Ostatnia bitwa Żołnierzy Wyklętych

0

Zbyt wiele wagi przypisujemy pamięci, a zbyt mało myśleniu. (Susan Sontag)

Od siedmiu lat 1 marca w całym kraju obchodzimy święto państwowe Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. I jak co roku toczą się wtedy ostre dyskusje i spory na temat „antykomunistycznego podziemia niepodległościowego” i jego roli zarówno w historii, jak i we współczesnej polityce historycznej.

Przybierająca niekiedy, zgodnie z nieubłaganą logika walki politycznej, formy dość drastyczne „bitwa o pamięć” – np. w 2016 roku nieznani sprawcy zniszczyli mural znajdujący się w warszawskim Parku Szczęśliwickim, przerabiając napis „Żołnierze Wyklęci” na „Żołnierze Przeklęci” i zamalowując oczy żołnierzy czarną farbą – rozgrywa się pomiędzy Obozem Patriotyczno-Godnościowym (OPG) a Obozem Demokratyczno-Postępowym (ODP).  Wraz z dojściem do władzy OPG kult Żołnierzy Wyklętych stał się „fundamentem państwowej polityki pamięci”. Wyniesiono ich do rangi narodowego symbolu. Pod auspicjami Ministerstwa Sprawiedliwości powstaje Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL na Rakowieckiej 37. Senator PiS-u, profesor Jan Żaryn stwierdził z pewnym patosem, że „my wszyscy jako Polacy jesteśmy już dziećmi Żołnierzy Wyklętych”.

Iza Mrzygłód i Łukasz Bertram (https://kulturaliberalna.pl/2016/05/03/mrzyglod-bertram-wilczy-patriotyzm-zolnierze-wykleci) zauważają słusznie, że żołnierze podziemia antykomunistycznego doskonale wpisują się w romantyczno-martyrologiczny mit polskich insurekcji i walki z tyranią – niezłomni, waleczni, skazani na klęskę, ale gotowi do najwyższych poświęceń. Przedstawiani są jako spadkobiercy XIX-wiecznych zrywów i pogrobowcy powstania warszawskiego.

Oznacza to, że wzbogacają zasoby polskiej martyrologii i wydłużają listę naszych moralnych zwycięstw,  a tym samym zostają włączeni do tradycji szczególnie pieczołowicie pielęgnowanej przez OPG. ODP świadom tego, że Żołnierze Wyklęci są na służbie u OPG,  zwalcza, co w pełni zrozumiałe, ten kult, podkreślając te aspekty ich działalności, które miały charakter przestępczy, czyli zabijanie w akcjach pacyfikacyjnych i odwetowych ludności cywilnej, w tym kobiet i dzieci, a także przedstawiając Wyklętych jako „nacjonalistów” i „antysemitów”. Chce w ten sposób moralnie ich pogrążyć i nie dopuścić, aby na stałe rozgościli się w panteonie bohaterów narodowych.

Mamy tu do czynienia z sytuacją, do której odnieść można słowa pewnego niemieckiego autora, że jeżeli rozpatrywać historiografię „w perspektywie polityki, to trzeba ją traktować jako próbę usprawiedliwienia walk teraźniejszości przy pomocy obrazów tych walk, które miały miejsce w przeszłości” (cyt.za: Anna Wolff-Powęska, Pamięć – brzemię i uwolnienie. Niemcy wobec nazistowskiej przeszłości (1945-2010), Poznań 2011, str. 64).

Ma całkowitą rację socjolog Michał Łuczewski, który w rozmowie z Julianem Kanią (https://kulturaliberalna.pl/2016/05/06/michal-luczewski-polityka-historyczna) mówi : „Wciągnięcie ich [Żołnierzy Wyklętych] na sztandary jest działaniem strategicznym. Jest instrumentem mobilizacji i przynosi polityczne efekty”. Według Łuczewskiego opowieść o Żołnierzach Wyklętych „silnie delegitymizuje komunizm, ale także III RP. Da się pokazać ciągłość formalną między tymi systemami, w obu cały czas utrzymywała się niechęć i wyciszanie pamięci «żołnierzy wyklętych». W III RP w mediach głównego nurtu trwał nie komunizm, ale «anty-antykomunizm». Przejęły one nie tyle pozytywną wizję PRL-u, ile negatywny stosunek PRL-u do antykomunizmu”.  Jest zrozumiałe, że antykomunizm w jego integralnej wersji, najpełniej reprezentowany właśnie przez Żołnierzy Wyklętych, musiał być wyciszony, ponieważ uderzał w polityczny fundament  III RP – wszak u jej podstaw legł układ Okrągłego Stołu, którego kontrahentami byli „komuniści” (PZPR).

Do tego dochodzą względy ideologiczno-biograficzno-towarzyskie. Zwraca na to uwagę prof. Dariusz Gawin w rozmowie z Karolem Grabiasem dla „Teologii Politycznej Co Tydzień” (http://www.teologiapolityczna.pl/prof-dariusz-gawin-pokolenie-marca-68-stanowi-klucz-do-zrozumienia-iii-rp):

„Komandosi [marcowi] to była grupa lewicy antysystemowej, która wyrastała jednak z samego rdzenia Polski Ludowej. To byli ludzie, których rodzice nie tylko w PRL-u zajmowali wysokie stanowiska: pracowali w ministerstwach, w urzędach centralnych, często mieli też korzenie KPP-owskie, dziadków czy rodziców w Komunistycznej Partii Polski i wyrastali z samego jądra ideowego komunizmu. Dla nich antysystemowość sprowadzała się do tego, że oni byli krytyczni wobec Polski Gomułki nie dlatego, że ona była komunistyczna, ale dlatego, że nie była prawdziwie komunistyczna”. Dlatego też „anty-antykomunizm” był dla tego środowiska, które stanowiło jądro formującego się ODP, czymś zupełnie naturalnym.

Ponadto ODP jako założyciel i zarządzający III RP trzymał się „anty-antykomunizmu” także dlatego,  że – jak to sformułował w 1987 roku niemiecki historyk Hans Mommsen – w XX wieku „antykomunizm i antysemityzm zawsze występowały jako bliźniacza para”. Ponieważ jednym z wyznaczników tożsamości ODP jest pełne i bezwarunkowe odrzucenie i potępienie niezwykle szeroko rozumianego „antysemityzmu”, to „antykomunizm” jako prowadzący do „antysemityzmu” był z natury rzeczy traktowany z dużą podejrzliwością i nieufnością.

Natomiast wyniesienie na sztandary Żołnierzy Wyklętych mieści się w szerszej strategii OPG, który w swojej polityce pamięci od początku przesuwał uwagę publiczności na genezę reżimu komunistycznego i na stalinowską fazę polskiego komunizmu, kiedy to jego antynarodowy charakter był najwyraźniej widoczny, a krwawe represje miały najszerszy zasięg. Dawało to największe możliwości wzbogacenia zasobów martyrologicznych o takie, mające wymiary symboliczne, ofiary reżimu komunistycznego z jego stalinowskiego etapu jak Jan Rodowicz „Anoda”, rotmistrz Witold Pilecki czy generał Fieldorf-„Nil”. W drugiej kolejności zmobilizowano Żołnierzy Wyklętych reprezentujących dążności patriotyczno-niepodległościowe w najczystszej postaci, stanowiących wzór bezkompromisowej, integralnie antykomunistycznej i antysowieckiej postawy. To wzmacniało obecność w sferze publicznej tradycji i treści polityczno-ideologicznych, do których odwołuje  się OPG i które budują jego ideową tożsamość.

Iza Mrzygłód i Łukasz Bertram pytają, czy w  oficjalnej  narracji o Żołnierzach Wyklętych jest miejsce dla ludzi takich jak żołnierz AK i późniejszy wybitny historyk Aleksander Gieysztor czy wicepremier II RP Eugeniusz Kwiatkowski, którzy odrzucili walkę zbrojną z komunistami i włączyli się w odbudowę kraju po wojnie? Te dwa przykłady dowodzą, że – zdaniem autorów – „manichejska wizja powojennej Polski całkowicie wypacza nieskończenie bardziej złożoną rzeczywistość tamtego okresu i deprecjonuje postawę dużej części polskiego społeczeństwa”.

Jednakże „rozrachunek z komunizmem stalinowskim” i heroiczno-martyrologiczny kult Żołnierz Wyklętych nie godzą w Gieysztora i Kwiatkowskiego, ale przede wszystkim w Ojców Założycieli Obozu Demokratyczno-Postępowego, w jego autorytety i ikoniczne postaci, które zaczynały kariery w okresie powojennym w obozie komunistycznym lub z nim współpracujące. Chodzi o ich moralne zdyskredytowanie poprzez przeciwstawienie prawdziwym patriotom: dokładnie w tym samym czasie, kiedy reżim komunistyczny ścigał, więził, torturował i zabijał stawiających mu heroiczny opór Żołnierzy Wyklętych, oni ten reżim wspierali, „utrwalając władzę ludową”, zatem, jeśli nie bezpośrednio, to moralnie i politycznie uczestniczyli w ściganiu, więzieniu, torturowaniu i zabijaniu czczonych dzisiaj bohaterów narodowych.

Będący autorytetem dla ODP socjolog i filozof Zygmunt Bauman jako młody człowiek służył w KBW i ścigał po lasach Żołnierzy Wyklętych. W tym samym czasie, kiedy Żołnierze Wyklęci ginęli od kul żołnierzy KBW lub w kazamatach bezpieki, inna ważna dla ODP postać Leszek Kołakowski działał (od 1945 roku) w komunistycznym Akademickim Związku Walki Młodych „Życie”, a potem w PPR i w PZPR. [*] W tym samym 1949 roku, kiedy po pokazowym procesie stracono „Burego” (i Witolda Pileckiego) Jacek Kuroń, którego roli dla ODP nie potrzeba bliżej wyjaśniać, został działaczem komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. Działał w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, kiedy ostatni Żołnierze Wyklęci byli wyłapywani po lasach przez siły bezpieczeństwa. W 1953 roku,  kiedy stracono Fieldorfa „Nila” Kuroń został przewodniczącym zarządu uczelnianego ZMP na Politechnice Warszawskiej. Jednym z założycieli III RP i pierwszym premierem z ramienia ODP był Tadeusz Mazowiecki, który od 1948 roku działał w Stowarzyszeniu „Pax” ściśle współpracującym z nowym reżimem. Żołnierze Wyklęci, umieszczeni w panteonie bohaterów narodowych, a zatem moralnie nietykalni, są mobilizowani przeciwko nim – po kilku dziesięcioleciach zostali zmobilizowani do ostatniej akcji: przeprowadzenia (moralno-politycznej) egzekucji na Ojcach Założycielach i autorytetach ODP.

Mają zadać polityczny cios ODP, podcinając jego historyczną, moralno-polityczną legitymizację: ci, którzy na swoich politycznych ołtarzach stawiają prześladowców Żołnierzy Wyklętych, sami pozbawiają się prawa do zabierania głosu w sprawach Polski.

Publicyści zajmujący się polityką pamięci prowadzoną przez OPG zauważają, że w ostatnich latach „antykomunistyczne podziemie” przesłoniło AK, Żołnierze Wyklęci – powstańców warszawskich. Pewną rolę w tym procesie odgrywa zapewne łatwość romantyzacji Żołnierzy Wyklętych, których potyczki bardziej przypominają te z powstania styczniowego niż z dwudziestowiecznej wojny totalnej. Leśne wędrówki, ogniska rozniecane w kniejach, „wilcze tropy”, brawurowe akcje, zasadzki, pościgi, ucieczki, popisy „ułańskiej fantazji”, odbijanie kolegów z prowincjonalnych więzień, silniej oddziałują na wyobraźnię, zwłaszcza młodzieży. Powstanie warszawskie, z jego górą cywilnych trupów, ruinami stolicy itd. trudniej poddać takiej romantyzacji.

Najistotniejsze jednak jest to, że powstańcy warszawscy stają się dla OPG nieprzydatni w walce politycznej z ODP, ponieważ nie posiadają już takiego potencjału delegitymizacyjnego, jakim dysponują Żołnierze Wyklęci.

Wzmocnienie wpływów politycznych OPG w ostatnich kilku latach i ostatecznie zdobycie przezeń władzy w 2015 roku, co dało mu możliwość prowadzenia oficjalnej polityki pamięci skierowanej przeciwko ODP, nie mogło pozostać bez jego reakcji. ODP nie może pozwolić na to, aby akcje OPG w dziedzinie polityki historycznej pozostały bez odpowiedzi. Musi odeprzeć zagrażający mu atak Żołnierzy Wyklętych. Należy przy tym politykę pamięci i tożsamości prowadzoną przez ODP widzieć w odpowiednio szerokim kontekście historycznym. W swoim tekście „Potęga mitu – o stylu politycznego myślenia pokolenia Marca 1968” (http://www.omp.org.pl/artykul.php?artykul=111) Dariusz Gawin pisze, że jednym z mitów założycielskich III Rzeczpospolitej stał się Marzec 68. Można powiedzieć, że rządzący Trzecią RP ODP jest w dużej mierze „obozem pomarcowym”. Marzec jest jednym z zasadniczych składników jego historycznej tożsamości; dla wielu jego Ojców Założycieli był ważną cezurą biograficzną a nawet politycznym punktem zwrotnym – ostateczne opuszczenie PZPR i przejście do opozycji, emigracja ze względu na żydowskie pochodzenie lub z powodów politycznych etc. W ich oczach, jak również  w oczach młodszego pokolenia „komandosów”, PZPR objawiła wówczas swoje najbardziej koszmarne „nacjonalistyczne” i „antysemickie”, czyli „prawdziwie polskie”, oblicze. Taka perspektywa w spojrzeniu na realny socjalizm zgodna była z szerszą tendencją obecną na zachodniej lewicy, która, chcąc zdystansować  się od realnego socjalizmu, reinterpretowała go jako socjalizm narodowy czy też, w wersji bardziej polemicznej, jako „komuno-faszyzm” wzmacniając w ten sposób  hegemonię dyskursu „antyfaszystowskiego”, w ramach którego jako „faszystowskie” identyfikuje się wszystko co nie-lewicowe.

Znany marksistowski historyk Eric Hobsbawm pisał w 1971 roku na łamach „New Left Review”: „Marksistowskie ruchy i państwa mają skłonność do przeradzania się w narodowe nie tylko w formie, ale i w treści, tzn. w nacjonalistyczne” (cyt. za: Marcin Zaremba, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm. Nacjonalistyczna legitymizacja władzy komunistycznej w Polsce, Warszawa 2001, s. 43). Niemiecki historyk idei Josef Schüßlburner pokazał, jak ideologiczną operację „nacjonalizacji” komunizmu przeprowadzała zachodnioniemiecka lewica, która na przykład masowe mordy reżimu Pol Pota starała się tłumaczyć tym, że tamtejszy komunizm pozwolił się „zawłaszczyć” „nacjonalizmowi” czy też „volkizmowi”. Ta reinterpretacja pozwala najbardziej godne potępienia ekscesy reżimu komunistycznego wywieść nie z tego, że był to reżim komunistyczny właśnie, ale na odwrót, z faktu, że ideologia komunistyczna została w nim wyparta na rzecz ideologii „nacjonalistycznej”. Najchętniej zrobiono by z Pol Pota „prawicowego ekstremistę”, bo tylko ktoś taki jest zdolny do czynienia zła, np. masowego mordowania. Stąd na pytanie „Czy Pol Pot był komunistą?”, były aktywista „ruchu ’68”, Hans-Gerhart „Joscha” Schmierer, który popierał Pol Pota, a potem trafił do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dokąd go ściągnął jego kolega Joseph „Joschka” Fischer, dał wiele mówiącą odpowiedź: „Tak, był komunistą, jeśli widzimy go w kontekście historycznym, nie – jeśli punktem odniesienia jest idealna substancja komunizmu”.

Celem całej tej ideologicznej operacji przeklasyfikowania ruchów i reżimów marksistowsko-socjalistycznych na „prawicowo-nacjonalistyczne”, było uratowanie za wszelką cenę integralności komunistycznej i socjalistycznej idei oraz praktyki poprzez przypisanie zła, jakie spowodowały, „etnicznemu nacjonalizmowi”, który się w nich zalągł. Im bardziej jakiś socjalizm jest zbrodniczy tym silniej wskazuje się na jego aspekty nacjonalistyczne, natomiast im bardziej jakiś socjalizm jest internacjonalistyczny, tym usilniej pomniejsza się jego zbrodnie i je bagatelizuje. (zob. Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, przeł. T. Gabiś, Wektory, Wrocław 2009, str. 73-74). W tym ujęciu zbrodnicze i destruktywne społecznie, kulturalnie i moralnie skutki komunizmu płyną z jego treści narodowych, a nie z jego pierwiastków utopijno-rewolucyjnych i internacjonalistyczno-uniwersalistycznych „ideałów”. Także – pisał o tym na łamach „Arcanów” (2006 nr 6) prof. Jacek Bartzel – środowisko Jacka Kuronia i marcowych komandosów wyznawało pogląd, „który komunizm pozwala uznać za zło o tyle tylko, o ile jest on nacjonalistyczny (co jest synonimem słowa antysemicki), i to nacjonalistyczny nie «przypadłościowo», lecz «istotowo». (…) To nie komunizm (tym bardziej: socjalizm) jest złem sam w sobie, lecz jego nacjonalistyczna gęba, która po «głębszym» zbadaniu okazuje się wcale nie być «przyprawiona», ale właśnie «genetycznie wrodzona” – i poniekąd nieśmiertelna, a w każdym razie odnawialna (zob. Jacek Bartyzel O fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej apologetyki, http://www.legitymizm.org/o-falszywej-historii).

Właśnie w marcu 1968 roku Partia ostatecznie odkryła swoją prawdziwą „nacjonalistyczną”, „oenerowską” twarz.  Przypomnijmy tu jednak, że Traktat poetycki zawierający diagnozę, iż  „jest ONR-u spadkobiercą Partia”, pisał Miłosz pomiędzy grudniem 1955 a wiosną 1956 roku, a zatem wówczas kiedy w Polsce trwała „odwilż”. Wolno podejrzewać, że poeta przerażony był perspektywą dojścia do władzy w Partii reprezentantów „odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego”  – to określenie, które „internacjonaliści” zastosowali  wobec Gomułki w 1948 roku,  znalazło potwierdzenie w dwadzieścia lat później! Przed nacjonalizmem w dramatycznym tonie ostrzegał już na początku 1956 roku Leszek Kołakowski: „Kiedykolwiek cień antysemityzmu, choćby najbardziej nikły, przemyka pod bramami naszych domów – Uwaga! – kanalia stoi za rogiem, kontrrewolucja obnaża kły” („Po prostu”, 1956 nr 2, cyt. za: „Po prostu” 1955-1956. Wybór artykułów, wyboru dokonał Jerzy Urban, Warszawa 1956). Według Marcina Zaremby proces „unarodowienia” PZPR zaczął się zresztą przed 1956 rokiem (zob. Zaremba, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm…) – autor podaje na przykład (s.193), że w referacie wygłoszonym w 1951 roku do towarzyszy partyjnych z KC Bolesław Bierut trzynaście razy wymienił nazwisko Romana Dmowskiego i wielokrotnie cytował przywódcę endecji! Wynika z tego, że już we wczesnej fazie polski komunizm zawierał pierwiastki „nacjonalistyczne”. Dodajmy, że np. prof. Andrzej Walicki pozytywnie ocenia skutki procesu „unarodowienia” komunizmu, przy okazji rewidując stereotypowe poglądy na temat wydarzeń marcowych i ich konsekwencji w polityce i kulturze (zob. Walicki, Umysł zniewolony po latach, Warszawa 1993, ss. 70-73, 203-219). Każdy chyba przyzna, że jeśli „dekada Gomułki przyniosła w istocie załamanie się marksizmu w jego dotychczasowej formule” (Zaremba, op.cit.s.351), to wyszło to na dobre naszemu krajowi.

Obecnie ODP mniej podkreśla martyrologiczno-heroiczne aspekty Marca (uwięzienie „komandosów”, „pałowanie” studentów przez milicję i ORMO itd.), wykorzystuje natomiast przeciwko OGP – definiowanemu jako „nacjonalistyczny” i „antysemicki” – przede wszystkim martyrologię żydowską. Na pierwszy plan wysuwa się kampanię „antysyjonistyczną” i zmuszenie do wyjazdu z Polski kilkunastu tysięcy polskich Żydów z różnych środowisk zawodowych i politycznych. Opuszczający Polskę Żydzi przedstawiani są jako ofiary „Polski nacjonalistycznej”, którą – według ODP – reprezentuje dziś OPG („stoicie tam, gdzie stali Moczar i Gontarz”). Według ODP, kampanie i akcje polityczne wymierzone przeciwko obywatelom pochodzenia żydowskiego zostały zainicjowane i organizowane przez władze „narodowo-socjalistyczne” przy spontanicznej akceptacji i entuzjastycznym poparciu narodu – w marcu 1968 roku zostało zrealizowane hasło: „Partia z Narodem, Naród z Partią”.

To najprawdopodobniej fakt, iż Marzec 68, przedstawiany jako wybuch ludowego antysemityzmu, nacjonalizmu i ksenofobii, stał się istotnym składnikiem tożsamości i legitymizacji historycznej ODP oraz mitem założycielskim III RP, spowodował, iż OPG na Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” wybrał dzień 1 marca. Datę tę miał zaproponować prezes Instytutu Pamięci Narodowej profesor Janusz Kurtyka, argumentując jej wybór tym, że tego dnia w 1951 roku zostali straceni przez reżim komunistyczny członkowie IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Jednakże wybór tej daty nie był przypadkowy także z innych względów – chodziło o to, aby Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” poprzedzał w kalendarzu świąt państwowych i oficjalnych uroczystości obchody rocznicy Marca. Było to strategiczne posunięcie, uzupełnione przez ustanowienie w tym roku przez Sejm Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod Okupacją Niemiecką na dzień 24 marca. W ten sposób rocznica wydarzeń marcowych, będących mitem założycielski III RP, została „wzięta w dwa ognie”: z jednej przez antykomunistycznych, narodowych Żołnierzy Wyklętych, a z drugiej przez Sprawiedliwych ratujących Żydów. Ma to na celu jej zneutralizowanie i stępienie jej anty-OPG-owskie ostrza.

W kontekście aktualnej walki pomiędzy ODP i OPG  odczytywać należy wydanie książki Joanny Tokarskiej-Bakir Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego (Czarna Owca, Warszawa 2018) – pogrom kielecki jest w pewnym sensie traktowany dziś jako preludium do przymusowej emigracji Żydów w 1968 roku. Według autorki (podaję za: „Chrystus z UB”, z Joanną Tokarską-Bakir rozmawia Dorota Wodecka, „Książki-Magazyn do czytania”, marzec 2018) pogromu kieleckiego dokonały polskie „siły narodowe” (NSZ, ONR) niejako „przebrane” w „komunistyczne” mundury milicyjne i wojskowe. Zatem w 1948 roku miłoszowski „ONR” reprezentujący antysemicką Polskę opanował władzę na szczeblu lokalnym i urządził, przy spontanicznym współudziale ludności, pogrom kielecki. Natomiast, zdaniem Tokarskiej-Bakir, „ubecy, choć też nieświęci, starali się jakoś przeciwdziałać masakrze”. Wynika z tego, że „internacjonalistyczne” Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego stało moralnie wyżej niż „nacjonalistyczna” Milicja Obywatelska.

Do walki przeciwko ODP OPG rzuca widma Żołnierzy Wyklętych, widma ofiar stalinowskiego komunizmu i „Polaków Ratujących Żydów” (niosą przed sobą drzewa oliwne z Jad Waszem niczym drzewa lasu Birnamskiego), z kolei ODP do walki przeciwko OPG wysyła widma wychodźców marcowych i widma ofiar żydowskich: Gross – pułk złożony z 1600 Żydów z Jedwabnego, Tokarska-Bakir – pluton liczący 37 Żydów z Kielc, prof. Jan Grabowski – 200- tysięczną armię Żydów zabitych (podobno) przez Polaków w czasie wojny. I tak trwa „bitwa dyskursów”, bitwa o polityczno-duchową dominację, o hegemonię interpretacyjną. Wolno przewidywać, że kiedy nadejdzie setna rocznica Marca 68, bitwa toczyć się będzie nadal, bitewny zgiełk nie ucichnie, kurz wzniecany przez walczące oddziały nie opadnie, dźwięk trąbek wzywających do boju unosił się będzie nad polem bitwy. Aż do „ostatecznego zwycięstwa”.

Tomasz Gabiś

[*] Politycznego zaangażowania Baumana, czy Kołakowskiego w tamtych czasach nie należy wykorzystywać dla dezawuowania ich późniejszych dokonań intelektualnych. Każdy ma prawo je krytykować, ale ze względu na ich treść, a nie dawne postawy polityczno-ideologiczne filozofów.

Poprzedni artykułBernard Mandeville O zawiści
Następny artykułZimna wojna 2.0 w unijno- rosyjskich relacjach: sankcje i kontrsankcje
Tomasz Gabiś był w latach 1982-1989 publicystą i współpracownikiem podziemnych czasopism wrocławskich „Region”, „Konkret”, „Nowa Republika”, „Ogniwo”, „Replika”, „Herold Wolnej Przedsiębiorczości”. W 1986 r. należał do założycieli ukazującego się poza cenzurą pisma konserwatystów i liberałów „Stańczyk”. W latach 1986-1989 roku był publicystą i redaktorem naczelnym „Kolibra” – autonomicznej, wrocławskiej części „Stańczyka”. W latach 1990-2004 był redaktorem naczelnym „Stańczyka”. Autor książki Gry imperialne (Wydawnictwo Arcana, Kraków 2008) Przetłumaczył z języka niemieckiego następujące książki: Erik von Kuehnelt-Leddihn, Przeciwko duchowi czasu, Wektory, Wrocław 2008, Josef Schüßlburner, Czerwony, brunatny i zielony socjalizm, Wektory, Wrocław 2009, Roland Baader, Śmiercionośne myśli. Dlaczego intelektualiści niszczą nasz świat, Wektory, Wrocław 2009. Gerhard Besier, Stolica Apostolska i Niemcy Hitlera, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010. Jürgen Roth, Europa mafii, Wektory, Wrocław 2010. Bruno Bandulet, Ostatnie lata euro, Wektory, Wrocław 2011. Philipp Ther, Ciemna strona państw narodowych. Czystki etniczne w nowoczesnej Europie, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012. Reinhard Lindner, Menedżer Samuraj. Intuicja jako klucz do sukcesu, Kurhaus Publishing, Warszawa 2015. Jana Fuchs, Miejsce po Wielkiej Synagodze. Przekształcenia placu Bankowego po 1943 roku, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2016. Maren Röger, Ucieczka, wypędzenie i przesiedlenie. Medialne wspomnienia i debaty w Niemczech i w Polsce po 1989 roku, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy`ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2016. Pełny życiorys tutaj: http://www.tomaszgabis.pl/zyciorys/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here