Zimna wojna 2.0 w unijno- rosyjskich relacjach: sankcje i kontrsankcje

0

W najostrzejszej fazie aktualnego kryzysu na Ukrainie zachodnie państwa czterokrotnie (w marcu, kwietniu, lipcu i wrześniu 2014 roku) wprowadziły sankcje przeciwko Rosji. Były one skierowane zarówno przeciwko działaczom państwowym i urzędnikom, którzy przyczynili się do aneksji Krymu przez Rosję, jak i wobec niektórych sektorów rosyjskiej gospodarki. Głównym obiektem sankcji stały się największe banki rosyjskie, którym zamknięto drzwi do rynków finansowych Europy i Ameryki Północnej oraz rosyjski przemysł obronny i energetyczny, w konsekwencji pozbawiony dostępu do najnowszych zachodnich technologii.

Wprowadzenie sankcji zbiegło się z ostrym i długotrwałym (bo niemal dwuletnim: od jesieni 2014 do 2016 r.) spadkiem cen na główne towary eksportowe Rosji: ropę i gaz ziemny. Do dziś większość eksporterów jest zdania, że sankcje Zachodu w co najmniej jednej trzeciej przyczyniły się do uszczuplenia rosyjskiej gospodarki (spadek PKB o 4% w 2015 r. i o dalsze 0,5 % w 2016 r.), tym samym potęgując negatywny wpływ obniżenia się dochodów z eksportu surowców. Instytuty gospodarki rynkowej w Rosji wykazały się słabością, co doprowadziło jeszcze w 2012 r. do spowolnienia wzrostu gospodarczego do poziomu 1%. Wzrost cen na źródła energii, ostrożne reformy ekonomiczne, a także obniżenie skali negatywnego wpływu zachodnich sankcji przyniosły gospodarce w 2017 r. wzrost o symboliczne 1,6 % PKB. Obecnie rosyjska gospodarka pozostaje w stanie niepewnego i niestabilnego wzrostu. Sankcje obowiązują już cztery lata i raczej nie zapowiada się, by zostały zniesione w najbliższym czasie, dlatego ich negatywny wpływ na gospodarkę i sferę publiczną w Rosji utrzyma się.

Najbardziej dotkliwe sankcje Zachodu wobec Rosji były wymierzone przeciwko największym i najważniejszym dla państwa rosyjskim bankom – Sberbanku, Banku VTB, Gazprombanku, VEB – Vnesheconombanku (Państwowy Bank Rozwoju), i  Rosselkhozbanku (Państwowy Bank Rolny), na które przypada 80% wszystkich operacji bankowych w kraju. Sankcje te wywarły skrajnie negatywny wpływ na takie wskaźniki jak: roczna inflacja (wzrosła z 6 do 15% między 2013 a 2015 r.), dwukrotna dewaluacja rubla i gwałtowny wzrost liczby osób żyjących poniżej granicy ubóstwa – z 11 do 18 mln. Pośrednimi skutkami sankcji przeciwko sektorowi bankowemu stał się gwałtowny wzrost tempa odpływu kapitału z Rosji (prawie 150 mld USD w 2014 r.) oraz spadek wskaźnika PKB na mieszkańca, (wyliczonego według oficjalnego kursu wymiany z 16000 USD w 2014 r. do 8750 USD w 2015 r.). Groźba odłączenia rosyjskich banków od systemów płatniczych Visa i MasterCard wymusiła na wiodących bankach krajowych stworzenie wraz z rządem rosyjskim, w pośpiechu i nie patrząc na koszty, państwowego systemu płatniczego MIR. Został on wprowadzony w życie w grudniu 2015 r. i stopniowo umacnia swoją pozycję w gospodarce państwa. Najczarniejsze scenariusze dla rosyjskich banków, związane z odłączeniem wszystkich instytutów finansowych kraju od międzynarodowego systemu międzybankowych rozliczeń SWIFT, jak na razie nie ziściły się. Na przykładzie Iranu, którego banki zostały odłączone od systemu SWIFT w 2012 r., co doprowadziło do największego kryzysu finansowo-gospodarczego w tym kraju, rosyjski biznes zobaczył, jak niszczycielska może być ta sankcja. Dlatego dzisiejsze starania rządu i banków nakierowane są na to, żeby do tego nie dopuścić lub zminimalizować negatywne skutki. Rosja stara się złagodzić konsekwencje zachodnich sankcji także drogą rozszerzenia międzybankowej współpracy z państwami regionu Azji i Pacyfiku, i aktualnie nad tym kierunkiem aktywnie pracuje zarówno cały rosyjski biznes jak i monetarne władze kraju.

W wyniku sankcji przeciwko rosyjskiemu sektorowi obronnemu wiele przedsiębiorstw (szereg firm z korporacji „Rostech”, koncern PVO „Almaz-Antey”) straciło dostęp do najnowszych zachodnich technologii. Reakcją Rosji było opracowanie wiosną 2014 r., jak na razie bez widocznych rezultatów, obszernego programu zastąpienia importu w dziedzinie przemysłu obronnego. Zaczęła również rosnąć zależność Rosji od wspólnych inicjatyw w zakresie najnowszego uzbrojenia produkowanego aktualnie przy współpracy z Chinami, Indiami i państwami WNP. Z uwagi na fakt, że stosunki z tymi państwami mają charakter stabilny, idea pełnej relokacji produkcji rosyjskiego uzbrojenia jest coraz bardziej popularna, popiera ją nawet rosyjski biznes, który liczy na «deszcz pieniędzy» z budżetu państwowego przy jej realizacji.

Jak pokazuje historia, specyfika sankcji ekonomicznych polega na tym, że na początku wywierają one znaczący negatywny wpływ na przeciwnika, ale ich niszczycielski potencjał z biegiem czasu maleje. Oznacza to, że w perspektywie kilku lat do sankcji może przywyknąć praktycznie każda gospodarka narodowa. Dzisiaj, według skali PKB, wyliczonego na podstawie parytetu zdolności konsumenckiej, Rosja jest szóstą gospodarką świata, a ustępuje miejsca między innymi Chinom, Japonii, Indiom, czy Niemcom. Jeśli sankcje nie będą stale rozszerzane i modyfikowane, to ich negatywny wpływ stopniowo się wyczerpie, co aktualnie następuje. Pomimo ciągłych wieści z «frontu wojny sankcyjnej», te nowe i dotkliwe dla Rosji sankcje były wprowadzone ostatnim razem na początku września 2014 r. W ciągu ostatnich trzech i pół roku rosyjska gospodarka nauczyła się funkcjonować w tych warunkach, a nawet zdołała wejść w okres wzrostu, chociaż nieznacznego.

Najczarniejszy długofalowy scenariusz, który dzisiaj jest rozpatrywany przez Rosję i wydaje się być najbardziej niebezpieczny, polega na powrocie państw Zachodu do stopniowego nasilania sankcji. Miałoby one na celu wywołanie niezadowolenia z pogarszającej się socjalno-ekonomicznej sytuacji w przededniu kolejnego cyklu wyborczego w Rosji (2024 r.), doprowadzając do protestów społecznych i w konsekwencji wymuszenia na władzach ustępstw wobec Zachodu, zarówno w przypadku kwestii ukraińskiego kryzysu, jak i w innych sprawach relacji dwustronnych. Jednak tak długoterminowe planowanie sankcji nie jest dzisiaj możliwe. Chociaż wiele potwierdza, że dla współczesnego pokolenia władz Rosji ten scenariusz nie byłby zaskoczeniem. Kreml jest gotowy do długofalowej wojny gospodarczej z Zachodem.

Rosja ze swej strony ma także doświadczenie skutecznego zastosowania sankcji. Ich przykładem jest krótki (listopad 2015 – lipiec 2016 r.), lecz burzliwy kryzys w relacjach między Moskwą a Ankarą. Okazał się jednak zbyt krótki, by zniszczyć całą wypracowaną bazę współpracy tych państw. Oceniając pozytywnie efektywność swoich kontrsankcji przeciwko UE, rząd Rosji użył analogicznego mechanizmu w stosunku do Turcji. Na razie jest zbyt wcześnie by ocenić, czy to same sankcje rosyjskie przeciwko tureckim warzywom i owocom, a także turystyce i projektom energetycznym, wpłynęły na szybką i korzystną dla Rosji zmianę pozycji Turcji. Ale dla rosyjskiej dyplomacji ten przykład zaliczany jest do sukcesów, gdyż Turcja nie tylko odstąpiła od konfliktu z Rosją, ale również przeprosiła Rosję, a także skompensowała szkodę poczynioną w wyniku zestrzelenia samolotu wojskowego. Ten przypadek przeprosin na szczeblu państwowym jest bezprecedensowy we współczesnych stosunkach międzynarodowych.

Wojna sankcyjna przeciwko Rosji oraz turecki kryzys stały się dla władz rosyjskich świetnym pretekstem do nieprzestrzegania norm WTO. Po przystąpieniu do niej Rosji właśnie rolnictwo stało się główną ofiarą stopniowego obniżenia taryf celnych. Rosyjska produkcja rolna, niekonkurencyjna zarówno pod względem cen jak i jakości, od czasu kryzysu sankcyjnego stała się monopolistą na rynku wewnętrznym. W konsekwencji doprowadziło to oczywiście do natychmiastowego spadku podaży i inflacji cen żywności. Z drugiej zaś strony, eliminacja żywności importowanej z rosyjskiego rynku rolnictwa otworzyła drogę inwestycjom (rosyjskim i zagranicznym) na dużą skalę w sektorze produkcji artykułów spożywczych. Rezultatem był rekordowy wzrost produkcji w rolnictwie, największy od dziesięcioleci wzrost poziomu życia rolników, a nawet honorowe pierwsze miejsce w rankingu największych eksporterów zboża, które Rosja zajęła po raz pierwszy w historii, eksportując w 2016 i 2017 r. 37,1 mln. ton pszenicy, kukurydzy i jęczmienia.

Należy jednak podkreślić fakt, że sankcje gospodarcze państw Zachodu doprowadziły także do obniżenia poziomu życia Rosjan. Dzisiaj około 80% mieszkańców kraju nie ma żadnych oszczędności, a prawie 15% woli oszczędzać niż wydawać zarobione pieniądze. Taki stan rzeczy jest niebezpieczny dla każdej gospodarki, ponieważ staje się ona zakładnikiem procesów zachodzących na rynku globalnym, na które rzecz jasna nie ma wpływu żaden kraj działający w pojedynkę. Dlatego niekorzystane wskaźniki makroekonomiczne z lat 2014 – 2016 była niepokojące nie tylko dla rządzącej elity, ale i dla całego narodu.

W latach 2017-2018 dynamika wskaźników makroekonomicznych Rosji znacząco się poprawiła. Rubel rosyjski pod kątem skali rewaluacji (wzrost kursu wymiany waluty) umieścił Rosję wśród światowych liderów. Poziom bezrobocia po znaczącym wzroście w latach 2014-2015 wrócił do korzystnej stopy na poziomie 5,5% aktywnej zawodowo ludności. Inflacja, czyli tradycyjna choroba rosyjskiej gospodarki po rozpadzie ZSRR, spadła w 2017 r. do niewyobrażalnego jeszcze dwa lata temu poziomu 2,5% rocznie. Rosja nadal ma deficyt budżetowy, ale jego wielkość (1,5% PKB) nie wywołuje już żadnych obaw. Bilans handlowy jest tradycyjnie pozytywny, w 2017 r. eksport przewyższył import o ponad 120 mld USD. Rezerwy walutowe po rozpoczęciu kryzysu ukraińskiego i wprowadzeniu sankcji wyraźnie się zmniejszyły (z 590 mld USD do 350 mld USD), ale potem ponownie wzrosły (obecnie do 454 mld USD). Tak więc, jeśli oceniać stan rosyjskiej gospodarki wyłącznie na podstawie wskaźników makroekonomicznych, to otrzymujemy ogólnie pozytywny obraz. Przy czym w przemyśle utrzymuje się stagnacja, wskaźniki wzrostu w sferze usług są minimalne, a stan rolnictwa, tak jak wcześniej zależy od polityki protekcyjnej oraz warunków klimatycznych.

Ostatnie cztery lata pokazały, że sankcje miały największy wpływ na branże, które ściśle zależą od poziomu dochodów mieszkańców. Od momentu wprowadzenia sankcji (wiosna 2014 r.) kryzys dotknął branżę budowlaną (zakup mieszkania lub domu dla większości mieszkańców stał się niedostępnym luksusem). Znacząco spadły obroty w handlu detalicznym, zarówno w produkcji przemysłowej jak i spożywczej: zwiększyła się sprzedaż w segmencie dyskontowym, а dobra luksusowe oraz artykuły spożywcze wysokiej jakości mają problemy z rynkiem zbytu. Kryzys nie ominął również branży turystycznej i w latach 2015 – 2016 doprowadził do upadku rosyjskiej turystyki zagranicznej. Obniżył się czynsz za pomieszczenia przemysłowe i handlowe, odzwierciedlając tym samym spadek zdolności konsumenckiej mieszkańców i ogólne osłabienie przemysłu.

Dość często zapomina się o ważnym fakcie. Mianowicie, że początkowo sankcje Zachodu skierowane były przeciwko rosyjskim elitom, a ich celem było wymuszenie na osobach zajmujących wysokie stanowiska w państwie sprzeciwu wobec polityki prezydenta Władimira Putina i jego administracji dążącej do zaostrzeni stosunków z USA i ich sojusznikami. Ten cel nie został osiągnięty za pomocą sankcji, a obecnie nie widać żadnych oznak rozłamu w politycznej i wojskowej elicie zbliżonej do Kremla.

Elita biznesowa Rosji zareagowała zdecydowanie bardziej negatywnie na konflikt z Zachodem, którego częścią są sankcje gospodarcze. Wzrosła emigracja z Rosji: z 123 tys. osób w 2012 r. do prawie 390 tys. w 2017 r. Tuż przed nową falą sankcji przeciwko osobom z otoczenia Putina, zapowiedzianą przez administrację USA w lutym 2018 r., na samej Malcie wydano obywatelstwo UE prawie 700 rosyjskim biznesmenom, w tym największych przedsiębiorców branży IT. Oznacza to, że duży i konkurencyjny biznes ucieka z Rosji, i w długofalowej perspektywie jest to bardzo zła wiadomość dla rosyjskiej władzy.

Jak na razie nie można ocenić długofalowego efektu politycznego sankcji. Być może były one jedną z przyczyn wygranej rządzącej partii Jedna Rosja w wyborach parlamentarnych we wrześniu 2016 r. Bowiem temat sankcji jest aktywnie wykorzystywany przez rosyjskie siły nacjonalistycznych do przedstawiania Stanów Zjednoczonych i europejskich państw członkowskich NATO jako historycznych wrogów Rosji. Przez długi czas rząd winił zachodnie sankcje za problemy ekonomiczne biznesu i wszystkich mieszkańców, w tym też za spadek poziomu życia. Oczywistym jest, że jedną z przyczyn ogromnej popularności prezydenta Władimira Putina, która zapewniła mu zwycięstwo w wyborach prezydenckich 18 marca 2018 r., jest kryzys ukraiński, aneksja Krymu wraz z Sewastopolem, a także fakt, że Rosja wytrwała w wojnie sankcyjnej, nie idąc na żadne ustępstwa. Sankcje dość mocno uderzyły w społeczeństwo, jednak mieszkańcy Rosji charakteryzują się szczególną zdolnością do życia w ekstremalnych warunkach. Problemy społeczno-gospodarcze, z którymi zetknęli się obywatele Rosji w latach 2014-2016 nie mogą w żaden sposób równać się z kryzysem lat 90., dlatego też nie doprowadzą do żadnych poważnych wstrząsów społecznych.

Aktualnie w Rosji panuje przekonanie, że efekt sankcji się wyczerpał, a gospodarka narodowa jest na drodze stabilnego wzrostu. Jednak nie ma w tym nic dziwnego, bowiem Rosja podąża za globalnym trendem. Nie pojawiły się żadne wyjątkowe impulsy wzrostu gospodarczego, który Rosja przeżywa od początku 2017 r. Wzrost można aktualnie zaobserwować w całej gospodarce światowej, а nie tylko w Chinach czy Indiach, jak jeszcze miało to miejsce kilka la temu. Europa, państwa WNP, w tym Rosja – są jedynie częścią tego globalnego wzrostu gospodarczego. Właśnie dlatego dzisiaj w Rosji rosną niemal wszystkie wskaźniki makroekonomiczne, w tym handel z UE, USA, a nawet z Ukrainą. Po raz pierwszy od wielu dziesięcioleci przejawia się tutaj tak zwany efekt bazy, spowodowany tym, że handel światowy w trakcie poprzedniego dziesięciolecia był w stadium stagnacji lub nawet regresu.

Aktualne ceny ropy nie są uznawane za niskie i w pełni odpowiadają władzom w Rosji. Cena za baryłkę ropy już długo nie spada poniżej 60 dolarów, dążąc do poziomu 70 dolarów. Koszt całkowity wydobycia rosyjskiej ropy jest dość niski, waha się w przedziale od 6 do 14 dolarów za baryłkę. A polityka budżetowa Rosji jest stabilna przy światowej cenie ropy powyżej 50 dolarów. Wszystkie opłaty podatkowe przy cenie wyższej, są gromadzone przez monetarne władze Rosji, głównie przez bank centralny, w postaci rezerw w złocie i w różnych funduszach. Pomaga to uratować rubel przed rewaluacją, a rosyjską gospodarkę przed tym, co przyjęto nazywać „chorobą holenderską”, objawami której są deindustrializacja, zapaść przemysłu krajowego i spadek konkurencyjności gospodarki jako całości.

Jeśli stosunki między Rosją a UE przypominają frontowe potyczki, to relacje ze wschodnimi sąsiadami wyglądają zupełnie inaczej. Obecny stan rosyjsko-chińskich stosunków można podsumować jako optymalny i bezprecedensowy dla ponad trzech wieków wzajemnych relacji. W Rosji oczywiście zauważono, że Pekin w dyskusjach nad wprowadzeniem sankcji wobec Moskwy zachował milczenie i publicznie nie demonstrował poparcia dla niej. Niemniej jednak, Kreml był wdzięczny Chinom za zdecydowane odrzucenie amerykańskich wezwań przyłączenia się do sankcji. W 2017 r. odnotowano wzrost handlu towarami powyżej 20%, a jego ogólna suma wyniosła około 80 mld dolarów. Dzisiaj to Chiny są głównym partnerem handlowym Rosji, zastępując na tym miejscu wieloletniego lidera – Niemcy.

Zbliżenie Rosji i Chin ma wiele przyczyn. Wśród nich jest ogłoszony w 2012 r. „zwrot Rosji na Wschód”, nakierowany na zbliżenie gospodarki kraju z regionem największego wzrostu gospodarczego na planecie – Azją Południowo-Wschodnią. Chiny są zainteresowane rosyjskimi surowcami i źródłami energii, а Rosja – chińskimi technologiami, które już dzisiaj odpowiadają najwyższym światowym standardom. Zbliżenie to ma również jeden wspólny geopolityczny mianownik: zarówno Chiny jak i Rosja występują przeciwko jednopolarnemu modelowi świata i amerykańskiej hegemonii w światowej polityce. Czy to zbliżenie Rosji i Chin okaże się trwałym w długoterminowej perspektywie – trudno przewidzieć. Pewne jest jednak, że aktualnie to Chiny stopniowo przejmują wiodące miejsce w handlu zagranicznym z Rosją, które w trakcie całego okresu poradzieckiego należało do  Unii Europejskiej.

Stanisław Leonidowicz Tkaczenko – doktor nauk ekonomicznych, profesor Katedry Studiów Europejskich i kierownik programu magisterskiego „Dyplomacja Federacji Rosyjskiej i innych państw” na kierunku stosunki międzynarodowe Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego, prezydent sekcji „Postkomunistyczne systemy w stosunkach międzynarodowych” Stowarzyszenia Badań Międzynarodowych.

Tłumaczenie z rosyjskiego: Aleksandra Łojewska