Konfrontacja między Zachodem i Rosją: opowieść o współśrodkowych okręgach

0

Konfrontacja między Unią Europejską a Rosją przejawia się na trzech poziomach: wewnętrznym, regionalnym i globalnym. Choć owa konfrontacja na każdym z tych trzech poziomów jest zakorzeniona w zasadniczej odmienności światopoglądowej, to kooperacja jest możliwa w skali globalnej, mało prawdopodobna w bliskim sąsiedztwie i prawie niemożliwa, gdy dotyczy spraw wewnętrznych.

Odmienne normy, którymi kierują się Unia Europejska i Rosja, są wyraźnie nakreślone. Unia i (w większości) jej państwa członkowskie przyjmują zasadę, że system polityczny jest na tyle stabilny, na ile zapewnia swoim obywatelom rządy prawa oraz gwarantuje im wolność, uczestnictwo, dostatek i bezpieczeństwo. W Rosji Putina dominuje przekonanie, że postmodernistyczna epoka rządów ponadnarodowych była chimerą i świat powraca do realistycznego modelu nacjonalistycznych państw narodowych przywiązanych do konserwatywnych wartości społecznych i politycznych.

UE i Rosja są wobec siebie „tym innym”, którego załamanie byłoby dowodem na słuszność własnego stanowiska. W Rosji wydarzenia takie jak kryzys euro, tzw. kryzys migracyjny, referendum w sprawie Brexitu i secesjonizm kataloński są odbierane jako ostateczny dowód na to, że UE – hybrydowy ponadnarodowy konstrukt ufundowany na wartościach liberalnych – zmierza nieuchronnie ku całkowitemu rozpadowi. Na Zachodzie z kolei media wychwytują każdy najmniejszy nawet przejaw niepokojów politycznych w Rosji, dostrzegając w nim zapowiedź upadku reżimu, który z trudem utrzymuje stabilność ekonomiczną i polityczną, a może nawet jest już bankrutem. Większość Rosjan zdobywa się jednak na to, by deklarować, że nie chce upadku Unii, podobnie jak większość mieszkańców Unii gwałtownie zaprzecza, jakoby chciała zmiany władzy w Rosji. Często jednak, a nazbyt często w naukach politycznych, prognoza jest mocno skażona preferencją. Żadna strona nie ma racji: podobnie jak nie osiągnęliśmy kantowskiego kresu historii, tak przyszłość nie ujrzy Hobbesowskiego świata rywalizujących między sobą państw narodowych. Ośmielam się stwierdzić, że przyszłość należy do hybrydowości.

Jeśli najprawdopodobniej odmienne modele światopoglądowe utrzymają się, czy doprowadzi to do konfrontacji w dłuższym okresie?

Tak i nie.

Nie, ponieważ polityka międzynarodowa jest pełna wyzwań, na które tylko w niewielkim stopniu wpływa ten spór normatywny. Na globalnej scenie politycznej nie brakuje przykładów współpracy UE i Rosji. Wystarczy przywołać ich solidarność w celu uratowania porozumienia nuklearnego z Iranem przed frontalnym atakiem Trumpa, wspólny interes w podtrzymywaniu kryzysu północnokoreańskiego, zgodne zaangażowanie w paryskie porozumienie klimatyczne, ale także takie jednoczące działania jak dążenie do zakończenia wojny w Syrii, zwalczanie terroryzmu czy powrót do prawdziwego procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. Zaangażowanie i współpraca w takich wybranych globalnych zagadnieniach są możliwe i prawdopodobne.

Porozumienie staje się trudniejsze w sprawach dotyczących regionów przygranicznych między UE i Rosją. Tutaj, zwłaszcza jeśli chodzi o Ukrainę lub inne kraje Partnerstwa Wschodniego, testowane są odmienne normy. Putin postrzega te regiony jako przedłużenie terytorium Rosji i ostatnią linię obrony przed napływem heretyckich zachodnich idei do samej Rosji. Kolorowe rewolucje, Europejska Polityka Sąsiedztwa i perspektywa poszerzenia NATO przeraziły Kreml, doprowadzając Putina do wniosku, że jeśli działania Zachodu nie zostaną natychmiast zatrzymane, to ich rezultatem będzie zmiana reżimu w Moskwie, co wywoła niesłychaną przemoc, chaos i tragedię.

Z kolei UE, pomimo słabego zaangażowania niektórych państw członkowskich w Partnerstwo Wschodnie, nie może po prostu zignorować dążeń Europy Wschodniej do europeizacji, demokratyzacji, modernizacji. Lekceważenie tych dążeń oznaczałoby odejście od fundamentalnych norm i wartości UE. Stąd, w regionach pogranicza UE obsesja Rosji i jej zbyt mała atrakcyjność polityczna, a kapryśne zaangażowanie i niejako wymuszona atrakcyjność polityczna Unii Europejskiej sugerują, że w nadchodzących latach utrzyma się sytuacja patowa. Ani UE, ani Rosja nie uzyskają przewagi, pozwalając raczej na klincz niż prawdopodobieństwo otwartego konfliktu w bliskiej przyszłości.

Trzeci poziom to poziom wewnętrzny, zarówno w Rosji jak w państwach członkowskich UE. Utrwalone przekonanie Rosjan, że Europejczycy (i Amerykanie) dążą do wywołania kolorowej rewolucji w Rosji, oraz rosnąca świadomość Europejczyków (i Amerykanów), że Moskwa chce podburzyć wszelkimi możliwymi sposobami antysystemowe, nacjonalistyczne i antyliberalne siły, wykopały między tymi dwiema stronami trudną do zasypania przepaść. Jak Europejczycy nie całkiem rozumieją, dlaczego Rosjanie z taką obawą reagują na pomysły zmiany rządu w Moskwie inspirowane z Zachodu, tak Rosjanie nie dopuszczają do siebie, że ich polityczne i finansowe poparcie ruchów skrajnie prawicowych w Europie jest niezwykle toksyczne. Każda strona uważa działania drugiej za bezpośrednie zagrożenie swoich żywotnych interesów.

Dopóki te głęboko zakorzenione podejrzenia dotyczące wzajemnych destrukcyjnych intencji będą dominować, dopóty kanały współpracy będą ograniczone i współpraca na poziomie globalnym będzie miała charakter doraźny i transakcyjny. Im bardziej obie strony będą potrafiły przyznać się do wzajemnych obaw i niepokojów oraz próbować im zaradzić, tym bardziej prawdopodobne będzie pokierowanie konfrontacją Zachód-Rosja – choć niestety prawdopodobieństwo wyeliminowania tej konfrontacji nie wzrośnie.

 

Autor: Natali Tocci jest dyrektorką Istituto Affari Internazionali w Rzymie, honorową profesor Uniwersytetu w Tübingen i Specjalnym Doradcą Wysokiej Przedstawiciel do spraw Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa UE Federiki Mogherini, na której zlecenie napisała „European Global Strategy”; obecnie pracuje nad implementacją tego dokumentu, zwłaszcza w sferze dotyczącej bezpieczeństwa i obrony.

Artykuł ukazał się na portalu carnegie.ru

Przekład z angielskiego: Witold Falkowski

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!