imię Boga i jego nakazów przyspieszając nadejście powrotu Jezusa Chrystusa; to, co robią przywódcy Palestyny i innych państw arabskich – robią w imię Szatana i jego nakazów, opóźniając Drugie Przyjście Chrystusa. Chrześcijańscy syjoniści nie rozpatrują konfliktu żydowsko-palestyńskiego i szerzej konfliktu Izraela z państwami islamskimi w kategoriach politycznych, w kategoriach prawa międzynarodowego etc., ale interpretują go jako współczesny wyraz biblijnej rywalizacji pomiędzy Izaakiem i Izmaelem o prawo pierworodnego syna Abrahama i jego błogosławieństwo. Hal Lindsey pisał o starożytnej nienawiści pomiędzy Izmaelem i Izaakiem, nienawiści, która trwa od 4000 lat i ma swoje źródło w zazdrości Izmaela wobec Izaaka. Izmael i jego potomkowie pożądają błogosławieństwa, które otrzymał Izaak, i nigdy nie będą usatysfakcjonowani tym, co mają. To, co zaczęło się od Izmaela trwa u jego potomków – muzułmanów. Tu nie może być porozumienia i politycznego kompromisu, Boskie kości zostały rzucone tysiące lat temu: Żydzi wygrywają, Palestyńczycy (muzułmanie) przegrywają. Ostateczną instancją pozostaje Biblia, zgodnie z którą Liban to Tyr, Syria – Asyria, Arabowie – Filistyni etc. etc.

Polityka wobec Izraela i Bliskiego Wschodu zakorzeniona jest zatem głęboko w pewnej strukturze teologicznej, która wojnę przeciw wrogom państwa żydowskiego czyni spirytualną wojną z siłami szatańskimi. W ten sposób widziano np. drugą wojnę przeciw Irakowi rządzonemu przez prezydenta Saddama Hussajna.  Już pierwsza wojna z Irakiem w 1991 roku traktowana była jako widomy znak Dni Ostatnich. Od czasu tamtej wojny chrześcijańscy syjoniści z USA prowadzili stałą religijną kampanię propagandową przeciw Irakowi i Husajnowi. W książkach, broszurach, na stronach internetowych chrześcijańskich syjonistów, którzy w pełni popierali politykę Bushów wobec Iraku, prezydent Saddam Husajn prezentowany był jako ten, kto ma wszystkie cechy, którymi Szatan obdarza swoich władców. Saddam Husajn to wcielenie Nabuchodonozora, który odbudowuje Babilon i wznosi Pałace Antychrysta. Stał się on jako esencja Zła jedną z centralnych postaci w profetycznych wyobrażeniach, tym, kto przygotowuje drogę dla Bestii z Apokalipsy św. Jana, opętanym zdobywcą, który chce ruszyć na podbój świata, władcą takim jak Haman, faraon, Herod i Hitler – wszyscy mianowani przez Szatana, który nimi i poprzez nich rządzi, wszyscy – marionetki w rękach szatańskich sił. Jak pisał jeden z autorów o prezydencie Husajnie: „Dzisiaj ten arcybuntownik rozpoczął odbudowę starożytnych ruin Babilonu i swojej starożytnej chwały. Ta ziemia, gdzie Szatan podburzył i zdeprawował człowieka stworzonego przez Boga, stanie w obliczu zniszczenia na niewyobrażalną skalę”. Z pewnością Saddam Hussajn –twierdzono – to człowiek nominowany przez Szatana, aby wypełniać jego rozkazy. Wojna z Irakiem była więc także religijną krucjatą przeciw nowemu Babilonowi.

Armia amerykańska była instrumentem w rękach Boga, gdyż obalając Saddama Husajna pokonała śmiertelnego wroga państwa żydowskiego, który mógł je zniszczyć przy pomocy broni masowego rażenia a wówczas Izrael przedwcześnie uległby zagładzie, co zakłóciłoby naturalny bieg nurtu mesjańskich proroctw – dla chrześcijańskich syjonistów argument, że (rzekoma) iracka broń masowego rażenia nie zagrażała Stanom Zjednoczonym, ale jedynie Izraelowi, był jeszcze mocniejszym argumentem za wojną z Irakiem. Ci, którzy twierdzili, że wojna Busha juniora była „wojną o ocalenie i bezpieczeństwo Izraela” mieli rację w tym sensie, że „ocalenia i bezpieczeństwa Izraela” wymagał „interes teologiczny” chrześcijańskich syjonistów.  Chodziło bowiem o to, aby zapobiec zniweczeniu roli, jaką Izraelowi i Żydom wyznacza profetyczny scenariusz Dni Ostatecznych. Atak na Irak był słuszny, gdyż według chrześcijańskich syjonistów Stany Zjednoczone zobligowane są przez Boga do tego, aby chronić Izrael i Żydów. USA i Izrael związane są bowiem ze sobą nierozerwalnym węzłem. Wspomniany już Hal Lindsey napisał, że los USA zależy od traktowania Żydów – kiedy Stany Zjednoczone dobrze traktują Żydów i popierają Izrael, to rozkwitają, kiedy tego nie czynią, podupadają. USA dlatego cieszą się specjalną protekcją Boga, ponieważ stały za narodem żydowskim w trudnych dla niego chwilach, pomagały Żydom, zwalczały ich prześladowców, udzieliły schronienia Żydom i umożliwiają im przetrwanie. Lindsey stwierdził: „Bóg powiedział do Abrahama, ojca wszystkich Żydów: «I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę». Ta obietnica została rozciągnięta na wszystkich potomków Abrahama, Izaaka i Jakuba. „Sadzę, że jeśli USA odwrócą się do Izraela, przestaniemy istnieć jako naród. Nie lekceważcie tego, gdyż w historii powstanie i upadek imperiów są bezpośrednio związane z tym, jak traktowały Żydów”. Tak więc Bóg błogosławi Ameryce, ponieważ ona błogosławi Żydom i państwu żydowskiemu.

Ameryka ma specjalną rolę i misję przewidzianą w Boskim planie przygotowanym dla ludzkości – rolę współczesnego Cyrusa mającego pomóc Żydom w odbudowie Syjonu. Bóg wybrał Amerykę ze względu na jej moralną wyższość nad innymi narodami i będzie ona osądzana zgodnie z tym, jak wypełnia tę misję. Obalenie siłą rządów Saddama Husajna było potwierdzeniem, że Stany Zjednoczone są swojej misji wierne. Obecnie takim potwierdzeniem byłoby obalenie aktualnych władz Iranu i zapobieżenie wejścia tego państwa w posiadanie broni nuklearnej zagrażającej Izraelowi. Także ostateczne uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela i przeniesienie tam ambasady potwierdza misję Stanów Zjednoczonych powierzoną im przez Boga.

Premillenarystyczne sekty, ruchy i kościoły łączą teologiczne spekulacje i rozumienie drogi ludzkiej historii z poczuciem mesjanistycznego amerykańskiego patriotyzmu, którego dyskurs pełen jest zresztą odniesień do historii biblijnego Izraela. Chociaż chrześcijańscy syjoniści są krytyczni wobec współczesnej kultury amerykańskiej, to pozostają lojalni wobec USA jako wspólnoty politycznej (realizującej zgodnie z proroctwami pewne cele metafizyczne), a ich teologia polityczna współgra z celami politycznymi imperium światowego i jego klasy rządzącej. Chrześcijańscy syjoniści są użyteczni przy desygnowaniu wrogów USA i tworzeniu ich negatywnego wizerunku. Do upadku ZSRR głównym wrogiem był sowiecki komunizm, z którego zrodzić się miał Antychryst. Dzisiaj metafizycznym wrogiem włączonym jako „czarny charakter” do religijno-politycznej propagandy mogą być Chiny, Rosja, Syria, Iran, Korea Północna lub Unia Europejska (*). W tej kwestii możliwa jest pewna elastyczność. Jednakże jeden element pozostaje niezmienny: Izrael. Tutaj nie ma możliwości odwrotu, premillenaryści nie poprą żadnej polityki USA, która zakłócałaby wypełnianie się profetycznych zapowiedzi w stosunku do państwa żydowskiego. Możliwe jest dokonywanie korekt w apokaliptycznym scenariuszu i interpretowanie pokolenia biblijnego jako dłuższego niż zwykłe („Zaprawdę powiadam wam, że to pokolenie nie przeminie, aż wszystko to się stanie”, Mateusz 23:34) i przesuwanie momentu odliczania – najpierw od 1948 roku, czyli od powstania państwa żydowskiego a później od 1967, roku czyli od przejęcia Jerozolimy, ale nie jest możliwe wsparcie przez chrześcijańskich syjonistów jakichkolwiek posunięć ograniczających pomoc dla Izraela, idących w kierunku powstania państwa palestyńskiego etc. Chrześcijańscy syjoniści nie mogą tu sobie pozwolić na żadną elastyczność, bo przekroczyliby point of no return, żadna teologiczna wolta nie jest już możliwa. Dlatego każda próba zdobycia życzliwości Arabów poprzez wywieranie presji na Izrael, każdy zwrot w polityce bliskowschodniej dokonany ze szkodą dla pozycji politycznej Izraela może kosztować Republikanów utratę głosów i poparcia tego ważnego segmentu ich bazy wyborczej. Robi się trochę nieprzyjemnie na myśl, że prezydent Trump może stać się (w pewnym stopniu) zakładnikiem tej części elektoratu, która biblijne proroctwa i apokaliptyczne scenariusze traktuje o wiele bardziej poważnie niż dyplomatyczne gry Departamentu Stanu. Nie jest jednak wcale wykluczone, że i w tym przypadku mesjańska wizja łączy się z twardą Realpolitik, teologia polityczna i religijna ideologia współgra z praktycznymi celami polityki globalnej USA, „Wielki Plan Boga Wszechmogącego” i apokaliptyczne profecje są instrumentem zimnej kalkulacji geopolitycznej.

Tomasz Gabiś

(*) Unię Europejską armagedoniści uważają  za  nowe imperium, za przepowiadaną w Księdze Daniela i w Apokalipsie konfederację 10 królestw, znak nadciągających rządów Antychrysta. Dlatego popierali zjednoczenie Europy, aby w ten sposób pomóc wypełnieniu się proroctw. Obecnie poparcie to zmalało, ponieważ Unia Europejska to wedle tych proroctw 10 królestw, które utworzą konfederację przeciw Izraelowi, a tymczasem liczy ona już o wiele więcej niż 10 państw członkowskich. Stąd też należy oczekiwać, że Unia Europejska nie przetrwa w dotychczasowym kształcie, część państw z niej wystąpi i ostatecznie pozostanie w niej 10 państw członkowskich, co będzie potwierdzeniem biblijnych profecji. Brexit zdaje się zapowiadać ten kierunek wydarzeń.  Niektórzy armagedoniści wierzą, że to z Europy wyjdzie Antychryst, który będzie jej dyktatorem, największym jakiego do tej pory oglądał świat; w porównaniu z nim Adolf Hitler i Józef Stalin to członkowie chłopięcego chóru kościelnego.  Hal Lindsay pisał: „wierzę, że gdzieś w Europie żyje przywódca, który zawarł pakt z Szatanem, być może już jest on członkiem Parlamentu Europejskiego”. Któż to może być? Czyżby Guy Verhofstadt? A może Michał Boni? Polak jako Dyktator Europy większy niż Hitler i Stalin, ba, jako Antychryst?  No, to byłoby naprawdę coś. Blednie przy tym nawet europejska „prezydentura” Donalda Tuska.

 

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

 

 

 

Poprzedni artykułWęgierskie akrobacje energetyczne
Następny artykułJak rok 1917 odmienił oblicze Zachodu?
Tomasz Gabiś był w latach 1982-1989 publicystą i współpracownikiem podziemnych czasopism wrocławskich „Region”, „Konkret”, „Nowa Republika”, „Ogniwo”, „Replika”, „Herold Wolnej Przedsiębiorczości”. W 1986 r. należał do założycieli ukazującego się poza cenzurą pisma konserwatystów i liberałów „Stańczyk”. W latach 1986-1989 roku był publicystą i redaktorem naczelnym „Kolibra” – autonomicznej, wrocławskiej części „Stańczyka”. W latach 1990-2004 był redaktorem naczelnym „Stańczyka”. Autor książki Gry imperialne (Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008) Przetłumaczył z języka niemieckiego następujące książki: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Przeciwko duchowi czasu, Wektory, Wrocław 2008, Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, Wektory, Wrocław 2009, Roland Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009. Gerhard Besier, Stolica Apostolska i Niemcy Hitlera, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Jürgen Roth, Europa mafii, Wektory, Wrocław 2010. Bruno Bandulet, Ostatnie lata euro, Wektory, Wrocław 2011. Philipp Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012. Reinhard Lindner, Menedżer Samuraj. Intuicja jako klucz do sukcesu, Kurhaus Publishing, Warszawa 2015. Jana Fuchs, Miejsce po Wielkiej Synagodze. Przekształcenia placu Bankowego po 1943 roku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016. Maren Röger, Ucieczka, wypędzenie i przesiedlenie. Medialne wspomnienia i debaty w Niemczech i w Polsce po 1989 roku, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy`ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016. Pełny życiorys tutaj: http://www.tomaszgabis.pl/zyciorys/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here