Iluzja wyborów – wybór „iluzji”

0

Moje pierwsze wspomnienia o wyborach są niezbyt… czyste. W dosłownym znaczeniu. Uczyłam się w zwyczajnej szkole podstawowej w Biriulowie[1], dzisiaj cieszącym się złą sławą, a w przeszłości – jednej z najbardziej zielonych dzielnic Moskwy, zamieszkanej w większości przez życzliwych sąsiadów. Choć zgodnie z konstytucją Federacji Rosyjskiej, głosować można od osiemnastego roku życia, to przyuczać do spełniania obywatelskiego obowiązku zaczyna się już od szkolnej ławki. A dokładniej szkolnej podłogi. Rzecz w tym, że większość komisji wyborczych tradycyjnie lokowanych jest w holach szkół. Właśnie tam, gdzie w ciągu roku szkolnego pierwszaki bawią się w berka, pozostawiając czarne ślady od butów na podłodze, a młodzież wypluwa gumę do żucia. Przed każdymi wyborami uczniowie są zwalniani z ostatniej lekcji i wyposażani w środki do czyszczenia i tępe noże do zdzierania gum do żucia z powierzchni podłogi. Tego dnia wolałam zakładać do szkoły sportowe buty i nimi przecierać ścierkę po podłodze, żeby potem ręce nie pachniały chlorem. A gdy w niedzielę wraz z rodzicami wracałam do tego holu, aby dokonać świętego obrzędu wrzucenia do urny karty do głosowania (tradycyjnie jest to prerogatywa dzieci), szkoła była nie do poznania. Olśniewała patriotycznymi kokardkami, bordowymi tkanymi ze złoceniami, przypominającymi groby osłonkami, za które uroczyście wkraczali wyborcy, by postawić krzyżyk przy nazwisku swojego narodowego wybrańca. I wówczas po raz pierwszy wkradła mi się do głowy myśl, że wybory w moim kraju to coś ceremonialnego i dwulicowego.

Ponad piętnaście lat później niewiele się zmieniło. W połowie stycznia w rosyjskim Internecie doszło do skandalu: po wpisaniu hasła „wybory prezydenta Rosji 2018”, jako pierwszy rezultat, Google pokazywał krótką informację o głosowaniu, którego zwycięzcą został Władimir Putin. Godzinę później, po tym jak nieuwagę rosyjskich internautów (dwa miesiące przed wyborami) wskazał Aleksiej Nawalny, informacja została poprawiona.

Przewidywalność wyników wyborów 18 marca 2018 r., a dokładniej zwycięstwo urzędującego prezydenta, zauważa nie tylko współczesna technologia, ale nawet moja babcia. Jak i wielu emerytów, także ona otrzymuje z okazji Nowego Roku pocztówkę z życzeniami z Kremla i jest dumna z tego, że do końca jej życia u władzy pozostanie Putin (przy czym babcia ma dopiero 75 lat). Także wszyscy rosyjscy i zagraniczni politolodzy dostrzegają podstawy tego przekonania. Według ostatnich badań społecznych przeprowadzonych w grudniu 2017 r. przez Centrum im. J. Lewady, na urzędującego prezydenta gotowych było zagłosować 67% Rosjan zdecydowanych na udział w wyborach oraz 53% wszystkich ankietowanych[2]. W styczniu niezależne Centrum im. J. Lewady zaprzestało publikacji badań na temat wyborów prezydenckich, ponieważ zostało uznane za „zagranicznego agenta”. A zgodnie z prawem, takie organizacje nie mają prawa w jakikolwiek sposób brać udziału w wyborach pod rygorem kar finansowych, a nawet zamknięcia ich działalności.

Na bezrybiu…

Jednak według dyrektora Centrum „Lewady” Lwa Gudkowa, popularność Putina pozostaje stabilna.

– Brak alternatywy w tej sytuacji: propaganda, kontrola nad opinią publiczną, usilenie represji wobec opozycji. Wszystko to prowadzi do tego, że większość ludzi straciło nadzieję, że zmiana kursu politycznego i władzy w kraju jest w ogóle możliwa. Brakuje zrozumienia, że dzisiejsze wybory to czysta inscenizacja i aklamacja rządzących. I to sztuczne przekonanie braku alternatywy tworzy wrażenie wysokiego poparcia dla kursu Putina – twierdzi socjolog w rozmowie z Nową Debatą.

Brak alternatywy jest zagwarantowane przede wszystkim przez utrudnienia w rejestracji kandydatów na wybory i masowa dyskredytacja oponentów aktualnego prezydenta.

W grudniu, Centralna Komisja Wyborcza odmówiła inicjatywnej grupie w rejestracji Aleksieja Nawalanego jako kandydata na wybory prezydenckie.

– Kogo, kogo? – dopytuje moja mama.

– Przestępcy – odpowiada babcia, która przez ostatnie dwadzieścia lat należy do najbardziej zagorzałych zwolenników Pierwszego Kanału telewizji państwowej.

Nawalny jest znany przede wszystkim ze swojej antykorupcyjnej działalności. A do kandydowania w wyborach został niedopuszczony, ponieważ był sądzony. W zeszłym roku rosyjski sąd po raz powtórny skazał działacza na więzienie w zawieszeniu w sprawie spółki „Kirowles” po tym, jak pierwszy wyrok został wycofany przez Sąd Najwyższy w związku z decyzją Europejskiego Sądu Praw Człowieka. Następnie moskiewski sąd zlikwidował fundację „Piąta pora roku”, finansującą przedwyborczy sztab opozycjonisty.

Decyzję CKW dwukrotnie potwierdził Sąd Najwyższy. Nawalny wcześniej bowiem podważył konstytucyjność prawa o wyborach prezydenta FR, które nie dopuszcza do udziału w roli kandydata osób osądzonych za ciężkie i szczególnie ciężkie przestępstwa oraz mających wyrok w zawieszeniu. Natomiast sprawę sądową, wytoczoną przeciwko niemu opozycjonista uważa za sfałszowaną.

– Dla prowincjonalnych odbiorców oskarżenie Nawalnego wydaje się być przekonywującym- twierdzi Gudkow. – Opozycjonista i tak nie zwyciężyłby w najbliższych wyborach w warunkach ich aktualnej organizacji oraz z uwagi na wykorzystanie przez władzę administracyjnych instrumentów nacisku. Jednak, otrzymując trybunę dla krytyki rządzących, stworzyłby poważne zagrożenie dla legitymizacji władzy. A przecież hasła opozycjonisty zyskały już raz posłuch w latach 2011-2012[3], gdy poparło je aż 40% Rosjan.

Pewnym, chociaż humorystycznym, miernikiem zagrożenia dla władzy, jakie niesie Nawalny, był przypadek walki z zaspami śniegu tej zimy w Moskwie[4]. Mieszkańcy stolicy byli niezadowoleni opóźnieniami w wywozie śniegu z osiedli. Czasem nie sprzątano zasp tygodniami. W odpowiedzi na skargę moich rodziców do zarządu dzielnicy Zachodniego Degunino, zwłokę z wywozem tłumaczono brakiem pracowników. Jeden gospodarz nie radził sobie z ogromem pracy wokół trzech-czterech budynków mieszkalnych. Czyli nie ma sensu narzekać. W rezultacie moi rodzice często nie mogli jechać do pracy samochodem. Pozostawało im czekać na przystanku na autobus w warunkach 20 stopniowego mrozu. „Marszrutki”, które ratowały mieszkańców dzielnic, oddalonych od stacji metra, mer Siergiej Sobianin zlikwidował już kilka lat temu. Nową stację metra obiecano uruchomić jeszcze w 2014 r., jednak nie starczyło na to pieniędzy.

– Najwyraźniej wszystko wysłali wtedy na Krym – wzrusza ramionami mój ojciec.

Jednak pewna błyskotliwa mieszkanka rozwiązała problem po swojemu: na zaspie napisała nazwisko Nawalnego, a już po kilku godzinach po śniegu nie było śladu. Filmik dokumentujący całą sytuację umieszczono na kanale YouTube i jeszcze tego samego dnia daną metodę zastosowano także w innych rosyjskich miastach.

W tym samym czasie, w rezultacie wydarzeń 2014 r.: aneksji Krymu i konfliktu na Ukrainie, rosyjska propaganda rozpoczęła masową antyzachodnią akcję. I wpłynęła ona na zaufanie społeczne do Nawalnego, któremu państwowa telewizja do dziś tworzy wizerunek nie tylko „awanturnika” i „przestępcy”, ale przede wszystkim „zachodniego agenta”. Gdy zaniepokojenie decyzją CKW w sprawie opozycjonisty wyraził Departament Stanu USA i Komisja Europejska, rosyjski prezydent nazwał to ich „kompromitacją”:

– Widocznie to są ci ludzie, na których oni liczą, których popierają. I w tym sensie skompromitowali się. Już lepiej, żeby milczeli- oświadczył prezydent[5].

W rezultacie masowej dyskredytacji oponentów politycznych, w społeczeństwie powstaje wrażenie, że wyboru na wyborach nie ma. A na bezrybiu, jak powiadają, jest… Putin. Jego kontrkandydaci są, jeśli nie zdrajcami, to przypadkowymi i niepoważnymi ludźmi.

W tym sensie zainteresowanie wywołuje zupełnie nowa na plebiscycie figura kandydata z ramienia Partii Komunistycznej FR Pawła Grudinina. Ten młody komunista, bo ma zaledwie 57 lat, jest dyrektorem jednego z najprężniej rozwijających się w Rosji przedsiębiorstw rolnych „Sowchozu im. Lenina” pod Moskwą i „zasłużonym pracownikiem rolnictwa wiejskiego FR”. Zdaniem ekspertów, jego kandydatura to efekt kompromisu między partią a Administracją Prezydenta.

Z jednej strony Grudinin odpowiada temu skrzydłu KPFR, które dąży do zachowania status quo w relacjach z Kremlem. Polega ono na zasadach: promowania radzieckich wartości, nieoczerniania Putina i rosyjskiej władzy oraz powstrzymania się od dążeń mających na celu stworzenie opozycyjnej siły politycznej.

Z drugiej strony, jego postać całkiem imponowała samemu Giennadijowi Ziuganowi, który ryzykował w wyników wyborów objęcie trzeciego bądź czwartego miejsca. Zdaniem kierownika departamentu analitycznego Centrum Technologii Politycznych, Tatiany Stanowej, oznaczałoby to dla starzejącego się już komunisty i szykującego do odejścia ze sceny politycznej, poważną porażkę, która utrudniłaby mu zmianę władzy w partii.

– Liczono na to, że Grudinin, jako figura techniczna i dostatecznie słaba, zawczasu uratuje Ziuganowa przed klęską, ale jednocześnie nie zdoła osiągnąć żadnego sukcesu i stworzyć zagrożenia w potencjalnej walce o jedność KPFR – komentuje dla Nowej Debaty Stanowa.

Jednak, według niektórych specjalistów kampania prezydencka uciekła Kremlowi spod kontroli. Zgodnie z danymi instytutu badawczego samej KPFR, Centrum Badań Kultury Politycznej Rosji[6], przed nowym rokiem poparcie dla ich kandydata drastycznie wzrosło[7]. Ale już 15 stycznia Ziuganow zwrócił się z pretensją do urzędującego prezydenta o to, że „wszelkie programy telewizyjne poświęcone są dyskusjom wokół tego, jak walczyć z naszym kandydatem, jakie mu przyklejać etykiety i jak go znieważać[8]. 19 stycznia w Nowosybirsku policja zatrzymała cały nakład biuletynu informacyjnego „Prawda” z danymi kandydata Grudinina, oskarżając partię o nielegalną agitację[9]. Do analogicznych wydarzeń doszło także w Buriacji[10]. A na początku marca pojawiła się informacja o niezadeklarowanych kontach bankowych Grudinina w Szwajcarii. Według doniesień prasowych ulokowanych jest tam nie tylko milion zamorskich dolarów, ale także pięć kilogramów złota. I jak się okazało, to prawdziwy zdrajca i burżuj, jak twierdzi moja babcia, której początkowo imponował. Chociaż oczywiście mniej niż Putin.

– Prawda, którą dzielny Grudinin w oczy kole stała się ryzykownie popularna. Zadziwiające, że kremlowski sztab nie czuł, że pomysł prezydenta – dyrektora obiektu rolniczego, rosyjskiego Łukaszenko znowu jest popularny, zwyczajnie ze względu na wyczerpanie się aktualnej konstrukcji władzy. Wskazuje on na zapotrzebowanie na powrót do domu: pokazaliśmy wszystkim na świecie jacy jesteśmy zasadniczy, a teraz to samo należy zrobić u siebie – uważa redaktor naczelny portalu Carnegie.ru, Aleksandr Baunow[11].

Jego zdaniem Grudinin, który osiągnął sukces przy Putinie, stał się niebezpieczny, ponieważ odzwierciedlał alternatywną drogę rozwoju państwa, przeoczoną przez władzę, „lewackiego dyryżyzmu”, „bazującego na orientowanych społecznie wydatkach państwowych”, kontynuując testament Jewgienija Primakowa (minister spraw zagranicznych w 1996-1998 i premier w latach 1998-1999).

– A przecież rola neutralizacji ewentualnego protestu społecznego już dawno została powierzona innemu kandydatowi – Władimirowi Żirinowskiemu[12] i jego Liberalno-Demokratycznej Partii – stwierdza Tatiana Stanowa.

Innym odzwierciedleniem alternatywnej drogi rozwoju Rosji podczas kampanii wyborczej mogłaby być Ksenia Sobczak, kandydująca z ramienia ogólnorosyjskiej partii politycznej „Obywatelska Inicjatywa”. Córka byłego mera Petersburga Anatolija Sobczaka, z którym w latach 90. w administracji miasta pracował Putin, dziennikarka radiowo-telewizyjna oraz była członkini koordynacyjnej Rady Rosyjskiej Opozycji w latach 2011-2012. Baunow uważa, że odzwierciedla ona „liberalizm dogmatyczny” – zakładający, że można było kontynuować założenia lat 90., nic nie zmieniając i nie próbując odbudować żadnej „wielkości” państwa, ani przewartościowywać polityki zagranicznej, pozostając „młodym zdrowym Jelcynem, albo, na przykład Sobczakiem”:

– Samo imię i kariera kontrkandydatki przenoszą nas do lat 90., z dodatkiem w postaci protestów z lat 2011-2012, kiedy to Sobczak weszła do polityki – zauważa Baunow[13].

Propaganda Kremla nie pozwala przebić się do społeczeństwa także tej idei alternatywy. Dziennikarz Pierwszego Kanału omawiał z nią politykę państwa zakładając czerwony nos klauna. A podczas debat telewizyjnych, Żyrinowski wulgarnie przezywał Sobczak, która w odpowiedzi oblała go wodą ze szklanki (przy czym żaden z pozostałych kandydatów nie wstawił się za nią).

I nie zważając na to, że „gra” ona według zasad narzuconych przez Kreml, jak i pozostali kandydaci zarejestrowani przez CKW. Według Stanowej, Grigorij Jawlińskij stojący na czele partii „Jabłoko” w odróżnieniu od poprzednich lat jest bardzo powściągliwy. Przewodniczący „Partii Wzrostu”, a pełnomocnik Prezydenta FR ds. Ochrony Praw Przedsiębiorców Borys Titow wykorzystuje prezydencką kampanię jako „handel z Kremlem o miejsce w przyszłym systemie władzy”. Również Sobczak nie krytykuje ani rodziny, ani najbliższego otoczenia Putina, ani samego prezydenta. Jednak, mimo wszystko, stanowi pewnego rodzaju zagrożenie dla obecnego reżimu, podejmując tematy korupcji, więźniów politycznych, czy prześladowania Nawalnego. Na jej niekorzyść gra jej własna reputacja skandalistki. Mało kto w Rosji wie, że ukończyła studia na MGIMO[14], natomiast wszyscy słyszeli o jej udziale w kontrowersyjnych programach młodzieżowych, jak „Blondynka w czekoladzie”, czy „Dom-2”. Przy czym wiedzą o tych programach także ci, którzy twierdzą, że nigdy ich nie oglądali. Do nich należy mój ociec i kilku pseudopatriotów – fanów airsoft[15], za których wyszły moje przyjaciółki. Są dwie możliwości: albo wszyscy je oglądali, albo nasze państwowe kanały zdołały o tym skutecznie przypomnieć. Do takiego kandydata wielu osobom trudno jest odnieść się poważnie.

– Wobec Sobczak utrzymuje się brak zaufania. Poparcie dla niej pozostaje na poziomie 2%. A negatywny do niej stosunek, czyli odsetek osób, które w żadnym wypadku nie będą na nią głosować, drastycznie wzrósł w ostatnich miesiącach z 8 do 26% – stwierdza Gudkow.

I w końcu, w najbardziej liberalnych kręgach, bądź opozycyjnie nastawionych grupach Rosjan, Sobczak uważana jest za „spoiler wyborów i kremlowski projekt przeciwko Nawalnemu”. Rzeczywiście, podczas, gdy niedopuszczony do wyborów działacz opozycji wzywa do bojkotu wyborów w celu protestu przeciwko „nie wyborom”[16], sama obecność Kseni na karcie wyborczej, zdolna przyciągnąć część zwolenników Nawalnego, pełni wątpliwą rolę dla opozycji.

Zdaniem Baunowa, Sobczak jako projekt Administracji Prezydenta pełni rolę „kandydata dekoracyjnego”. Ma za zadanie nie tylko wywołać konflikty w łonie opozycji, ale także zainteresować wyborami młodzież, aby w rezultacie zwiększyć frekwencję.

W pogoni za frekwencją, albo „Mój najlepszy przyjaciel to Putin”

Według ostatnich danych chęć w wyborach wyraziło około 58% Rosjan[17], przy czym, 34% będą „raczej” głosować. Na poprzednich wyborach w 2012 r. frekwencja wyniosła około 65%. Wielu nie zamierza głosować, ponieważ „ich udział nic nie zmieni” (33%), „nie wierzą w przejrzystość wyborów” (22%), bądź po prostu „nie interesują się polityką” (24%).

Przy tym, spośród tych, którzy będą głosować, 45% nazywa wybory swoim obywatelskim obowiązkiem, a 24% idą na wybory, by ich karta do głosowania nie została „użyta przez innych”.

Dzisiaj władze robią wszystko, by podnieść frekwencję. Po pierwsze, zgodnie z tradycją, dochodzi do nacisków na pracowników sfery budżetowej.

– Podczas gdy w Moskwie przestrzeń swobody jest maksymalna, to w prowincji kontrola i zależność od lokalnej administracji jest skrajnie wysoka. A w Rosji 62-64% żyje właśnie w obszarach wiejskich i małych miastach. I tam dysponują środkami, by stymulować mieszkańców do udziału w wyborach, bez względu na to, czy chcą tego czy nie. Inaczej wyłączą im albo nie doprowadzą prądu, nie wyremontują szpitala, drogi itd., są różne sposoby nacisku na elektorat. Tym bardziej, że poważnego sprzeciwu, czy szczególnych zamiłowań politycznych tam nie ma – twierdzi Gudkow w wywiadzie dla rosyjskiego tygodnika Profil[18].

Według socjologa przymus głosowania za Putina stał się bardzo odczuwalny od stycznia. Do emerytów dzwonią pracownicy opieki socjalnej, by przekonać do pójścia na wybory i zagłosowania na urzędującego prezydenta. Podczas, gdy jedna trzecia ankietowanej przez Centrum „Lewady” młodzieży deklaruje zamiar głosowania, to cyfra ta pośród emerytów sięga 75%. W ich przypadku rolę odgrywa radzieckie przyzwyczajenie.

Aby choć trochę zmienić te proporcje pośród młodego elektoratu, tym razem Kreml rozdaje głosującym Moskwiczanom bilety na koncerty na stadionie „Olimpijskim”, gdzie będą występować gwiazdy Festiwalu Eurowizji „Serebro”, rosyjski Justin Biber, czyli Oleg Maiami oraz artyści firmy Black Star, zajmującej się produkcją muzyczną. W swoim czasie, gdy po raz pierwszy brałam udział w głosowaniu, wręczano notes i znaczek z rosyjską flagą. Jednak potrzeby młodzieży rosną.

Black Star szczególnie postarała się dla aktualnego-przyszłego prezydenta. Ich najlepiej wpadający w ucho i bardzo popularny obecnie wśród młodzieży utwór muzyczny to „Mój najlepszy przyjaciel – prezydent Putin” w wykonaniu Sasha Chest i Timati[19]. W piosence pobrzmiewają słowa: „Mój biały władyka! Kto «lewy» – ten do wyjścia” i „Całym krajem jesteśmy po jego stronie. Wiedzieliście, że to wielki super bohater. Dzisiaj jestem graczem, a mój przyjaciel ze mną. On rządzi, znaczy pójdzie wszystko zgodnie z planem”…

W szkole mają miejsce naciski także na samych nauczycieli. Tradycyjnie dyrektorzy przeprowadzają szczególną rozmowę z pracownikami. Pewna znajoma, szkolna nauczycielka języka francuskiego w Butowo, opowiada, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat za każdym razem przed wyborami – czy to prezydenta, mera miasta, czy deputowanych do parlamentu, dyrektor wzywa do siebie nauczycieli. Sedno przekazu jest proste: „jeśli chcecie tutaj pracować, to głosujcie na… Putina, Sobianina, Jedną Rosję, inaczej nie doliczycie się pensji[20], a już my się dowiemy kto i gdzie postawił krzyżyk na karcie do głosowania”.

Także sama data najbliższych wyborów nie jest przypadkowa i swoją symboliką ma na celu mobilizację elektoratu. 18 marca stał się bowiem dla Rosjan rocznicą przyłączenia Krymu. A dzięki komu do tego doszło? Wszyscy rozumieją komu podziękować, na kogo głosować (przy tym 2/3 Rosjan uważają, że przyłączenie Krymu przyniosło Rosji wygodę[21]).

– Władze wybrały techniczny instrument, zmuszając ludzi, by poszli do urn nie po to, by wypełnić swój obywatelski obowiązek, ale dla rozrywki. Motywacja, którą uruchamia Kreml w żaden sposób nie dotyczy samych wyborów, ale dotyka spraw, które nie mają związku z kandydatami na wyborach – ocenia Stanowa.

Narzucone iluzje – prezydencka komedia

Ludności powtórnie się przypomina, że obecne władze odzyskały półwysep, zmuszając cały świat, by się liczył z Rosją, obroniły interesy Rosjan, uzyskały konkretne rezultaty. I przy tym pojawia się drobne zastrzeżenie: „oczywiście problemy są, ale stanowią one konsekwencje nie działań Kremla, ale wrogiego Zachodu, który wprowadza obraźliwe sankcje (ze względów populistycznych narodowe elity nie próbują przeciwdziałać ich przedłużeniu) oraz, kontynuując myślenie z nurtu teorii konspiracyjnych, zaniża ceny ropy naftowej. Nawet skandale wokół dopingu rosyjskich sportowców oraz zakaz ich udziału w Olimpiadzie Zimowej 2018 r. w Pjongczangu pod flagą narodową rozpatrywane są nie jako wina władz w Moskwie, ale przejaw rusofobii: doping to problem międzynarodowy, zatem dlaczego karana jest jedynie Rosja?

W efekcie, na brak alternatywy wobec urzędującego prezydenta nakłada się także iluzja, że rządzący na pewno znajdą jakieś wyjście z aktualnego kryzysu.

Zdaniem socjologów ostry kryzys gospodarczy 2015 r. mocno zaniżył dobrobyt ludności. Ogólny poziom dochodów spadł o 12-15%. Jednak Rosjanie szykowali się na znacznie poważniejsze konsekwencje.

– Gdy do nich nie doszło, ludzie westchnęli z ulgą. I dzisiaj mają nadzieje nie na lepsze, ale żeby nie było gorzej. I nie mają podstaw, by wiązać swoje nadzieje z opozycją. Poza tym powraca wiara w system paternalistycznego państwa, które kontroluje wszystkie sfery gospodarcze, a to oznacza, że wszelka władza, także w zakresie zarządzania zasobami powinna należeć do Kremla-  uważa Gudkow.

I chociaż według danych Centrum „Lewady” wydarzenia na scenie międzynarodowej śledzi jedynie 15% ludności[22], to pod wpływem masowej propagandy mocarstwowości i odzyskania dumy narodowej Rosjanie gotowi są wybaczyć władzom nieudolną politykę wewnętrzną[23]: wzrost cen i ogólny wzrost kosztów życia (70% ludności uważa to za podstawowy problem), bezrobocie (niepokoi około 30% Rosjan), brak sukcesów w walce z korupcją (uważa tak 25% ankietowanych), zawyżone koszty usług mieszkaniowych i komunalnych (20%) oraz niski poziom usług medycznych i problemy w systemie edukacji.

Program czy człowiek?

Powyższe wyjaśnia także fakt, że większość gotowa jest zagłosować na Putina zwyczajnie dlatego, że to… Putin. Jak stwierdza Gudkow, Putin uważany jest za „ojca narodu, zdecydowanego i doświadczonego polityka, broniącego jedności i interesów państwa”. I nawet brak programu wyborczego nie zraża elektoratu.

Rzeczywiście, mniej niż miesiąc przed wyborami do wyborcy dochodzą jedynie rzadkie i rozmyte wzmianki o Putinie w prasie, dotyczące jego planów na następną kadencję w razie zwycięstwa. „Rosja powinna patrzeć w przyszłość. Wszystko bez wątpienia powinno być nastawione na podwyższenie dochodów obywateli.” „Bogactwo Rosji powinno być poszerzone o Arktykę”. „Podatki do końca 2018 r. nie wzrosną. A po 2019? Nakreśliliśmy podstawowe kierunki rozwoju: infrastruktura, ochrona zdrowia, edukacja, wysokie technologie, wzmocnienie armii i floty i itd. Ale trzeba znaleźć źródła”. „Wszystkie państwa europejskie, i wszystkie kraje, które nas otaczają, w tym Białoruś, Kazachstan, zdecydowały o podwyższeniu wieku emerytalnego. Nie zrobiliśmy tego jedynie my.” „Są sprawy «wołające o pomoc»: dodatkowe wsparcie, wsparcie dla osób ciężko chorych, pomoc w uzyskaniu przez nich ogromnej ilości lekarstw”.

Kwintesencję tego, jak pod rządami Putina w ciągu następnych sześciu lat Rosja odżyje, prezydent przekazał w toku swojego orędzia do Zgromadzenia Federalnego 1 marca, 17 dni przed głosowaniem. Lista jest mniej więcej taka: wzrost PKB w 1,5 razy do 2025 r., ograniczenie biedy o połowę, wzrost średniej długości życia do 80 lat w 2030 r., obniżenie stawek kredytów hipotecznych o 70%, wzrost wydatków na ochronę zdrowia do 4-5% PKB, a także budowa dróg na sumę 11 mld rubli, walka z chorobami nowotworowymi, poprawa poziomu życia osób starszych. Zapotrzebowanie ludności w większości dotyczy sfery socjalnej, a Putin jakimś cudem zamierza znaleźć pieniądze i zwiększyć na nią wydatki. Rosjanie wierzą. Ponadto, wszystko to odbywa się z „nowoczesnym supermocnym pociskiem z napędem nuklearnym” w tle, którego to prezentacją prezydent zakończył swoje orędzie, wywołując falę aplauzu słuchaczy.

Co prawda, o przedstawionym w przemówieniu „planie Putina” dowiedziało się zaledwie 4 mln obywateli, którzy oglądali wystąpienie. Pozostałych ok. 110 mln Rosjan to nie interesowało. Pośród nich były także osoby z mojego otoczenia, poza tymi, które z racji wykonywanego zawodu (głównie dziennikarskiego) miały za zadanie go wysłuchać. Tego dnia w serwisach informacyjnych akcent stawiano jedynie na nową broń, jaką, jakoby odtąd dysponuje Rosja.

Problem 2024

W takich warunkach, główny kłopot władzy na najbliższych wyborach nie polega na zapewnieniu zwycięstwa urzędującemu prezydentowi, ale na tym, co robić w ich konsekwencji. Nad Kremlem zawisł „problem 2024 roku”.

Zgodnie z art.81 rozdziału 4 Konstytucji FR „ta sama osoba nie może piastować urzędu Prezydenta FR więcej niż dwie kadencje z rzędu”. Problem ten był już raz formalnie rozwiązany, gdy po dwóch kadencjach Putina (2000-2004 i 2004-2008) przeprowadzono „zamianę” w postaci tymczasowego objęcia urzędu prezydenta przez Dmitrija Miedwiediewa.

– Już widzieliśmy jak Konstytucja była wielokrotnie naruszana i nie funkcjonuje. Putin startuje na wyborach po raz czwarty, przy czym zmieniono także długość kadencji prezydenta z 4 na 6 lat. Dzisiaj pełna kontrola w parlamencie może doprowadzić do tego, że Konstytucja zostanie ponownie zmieniona. To są kwestie techniczne, nie merytoryczne – stwierdza Gudkow.

Pomijając rozważania nad niezgodnością z duchem ustawy zasadniczej zastosowanego rozwiązania, problem roku 2024 jest znacznie poważniejszy, ponieważ dla jego rozwiązania nie wystarczy jedynie zmienić Konstytucji. Problem w tym, że liderów, którzy zbyt długo trzymali się władzy – ponad 20 lat, pokonuje sam system polityczny – tak było z Muammarem al-Kaddafi, Fidelem Kastro, czy Robertem Mugabe. I co ważniejsze, w 2024 r., gdy dobiegnie końca kolejna kadencja urzędującego prezydenta, będzie on miał już 72 lata. I ponownie zastosować praktyki „zamiany” raczej nie zdoła ze względu na podeszły wiek – w Rosji średnia długość życia wynosi 67,5 roku[24]. To oznacza, że elita polityczna, czy inaczej „kolektywny Putin” będzie musiał znaleźć następcę.

Analitycy jednogłośnie odrzucają możliwość powrotu obecnego premiera Miedwiediewa na stanowisko prezydenta, ze względu na jego niskie poparcie (około 42%[25]). Z resztą zbyt często pełni on funkcję „chłopca do bicia”, gdy rośnie napięcie wokół nieudolnych decyzji Kremla. Wystarczy przytoczyć odpowiedź premiera na pytanie o rezygnację z waloryzacji emerytur: „nie ma pieniędzy, ale trzymajcie się tam”, podczas gdy Aleksiej Nawalny rozpowszechniał efekty swojego śledztwa o winnicach Miedwiedewa w Toskanii. Za każdym razem, gdy premier pojawia się w telewizji, moja babcia pluje w ekran ze złości. Jednak i tak zdarza się to dosyć rzadko.

Politolodzy zgodnie twierdzą, że jeśli przekazanie władzy nastąpiłoby teraz, to miejsce Putina mogłaby zająć jedna z trzech osób: obecny Minister Obrony Siergiej Szojgu – drugi w rankingu najbardziej popularnych polityków w państwie, mer Moskwy i były gubernator obwodu tiumeńskiego Siergiej Sobianin oraz wicepremier Jurij Trutniew, były gubernator kraju permskiego i Minister Zasobów Naturalnych. Jednak są to postacie dnia dzisiejszego i wiele może się zmienić za sześć lat.

Ponadto, według niektórych politologów[26] bezbolesne przekazanie władzy będzie dostatecznie trudne, bowiem obecny system jest nazbyt skoncentrowany wokół samej osoby urzędującego prezydenta. Rosyjski dziennikarz Michaił Zygar mówi o Putinie jako o gwarancie równowagi sił rozmaitych grup wpływu i klanów: „siłowików”, liberałów i oligarchów. Odgrywa on rolę sędziego, który sprawuje pieczę nad przestrzeganiem „zasad gry” rosyjskiej polityki.

– Ugrupowanie, w rękach którego znajduje się władza, będzie maksymalizować starania w celu jej zachowania. Dzisiaj w Rosji brakuje mechanizmu przekazania władzy. I dowolna tego praktyka grozi poważnym kryzysem politycznym, więc otoczenie Putina raczej do tego nie dopuści. I w tym sensie Putin jest figurą, nie podejmującą decyzji samodzielnie – jest takim samym zakładnikiem systemu organizacji władzy, jak i wszyscy inni  – stwierdza Gudkow.

Bez przedstawienia obywatelom programu przyszłości państwa, władzom będzie trudno znaleźć człowieka, który mógłby kontynuować kurs Putina, bo nie ma czego kontynuować. I dlatego system władzy będzie musiał ponownie zastosować metodę „iluzji i braku alternatywy”.

– Kreml nie zdołał wykreować obrazu przyszłości podczas obecnej kampanii wyborczej. I jedyną gwarancją stabilności systemu władzy pozostał strach ludności przed inną wersją rozwoju wydarzeń w państwie, powrotu lat 90. – zauważa Stanowa. – Z drugiej strony, w razie zaostrzenia się sytuacji międzynarodowej wokół konfliktu w Syrii i na Ukrainie gromadzi się agresja społeczna i na pierwszy plan wychodzi zapotrzebowanie na zmiany w systemie. Niezbędne wówczas jest, by pokazać ludności, że władza jest jeszcze zdolna tworzyć normalnie funkcjonujący system, który wypełnia swoje socjalne obowiązki.

To zapotrzebowanie władze zaczęły realizować przeprowadzając od 2016 r. zmiany w systemie. I najprawdopodobniej ich kontynuacja jest zaplanowana na najbliższe sześć lat.

Stabilność: od Putina do systemu

Kadrowe i instytucjonalne zmiany były nieuniknione przy okazji każdych prezydenckich wyborów po 2000 r. Tym samym, według Stanowej[27] po 2016 r. mowa jest o czwartej fali przetasowań politycznych. W latach 2003-2004 przyjście do władzy ludzi z Petersburga wynikało z dążeń Putina do budowy pionu władzy opartego na osobistej lojalności wobec prezydenta. W 2008 r. w rezultacie zmian kadrowych, ważne stanowiska w państwie tymczasowo i częściowo zajęli ludzie z otoczenia Miedwiediewa, który zastąpiła Putina na stanowisku prezydenta.  W okresie 2011-2012 wraz z powrotem Putina na Kreml, przenieśli się tam też jego ministrowie, zajmując stanowiska w Administracji Prezydenta, podczas gdy rząd pod kierownictwem Miedwiediewa stworzyli przede wszystkim „technokraci”. Wtedy, pod wpływem masowych manifestacji społecznych w państwie do gabinetu ministrów przeszedł także kurator polityki wewnętrznej z Administracji Prezydenta Władysław Surkow, a zastąpił go Wiaczesław Wołodin.

Fakt, że aktualne przetasowania zaczęły się tym razem przed wyborami, związany był z polityczną koniecznością, wynikającą z kryzysu, wywołanego głównie polityką wewnętrzną. Nastąpiło „wyczerpanie się aktualnego systemu zarządzania”, które charakteryzowało się wyjątkową nieefektywnością pracy rządu i przejawiało się głównie w niezdolności do realizacji znamiennych „ukazów majowych” Putina, podpisanych jeszcze w 2012 tuż po wstąpieniu na urząd prezydenta. Przez nieefektywny sposób zarządzania, rząd nie sprostał wymaganiom, które stanęły przed nim w warunkach trudnej sytuacji na scenie międzynarodowej, jaka wyniknęła w konsekwencji aneksji Krymu: izolacji państwa i gospodarczych perturbacji, co oznaczało ograniczenie zasobów dla „podkarmiania” i utrzymania lojalności ludzi z pionu władzy. Konflikt w Syrii doprowadził do tego, że kluczowe kwestie zarządzania przejęła Rada Bezpieczeństwa, podczas gdy znacząco poszerzono kompetencje FSB i Ministerstwa Obrony. Problemy w polityce wewnętrznej, które zaczęły pojawiać się w 2014 r. wymagały rozwiązań, a polityczne i instytucjonalne przetasowania, zainicjowane przez Putina miały być lekarstwem.

Podstawowa specyfika tych przetasowań to zamiana na ważnych stanowiskach państwowych osób z bliskiego otoczenia prezydenta, między którymi konflikty wymagały zbyt wielu zasobów i uwagi, by je załagodzić, na „technokratów” efektywnie wykonujących polecenia. Przykładów jest mnóstwo: zmiana Władimira Jakunina w „RŻD”, walczącego z rządem o dotacje, na wiceministra transportu Olega Bielozerowa, mianowanie na stanowisko szefa Administracji Prezydenta byłego kuratora protokołu Antona Wajko na miejsce Siergieja Iwanowa. To także przypadek zamiany oskarżonego o korupcję Aleksieja Uliukajewa na 34 letniego Maksima Orieszkina na stanowisku Ministra Rozwoju. Na tej samej zasadzie doszło do zmian na poziomie regionów. Na stanowisko gubernatora kraju permskiego naznaczono kierownika jednego z departamentów Moskwy Maksima Reszetnikowa, na czele Karelii w miejsce konfliktującego Aleksandra Chudiłajnena stanął Artur Parfienczikow, były szef Federalnej Służby Komorników Sądowych. Przy tym towarzysze Putina przechodzą z ważnych stanowisk na znacznie mniej istotne pozycje. Na przykład Jakunin objął kierownictwo nad stworzonym przez niego instytutem „Dialog Cywilizacji”. Siergiej Czemezow znalazł sobie miejsce w zarządzie „Rostech”, Jurij Kowalczuk – w prokremlowskich mediach „National Media Group”. Według Stanowej[28] po raz pierwszy od wielu lat dla Putina efektywność stała się ważniejsza od lojalności. Zadanie zapewnienia lojalności w ciągu trzech kadencji zostało już zrealizowane, a system w sensie kadrowym i politycznym był zhomogenizowany, stał się w pełni „putinowy”. Lojalność w tej sytuacji realizowana jest już nie poprzez osobę, ale poprzez system.

– Uproszczenie i technokratyzacja systemu zarządzania dokonuje się w warunkach, gdy sam Putin nie chce zajmować się bieżącą polityką. Musi zbudować „pion” w taki sposób, by decyzje podejmowane były automatycznie. To nie zupełnie jest świadomy proces zarządzania, ale naturalne dążenie systemu. Putin czuje to i w pełni przyjmuje to nowe zjawisko, zgodnie z którym od władzy odchodzą osoby dużej wagi politycznej, a na ich miejsce przychodzą mniej doświadczeni technokraci bez ambicji i ideologii, którzy zdolni są podejmować decyzje szybko, bezkonfliktowo i bez zbędnych dyskusji – uważa Stanowa.

Kreml wybiera na ważne stanowiska postacie politycznie słabe, techniczne. Gracze wpływowi preferują pozostawać poza formalnymi kompetencjami i obowiązkami. Według politolożki „obserwuje się rutynizację i technokratyzację państwowej machiny. Z „pionu” wymywane są zasoby finansowe, a więc dla rządzących rośnie ryzyko polityczne oraz ryzyko odpowiedzialności karnej, słabną gwarancje ochrony, rośnie odpowiedzialność osobista”[29]. Szczególnie zauważalna jest „dewaluacja” korpusu ministerialnego i gubernatorskiego.

– Kierując się logiką reżimu autorytarnego, transformacji elit politycznych niezmiennie towarzyszy zaostrzenie wewnętrznych represji i kontroli – zauważa Gudkow.

Ponadto, tworzy to dodatkową iluzję – iluzję aktywności i zmian.

W rezultacie, rośnie liczba ostrych między klanowych konfliktów. Zdymisjonowany został szef Federalnej Służby Ochrony Jewgienij Murow (wcześniej, w latach 90. podczas pracy w dzielnicowym oddziale FSK i FSB w Petersburgu poznał ówczesnego wicemera miasta Władimira Putina i szefa ochrony mera Wiktora Zołotowa), co politycznie osłabiło samą instytucję, stanowiącą przeciwwagę dla FSB. Sprawa karna wszczęta przeciwko generałom Komitetu Śledczego FR uderzyła politycznie w Aleksandra Bastrykina, towarzysza Putina ze studiów. To wszystko doprowadziło do poszerzenia wpływów FSB i powstania w kwietniu 2016 r. nowej struktury – Rosyjskiej Gwardii Narodowej. Na jej czele stanął były szef Służby Bezpieczeństwa Prezydenta i były głównodowodzący wojskami wewnętrznymi MSW Wiktor Zołotow, który w latach 90. pracował w ochronie mera Petersburga Anatolija Sobczaka i trenował judo wraz z ówczesnym wicemerem Putinem.

– W pewnym sensie są to nadzwyczajne wojska na wypadek masowych protestów, zamieszek, ataków terrorystycznych i innych akcji siłowych, przy czym podległe bezpośrednio prezydentowi. Instytucjonalne zmiany pozwolą reżimowi mobilizować swoje zasoby na wypadek destabilizacji – komentuje Stanowa.

Jednocześnie wyraźne są dążenia, by przenieść społeczne rozdrażnienie z Putina na inne organy władzy i gubernatorów, których osobista odpowiedzialność rośnie przy braku dotychczasowej ochrony politycznej. W listopadzie 2016 r. doszło do aresztowania Ministra Rozwoju Uliukajewa, przeciwko któremu wystąpił dyrektor wykonawczy „Rosnieft” Igor Sieczin, należący do najbliższego otoczenia Putina. Przy czym Uliukajew był pod obserwacją już rok przed zatrzymaniem.

Za kratkami znaleźli się również: gubernator obwodu sachalińskiego Siergiej Choroszawin, szef Republiki Komi Wiaczesław Gajzer, gubernator obwodu kirowskiego Nikita Biełych, szef Republiki Udmurckiej Aleksandr Sołowiow oraz szef Republiki Mari El Leonid Markiełow.

W warunkach technokratyzacji władzy, gwarancją stabilności systemu staje się już nie osoba Putina, ale sam system. I ludności, która w ciągu ostatnich 18 lat nie nabrała przekonania, że można żyć inaczej: z niezależnymi sądami, nieskorumpowaną policją i instytucjami, które powinny realizować społeczne interesy, pozostaje jedynie iluzja wyboru.

A to oznacza tylko jedną drogę – 18 marca pójść do urn i „wziąć udział w ceremonii, jak za czasów radzieckich”. Chociażby po to, by poczuć, że twój wybór w kraju ma znaczenie, nawet jeśli jest to bezalternatywny wybór „kolektywnie-putinowski”.

Maria Gorkowskaja

Jeśli spodobał ci się ten artykuł, podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy! 

[1] Biriulowo- południowy okręg administracyjny Moskwy. Przyp. tłum.

[2]https://www.levada.ru/2017/12/04/menee-60-rossiyan-vyrazili-zhelanie-pojti-na-vybory-prezidenta/ Natomiast według danych Ogólnorosyjskiego Centrum Badań Opinii Publicznej na Putina gotowych jest zagłosować 73,8% ankietowanych: https://wciom.ru/index.php?id=236&uid=116634

[3] W tym okresie przez Rosję przetoczyły się masowe protesty społeczne.

[4]  http://ru.euronews.com/2018/02/14/moscow-snow-navalny

[5]  http://www.interfax.ru/russia/595062

[6] Chociaż wiodąca socjologiczna „siła”, WCIOM (ВЦИОМ), przedstawiła inne cyfry, Centrum Badań Kultury Politycznej Rosji w 100% kontrolowany jest przez Federalną Agencję ds. Zarządzania Majątkiem Państwowym. Ostatnie badania przeprowadzone przez Centrum „Lewady” w listopadzie 2017r. wykazały, że gotowość zagłosowania na Grudinina wyraziło 3% ankietowanych.

[7] http://geo-politica.info/grudinin-natselilsya-na-ves-protestnyy-elektorat.html

[8] http://www.interfax.ru/russia/595528

[9]  https://kprf.ru/party-live/regnews/172171.html

[10] http://svpressa.ru/politic/news/191117/

[11] http://carnegie.ru/commentary/75292

[12] Według badań Centrum „Lewady” na Żyrinowskiego gotowych jest głosować 4% ankietowanych Rosjan. https://www.levada.ru/2017/12/04/menee-60-rossiyan-vyrazili-zhelanie-pojti-na-vybory-prezidenta/

[13] http://carnegie.ru/commentary/75292

[14] MGIMO- Moskiewski Instytut Stosunków Międzynarodowych. Przyp. tłum.

[15] Zespołowa gra z użyciem broni palnej, strzelającej plastikowymi kulkami. Przyp. tłum.

[16] http://ru.euronews.com/2018/01/28/russia-electors-strike

[17] https://www.levada.ru/2017/12/04/menee-60-rossiyan-vyrazili-zhelanie-pojti-na-vybory-prezidenta/

[18]  http://www.profile.ru/politika/item/120279-my-vozvrashchaemsya-v-pozdnesovetskie-vremena

[19] https://www.youtube.com/watch?v=jp9pfvneKf4

[20] Chodzi o to, że pensja nauczyciela obejmuje podstawę w postaci 4 tysięcy rubli w Moskwie, a pozostała część wynagrodzenia to dodatki na przykład za sprawdzanie prac pisemnych, pracę z rodzicami, dodatkowe konsultacje i inne. W efekcie druga część pensji jest liczona w zależności od uznania i może zostać bezkarnie obcięta w efekcie decyzji dyrekcji.

[21] https://www.levada.ru/2017/04/18/rossiya-privykla-k-krymu/

[22] https://www.gazeta.ru/comments/2017/07/05_a_10774766.shtml#page4

[23] https://www.levada.ru/2017/07/10/kandidatskij-minimum/

[24]  https://www.vedomosti.ru/politics/news/2017/09/28/735722-rossii

[25] http://www.bbc.com/russian/news-39501396

[26] https://theconversation.com/imagining-russia-post-putin-81731

[27] http://carnegie.ru/2017/07/26/ru-pub-72625

[28] http://carnegie.ru/2017/07/26/ru-pub-72625

[29] http://carnegie.ru/2017/07/26/ru-pub-72625

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here