O Ryszardzie Cyrwusie, Tymonie Tymańskim, Rotszyldach oraz innych osobach i sprawach

0

Kiedy Szwajcarzy opowiadają się przeciwko udziałowi w wojnie, nazywa się to „neutralnością”, kiedy to samo robią Amerykanie, mówi się o „izolacjonizmie”. (Thomas Szasz)

Policjanci dostają łapówki, politycy datki na kampanie wyborcze.

(Thomas Szasz)

Kiedy Jones oświadcza, że jest Jezusem Chrystusem, akademicka psychiatria uznaje, że ma urojenia. Ja zaś twierdzę, że kłamie. Na czym polega różnica? Urojenia to coś co się człowiekowi przydarza, coś co się „ma”. Natomiast kłamstwo jest tym, czego człowiek jest autorem, co człowiek „robi”.

(Thomas Szasz)

* * *

Jadąc niedawno pociągiem dalekobieżnym znalazłem obok na siedzeniu pozostawione przez współpasażera pismo „CKM” (grudzień 2017); skusił mnie jego podtytuł brzmiący „pismo dla każdego mężczyzny”. Skoro dla każdego to i dla mnie, pomyślałem i zatopiłem się w lekturze. Moją uwagę zwrócił wywiad z aktorem Piotrem Cyrwusem, popularnym „Ryśkiem z Klanu” (znanym z roli Walusia w, wystawionej przez Teatr Telewizji w reżyserii Kazimierza Kutza, sztuce Różewicza Do piachu). Na pytanie: „Jest jakaś rola, np. wyjątkowo odrażająca, której nie chciałbyś zagrać?”, Piotr Cyrwus odpowiada: „To zależy, co znaczy «odrażająca». Hamlet gwałci matkę i zabija ojca, a przecież każdy chce go zagrać”. Hamlet gwałci matkę i zabija ojca? Czyżby aktor nigdy nie widział ani nie przeczytał dramatu Szekspira? Myli mu się Hamlet z Edypem, który zresztą – jak wiadomo – matki nie zgwałcił, ale ją normalnie poślubił?

* * *

Gert-René Polli był w latach 2002-2008 szefem austriackiego Urzędu Ochrony Konstytucji i Zwalczania Terroryzmu. W 2012 roku założył firmę polli-IPS (Intelligence & Public Safety) z siedzibą w Wiedniu specjalizującą się w zwalczaniu szpiegostwa gospodarczego i wspieraniu przedsiębiorstw w tych rejonach świata, gdzie poziom bezpieczeństwa jest niski. Warto odnotować jego uwagi na temat tajnych służb „IV Rzeszy”. Według Polli`ego , zbudowany przez Amerykanów po 1945 roku niemiecki wywiad Bundesnachrichtendienst (BND) jest całkowicie zależny od służb amerykańskich; obecnie ani obywatele, ani gospodarka, ani nawet sam niemiecki rząd nie mogą się obronić przed szpiegowaniem. W tym sensie Niemcy są wciąż okupowanym krajem, ponieważ obce tajne służby mogą operować na ich terytorium praktycznie bez żadnych przeszkód, aczkolwiek tylko nieliczne z nich są w stanie technicznie prowadzić tu skuteczną działalność wywiadowczą – oprócz amerykańskiej NSA (National Security Agency) są to brytyjskie służby GCHQ (Government Communications Headquarters).

Po 1945 roku amerykańskie służby zapewniły sobie w Niemczech szerokie prawa i przywileje; dotyczy to zwłaszcza telekomunikacji i innych dziedzin mających związek z narodowym bezpieczeństwem. Bez wsparcia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa BND jest bezradna. Dlatego jest skazana na NSA, a amerykańskie służby wykorzystują ją do swoich celów i instrumentalizują dla własnych interesów np. przy tzw. zwalczaniu terroryzmu, które to zwalczanie służy de facto jako instrument rozciągnięcia kontroli USA nad światową gospodarką, światowym systemem finansowego i światowym obrotem płatniczym. Zdaniem Polli`ego Niemcy, polityka niemiecka, niemiecka gospodarka zaliczają się do najważniejszych celów rozpracowywanych przez amerykańskie służby; niemiecka polityka i niemieckie tajne służby tak silnie wplecione są w sieć interesów USA, że jest rzeczą bardzo trudną zdefiniowanie przez Niemcy własnych, niezależnych interesów w polityce zagranicznej, nie mówiąc już o ich realizacji.

* * *

Działająca aktywnie w Wodzisławiu Śląskim grupa rekonstrukcyjna, zajmująca się m.in. odtwarzaniem mundurów i ekwipunku z dawnych czasów, zrobiła w lesie pod miastem inscenizację historyczną, którą, jak wolno przypuszczać, nagrała kamerą a nagranie przekazała masowym mediom. Redaktorom telewizyjnym materiał bardzo się spodobał i puścili go w najlepszym czasie antenowym. Leśna inscenizacja zrobiła prawdziwą furorę, co nie powinno dziwić, gdyż świetnie oddawała polityczny klimat minionej epoki. Duże wrażenie robiło domowe ciasto w postaci urodzinowego tortu. Autentyzmem tchnęły też wypowiedzi rekonstruktorów. Tylko jedna pochodziła jakby z całkiem innej rekonstrukcji: „Przyjdzie czas, wiesz, jak wybuchnie wojna, to wtedy ich wszystkich pozałatwiamy, ku…a, nożem, finką, ku…a, tępym”. Trochę to przypomina wypowiedź niezbyt rozgarniętego sanacyjnego propagandysty z lipca, sierpnia 1939 roku i nie pasuje do ogólnej wymowy wydarzenia plenerowego, na punkcie którego oszalała cała (polityczna) Polska.

* * *

Obejrzałem kiedyś film Polskie gówno (reż. Grzegorz Jankowski; scenariusz: Tymon Tymański), „dzieło” nudne jak flaki z olejem; tylko od czasu do czasu parskałem śmiechem widząc niewiarygodną wręcz nieudolność aktorską, scenariuszową tandetność jakiej ze świecą szukać w całej światowej produkcji filmowej, głupawy infantylizm, dowcipy najbardziej płaskie z płaskich, kompletny brak poczucia humoru, taki „kabaret skeczów naprawdę męczących” w całej okazałości; film nie zasługuje nawet na określenie „gówniany”, bo to byłby komplement. Na motto filmu autorzy wybrali znany, często powtarzany, fragment ironicznego wiersza Kazimierza Tetmajera „Patriota”:

Wolę polskie gówno w polu,

Niż fijołki w Neapolu

Ani ironia, w sumie dosyć tania, Tetmajera mi nie odpowiada, ani też wykpiwana przez niego „patriotyczna” postawa. Cóż, nie wyhodujemy śródziemnomorskich fiołków, więc musimy zostać przy naszym swojskim gównie, na którym rosną wszak maki, stokrotki, chabry, mniszki, dziurawce etc. Może gorzej pachną niż neapolitańskie fiołki, ale przecież pachną. No i są nasze.

* * *

Dawno już udowodniono, że królowa Maria Antonina albo nigdy nie wypowiedziała słów „Jeśli nie mają chleba, niech jedzą ciastka”, albo też miały one inny zupełnie inny sens niż ten, który się im przypisuje. Tak funkcjonuje ten mechanizm: najpierw wrogowie polityczni w kraju i zagranicą rozsiewają o kimś kłamstwa i kalumnie, a potem zwycięzcy demokraci utrwalają je w podręcznikach historii i w pop-historiografii. Ileż demokratycznych kłamstw o wiele większego kalibru niż ten o ciastkach królowej do dziś nie zostało zdemaskowanych! Nie traćmy wszakże nadziei: Prawda zawsze zwycięży!

* * *

Niemiecki filozof Ernst Topitsch (1919-2003) już w latach 70. XX wieku przewidział rodzaj wpływu, jaki na kulturę będzie miała inwazja „półinteligentów”, którzy nie dorównują poprzednikom: „Ludzie ci próbują przesunąć mierniki wartości tak, aby pożądane przez nich uznanie obejmowało te osiągnięcia, którym – jak czuli – są w stanie podołać: defekację na scenie teatru uważa się wówczas za akt artystycznego postępu, strącający Sofoklesa i Szekspira do poziomu ogrodowych krasnali”.

* * *

Kilka lat temu Michael Helmrath, w latach 2000-2015 dyrektor muzyczny Symfoników Brandenburskich, dyrygował 3 Symfonię d-moll (zwaną wagnerowską) Antona Brucknera. Przed wykonaniem utworu koncertmistrz wszedł na podest dyrygencki i odczytał prośbę podyktowaną mu przez dyrygenta: ponieważ muzyka wyłania się z ciszy i do ciszy powraca, dlatego jego życzeniem jest, aby po zakończeniu symfonii nie było oklasków, albowiem to nie aplauz (zawsze nieco zbyt natarczywy) winien pozostać w uszach, lecz to, co przed chwilą wysłuchane, w całej swojej sile i głębi.

* * *

Podczas wojny koreańskiej amerykański oficer w obliczu przewagi otaczających jego oddział Chińczyków powiedział do swoich żołnierzy: „wróg jest przed nami i za nami, jak również po prawej i po lewej stronie – teraz już nam się nie wymknie”.

* * *

Oponenci sądzą, że pokonają nas powtarzając swoje zdanie i nie zważając na nasze.

(Johann Wolfgang von Goethe)

Sam nie wiem, czego bardziej należy się bać – ulic pełnych żołnierzy przyzwyczajonych do plądrowania, czy pokojów na poddaszu pełnych pismaków przyzwyczajonych do kłamstw.

(Samuel Johnson)

* * *

Herezja: pogląd, że mózg powinien być organem wytwarzającym nowe prawdy, aby sprawić radość jego właścicielowi a nie reprodukującym stare fałsze, aby zadowolić władze.

(Thomas Szasz)

Nasze ciało składa się z tego, co jemy, nasze umysły z tego, co słyszymy, czytamy i piszemy. Toteż każde społeczeństwo, każda społeczna instytucja – religia, prawo, medycyna – kontroluje nie tylko to co przyjmujemy do naszych ciał, ale także to co nam wolno lub nie wolno przyjmować do naszych umysłów. W ostatecznym rozrachunku kontrola jedzenia jest równoznaczna z kontrolą ciała, zaś kontrola języka z kontrolą umysłu.

(Thomas Szasz)

Europa stała się apostołem swojej własnej apostazji

(Douglas Francis Jerrold)

Ludzie z mieszkań trzypokojowych utrzymują państwo, ci poniżej i ci powyżej wykorzystują je.

(Gottfried Benn)

Poddanemu nie przystoi przykładanie miary swojego ograniczonego pojmowania spraw do działań głowy państwa i uzurpowanie sobie z zuchwałą zarozumiałością publicznego osądzania ich prawomocności.

(pruski minister spraw wewnętrznych Gustav von Rochow)

* * *

Już w połowie XIX wieku klasyczny liberał Fryderyk Bastiat w swej pracy Protekcjonizm i komunizm (1848) wskazał na związek pomiędzy żądaniami (niektórych) kapitalistów a komunizmem. Francuski ekonomista argumentował, że komunizm będzie następstwem zrealizowania żądań kapitalistów, domagających się od rządu ochrony przed zagraniczną konkurencją, czyli „prawa do zysku”. Bastiat uważał, że jeśli jedna grupa społeczna czy zawodowa porzuci zasady wolności i zacznie domagać się przywilejów od rządu, to inne grupy będą ją naśladować. Część przedsiębiorców domagała się, aby rząd zagwarantował im „prawo do zysku” – chcieli „prywatyzacji” zysków, a „uspołecznienia” strat. W konsekwencji inni zaczęli domagać się „prawa do płacy”, „prawa do mieszkania”, „prawa do opieki lekarskiej” itd. Jednak zrealizować te „prawa” może tylko wszechpotężny (czyli komunistyczny) rząd. Dlatego – udowadniał Bastiat – od protekcjonizmu prowadzi prosta droga do komunizmu. Pierwsi wkroczyli na nią nie robotnicy, lecz kapitaliści. Dlatego każdy antykomunista powinien zachowywać nieufność wobec kapitalistów i bankierów.

* * *

W Domu Rothschildów (Kraków 2016) Niall Ferguson pokazuje jak fortuna rodziny z Frankfurtu nad Menem rosła dzięki ścisłej współpracy z członkami klas rządzących, z władcami, politykami, wysokim urzędnikami państwowymi. Źródłem bogactwa Rotszyldów nie było „zwycięstwo na rynku”, lecz koneksje, dojścia, znajomości, układy, pasożytnicza symbioza z klasą polityczną oparta na wspólnym wyzysku klasy produkcyjnej. Za kredyty dla królów, za pożyczki udzielane rządom, za zyski z handlu rządowymi obligacjami i długiem państwowym musieli w ostatecznej instancji płacić swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi „ludzie pracy realnej”. Na tym polegał kiedyś, i polega dziś, transfer bogactwa z dołu do góry. Mayer Amschel Rotszyld to taki ówczesny „Gruby Rycho” tyle że o wiele bardziej inteligentny i obrotny; no i działający na skalę kontynentalną.

* * *

Rotszyldowie oskarżani byli o sprzyjanie rewolucjom – oczywiście wyłącznie tym, na których mogli zarabiać (stąd wziął stereotyp „czerwonych bankierów” wspierający Czerwonych). Twierdzono nawet, że to ich nazwisko „Rot-schild” odzwierciedlone jest ikonograficznie w czerwonych sztandarach ruchów rewolucyjnych. „Rot-schild” oznaczać ma tarczę zbryzganą krwią wrogów klasowych. To rzecz jasna tylko anegdoty. Jak wyjaśnił Julius Evola w artykule „Die rote Fahne” opublikowanym na łamach konserwatywnego tygodnika „Der Ring” (1933 nr 52), marksistowscy demagodzy świadomie wybrali czerwień na kolor rewolucji, aby – parodiując solarną purpurę cesarzy i królów (a także purpurę kardynałów) – postawić na głowie hierarchie, znaczenia i wartości. Komuniści, wszyscy „głoszący arymańską ewangelię wszechmocnego, mechanicznego, materialistycznego kolektywu” ukradli i sprofanowali zakorzenione w pradawnej Tradycji symbole sakralnej monarchii i wyższej duchowości.

* * *

Pisał Gottfried Benn: „Zachód nie zmierza ku upadkowi z powodu systemów totalitarnych czy zbrodni SS, ani też z powodu materialnego zubożenia albo Gottwaldów i Mołotowów, lecz wskutek psiej uniżoności zachodniej inteligencji przed pojęciami politycznymi”. Jednym z tych pojęć jest np. „społeczeństwo otwarte”. Najwyższy czas, by europejska inteligencja przestała się przed nim płaszczyć. Wrogowie „społeczeństwa otwartego” ze wszystkich krajów Europy łączcie się! F…ck open society!

* * *

W poprzednich Zapiskach pisałem o „szalonych” psychiatrach z USA, którzy zdiagnozowali – podobnie jak przed laty u Barry Goldwatera – u prezydenta Trumpa, jakąś chorobę psychiczną. Jednak gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że na – osobiście wstrętne mi – psychiatryzowanie, czy w ogóle medykalizowanie, ideowych oponentów lewica nie ma monopolu. Dwie klasyczne pozycje książkowe z drugiej strony barykady to: Lyle Rossiter The Liberal Mind: The Psychological Causes of Political Madness (2011) oraz Kerry Bolton The Psychotic Left: From Jacobin France to the Occupy Movement (2013). Obie czekają na polskiego wydawcę.

* * *

Znaleziona w Sieci definicja (amerykańskiego) „prawicowego populisty”: człowiek, który nie kieruje się wyborczymi instrukcjami „New York Timesa”.

* * *

Promotorzy cyfrowej demencji albo akwizytorzy reklamujący produkty internetowo-informatycznych korporacji atakują: w dodatku do „Rzeczpospolitej” („Rzeczpospolita cyfrowa” 31 października–1 listopada 2017 roku) Michał Duszczyk w artykule „Sieciowi tubylcy to początek nowej, cyfrowej ery” obwieszcza: „Jesteśmy świadkami prawdziwej pokoleniowej rewolucji. Do głosu dochodzi bowiem nowa i ze wszech miar wyjątkowa (sic! TG) generacja – tzw. Z. Chodzi o młodych ludzi urodzonych po 1995 roku, których świadomość została ukształtowana już w dobie wszechobecnego internetu i smartfonów”. Ma to, według Duszczyka, bardzo korzystny wpływ na ich umysły: „Eksperci (a któż by inny!–TG) są zdania, że pokolenie Z jest ponadprzeciętnie zdolne i inteligentne”. Ogłupianie jako rozwijanie zdolności i inteligencji – kłania się Orwell („stupidfona” sprytnie nazwano „smartfonem”).

Duszczyk stosuje prosty reklamowy chwyt: „Kup sobie smartfona, będziesz inteligentniejszy i zdolniejszy! I wyjątkowy!” Tylko kupuj, kupuj i kupuj, coraz więcej godzin spędzaj ze smartfonem, a będziesz jeszcze inteligentniejszy, jeszcze bardziej uzdolniony, jeszcze bardziej wyjątkowy. Pamiętaj, że należysz do „pokolenia Z”, do którego należy przyszłość. O tym, że owo „pokolenie Z” to wykreowana przez speców od marketingu i reklamy docelowa, pardon, targetowa, grupa klientów, wiedzieć już nie musisz.

Na tej samej stronie „Rzeczpospolitej Cyfrowej” możemy przeczytać komentarz Natalii Grodeckiej przedstawionej jako „Key Account Manager GetHero” . GetHero bardzo kreatywnie reklamuje się jako Agencja Kreatywna z Wrocławia: „Wierzymy, że przyszłość to nowe media oraz twórcy, którzy angażują miliony widzów”. Kreatywni z Wrocławia oferują takie produkty jak: influencer marketing, content marketing, wideomarketing, kreacja, produkcja ewentów, meet ups, case studies and so forth. Key Account Manager GetHero Miss Grodecka stwierdza stanowczo: „Nie można «zetkom» zarzucać egoizmu – z badania Sparks&Honey (schylmy z pokorą głowy przed badaczami ze Sparks&Honey –TG) wynika, że pokolenie Z chce zmieniać świat na lepsze. A biorąc pod uwagę ich biegłość technologiczną i szybkość nauki, możemy trzymać kciuki i im kibicować”. Posługiwanie się technicznymi gadżetami to „biegłość technologiczna”? A co to takiego „szybkość nauki”? Chyba „szybkość uczenia się”? To, czego się owo pokolenie Z uczy, jaki jest, że użyję żargonu zrozumiałego dla Kreatywnych, „content” owego nauczania, to już oczywiście sprawa mało istotna. Key Account Manager tak podsumowuje swoje odkrywcze spostrzeżenia: „«Zetki» to nie jest już pokolenie, które biega po podwórku i bawi się na trzepaku. Plac zabaw zastąpiono serwisami społecznościowymi”. I to się nazywa postęp.

Pisałem już kiedyś w Zapiskach o zwariowanej minister Streżyńskiej (naszej rodzimej Wielkiej Siostrze Rachet), którą ostatnio „szurnięto” z ministerialnej posady – krzyż jej na drogę, najlepiej niech się teraz sama  zdigitalizuje. Cieszy mnie bardzo, że nie jestem odosobniony w swoim wybitnie negatywnym stosunku do Wielkiej Cyfryzatorki – okazuje się, że całkiem podobne uczucia żywi do niej poeta, założyciel legendarnej grupy artystycznej Totart, Zbigniew Sajnóg – polecam jego esej.

Zachęcam też gorąco do zakupienia książki niemieckiego badacza, profesora językoznawstwa stosowanego i lingwistyki komputerowej na Uniwersytecie im. Justusa Liebiga w Gießen, Henniga Lobina, marzenie engelbarta czytanie i pisanie w świecie cyfrowym (przeł. Łukasz Musiał, PIW, Warszawa 2017). Podtytuł w oryginale niemieckim jest bardziej dobitny: „Jak komputer oducza nas czytania i pisania”. To mówi wszystko.

Tomasz Gabiś

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Poprzedni artykułRadykalni obrońcy wolności słowa nie stają w obronie demokracji. Mogą jej nawet zagrażać.
Następny artykułLiberum veto (felietony z lat 1881-1888)
Tomasz Gabiś był w latach 1982-1989 publicystą i współpracownikiem podziemnych czasopism wrocławskich „Region”, „Konkret”, „Nowa Republika”, „Ogniwo”, „Replika”, „Herold Wolnej Przedsiębiorczości”. W 1986 r. należał do założycieli ukazującego się poza cenzurą pisma konserwatystów i liberałów „Stańczyk”. W latach 1986-1989 roku był publicystą i redaktorem naczelnym „Kolibra” – autonomicznej, wrocławskiej części „Stańczyka”. W latach 1990-2004 był redaktorem naczelnym „Stańczyka”. Autor książki Gry imperialne (Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008) Przetłumaczył z języka niemieckiego następujące książki: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Przeciwko duchowi czasu, Wektory, Wrocław 2008, Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, Wektory, Wrocław 2009, Roland Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009. Gerhard Besier, Stolica Apostolska i Niemcy Hitlera, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Jürgen Roth, Europa mafii, Wektory, Wrocław 2010. Bruno Bandulet, Ostatnie lata euro, Wektory, Wrocław 2011. Philipp Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012. Reinhard Lindner, Menedżer Samuraj. Intuicja jako klucz do sukcesu, Kurhaus Publishing, Warszawa 2015. Jana Fuchs, Miejsce po Wielkiej Synagodze. Przekształcenia placu Bankowego po 1943 roku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016. Maren Röger, Ucieczka, wypędzenie i przesiedlenie. Medialne wspomnienia i debaty w Niemczech i w Polsce po 1989 roku, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy`ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016. Pełny życiorys tutaj: http://www.tomaszgabis.pl/zyciorys/