Wbrew stereotypom. Zimna wojna i jej lekcje strategii na przykładzie KRLD

0

Historia Korei Północnej po upadku Związku Radzieckiego stanowi cenny społeczno-polityczny eksperyment. Zbadanie jej może pomóc w uzyskaniu ważnych odpowiedzi, dotyczących gospodarki, polityki przemysłowej i stosunków międzynarodowych. Ponadto doświadczenie KRLD pozwala inaczej spojrzeć na ostatnie dziesięciolecia zimnej wojny i okoliczności rozpadu Związku Radzieckiego. Potrzeba ponownej oceny nie jest podyktowana kolejną próbą bolesnego rozdrapywania ran, ale chęcią zrozumienia efektywności instrumentów polityki, wykorzystywanych przez uczestników tej rywalizacji. Już w 1992 r. ugruntowała się teza o wygranej USA w zimnej wojnie. Jak każde zwycięstwo również i to miało wielu ojców. Napisali oni książki, z których powstały całe gałęzie wiedzy poświęcone badaniom nad zwycięskimi strategiami. One z kolei miały i nadal mają wpływ na amerykańską politykę (i nie tylko).

Korea Północna: wbrew oczekiwaniom

KRLD, która wydawać by się mogło, jest podatnym na ataki celem, stanowi zarówno pierwszorzędny przykład zastosowania wszystkich możliwych strategii zimnej wojny, jak i ich całkowitego niepowodzenia. Wśród państw socjalistycznych, którym udało się przetrwać upadek ZSRR, Korea Północna, z punktu widzenia gospodarki i polityki zagranicznej, znajdowała się w najgorszej sytuacji. W odróżnieniu od Chin i Wietnamu KRLD w momencie upadku ZSRR miała strukturalnie dość złożoną, energochłonną i niekonkurencyjną gospodarkę. Warunki naturalne w połączeniu z kolektywnym rolnictwem sprawiały, że kraj ten nie był w stanie ani wyżywić się samodzielnie, ani zaopatrzyć w surowce energetyczne. Podjęte jeszcze w 1980 r. próby stworzenia przemysłu lekkiego zorientowanego na eksport nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Eksport sprzętu wojskowego stopniowo rósł, ale nie był w stanie pokryć zapotrzebowania na obcą walutę. Brutalny, scentralizowany system kierowania gospodarką oparty był na absurdalnym radzieckim modelu nakazowo-rozdzielczym.

Po upadku Związku Radzieckiego północnokoreańscy przywódcy przez długi czas nie spieszyli się z reformami. W 2000 r. w sposób ograniczony i niekonsekwentny rozpoczęli eksperymentować z przemianami. Dopiero dojście do władzy Kim Dzong Una pod koniec 2011 r. przyniosło szybkie zmiany.

Ideologia i propaganda również nie była mocną stroną północnokoreańskich przywódców. Nosiła ona prymitywny, często komiczny charakter. W pewnym momencie Pjongjang nie mógł już utrzymać państwa zamkniętego. Głód w latach 90. doprowadził do ucieczki tysięcy mieszkańców do Chin. Wielu z nich później wróciło. Lata 2000. przyniosły napływ z zagranicy tanich odtwarzaczy DVD, a wraz z nimi – południowokoreańskiej kinematografii i popkultury. Dziesiątki tysięcy obywateli KRLD pracuje za granicą. Eksport siły roboczej jest popierany przez rząd. Dzisiaj mieszkańcy Korei Północnej wiedzą już jak żyją ich sąsiedzi z regionu. Póki co nie ma to wyraźnego wpływu na stabilność reżimu.

Na przestrzeni całej swojej historii Korea Północna nie została oficjalnie uznana przez USA, Japonię i Koreę Południową, przez co oczywiście niemożliwym było rozwinięcie normalnych stosunków gospodarczych między tymi państwami. Próby jądrowe z 2006 r. doprowadziły do nacisków sankcyjnych. W wyniku kilku fal coraz to ostrzejszych sankcji (najpoważniejsze w 2009, 2013 i 2016 r.) KRLD została odłączona od światowego systemu finansowego. Zakazany był import i eksport wyrobów o przeznaczeniu wojskowym. Ograniczono dostawy podstawowych surowców (węgiel, produkty przemysłu morskiego, metale nieżelazne i metale ziem rzadkich itp.)

Niemniej jednak właśnie od 2006 r. obserwuje się szczególnie szybki wzrost północnokoreańskiej gospodarki i rozwój w przemyśle zbrojeniowym. Ożywienie gospodarcze możliwe było dzięki przyjęciu kilku raczej oczywistych decyzji dotyczących zmiany socjalistycznych zasad w rolnictwie, sferze usług i przemyśle, a także dzięki ukierunkowanym inwestycjom, mającym na celu odbudowanie infrastruktury. Negatywne skutki sankcji stały się odczuwalne dopiero pod koniec 2017 r., kiedy efekty nacisków coraz bardziej przypominały blokadę gospodarczą.

Pomimo izolacji, północnokoreańskiemu kompleksowi wojskowo-przemysłowemu udaje się konstruować nowe modele broni rakietowej, z nierzadko oryginalnymi opracowaniami technicznymi. Sukcesy nie ograniczają się jedynie do przemysłu zbrojeniowego. Korea Północna samodzielnie produkuje pojazdy szynowe dla kolei i metra, pojazdy miejskiego transportu naziemnego, oraz różne modele samochodów i ciężarówek. Wytwarzane są skomplikowane modele urządzeń przemysłowych (np. obrabiarki sterowane numerycznie, skanery laserowe 3D), urządzenia dla elektrociepłowni i elektrowni wodnych.

Sankcje nie przeszkodziły Koreańczykom w wypuszczeniu smartfonów i tabletów z własnym OS na bazie Android, a także w stworzeniu dość rozwiniętej własnej infrastruktury, niezależnej sieci internetowej, z własnymi wyszukiwarkami, sklepami, sieciami społecznościowymi, grami online itp. Wiele krajów niedotkniętych sankcjami stara się prowadzić aktywną politykę przemysłową, ale nie osiąga takich rezultatów. Pomimo tych sukcesów KRLD pozostaje najbiedniejszym krajem w Azji Północno-Wschodniej, z niskim poziomem życia mieszkańców. Władza ma sytuację pod kontrolą i pewnie stąpa po ziemi.

Ta pewność częściowo uzasadniona jest potężną służbą bezpieczeństwa, ale nie jest jedynym wytłumaczeniem. Korea Północna jest przesiąknięta korupcją, z ogromną szarą strefą. W tych realiach żaden system nie mógłby funkcjonować wyłącznie w oparciu o przemoc. Istnieje on i rozwija się, bo część ludności widzi w nim korzyści. Korzyści te stanowią zasadniczą i wyłączną różnicę pomiędzy reżimami komunistycznymi, które pozostały po ZSRR, a jego wschodnioeuropejskimi satelitami, gdzie reżimy te uległy nagłemu demontażowi. 

„Góry” mogą, a czy „doły” chcą jak dawniej?[i]

Istotnym defektem socjalizmu radzieckiego jest stopniowa, ale nieuchronna utrata zainteresowania zachowaniem systemu socjalistycznego ze strony 10-15% elit (biorących udział w podejmowaniu decyzji). Po wyeliminowaniu opozycji wewnętrznej, zapewnieniu bezpieczeństwa zewnętrznego i umocnieniu się „na górze”, elita socjalistyczna stopniowo zaczyna czuć się bezpiecznie i uświadamia sobie, że system ten działa na jej niekorzyść. Odpowiedzialna praca z dużymi wymaganiami, ryzykiem i stresem, obowiązkowo z wyższym wykształceniem, nie jest odpowiednio opłacana. W ramach systemu socjalistycznego radzieckiego typu zgromadzony przez tych ludzi ogromny kapitał praktycznie nie znajduje odzwierciedlenia w komforcie życia i poziomie konsumpcji. Porównanie własnego poziomu życia z poziomem życia wyższych warstw społecznych w innych państwach jest demoralizujące. Tym samym, odgórna dekompozycja systemu socjalistycznego jest nieunikniona. W niektórych przypadkach przybiera ona formę niekontrolowanego rozpadu, a w innych zaplanowanej, stopniowej zmiany z zachowaniem podstaw i możliwością, przynajmniej teoretyczną, częściowego powrotu.

Reżimy komunistyczne, które się zachowały (będziemy je tak nazywać, mimo że mutacja ideowa i rewizja wielu założeń jest obecna praktycznie we wszystkich przypadkach, to jednak nie widać chęci rezygnacji z ideologicznej podstawy) w wielu aspektach nie są do siebie podobne, ale wyróżnia je jedna cecha wspólna: rozumienie zależności między przetrwaniem systemu politycznego z jednej strony, a fizycznym bezpieczeństwem i dobrobytem elity z drugiej strony. Wszystkie pozostałe parametry, wpływające na stabilność systemu socjalistycznego, nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Błędy w zarządzaniu gospodarką o charakterze nakazowo-rozdzielczym i brak zrównoważonych mechanizmów rynkowych cyklicznie wywołują poważne kryzysy. Ale mając silną chęć przeżycia, państwo autorytarne jest w stanie dość szybko uporać się z tymi kryzysami przy pomocy haseł socjalistycznych, uciekając się do takich rozwiązań, jak szybka koncentracja środków na rzecz priorytetowych projektów i kierunków.

KRLD ilustruje przykład silnego dążenia elit do zachowania socjalistycznego, przynajmniej w założeniach, państwa. Częściowo jest to podyktowane skrajnie represyjnym jego charakterem, historycznie właściwym dla północnokoreańskiego modelu. W kraju sformułowało się dość archaiczne społeczeństwo z podziałem na liczne warstwy społeczne: ludzi pozbawionych praw, uprzywilejowanych na podstawie przynależności klasowej i zasług przodków dla rewolucji, z potężnie rozbudowanym systemem penitencjarnym, powszechnym zastosowaniem kary śmierci i z doświadczeniem masowego głodu.

Sytuacja pogarsza się pod wpływem nacisku z zewnątrz. Z punktu widzenia Korei Południowej, wszystkie północnokoreańskie instytucje i organy mają z natury charakter przestępczy i powinny ulec likwidacji. Po hipotetycznym wchłonięciu Północy przez Koreę Południową (np. według modelu niemieckiego) nie tylko wysokie, ale także średnie i niskie szczeble północnokoreańskiego aparatu partyjno-państwowego, korpus oficerów służb specjalnych i wojska czeka utrata statusu społecznego i pozbawienie praw publicznych, a także najprawdopodobniej – ubóstwo, represje i społeczne akty zemsty. Nacisk ze strony Stanów Zjednoczonych, które na przykładzie Libii i Iraku udowodniły swoją agresję, dodatkowo mobilizuje północnokoreańską elitę i pozwala na podejmowanie niezbędnych decyzji dotyczących przeprowadzania reform i redystrybucji środków.

Podobne uwarunkowania są charakterystyczne również i dla innych państw komunistycznych, którym udała się transformacja. Chiny na początku reform były krajem, który dopiero co wyszedł z krwawej rewolucji kulturalnej, opłaconej głodem i masowymi represjami. Upadek władzy KPC niewątpliwie doprowadziłby do masowej przemocy i egzekucji przedstawicieli reżimu – tego zagrożenia całkowicie świadomi byli przywódcy „drugiego pokolenia” na czele z Deng Xiaoping. Chiński sposób rozwiązania problemu stabilności systemu socjalistycznego polegał na wprowadzeniu mechanizmu stopniowych reform rynkowych, które dawały możliwość szybkiego wzbogacenia się przede wszystkim przedstawicielom starej elity i jej otoczeniu. Do tej pory wiodące pozycje w chińskim biznesie zajmują krewni lub zaufane osoby przedstawicieli nomenklatury komunistycznej. Wyższe warstwy społeczne w trakcie reform uzyskały wyraźny charakter dynastyczny, a własność i władza często łączą się w jednej rodzinie drogą zawarcia starannie zaaranżowanych małżeństw.

Oczywiście reformy i wzrost gospodarczy doprowadziły do ogólnego zwiększenia dobrobytu ludności, ale koncentracja bogactwa w rękach „wybrańców” imponuje. Według danych raportu badawczego Hurun, w 2016 r. Chiny prześcignęły USA w liczbie dolarowych miliarderów (594 wobec amerykańskich 535), chociaż oba kraje są nieporównywalne pod względem bogactwa i stopnia rozwoju. W Chinach wciąż jest znacznie mniej milionerów niż w Stanach Zjednoczonych (odpowiednio 3,6 mln i 6,9 mln), ale być może jest to związane z trudnościami ich identyfikacji, gdyż w ChRL wiele osób ukrywa swój majątek. W każdym razie liczba milionerów rośnie w szybkim tempie.

Państwo zachowuje wiodące pozycje w gospodarce. Chińskie statystyki wskazujące, że na sektor prywatny przypada 60% PKB, wielu specjalistów uważa za niewiarygodne. Chiny zawyżają ilość prywatnych przedsiębiorstw, zaliczając do nich tak zwane „częściowo państwowe firmy”, czyli firmy z mieszaną formą własności, w których państwo ma mniej niż 100% akcji.

Celem państwa chińskiego jest zachowanie podstaw starego systemu. Na przykład, w przemówieniu podczas XIX zjazdu KPC, sekretarz generalny KC KPC Xi Jinping ogłosił, że przedsiębiorstwa państwowe powinny stać się „większe i silniejsze”. Rząd używa ich jako pewnego rodzaju „liderów narodowych” dla akumulacji gigantycznych środków państwowych w celu wspierania międzynarodowej ekspansji. Duży nacisk kładzie się na modernizację organów partii komunistycznej i umacnianie jej roli jako przywódcy.

Przy pomocy metod charakterystycznych dla państw socjalistycznych, czyli mobilizacji i koncentracji środków w kluczowych obszarach, pod osobistą kontrolą kierownictwa załatwia się też inne strategiczne sprawy, jak np. wyeliminowanie technologicznego opóźnienia względem Zachodu.

Przeciwieństwem chińskiego typu transformacji socjalizmu jest jego pełen demontaż, przeprowadzony w krajach Europy Wschodniej. Towarzyszyła mu mniejsza lub większa wyprzedaż majątku narodowego, wprowadzenie ultraliberalnej polityki gospodarczej, wyraźne zerwanie z przeszłością na poziomie retoryki, a nawet represje wobec pewnej części starej elity, stanowiącej jej wyodrębnioną mniejszość (np. pracownicy organów bezpieczeństwa państwa). Przy czym duża część dawnej elity była w stanie w pełni wykorzystać swój kapitał społeczny w nowych warunkach; stanowiła ona podstawę klasy politycznej do momentu naturalnej zmiany pokoleń w roku 2010. Tego typu zmiany możliwe były dzięki poczuciu bezkarności poprzedniej „wierchuszki”, a także niewielkim rozmiarom krajów, ich stosunkowo wysokiemu poziomowi rozwoju, oraz wsparciu otrzymanemu od Zachodu.

Wybór stopniowej transformacji socjalizmu lub jego szybkiego demontażu podyktowany był nie tyle względami gospodarczymi, ale raczej bezpieczeństwem i względami finansowymi  wspomnianych wcześniej 10–15% ludności, tworzących elitę „starego reżimu”. Główną rolę odgrywał tu czynnik strachu – zmuszał on do wyboru stopniowej transformacji.

Rosyjską drogę rozwoju można uznać za pośrednią. Wkroczywszy początkowo na drogę całkowitej dezintegracji starego systemu, Rosja z jednej strony napotkała dość szybko siły nacisku z zewnątrz (rozszerzenie NATO, próby wyeliminowania przez Zachód rosyjskich wpływów w przestrzeni poradzieckiej), a z drugiej zetknęła się z groźbą utraty sprawowania rządów w kraju. W rezultacie Moskwa skręciła na ścieżkę bliższą reżimom, które wybrały transformację. Wraz z elastycznymi reformami doszło do konsolidacji wiodącej części sektora państwowego gospodarki i  wzmocnienia kontroli nad społeczeństwem (chociaż w tej kwestii Rosja nadal jest w tyle za ChRL i Wietnamem.

Żywotność państwa socjalistycznego w wydaniu radzieckim określa się przy pomocy jednego parametru – szybkości spadku lojalności elit. Reszta nie ma znaczącego wpływu. Doświadczenie KRLD pokazuje, że przy dostatecznie wysokiej konsolidacji władzy system socjalistyczny jest w stanie stawić czoła wyjątkowo silnemu naciskowi z zewnątrz w sferze gospodarczej, politycznej, a nawet wojskowej.

Krzywdzący mit

Strategie, którym przypisywano sukces w zimnej wojnie, miały niewiele wspólnego z rzeczywistymi okolicznościami upadku ZSRR. Co więcej, strach przed niektórymi z nich tylko mobilizował władze w Moskwie, faktycznie przedłużając istnienie systemu radzieckiego. Sankcje finansowo-gospodarcze, straszenie wojskiem i propagandowa demonizacja, to przykłady takich strategii, z góry skazanych na przegraną. Próby ich użycia dla podważenia reżimów autorytarnych w ostatnich dziesięcioleciach przynosiły rozczarowujące rezultaty, nawet jeśli ich celen było słabe państwo. Przykładowo, ekstremalne sankcje przeciwko Irakowi pod rządami Saddama Husajna, zawierające surowe ograniczenia dotyczące zarówno importu jak i eksportu, nie odegrały swojej roli. Po 13 latach sankcji reżim był na tyle trwały, że nie było mowy o jego obaleniu drogą operacji specjalnej lub bombardowań. W tym celu potrzebne było zbrojne wkroczenie wojsk amerykańskich w 2003 r. Miało to katastrofalne skutki zarówno dla samych Stanów Zjednoczonych, jak i dla Bliskiego Wschodu.

Sankcje technologiczne również dają ograniczony efekt: państwo socjalistyczne, nieposiadające surowców jest w stanie włożyć gigantyczny wysiłek w kilka priorytetowych kierunków nauki i techniki, w których najprawdopodobniej osiągnie imponujące wyniki. Północnokoreańskie sukcesy na tym polu nie są wyjątkiem. ZSRR, odziedziczywszy dość skromną wojskowo-przemysłową bazę po Imperium Rosyjskim, na przestrzeni całej swojej historii systematycznie zmniejszał dystans do państw wiodących w zakresie technologii wojskowych. Rozpocząwszy od kopiowania zachodnich konstrukcji czołgów, samolotów i okrętów, pod koniec swojej historii osiągnął w wielu dziedzinach ten sam poziom, a w niektórych przypadkach nawet go przewyższył. Biedne, maoistyczne Chiny zdołały doprowadzić do samodzielnego opracowania i produkcji całej linii rakiet balistycznych zdolnych do przenoszenia bomb jądrowych, podczas gdy bogata Wielka Brytania nie poradziła sobie z tym zadaniem.

Oczywiście dziedziny, które nie są priorytetowe dla władz, będą doświadczać zastoju niezależnie od zewnętrznych czynników, takich jak zachodnie sankcje. Jeśli radziecka fabryka produkowała przez 30 lat jeden i ten sam model samochodu, to spowodowane było to nie brakiem dostępu do cudownej zachodniej myśli konstrukcyjnej, ale faktem, że było to wygodne dla kierownictwa fabryki i całego przemysłu samochodowego: w ten sposób plan był realizowany bez napięć. Przy czym położone po sąsiedzku biuro konstrukcyjne mogło opracowywać całkiem futurystyczne projekty na wzór samochodów elektrycznych na baterie słoneczne czy aut zasilanych wodorem (to faktyczne próby, które miały miejsce w latach 70. i 80. w ZSRR). Problemem zatem nie była niekompatybilność socjalizmu lub totalitaryzmu z innowacyjnością, ale raczej postępujący paraliż systemu rządów. Wszystko na co było stać USA w trakcie zimnej wojny to zapobieganie radzieckiej ekspansji do momentu, aż mechanizm socjalistyczny nie zawalił się pod naporem wad konstrukcyjnych. I nawet z tym zadaniem Amerykanie, będący w posiadaniu zdecydowanie większej ilości środków, radzili sobie bardzo słabo: radziecka strefa wpływów rozszerzała się do końca lat 70. na tle już nieodwracalnego wewnętrznego gnicia systemu.

KRLD nie stara się przeprowadzić ekspansji: jej celem jest zagwarantowanie żywotności reżimu dzięki uzyskaniu broni jądrowej i narzuceniu Stanom Zjednoczonym bezpośredniego dialogu dotyczącego normalizacji stosunków. Pomimo działań Waszyngtonu, wspieranego przez praktycznie wszystkie pozostałe liczące się państwa świata, pierwsza część planu została pomyślnie zrealizowana. Teraz, na tle nerwowych dywagacji amerykańskich ekspertów i polityków o tym „jak mogło do tego dojść”, zmierza w kierunku realizacji drugiej części planu.

Zmitologizowane spojrzenie na zimną wojnę, zgodnie z którym Zachód na czele z USA odniósł zwycięstwo nad ZSRR stosując dobrze opracowany plan, jest krzywdzące. Realizacja absurdalnych strategii opartych na tym micie doprowadziła już do serii katastrof, w tym irackiej, częściowo jugosłowiańskiej i syryjskiej. Do tej listy można też dodać największą katastrofę – koreańską. W Rosji mit ten był siła napędową rewanżystowskich nastrojów i nostalgii za Związkiem Radzieckim. Po imperium, które zginęło w boju, rozpacza się zdecydowanie bardziej niż po tym, które po prostu zgniło w niesławie. W Stanach Zjednoczonych skutkiem zakorzenionego mitu stała się praktyczna niezdolność kraju do wypełniania danej jej od losu misji światowego lidera i wyłaniająca się perspektywa utraty (raczej nieodwracalnie) tej roli.

Tekst pojawił się na portalu www.globalaffairs.ru

Wasilij Kaszyn – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Centrum Europejskich i Międzynarodowych Badań Kompleksowych Narodowego Uniwersytetu Badawczego Wyższej Szkoły Ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Dalekiego Wschodu Rosyjskiej Akademii Nauk.

Tłumaczenie z rosyjskiego: Aleksandra Łojewska

 

[i] Śródtytuł stanowi nawiązanie do słów Lenina: „Wtedy dopiero, kiedy „doły” nie chcą starego i kiedy „góry” nie mogą po staremu – wtedy dopiero rewolucja może zwyciężyć”. («Маевка революционного пролетариата» 1913, В. И. Ленина). Przypis tłum.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here